Nawet banki kłaniają się teraz złotemu mistrzowi - Matthew Piepenburg, VonGreyerz.gold, 26.02.2026.
Chociaż nigdy nie spodziewałem się, że to powiem, jeśli nadal zastanawiasz się nad przyszłym kierunkiem ceny złota, po prostu zapytaj wielkie banki…
Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Po roku 2025, w którym złoto osiągnęło 53 historyczne maksima cenowe i wzrosło o 55% w skali roku, niektórzy zaczęli się zastanawiać, czy nie jest to po prostu kolejny napompowany aktyw, podobny do wielu innych — od akcji spółek dot-com po kryptowalutowe manie.
Takie niezrozumienie fundamentalnej roli złota jako strategicznego metalu monetarnego zyskało dodatkowy rozgłos podczas tzw. Silver Friday, kiedy CME po raz kolejny zaaranżowało tymczasowy i całkowicie sztuczny spadek ceny, aby ratować wielkie banki uwięzione w największym w historii "short squeeze" na srebrze. Nie był to koniec wzrostów metali szlachetnych, lecz kapitulacja sprzedających na krótko na COMEX-ie (czyli banków bulionowych), które próbowały wydostać się spod lawinowo rosnących cen.
Oczywiście jeśli chodzi o zalegalizowane oszustwa na COMEX-ie czy jawnie zmanipulowany system bankowy, moje poglądy — w artykułach i wystąpieniach — od dawna pozostają konsekwentnie krytyczne i przejrzyste.
Od czasu gdy insiderzy tacy jak Larry Summers pomogli uchylić ustawę Glass-Steagall, skutecznie zamieniając banki komercyjne w zarządzających portfelami z ogromną dźwignią finansową wykorzystujących depozyty klientów, system bankowości rezerwy cząstkowej przestał być wiarygodnym partnerem dla tzw. zarządzania majątkiem, a tym bardziej dla posiadania złota.
Innymi słowy — jeśli chodzi o zrozumienie złota, banki były ostatnim miejscem, w którym można było znaleźć uczciwego pośrednika lub szczere prognozy cen.
Wielka ironia
Największą ironią ostatnich bankowych "ścisków” i mechanizmów COMEX-u jest jednak to, że sygnalizowały one ukrytą dotąd prawdę. Wielkie banki od dawna wiedziały, że ruch cenowy złota dopiero się zaczyna.
Wielkie banki: od negowania złota do jego kupowania
Przez dekady bankierzy oczywiście celowo umniejszali znaczenie złota — z oczywistych i egoistycznych powodów. Po pierwsze, rosnąca cena złota stanowiła bezpośrednie zagrożenie dla narracji "Króla Dolara”, na której polegali wszyscy bankierzy — od BiS (Bank for International Settlements) i Fedu po JP Morgan — aby bezproblemowo utrzymać swoje stanowiska.
Po drugie, promowanie złota, a nawet bankowego przechowywania złota, nie było nawet w przybliżeniu tak dochodowe jak promowanie znacznie bardziej ryzykownych, lecz konsensualnie akceptowanych schematów: pompowania baniek private equity oraz chorobliwie przegrzanych rynków prywatnego kredytu. Jednak wchodząc w rok 2026, pojawia się jeszcze większa ironia: nawet wielkie banki nie mogą już ukrywać tego, co doświadczeni inwestorzy w złoto wiedzieli od dawna - metal pokonuje papier.
Nowy złoty świat
W świecie, w którym waluty fiducjarne topnieją jak kostka lodu pod ciężarem ponad 354 bilionów dolarów globalnego długu publicznego i prywatnego, a także 38 bilionów dolarów długu rządu USA, maskarada spadającej siły nabywczej papierowych walut dobiega końca.
Złoto nie jest więc jedynie "rosnącym trendem”. Stało się de facto nowym aktywem rezerwowym (Tier-1) oraz główną walutą rezerwową, w świecie coraz bardziej tracącym zaufanie do papierowych walut i rządowych obietnic spłaty. W tym zmieniającym się świecie banki również zostały zmuszone do zmiany podejścia. W 2025 roku na przykład nawet Morgan Stanley, który wcześniej został ukarany za nielegalną manipulację cenami metali szlachetnych, nagle — i słusznie — zaczął rekomendować 20-procentowy udział złota w portfelu, zamiast narażania się na „ryzyko bez zwrotu” amerykańskich obligacji skarbowych.
Najnowsze sygnały od gigantów
Jeszcze bardziej wymowne są jednak komunikaty, które — mimo że ignorowane przez media — płyną z Goldman Sachs i JP Morgan. Goldman Sachs właśnie opublikował prognozę ceny złota na koniec 2026 roku na poziomie 5400 dolarów. Co istotne, bank celowo nazwał ją "prognozą”, a nie 'celem cenowym”, aby nie wyglądać na zbyt optymistyczny. Jednocześnie Goldman dodał w raporcie sformułowanie "z istotnym ryzykiem wzrostowym”, co w praktyce oznacza, że spodziewa się znacznie wyższej ceny.
JP Morgan wypowiedział się jeszcze bardziej bezpośrednio i optymistycznie — ogłaszając 6300 dolarów za uncję złota jako scenariusz bazowy na koniec roku, a jednocześnie przyznając możliwość wzrostu nawet do 8500 dolarów. Drodzy Państwo — takie "wyznania” dotyczące ceny złota ze strony dwóch filarów systemu bankowego, który historycznie panicznie obawiał się wzrostu złota, są czymś więcej niż znaczące. To rewolucja w swoich konsekwencjach.
To, że banki nagle przyłączają się do narracji o złocie, jest nie tylko przyznaniem się do spadającej globalnej roli dolara, ale także sygnałem, że globalny system finansowy znajduje się w stanie otwartego przeobrażenia. Innymi słowy — nawet wielkie banki nie mogą już ignorować sygnałów, o których mówimy od lat.
Widzą to, co wiedzieliśmy od dawna
Dotyczy to zwłaszcza jawnego rozpadu systemu giełdy COMEX, którego rozwój obserwujemy od dawna — znacznie wcześniej niż dostrzegła to opinia publiczna. Ponieważ metale szlachetne masowo wypływają z COMEX-u do świata spragnionego fizycznego złota i srebra, giełda zwyczajnie nie ma wystarczającej ilości metalu, aby dalej skutecznie manipulować cenami w dół.
Przykład: zapasy srebra na COMEX spadły do 82 milionów uncji — to spadek o 75% od 2020 roku.
Równie oczywistym faktem — którego banki przez lata ignorowały — jest gwałtowne gromadzenie fizycznego złota przez banki centralne.
Wiatry wielkiej zmiany – od dewaluacji dolara do gromadzenia złota
Główne siły stojące za tymi zmianami były oczywiste na długo przed tym, zanim banki TBTF (Too Big To Fail) w końcu same to przyznały. Najbardziej oczywista z nich to dewaluacja walut. Kiedy podaż pieniądza M2 wzrosła o 40% z 15 bilionów do 21 bilionów dolarów podczas covidowej histerii, a następnie jeszcze do 22 bilionów, czy naprawdę było zaskoczeniem, że nadpodaż dolara doprowadziła do jego poważnej dewaluacji do roku 2026?
Dewaluacja może być zła dla oszczędności, ale jest świetna dla zadłużonych rządów. Koszty obsługi długu USA wzrosły ponad trzykrotnie w ciągu ostatnich pięciu lat, stając się drugim największym wydatkiem federalnym. Przy rekordowym i praktycznie niemożliwym do spłacenia długu USA, najłatwiejszym sposobem na jego „spłatę” jest uczynienie pieniądza jeszcze mniej wartym. To zwycięstwo dla rządu USA — ale jawna kradzież dla przeciętnego obywatela.
Złoto tymczasem spokojnie prowadzi rachunek tej gry. W relacji do podaży pieniądza M2 jest nadal rażąco niedowartościowane. Wskaźnik M2 do złota wynosi dziś 4,5, podczas gdy w latach 80. wynosił około 2,5. To oznacza, że cena złota ma jeszcze bardzo dużo miejsca do wzrostu. Dodatkowe programy QE, które już rozpoczęły się w 2026 roku, jeszcze bardziej rozwodnią dolara i wzmocnią złoto.
W okresach nadmiernego drukowania pieniędzy złoto zwykle eksploduje cenowo.
Przykłady:
-
w latach 70. złoto wzrosło o 2300% (z 35 do 850 dolarów).
-
po kryzysie 2008 roku wzrosło o 170% (z 700 do 1900 dolarów).
-
podczas pandemii wzrosło o 40%, gdy bilans Fed zwiększył się o 4,6 biliona dolarów.
Wzrost byłby znacznie większy, gdyby nie ówczesna mania na Bitcoin, która odciągnęła uwagę wielu inwestorów.
Kolejne wiatry zmian
Kolejnym ważnym czynnikiem jest wspomniane wcześniej gromadzenie złota przez banki centralne. Punkt zwrotny nastąpił w I kwartale 2022 roku, gdy USA postanowiły uzbroić dolara jako globalną walutę rezerwową. Od tego momentu zaufanie do dolara zaczęło gwałtownie spadać, a wiara w złoto - rosnąć. Od tamtego wydarzenia zakupy złota przez banki centralne wzrosły pięciokrotnie - z 17 ton miesięcznie w 2022 roku do ponad 107 ton miesięcznie dziś.
Goldman Sachs szacuje, że każde 100 ton zakupionego złota podnosi jego cenę o około 2%. A skoro banki centralne — od Polski, Chin i Turcji po Indie i Rosję — osiągną prawdopodobnie co najmniej 750 ton zakupów rocznie, prognozy cen złota nie są trudne do oszacowania. Co więcej, te zakupy nie obejmują jeszcze sektora detalicznego, który zwykle reaguje jako ostatni.
Ironią jest to, że przez dekady banki mówiły swoim klientom, że złoto jest zbyt zmienne — mimo że przez ostatnie 25 lat pokonało S&P 500 pod względem całkowitego zwrotu. Mimo rekordowych napływów do ETF-ów złota w 2025 roku, średni globalny udział złota w portfelach wynosi nadal mniej niż 1%. Dopiero zaczyna rosnąć w kierunku historycznej mediany 2%, a nawet dawnych szczytów powyżej 6%. Ten rosnący trend wśród inwestorów indywidualnych będzie dodatkowo napędzał długoterminowy wzrost ceny złota.
Pokłon przed nowym mistrzem
W obliczu tych oczywistych zmian kierunek złota przestaje być tematem sporów lub kontrariańskiej strategii inwestycyjnej. Sygnały z rynku złota obnażają blef papierowych pieniędzy. Złoto - jak przez całą historię - ponownie staje się podstawową alokacją kapitału i lepszym magazynem wartości niż papierowe obietnice czy papierowe dolary.
Jak przypomina prawo Greshama, znane już od XVI wieku, kiedy inwestorzy odczują różnicę między: "dobrym pieniądzem” (złoto i srebro) "złym pieniądzem” (zdewaluowane waluty papierowe) z czasem zastępują ten drugi pierwszym.
To, co od lat obserwujemy w działaniach - a nie słowach - banków centralnych, potwierdza ten wzorzec. A to, co dziś widzimy w zachowaniu banków komercyjnych, pokazuje, że nawet dawni słudzy papierowego systemu finansowego nie mogą już zaprzeczać nowemu kierunkowi metali monetarnych.