"Wrzuć dług do ognia” to oficjalnie realne rozwiązanie - James Hickman, Schiff Sovereign, 8.09.2026
Przecież to takie proste — jak to możliwe, że nikt wcześniej na to nie wpadł?
Przecież to takie proste — jak to możliwe, że nikt wcześniej na to nie wpadł?
Niestabilna sytuacja na rynku obligacji skarbowych oraz perspektywa podwyżek stóp procentowych przez Fed grożą wzrostem kosztów życia dla Amerykanów, którzy już teraz borykają się z presją finansową
Podczas gdy nagłówki dotyczące irańskiego "konfliktu” wciąż każą światu zgadywać, jakie – jeśli w ogóle jakiekolwiek – rozwiązania militarne, polityczne i finansowe czekają nas w przyszłości, możemy być pewni przynajmniej jednego: nadchodząca jesień zapowiada się nieco przerażająco.
Mamy to szczęście/nieszczęście, że żyjemy w bardzo osobliwej epoce, w której parodie traktuje się z najwyższą powagą – ten absurdalny stan rzeczy doskonale oddaje klasyczne zdanie z filmu "Północ, północny zachód” z 1959 roku: "To strasznie smutne. Dlaczego mam ochotę się śmiać?”.
Gwałtownie rosnące koszty energii spowodują wzrost rentowności obligacji i spadek wartości dolara. Porażki militarne w Azji Zachodniej i na Ukrainie, w połączeniu z gwałtownie rosnącymi kosztami energii, przyspieszą spadek wartości dolara.
Najbardziej krytyczną kwestią dla decydentów jest utrzymanie bańki na rynku suwerennego długu. Powód jest taki, że te obligacje stanowią fundament obecnego systemu finansowego opartego na długu, a ich rentowności stanowią "wolną od ryzyka” stopę zwrotu, względem której wyceniane są wszystkie aktywa (akcje, nieruchomości, derywatywy, kredyty itd.).
Dolar amerykański mocno ucierpiał w tym tygodniu po tym, jak amerykański Departament Skarbu ogłosił, że od przyszłego miesiąca podwoi zakupy długoterminowych instrumentów dłużnych USA.
Trwająca batalia Scotta Bessenta z rynkiem obligacji zaczyna przypominać wojnę jego szefa z Iranem - rozpoczętą z jego własnej inicjatywy, z zagmatwanym zestawem celów, przeciwnikiem, którego możliwości zostały niedocenione, oraz mało wiarygodną drogą do zwycięstwa. I podobnie jak w przypadku konfliktu na Bliskim Wschodzie, wszyscy odczujemy jego skutki.
Gdybyś dziś rano zajrzał na Bloomberg, CNBC czy Yahoo Finance i zobaczył niemal same zielone wskaźniki na amerykańskich rynkach, nie pomyślałbyś, że to smutny dzień dla Ameryki.
W badaniu historii istnieje wzajemna gra między tym, co się wydarzyło, tym, co wiemy o tym, co się wydarzyło, oraz opowieściami, jakie na ten temat snujemy. Można wybrać dowolny temat, ale dla mnie nic nie przebija VI-wiecznej ateńskiej reformy gospodarczej – Seisachtheii. To zawsze aktualny temat, który stawia nas wszystkich w sytuacji, w której musimy zastanowić się, po czyjej stronie bylibyśmy wtedy i po czyjej stronie jesteśmy teraz.