Po tym, jak prezydent Trump zdecydował się przyłączyć do rządu Izraela i rozpocząć tę nową wojnę z Iranem, Demokraci z "establishmentu", mieli trudności ze znalezieniem sposobu na skrytykowanie decyzji prezydenta.
Chcę wyprowadzić cię z błędu co do czegoś, w co prawdopodobnie wierzysz od dziesiątego roku życia. Tylko jedna trzecia z was była poddana amerykańskiej, publiczno-szkolnej wersji historii, ale ta wersja przeniknęła na cały świat. W końcu zwycięzcy piszą podręczniki do historii. To, czego uczy się Amerykanów o ich tak zwanej "Wojnie Secesyjnej", jest w dużej mierze bajką.
Porównywanie tego, co dzieje się teraz, z tym, co wydarzyło się w analogicznych sytuacjach historycznych, oraz konfrontowanie mojego myślenia z opiniami inteligentnych, dobrze poinformowanych liderów i ekspertów zawsze pomagało mi podejmować lepsze decyzje.
11 marca 2011 roku trzęsienie ziemi o natężeniu 9,0 uderzyło u wybrzeży Japonii i wywołało potężne tsunami, które uderzyło w elektrownię jądrową Fukushima Nr 1. Trzy z sześciu reaktorów elektrowni uległy stopieniu, a katastrofa ta stała się najgorszym wypadkiem nuklearnym od czasu Czarnobyla.
Jeśli przewidywałeś, że Stany Zjednoczone wpadną w recesję z powodu najnowszych nagłówków, ostatnie kilka lat sprawiło, że wyglądałeś na głupca. Mimo podwyżek stóp procentowych, konfliktu zbrojnego w Europie i wojny handlowej gospodarka okazała się zdumiewająco odporna.
Współczesny porządek gospodarczy został zbudowany wokół maksymalnej efektywności, minimalizacji kosztów i skrajnie precyzyjnej logistyki. W rezultacie powstał system zależności tak intensywny, że zakłócenie jednego wąskiego korytarza transportowego może wywołać globalny kryzys cywilizacyjny. Zamknięcie Cieśniny Ormuz nie byłoby jedynie blokadą morską — ujawniłoby ono, że globalna gospodarka jest w rzeczywistości hierarchią kruchych współzależności.
Przy niemal całkowitym zatrzymaniu ruchu żeglugowego w Cieśninie Ormuz rośnie możliwość długotrwałych zakłóceń w dostawach ropy naftowej i innych ważnych surowców. Jeśli sytuacja militarna wkrótce się nie zmieni, stworzy to umiarkowane stagflacyjne obciążenie dla gospodarki USA oraz znaczące dla Europy i Azji Wschodniej.
Wiosną 1812 roku brytyjscy pracownicy przemysłu tekstylnego rozbijali krosna mechaniczne w całym hrabstwie Nottinghamshire, przekonani, że maszyny pozbawią ich umiejętności wartości, a ich rodziny środków do życia. Mieli rację co do tych zakłóceń. Młyny rzeczywiście wyparły tkaczy ręcznych. Społeczności, które zorganizowały się wokół określonego rodzaju wykwalifikowanej pracy, zostały autentycznie rozdarte. Luddyści nie byli głupi i nie mylili się, czując, że grunt się chwieje. Mylili się co do jednego: wniosku. Praca, którą zastąpiły te maszyny, nie zniknęła. Przeniosła się do fabryk, kolei, miast i przemysłu, które wcześniej nie istniały, zaspokajając potrzeby, których zaspokojenia tkacze ręczni w 1812 roku nie mogli sobie wyobrazić.
Wojna, ropa i złoto pojawiają się ostatnio w nagłówkach wiadomości z nakładających się na siebie, a czasem niezależnych powodów. Poniżej unikamy zgadywania, wzajemnych oskarżeń czy sensacyjności towarzyszących obecnym doniesieniom dotyczącym Iranu i skupiamy się na temacie, który daje pewną jasność - wzajemnym oddziaływaniu ropy i złota.
Wenezuela ponownie wprowadza złoto do zachodniego łańcucha dostaw. Nowa umowa między państwową spółką górniczą Minerven a handlarzem surowców Trafigura zakłada wysyłkę do 1 000 kilogramów złota dore do rafinerii w Stanach Zjednoczonych, ponownie otwierając szlak handlowy uśpiony przez lata i sugerując szersze przegrupowanie w przepływach zasobów i infrastrukturze rozliczeniowej na półkuli zachodniej.