Korespondent Manoj S. polecił esej zawsze przenikliwego Johna Michaela Greera o rozpadzie nieproduktywnych klas społecznych ukrytym za zasłoną dymną sztucznej inteligencji: "Gra w muzyczne krzesła” (A Game of Musical Chairs).
Napędzany propagandą i interwencją rządu na rynku ropy oraz innych rynkach towarowych, poziom samozadowolenia na rynkach kapitałowych jest zdumiewający. Przebudzenie będzie naprawdę dramatyczne.
Memphis w stanie Tennessee słynie z Elvisa Presleya, sosów barbecue i bankructw. Jeśli chcemy zrozumieć, w jaki sposób dzisiejsi bankierzy – następcy Medyceuszy – radzą sobie z problemem ryzyka kredytowego, które stwarzają nierzetelni kredytobiorcy, to Memphis jest do tego właściwym miejscem.
Ważne jest, aby coś tu wyjaśnić. Podczas gdy ekonomiści głównego nurtu, media finansowe, środowisko akademickie i inni strażnicy zgniłego systemu pieniądza fiducjarnego grzmią o niebezpieczeństwach deflacji, warto poświęcić chwilę na zastanowienie się, czy rzeczywiście jest ona aż tak zła.
W moim wpisie "Pięć mechanizmów, które pozwalają zrozumieć coraz bardziej chaotyczny świat", punkt nr 3 dotyczy przerzucania ryzyka, kosztów i konsekwencji na rozproszoną populację, przy jednoczesnym koncentrowaniu zysków w kieszeniach insiderów i właścicieli:
Ci, którzy dążą do ograniczenia swojego prywatnego ryzyka i zwiększenia prywatnych zysków, dążą do koncentracji zysków generowanych przez struktury kontroli i rozdzielenia ryzyka i kosztów między innych. Pociągają za sznurki, które rozkładają koszty i ryzyko na dużą grupę ludzi i gromadzą zyski w rękach insiderów zarządzających strukturą kontroli, zazwyczaj w formie monopolu, publicznego lub prywatnego, lub połączenia publiczno-prywatnej korupcji.
Jednym ze sposobów podsumowania obecnego ducha czasu jest zdanie: "To, co kiedyś wyjaśniało wszystko, teraz nie wyjaśnia niczego”: wszystkie ramy intelektualne, które "nadawały światu sens”, zostały dziś zredukowane do historii przykrywkowych maskujących rzeczywistość, która wymyka się redukcji do starych idei, skurczonych do poziomu mylących banałów.
Stary przyjaciel podsumował sposób myślenia dużej części rozwiniętego świata zwięźle i ironicznie: "Nie potrzebujemy świata, potrzebujemy tylko pieniędzy”. Innymi słowy, nie potrzebujemy rzeczywistych źródeł tego, co jest niezbędne do życia i znajduje się pod naszą kontrolą, ani funkcjonującej biosfery, ponieważ za pieniądze możemy kupić wszystko, czego tylko moglibyśmy chcieć lub potrzebować. A więc pieniądze są wszystkim, czego potrzebujemy.