Przejdź do treści

Co to będzie oznaczać dla gospodarki, jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta Neil Irwin, Axios, 12.03.2026.

Przy niemal całkowitym zatrzymaniu ruchu żeglugowego w Cieśninie Ormuz rośnie możliwość długotrwałych zakłóceń w dostawach ropy naftowej i innych ważnych surowców. Jeśli sytuacja militarna wkrótce się nie zmieni, stworzy to umiarkowane stagflacyjne obciążenie dla gospodarki USA oraz znaczące dla Europy i Azji Wschodniej.


Jeśli ceny ropy wzrosną jeszcze bardziej, prawdopodobnie doprowadzi to do recesji w głównych krajach importujących ropę i poważnie zaszkodzi perspektywom gospodarczym Stanów Zjednoczonych. Takie są wnioski z modeli prognostycznych analizujących bardziej długotrwały okres podwyższonych cen.

Obecna sytuacja: Iran jest przygotowany do atakowania statków handlowych, które spróbują przepłynąć przez cieśninę – mającą 21 mil (33 km) szerokości w najwęższym miejscu i otoczoną z trzech stron terytorium Iranu. Oprócz transportu ropy oznacza to także zakłócenia w dostawach skroplonego gazu ziemnego, surowców do produkcji nawozów rolniczych, aluminium, stali i innych materiałów.

Próby przełamania blokady przez siły amerykańskie i inne – w tym oferowanie ubezpieczenia tam, gdzie prywatni ubezpieczyciele odmawiają, oraz rozważanie eskorty statków przez marynarkę wojenną USA – nie okazały się dotąd wykonalne. Rynki ropy były w tym tygodniu wyjątkowo zmienne, gwałtownie rosnąc i spadając w zależności od najnowszych nagłówków informacyjnych.

Liczby

Ropa Brent, globalny wyznacznik, wzrosła w czwartek rano o prawie 10%, do 101 dolarów za baryłkę, według stanu na 11:30 czasu wschodniego. Przed rozpoczęciem wojny kosztowała 72,48 dolara. Co istotne, krzywa kontraktów terminowych – czyli ceny ropy Brent w kolejnych miesiącach – pozostaje bardzo wysoka, co wskazuje, że traderzy uznają utrzymujące się problemy z podażą za bardziej prawdopodobne niż nie.

Ropa Brent z dostawą w lipcu 2025 roku była wyceniana na 91,60 dolara. Nie spadała poniżej 80 dolarów aż do grudnia.

Przyjrzyjmy się bliżej: Gospodarka USA jest w pewnym stopniu chroniona przed kryzysem, nie tylko dzięki wysokiej krajowej produkcji ropy. Jednak ropa jest przedmiotem handlu na globalnym rynku, więc bólu nie da się uniknąć. Ekonomiści z Goldman Sachs w raporcie opublikowanym późno w środę zamodelowali scenariusz, w którym ropa Brent średnio kosztuje 98 dolarów w marcu i kwietniu, a następnie spada przez resztę roku.

Skłoniło ich to do podniesienia prognozy inflacji w USA na 2026 rok o 0,8 punktu procentowego – do 2,9%. Jednocześnie obniżyli prognozę wzrostu PKB w 2026 roku o 0,3 punktu procentowego – do 2,2%. W bardziej ekstremalnym scenariuszu, w którym przepływy ropy są zakłócone przez cały miesiąc, a średnia cena ropy w marcu i kwietniu wynosi 110 dolarów, przewidują inflację na poziomie 3,3% i wzrost PKB na poziomie 2,1%.

Biorąc pod uwagę te ryzyka, ekonomiści Goldman Sachs Manuel Abecasis i David Mericle podnieśli prawdopodobieństwo recesji w tym roku o 5 punktów procentowych – do 25%.

Szersza perspektywa

Istnieją również bardziej ekstremalne scenariusze. Oxford Economics zamodelowało sytuację, w której globalne ceny ropy przez dwa miesiące wynoszą średnio 140 dolarów za baryłkę – co określają jako "punkt krytyczny” dla światowej gospodarki. Jak wynika z ich analizy, byłoby to wystarczające, aby wepchnąć strefę euro, Wielką Brytanię i Japonię w gospodarcze kurczenie się. W Stanach Zjednoczonych spowodowałoby to gospodarczy zastój.

"Ceny ropy na takim poziomie stają się gospodarczo przytłaczające, ponieważ ich wpływ na gospodarkę rozszerza się wraz z wyraźnym zaostrzeniem warunków na rynkach finansowych” – napisali Ryan Sweet i Ben May z Oxford Economics. Spowodowałoby to spadek globalnego PKB o 0,7% i podniosło światową inflację w tym roku do 5,1%, czyli o 1,7 punktu procentowego powyżej ich marcowej prognozy.

"Po dużych konfliktach militarnych na Bliskim Wschodzie od lat 90. rynki finansowe zwykle odbijały się szybko, jednak tym razem powrót do równowagi może być bardziej stopniowy” – dodali Sweet i May.