Przejdź do treści

Wszystko sprowadza się do tego, kto kontroluje Cieśninę Ormuz: "Ostateczna bitwa” - Ray Dalio, artykuł na X, 16.03.2026.

Porównywanie tego, co dzieje się teraz, z tym, co wydarzyło się w analogicznych sytuacjach historycznych, oraz konfrontowanie mojego myślenia z opiniami inteligentnych, dobrze poinformowanych liderów i ekspertów zawsze pomagało mi podejmować lepsze decyzje.


Zauważyłem, że większość wojen jest pełna wielkich sporów o to, co prawdopodobnie się wydarzy, oraz wielkich niespodzianek. Jednak w przypadku wojny z Iranem oczywiste jest, i panuje niemal powszechna zgoda, że ​​wszystko sprowadza się do tego, kto kontroluje Cieśninę Ormuz. Słyszę od rządzących, ekspertów geopolitycznych i ludzi z całego świata, że gdyby Iranowi pozostawiono kontrolę nad tym, kto może przejść przez Cieśninę Ormuz, a nawet możliwość negocjacji, to:

1. Stany Zjednoczone zostaną uznane za przegrane w tej wojnie, a Iran zostanie uznany za zwycięzcę.

Wynika to z faktu, że kontrola Iranu nad Cieśniną Ormuz i możliwość użycia jej jako broni byłaby jasnym dowodem, że USA nie mają mocy, aby naprawić tę sytuację. Konsekwencje pozwolenia Iranowi na zamknięcie najważniejszej cieśniny świata — przez którą prawo swobodnego przepływu musi być zapewnione za wszelką cenę - byłyby ogromnie szkodliwe dla Stanów Zjednoczonych, ich sojuszników w regionie (zwłaszcza sojuszników w Zatoce Perskiej), krajów najbardziej zależnych od przepływu ropy, gospodarki oraz ładu światowego. Jeśli Donald Trump i Stany Zjednoczone nie wygrają tej wojny - przy czym zwycięstwo można łatwo zmierzyć tym, czy są w stanie zapewnić bezpieczny przepływ przez Cieśninę Ormuz - będą również postrzegani jako ci, którzy doprowadzili do katastrofalnej sytuacji, której nie byli w stanie naprawić. Niezależnie od tego, dlaczego Stany Zjednoczone nie zdobędą kontroli nad Ormuz — czy z powodu antywojennej polityki zagrażającej pozycji prezydenta Trumpa przed wyborami do Kongresu i budzącej jego obawy, czy z powodu braku gotowości jego samego oraz amerykańskich wyborców do ponoszenia strat w ludziach i pieniądzach potrzebnych do wygrania tej wojny - wynik pozostanie taki sam. Może to także wynikać z faktu, że USA nie mają wystarczającej siły militarnej, aby zdobyć i utrzymać kontrolę nad cieśniną, albo z tego, że Trump nie zdoła stworzyć międzynarodowego konsorcjum, które utrzymałoby ją otwartą. Bez względu na przyczynę, nie będzie to miało znaczenia, ponieważ prezydent Trump i Stany Zjednoczone przegrają.

Moje odczytanie historii oraz poczucie tego, co dzieje się teraz, prowadzi mnie do przekonania, że gdyby USA przegrały w taki sposób, istniałoby znaczące ryzyko, iż utrata kontroli nad Ormuz byłaby dla Stanów Zjednoczonych tym, czym kryzys sueski był dla Wielkiej Brytanii w 1956 roku, a analogiczne porażki były dla imperium holenderskiego w XVIII wieku i imperium hiszpańskiego w XVII wieku. Wzorzec wydarzeń prowadzących do upadku imperiów jest niemal zawsze taki sam. Choć opisuję to znacznie szerzej w mojej książce Principles for Dealing with the Changing World Order, mogę powiedzieć tutaj, że istnieją niezliczone przypadki, w których postrzegane jako słabsze państwo rzuca wyzwanie dominującej potędze świata w sprawie kontroli nad kluczowym szlakiem handlowym (np. zakwestionowanie brytyjskiej kontroli nad Kanałem Sueskim przez Egipt). W takich przypadkach dominująca potęga grozi słabszemu państwu, aby otworzyło szlak, a wszyscy obserwują i zmieniają swoje podejście do tych krajów oraz kierunki przepływu kapitału w zależności od tego, co się wydarzy. Ta decydująca "ostateczna bitwa”, która określa zwycięzców i przegranych oraz to, czy imperium przetrwa, czy upadnie, zmienia bieg historii, albowiem ludzie i przepływy finansowe szybko i naturalnie uciekają od przegranych. Te zmiany wpływają na rynki, zwłaszcza rynki długu, walut i złota, oraz na siłę geopolityczną. Widząc tak wiele analogicznych przypadków, doszedłem do następującej zasady:

Gdy dominująca potęga świata, której waluta jest walutą rezerwową świata, jest nadmiernie zadłużona finansowo i ujawnia swoją słabość poprzez utratę zarówno militarnej, jak i finansowej kontroli, należy spodziewać się utraty zaufania ze strony sojuszników i wierzycieli, utraty statusu waluty rezerwowej, wyprzedaży jej aktywów dłużnych oraz osłabienia jej waluty, zwłaszcza w relacji do złota.

Ludzie, państwa i przepływy finansowe szybko i naturalnie gromadzą się wokół zwycięzcy. Jeśli USA i prezydent Trump nie zdobędą kontroli nad ruchem przez Ormuz, zagrozi to amerykańskiej potędze na świecie oraz istniejącemu porządkowi światowemu. Choć zawsze zakładano, że USA będą dominującą potęgą i będą w stanie pokonać swoich przeciwników militarnie i finansowo (a już na pewno przeciwników średniej wielkości), skumulowany efekt militarnych, finansowych i geopolitycznych konsekwencji wojen w Wietnamie, Afganistanie, Iraku, a być może także tej wojny z Iranem, nie jest korzystny dla Stanów Zjednoczonych i trwałości powojennego, kierowanego przez USA ładu światowego po 1945 roku.

Z drugiej strony.

Gdy dominująca potęga świata demonstruje swoją siłę militarną i finansową, wzmacnia to zaufanie do niej oraz gotowość do utrzymywania jej długu i waluty. Gdy prezydent Reagan doprowadził do uwolnienia zakładników w Iranie natychmiast po swoim wyborze, a następnie, gdy Iran zaatakował żeglugę w Zatoce podczas wojny iracko-irańskiej, prezydent Reagan nakazał eskortę tankowców przez marynarkę wojenną USA, zademonstrował w ten sposób swoją i amerykańską przewagę nad Iranem. Jeśli prezydent Trump pokaże swoją i amerykańską siłę, robiąc to, co zapowiedział - czyli wygrywając tę wojnę poprzez zapewnienie swobodnego przepływu przez Cieśninę Ormuz oraz wyeliminowanie Iranu jako zagrożenia dla jego sąsiadów i świata - znacznie wzmocni to zaufanie do niego i do amerykańskiej potęgi.

2. Jeśli natomiast Cieśnina Ormuz pozostanie w rękach Irańczyków jako broń.

Będzie wykorzystywana do grożenia amerykańskim sojusznikom w Zatoce oraz szerzej światowej gospodarce, wszyscy staną się zakładnikami Iranu, a Donald Trump będzie postrzegany jako ktoś, kto wywołał konflikt i przegrał. Pozostawi on sojuszników USA w regionie z ogromnym problemem i straci wiarygodność, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, co sam powiedział. Na przykład Trump powiedział:

"Jeśli z jakiegokolwiek powodu zostaną rozmieszczone miny i nie zostaną natychmiast usunięte, militarne konsekwencje dla Iranu będą na poziomie, jakiego nigdy wcześniej nie widziano”

'Łatwo zniszczymy cele, które można bez trudu unicestwić, co sprawi, że odbudowa Iranu jako państwa stanie się praktycznie niemożliwa - spadnie na nich śmierć, ogień i furia”,

"Nowy przywódca Iranu będzie musiał uzyskać naszą zgodę; w przeciwnym razie nie utrzyma się długo”.

Często słyszę, jak wysoko postawieni decydenci polityczni w innych krajach mówią prywatnie rzeczy w rodzaju: "Dobrze mówi, ale czy potrafi walczyć i wygrać, kiedy robi się naprawdę ciężko?”. Niektórzy obserwatorzy oczekują tego starcia jak Rzymianie w Koloseum albo jak kibice sportowi czekający na finałowe i największe pojedynki. Prezydent Trump wzywa teraz inne kraje, aby przyłączyły się do USA w zapewnieniu swobodnego przepływu przez cieśninę. Jego zdolność do skłonienia ich do tego będzie wskazywać na jego zdolność do tworzenia sojuszy i mobilizowania siły — a więc byłoby to duże zwycięstwo.

3. Bardzo trudno będzie Stanom Zjednoczonym i Izraelowi samodzielnie zapewnić bezpieczny przepływ statków bez wyrwania Ormuz spod kontroli Iranu.

Prawdopodobnie będzie to wymagało wielkiej bitwy. Wynik ma charakter egzystencjalny dla irańskich przywódców oraz największej i najpotężniejszej części irańskiego społeczeństwa. Dla Irańczyków ta wojna w dużej mierze dotyczy zemsty oraz oddania temu, co jest ważniejsze niż życie. Są gotowi umrzeć, gdyż udowodniona gotowość do śmierci jest niezbędna dla poczucia własnej godności i pokazania oddania, które przynosi największą nagrodę - podczas gdy Amerykanie martwią się wysokimi cenami benzyny, a przywódcy USA martwią się wyborami do Kongresu.

W wojnie zdolność do znoszenia bólu jest jeszcze ważniejsza niż zdolność do jego zadawania. Plan Irańczyków polega na próbie przeciągnięcia wojny i stopniowego jej eskalowania. Powszechnie wiadomo, że amerykańska opinia publiczna - a więc i amerykańscy przywódcy - mają bardzo ograniczoną zdolność znoszenia bólu i długotrwałych wojen. Jeśli więc ta wojna stanie się wystarczająco bolesna i wystarczająco długa, Amerykanie porzucą walkę i swoich sojuszników w Zatoce, a inni "sojusznicy” na całym świecie zobaczą, że Stany Zjednoczone nie przybędą im na ratunek. Podważy to relacje z państwami sprzymierzonymi w podobnych sytuacjach.

4. Choć mówi się o zakończeniu tej wojny porozumieniem, wszyscy wiedzą, że żadne porozumienie tej wojny nie rozwiąże.

Porozumienia są bezwartościowe. Cokolwiek wydarzy się dalej - czyli pozostawienie Ormuz w rękach Iranu lub odebranie im kontroli — prawdopodobnie będzie najgorszą fazą konfliktu. Ta "ostateczna bitwa”, która jasno pokaże, która strona wygrała, a która przegrała, prawdopodobnie będzie bardzo wielka. Jak powiedziało irańskie dowództwo wojskowe:

"Wszystkie instalacje naftowe, gospodarcze i energetyczne należące do firm naftowych w regionie, które są częściowo własnością Stanów Zjednoczonych lub współpracują ze Stanami Zjednoczonymi, zostaną natychmiast zniszczone i obrócone w popiół.”

To właśnie spróbują zrobić. Jeśli administracja Trumpa odniesie sukces w swoich wysiłkach, aby skłonić inne kraje do przyłączenia się i wysłania okrętów wojennych w celu eskortowania statków - i jeśli cieśnina nie została już zaminowana - zobaczymy, czy stanie się to rozwiązaniem. Obie strony wiedzą, że ostateczna bitwa, która pokaże, kto wygrał, a kto przegrał, wciąż jest przed nami. Wiedzą też, że jeśli prezydent Trump i Stany Zjednoczone nie doprowadzą do ponownego otwarcia cieśniny, będzie to dla nich katastrofalne. Jeśli natomiast prezydent Trump wygra tę ostateczną bitwę i wyeliminuje irańskie zagrożenie przynajmniej na kilka najbliższych lat, zrobi to ogromne wrażenie na wszystkich, wzmocni pozycję Trumpa i pokaże amerykańską potęgę.

5. Bezpośrednie i pośrednie skutki tej „ostatecznej bitwy” będą rozchodzić się po całym świecie.

Wpłyną na przepływy handlowe, przepływy kapitału oraz rozwój sytuacji geopolitycznej z udziałem Chin, Rosji, Korei Północnej, Kuby, Ukrainy, Europy, Indii, Japonii itd. Obecna wojna, wraz z innymi niedawnymi konfliktami, jest częścią znacznie większego, klasycznego postępu Wielkiego Cyklu, który ma implikacje finansowe, polityczne i technologiczne. Najlepiej można je zrozumieć, studiując analogiczne wojny z przeszłości i stosując wyciągnięte z nich wnioski do obecnych okoliczności.

Zdolności finansowe i militarne państwa do prowadzenia wojen zależą od liczby i intensywności konfliktów, w które jest ono zaangażowane, jego polityki wewnętrznej oraz relacji z krajami mającymi wspólne interesy (np. między Iranem, Rosją, Chinami i Koreą Północną). Stany Zjednoczone nie mają zdolności do prowadzenia wielu wojen jednocześnie (żadne państwo jej nie ma), a w świecie tak silnie powiązanym konflikty — podobnie jak pandemie — rozprzestrzeniają się szybko w nieprzewidywalny sposób. Jednocześnie w obrębie państw, zwłaszcza w demokracjach z dużymi różnicami majątkowymi i wartości, zawsze toczy się walka o to, co należy zrobić i kto powinien zapłacić jaką część kosztów i w jakiej formie (pieniądze, utrata życia itd.). Prawie na pewno pojawią się tego rodzaju bezpośrednie i pośrednie powiązania oraz konsekwencje, które bardzo trudno przewidzieć i które nie będą dobre.

Na zakończenie chcę podkreślić, że nie jestem osobą o politycznych sympatiach. Jestem po prostu praktycznym człowiekiem, który musi obstawiać to, co się wydarzy, i który studiował historię, aby wyciągać wnioski pomagające robić to dobrze. Teraz przekazuję moje zasady i przemyślenia, które mogą pomóc innym poruszać się w tych burzliwych czasach. Jak wyjaśniałem wcześniej, studiując wzrost i upadek imperiów oraz ich walut rezerwowych na przestrzeni ostatnich 500 lat historii — co robiłem, aby pomóc sobie w globalnych zakładach makroekonomicznych (i czym podzieliłem się w mojej książce oraz w filmie na YouTube The Changing World Order) — istnieje pięć wielkich, powiązanych ze sobą sił, które decydują o tym, jak porządki monetarne, polityczne i geopolityczne powstają i upadają. Są to:

  1. Długoterminowy cykl zadłużenia (szczegółowo wyjaśniony w mojej książce How Countries Go Broke: the Big Cycle).

  2. Powiązany z nim cykl polityczny porządku i nieporządku (który rozwija się w jasno rozpoznawalnych etapach i w najgorszym przypadku prowadzi do wojen domowych).

  3. Powiązany międzynarodowy cykl geopolityczny porządku i nieporządku (który również przebiega w wyraźnych etapach i w najgorszym przypadku prowadzi do wyniszczających wojen światowych).

  4. Postęp technologiczny (który może zarówno poprawiać życie, jak i je niszczyć),

  5. Działania natury.

To, co dzieje się obecnie na Bliskim Wschodzie, jest tylko niewielką częścią tego Wielkiego Cyklu w tym konkretnym momencie historii. Chociaż niemożliwe jest przewidzenie wszystkich szczegółów i okoliczności z pełną dokładnością, dość łatwo jest mierzyć kondycję i rozwój tych pięciu sił oraz całego Wielkiego Cyklu. Najważniejsze jest, abyś zadał sobie pytanie. Czy ten postęp Wielkiego Cyklu jest prawdziwy i czy te wskaźniki pokazują, gdzie znajdujemy się w Wielkim Cyklu. A jeśli tak, to co powinienem z tym zrobić?