Ataki Iranu zmuszają żołnierzy USA do pracy zdalnej - Helene Cooper,Eric Schmitt, New York Times, 25.03.2026.

Iran zbombardował bazy USA na Bliskim Wschodzie w odwecie za wojnę amerykańsko-izraelską, zmuszając wielu amerykańskich żołnierzy do przeniesienia się do hoteli i biur w całym regionie, jak twierdzą przedstawiciele wojska i amerykańscy urzędnicy.


W związku z tym obecnie znaczna część sił lądowych prowadzi walkę, pracując zdalnie, z wyjątkiem pilotów myśliwców i załóg obsługujących i konserwujących samoloty bojowe oraz przeprowadzających ataki.

Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zaapelował o zgłaszanie nowych lokalizacji w ramach poszukiwań rozproszonych żołnierzy. Przedstawiciele armii USA twierdzą, że zagrożenie to nie powstrzymuje Pentagonu przed prowadzeniem wojny z Iranem, która trwa już czwarty tydzień.

"Do tej pory zaatakowaliśmy ponad 7000 celów w Iranie i jego infrastrukturze wojskowej” – oświadczył w zeszłym tygodniu sekretarz obrony Pete Hegseth. Następnie powtórzył to, co stało się powszechnym refrenem na jego briefingach prasowych: "Dzisiaj będzie największy jak dotąd pakiet uderzeniowy, tak jak wczoraj”.

Jednak przeniesienie wojsk do prowizorycznych – jak nazwał je jeden z urzędników – miejsc stacjonowania budzi wątpliwości co do przygotowań administracji Trumpa do wojny.

W momencie wybuchu wojny w regionie stacjonowało blisko 40 000 żołnierzy amerykańskich, a Dowództwo Centralne rozproszyło tysiące z nich, niektórzy nawet do tak odległych miejsc jak Europa, poinformowali amerykańscy urzędnicy wojskowi. Wielu jednak pozostało na Bliskim Wschodzie, choć nie w swoich pierwotnych bazach, poinformowali urzędnicy wojskowi.