Panowie i niewolnicy pieniądza - Robert Breedlove, Medium, 5.07.2020.
Pieniądz jest narzędziem do handlu ludzkim czasem. Banki centralne, współcześni władcy pieniądza, używają go jako broni do kradzieży czasu i pogłębiania nierówności majątkowych. Historia pokazuje, że psucie systemów monetarnych prowadzi do moralnego rozkładu, społecznego upadku i niewolnictwa. Skoro pokusa manipulowania pieniądzem zawsze okazywała się zbyt silna, by ludzkość mogła jej się oprzeć, jedynym antidotum na tę truciznę jest pieniądz niepodlegający korupcji — Bitcoin.

Fałszerze są panami niewolników
"Wiedza czyni człowieka niezdolnym do bycia niewolnikiem.” — Frederick Douglass
W starożytnej zachodniej Afryce paciorki aggry - małe, ozdobne szklane koraliki - były używane jako pieniądz przez wiele stuleci. Ich pochodzenie jest niepewne. Służyły jako środek transferu bogactwa między ludźmi w handlu (jako pieniądz) oraz między pokoleniami (jako posagi lub pamiątki rodzinne). Gdy w XVI wieku europejscy odkrywcy pojawili się w Afryce, szybko zauważyli, że paciorki aggry są wysoko cenione przez lokalną ludność. Ponieważ technologia produkcji szkła w Afryce była wtedy prymitywna, paciorki były trudne do wytworzenia, a więc rzadkie - co wspierało ich wartość rynkową.
W Europie technologia produkcji szkła była bardziej zaawansowana. Fałszywe, niemal identyczne paciorki można było produkować masowo i tanio. Wykorzystując tę okazję, wielu sprytnych Europejczyków zaczęło organizować wyprawy do zachodniej Afryki, przywożąc ogromne ilości (nierozróżnialnie podrobionych) paciorków. Była to jedna z pierwszych znanych operacji fałszowania pieniądza na dużą skalę. To, co nastąpiło po tym pozornie niewinnym eksporcie koralików, było wieloletnim rabunkiem afrykańskiego bogactwa, zasobów naturalnych i - ostatecznie - czasu.
Gdy europejskie statki przybywały na afrykańskie wybrzeża, lokalna ludność chętnie wymieniała swoje ciężko zdobyte dobra na coś, co uważała za cenne paciorki. Przez dziesięciolecia taka wymiana umożliwiała potajemne przejmowanie bogactwa przez Europejczyków - powolny proces, który osłabił afrykańskie społeczeństwa na stulecia.
Paciorki aggry zaczęto później nazywać "paciorkami niewolniczymi”. Gdy Afrykanie popadali w ubóstwo, niektórzy byli zmuszeni sprzedawać siebie lub innych w niewolę. Stały się one kluczowym narzędziem w wielowiekowym transatlantyckim handlu niewolnikami.

Przez 365 lat przewieziono z Afryki do Europy i obu Ameryk ponad 12,5 miliona niewolników.
Barbarzyńską ironią historii było to, że statki, które przypłynęły do Afryki, wypełnione (podrobionymi) ozdobnymi koralikami, odpływały później w kierunku wybrzeży Europy i Ameryki z pełnym ładunkiem ludzi. Nieludzko i bezlitośnie precyzyjnie, kapitanowie tych statków szczelnie wypełniali kadłuby afrykańskimi niewolnikami, tak jak szklane koraliki, których używano do zakupu ich niewolniczego ładunku.


Niestety, ta grabież bogactw nie była odosobnionym epizodem. Paski materiału były inną formą pieniądza używaną w starożytnej Afryce, która na przestrzeni wieków stała się ugruntowanym środkiem płatniczym w stosunkach z muzułmańskimi kupcami z północy. Lokalne plemiona afrykańskie wkrótce zaczęły produkować te paski materiału (potocznie zwane panos), ale zostały one wyparte przez bardziej wydajne metody produkcji stosowane przez Portugalczyków. Nastąpił paradoksalnie zyskowny układ gospodarczy, w ramach którego Portugalczycy używali panos do kupowania afrykańskich niewolników, których następnie zmuszano do pracy przy produkcji pasów materiału, za pomocą których pozbawiano ich wolności. Tak opisał te straszliwe stosunki handlowe szkocki historyk Christopher Fyfe:
"Niektórzy niewolnicy byli z zawodu tkaczami i tkali bawełnę w wiejskie tkaniny, tak jak robili to na kontynencie. Wprowadzono nowe, wyszukane wzory w stylu północnoafrykańskim, a od połowy XVI wieku panos [pasy materiału] z Zielonego Przylądka były regularnie eksportowane do Gwinei w celu wymiany na niewolników”.
Zwabieni praktycznie nieograniczonym potencjałem zysku, portugalscy producenci panos wkrótce utworzyli sponsorowany przez państwo monopol o nazwie "Companhia Geral do Grão-Pará e Maranhão", która nakazała wykorzystywanie swoich magazynów i placówek handlowych do wszystkich przepływów finansowych denominowanych w panos. Firma ta egzekwowała używanie panosów do płacenia podatków, do przymusowego denominowania umów handlu niewolnikami i do zatrudniania żołnierzy. Aby wymienić tylko jeden podobny, nieprzypadkowy przykład z dzisiejszych czasów. Rząd USA egzekwuje używanie dolarów do poboru podatków, jako prawnego środka płatniczego, jako waluty nominalnej w kontraktach na ropę naftową (energetyczny niewolnik nowoczesności) oraz jako międzynarodowej waluty rezerwowej (niesławny "wygórowany przywilej”).
W całej światowej gospodarce rozgrywają się dziś wydarzenia uderzająco podobne do koralików i panosów. Dolar amerykański w twojej kieszeni, ten, za którego zdobycie tak wiele się poświęciło, został niedawno masowo wyprodukowany przez rząd USA za pomocą (niemal bezwysiłkowego) naciśnięcia klawisza. Tak jak Europejczycy mieli dostęp do zaawansowanej technologii produkcji szkła, która dawała im możliwość fałszowania pieniędzy niskim kosztem, czy też do zmonopolizowanej przez Portugalię produkcji panosów, banki centralne mają wyłączny przywilej produkcji pieniądza przy niemal zerowym koszcie, co pozwala im na dowolne konfiskowanie bogactwa wszystkich użytkowników dolarów. Choć mniej widoczne i jawne, banki centralne przeprowadzają dziś operacje, wykorzystując te same metody kradzieży, którymi posługują się przebiegli Europejczycy wobec niczego niepodejrzewających Afrykanów.
Historie ludzkich działań związanych z koralikami i panos niosą ważne lekcje dla społeczeństw cierpiących z powodu bankowości centralnej. Ci, którzy mogą zmonopolizować produkcję pieniądza, stają się de facto podmiotami fałszującymi walutę, kradnąc w nieskończoność ludzką pracę. Manipulacja siłami wolnego rynku pozwala producentom na asymetryczne ustalanie cen bez względu na preferencje klientów, przekształcając w ten sposób gospodarcze demokracje w dyktatury, a wolność w tyranię. W przypadku pieniądza oznacza to, że monopoliści mogą nabywać ludzki czas (czyli pracę) na rynku po nieuczciwej cenie. Innymi słowy - monopoliści pieniężni mogą kraść ludzki czas – daje im to złowrogą siłę, która w efekcie czyni z nich metaforycznych "właścicieli niewolników".

Wyłączne prawo do wytwarzania pieniądza bez względu na presję konkurencji rynkowej to mechanizm zniewolenia. Nikczemny przywilej, który monopoliści mogą zachować jedynie poprzez oszustwo i przemoc.
Podrabiane koraliki i panosy były bronią służącą do zdobywania ludzkiego czasu. Działania te bezpośrednio doprowadziły do kradzieży 12,5 miliona istnień ludzkich w latach 1501–1806 (oraz pośredniej kradzieży ich potomstwa). Transatlantycki handel niewolnikami był powolnym holokaustem Afrykanów. Około 2 miliony zginęło w transporcie przez niesławne Przejście Środkowe (Middle Passage), a ci, którzy przeżyli, spędzili resztę życia harując lub rodząc dzieci, aby uzupełnić zapasy swojego pana. Oceńmy tą zbrodnię z perspektywy ekonomicznej. Zakładając, że przeciętny niewolnik mógł pracować 5000 godzin rocznie przez 40 lat, oszałamiająca łączna liczba skradzionego czasu wynosi ponad 2,5 biliona (2 500 000 000 000) godzin.

Transatlantycki handel niewolnikami był parodią równie makabryczną, co gigantyczną. Gdyby tylko monopole produkujące pieniądze musiały stawić czoła wolnej rynkowej konkurencji, ten horror historii ludzkości nie osiągnąłby tak kolosalnej skali. W (bezprzemocowej) konkurencji rynkowej działania producentów są kierowane preferencjami klientów. Dynamika ta napędza niskie ceny i innowacje technologiczne. W przypadku braku takiej odpowiedzialności producenci są motywowani do podejmowania wszelkich niezbędnych działań w celu zwiększenia swojego udziału w rynku - włącznie z przemocą. Po prostu, presja rynkowa utrzymuje ludzi w uczciwości. Dlatego struktury rynków i moralności są ze sobą wzajemnie powiązane.
Rynki, suwerenność i moralność
"Aby działanie było moralne, musi być wolne”. ― Murray N. Rothbard
Konkurencja to naturalny proces odkrywania. W sporcie to sposób, w jaki odkrywamy, która drużyna jest bardziej kompetentna w danym meczu. Powtarzająca się rywalizacja przez cały sezon pozwala nam odkryć, która drużyna jest najlepsza w klasyfikacji generalnej. Na wolnym rynku konkurencja to zestaw gier rozgrywanych w celu odkrycia "zaspokojenia potrzeb”. Każdy przedsiębiorca stawia "zakłady” (inwestycje kapitału, pieniędzy i czasu), próbując udowodnić, że jego konkurenci na rynku się mylą, oferując lepsze, szybsze lub tańsze rozwiązania problemów, które chcą rozwiązać jego klienci. Konkurencja rynkowa jest katalizatorem uczciwej pracy i prawdziwego cywilizacyjnego postępu. Jak mawiali amerykańscy pragmatycy: "prawda jest celem dociekań”. W tym sensie wolny rynek można postrzegać jako środowisko nieustannych dociekań, które zmierzają do prawdy. Pomysły, które wyłaniają się z konkurencji i przetrwają nieustanne dociekania przedsiębiorców, są naszym najlepszym przybliżeniem prawdy – jak powiedział William James.
"Każdy pomysł, na którym możemy się oprzeć… każdy pomysł, który przeprowadzi nas pomyślnie z dowolnego obszaru naszego doświadczenia do dowolnego innego, łącząc rzeczy w sposób satysfakcjonujący, zapewniając bezpieczeństwo pracy, oszczędzając pracę; jest prawdziwy w pewnym sensie, prawdziwy w pewnym sensie, prawdziwy instrumentalnie”.
Z pragmatycznego punktu widzenia trudno jest odróżnić prawdę od tego, co jest najbardziej użyteczne. Na forach swobodnej wymiany prawda przejawia się w postaci trafnych cen, użytecznych narzędzi i indywidualnych cnót. Ceny dynamicznie reprezentują uzgodnienia uczestników rynku dotyczące względnych współczynników wymiany, będące pochodną niezliczonych decyzji handlowych podejmowanych w czasie. Narzędzie o wyższej użyteczności jest przejawem najostrzejszej, obecnej wiedzy ludzkości, służącej do rozwiązania konkretnego problemu. Innymi słowy: gdy przedsiębiorcy badają naturę rzeczywistości poprzez eksperymenty, tworzone przez nich narzędzia – oraz struktura wiedzy, na której opierają się te narzędzia – dostosowują się do preferencji klientów, aż jedno lub kilka preferowanych rozwiązań zdominuje rynek. Cnota i konkurencyjne kompetencje to właściwości charakteru, które cechują odnoszących sukcesy przedsiębiorców. Udaje im się przetrwać ciągłą presję ekonomiczną, która nakłada na nich odpowiedzialność za generowanie zysków. Ta funkcja wolnego rynku polegająca na poszukiwaniu prawdy ma z natury charakter iteracyjny: ceny, narzędzia i cnoty nieustannie zmieniają się w zależności od warunków rynkowych.
"Punkty” w rynkowych grach odkrywania są denominowane w pieniądzu – narzędziu służącym do kalkulacji, negocjacji i realizacji transakcji w najskuteczniejszy sposób. Konkurencja rynkowa to proces, który zapewnia uczciwość producentów. Gdy jest tłumiona przymusem lub przemocą – jak to ma miejsce w przypadku "legalnych monopoli” – prawda zostaje zniekształcona w postaci niedokładnych cen, narzędzi niskiej jakości i indywidualnej niegodziwości. Dla producentów pieniędzy monopolizacja oznacza, że nieuczciwi producenci stają się fałszerzami i zyskują (zwodniczą i brutalną) władzę nad ludzkim czasem.

Wbrew powszechnemu przekonaniu pieniądz nie jest "źródłem wszelkiego zła”, a w rzeczywistości jest jedynie narzędziem handlu czasem (lub pracą). Sposobem, w jaki uczestnicy rynku wyrażają sobie nawzajem poświęcenia i sukcesy na przestrzeni historii transakcji gospodarczych. Jak wszystkie narzędzia, pieniądz nie ma własnej, niezależnej moralności. Narzędzia są amoralne, co oznacza, że można ich używać zarówno w dobrych, jak i złych celach. Moralny skutek użycia narzędzia jest nierozerwalnie związany z intencją jego użytkownika. Pieniądz jest narzędziem handlu, ale (jak widzieliśmy) można go również używać w złej wierze, by kraść czas, tak jak młotkiem można zbudować dom lub rozbić czaszkę.
Mówiąc dokładniej, pieniądze – wraz ze swoimi prekursorami, działaniem i mową – są "korzeniem wszelkiej suwerenności”. Autorytetem do działania w świecie według własnego uznania. Suwerenność, słowo etymologicznie kojarzone z monarchią, pieniędzmi i władzą królewską, odnosi się do miejsca najwyższej władzy w sferze ludzkiego działania. Zgodnie z prawem natury suwerenność tkwi w jednostce, ponieważ każda osoba musi świadomie decydować, jakie działania podjąć, pomimo wszelkich zewnętrznych wpływów, z którymi może się zetknąć. Wewnętrzne sanktuarium generatywnego źródła suwerenności żyje w każdym z nas – nienaruszalna zasada rozumu znana jako logos. Warstwa interfejsu między podstawowymi domenami doświadczenia – porządkiem i chaosem – logos jest definiującą cechą ludzkości. To nasza zdolność do opowiadania historii i wierzenia w nie odróżnia człowieka od zwierzęcia. Victor Frankl nazywa tę zinternalizowaną przestrzeń "ostatnią ludzką wolnością”:
"Ostatnia z ludzkich wolności: wybór własnej postawy w danych okolicznościach, wybór własnej drogi. I zawsze istniały wybory do podjęcia. Każdy dzień, każda godzina dawała możliwość podjęcia decyzji, decyzji, która decydowała o tym, czy poddasz się, czy nie podporządkujesz siłom, które groziły pozbawieniem cię samego siebie, twojej wewnętrznej wolności; decyzji, która decydowała o tym, czy staniesz się igraszką okoliczności, wyrzekając się wolności i godności…”
Od słowa „suwerenność” wywodzi się termin „panowanie”, który zazwyczaj odnosi się do okresu rządów królewskich. Większość z nas żyje obecnie w epoce, w której dawno już minęły czasy podporządkowania się rodzinie królewskiej, a nasze cywilizacyjne pojęcie suwerenności z biegiem czasu ulega stopniowej decentralizacji, zbliżając się coraz bardziej do wiernego odzwierciedlenia prawa naturalnego. Tak opisuje ten historyczny proces Jordan Peterson:
"Najpierw jedynym suwerenem był król. Potem suwerenami stali się szlachcice. Następnie suwerenami stali się wszyscy ludzie. Potem nadeszła rewolucja chrześcijańska i – co wydawało się niemożliwe – suwerenem stała się każda pojedyncza dusza. Ta idea indywidualnej suwerenności i wartości stanowi podstawowe założenie naszych systemów prawnych i kulturowych, dlatego wszyscy zachowujemy się tak, jakby każdy z nas był boskim centrum logos. Okazujemy sobie wzajemny szacek jako suwerenni obywatele, równi wobec prawa”.
U podstaw dzisiejszej cywilizacji zachodniej leży zasada, że suwerenność jednostki jest ważniejsza niż państwa: ucieleśnione przekonanie leżące u podstaw takich zasad prawnych, jak "habeus corpus", domniemanie "niewinny, dopóki nie udowodni się winy” i wolność słowa.

Wolność słowa jest niezbędna dla pokojowego społeczeństwa, albowiem nasze idee muszą swobodnie się ścierać i rozwiązywać konflikty, aby nasze ciała tego nie robiły. Mowa pojawiła się u ludzi jako bezpośredni rezultat naszego ewolucyjnego rozwoju. Gdy nasi przodkowie naczelni przyjęli postawę pionową, nasze pole widzenia się poszerzyło, a nasze dłonie stały się sprawniejsze w manipulowaniu naturalnym środowiskiem, bo nie były już potrzebne do poruszania się. Wyposażone w przeciwstawne kciuki, rozwinęłyśmy zręczność, która pozwoliła nam na szczegółowe opisywanie świata przyrody w użyteczny sposób. Na przykład sortowanie rzeczy, liczenie i wytwarzanie narzędzi. Wraz z tą precyzją dłoni rozwinęła się muskulatura twarzy i języka, dając początek mowie, która uzupełniała zdolność dłoni do kategoryzowania świata i zdolność umysłu do jego pojmowania (nawet nasz wewnętrzny dialog składa się z mowy). Zdolność do manualnego przekształcania świata wzmocniła naszą abstrakcyjną zdolność do robienia tego werbalnie, tworząc w ten sposób dynamikę sprzężenia zwrotnego między tymi dwiema definiującymi człowieka zdolnościami. Ta współewolucja rzemiosła i werbalnej artykulacji w naturalny sposób doprowadziła do handlu. A (mówiąc wprost) najbardziej wymienną rzeczą w każdym społeczeństwie handlowym jest jego najważniejsze narzędzie – pieniądz.
W tym sensie pieniądz jest bezpośrednim pochodną działania i mowy. Wszystkie trzy są niezbędnymi środkami suwerennej auto-ekspresji. W tym sensie pieniądz można uznać za formę mowy samej w sobie – język wartości. Ograniczanie używania tego języka (cel banków centralnych) jest równie katastrofalne w skutkach, co ograniczanie wolności słowa (co może prowadzić do absurdów, takich jak nielegalne liczenie głosów). Wolność słowa kopie grób despotyzmowi, podczas gdy jej tłumienie jest znakiem rozpoznawczym reżimów totalitarnych. W istocie, pierwszym wysiłkiem każdego aspirującego dyktatora jest zawsze ograniczenie głosu sprzeciwu – przyćmienie światła dociekań emanującego z logosu. W XX wieku istniało wiele dyktatur tłumiących logos, wymienimy dwie:
"W 1917 roku rosyjscy bolszewicy podjęli działania mające na celu ograniczenie wolności słowa, dzień po październikowym zamachu stanu. Przyjęli "Dekret o prasie”, który zamykał wszystkie gazety "siejące niezgodę poprzez oszczercze przeinaczanie faktów”. Podobnie, zaledwie kilka miesięcy po dojściu do władzy w 1933 roku, niemieccy narodowi socjaliści zaczęli palić książki, a Ministerstwo Propagandy wprowadziło surową cenzurę."
Logos (λόγος) to greckie słowo oznaczające "stosunek” lub „słowo” – zasadę leżącą u podstaw komunikacji międzyludzkiej, która w dużej mierze odbywa się za pomocą słów i cen (które są stosunkami wymiany wyrażonymi w jednostkach pieniężnych). Zarówno słowa, jak i ceny są "klasycznymi porównaniami”, protokołami ujmowania, kontrastowania i komunikowania różnych aspektów rzeczywistości. W tym tkwi moc boskiego logosu, który potrafi uporządkować chaos. W języku zastanówmy się, jak wszystkie słowa mają znaczenie tylko w odniesieniu do siebie. Wszystkie definicje składają się z innych słów. Na rynkach punktem przecięcia obiektywnej podaży i subiektywnego popytu jest cena: dynamiczna wartość odzwierciedlająca konsensus zbiorowego logosu co do stosunku wymiany danego dobra na inne dobro (dla uproszczenia wyrażonego w powszechnym języku matematyki ekonomicznej - pieniądzu).
W imię zysku rządy wypaczają mechanizm porównawczego ustalania cen, nieustannie naruszając podaż pieniądza (poprzez inflację), a jednocześnie wymuszając popyt na niego (poprzez przepisy dotyczące prawnego środka płatniczego i poboru podatków). Zakłócanie naturalnego procesu ustalania cen, czyli manipulowanie zbiorową logiką, jest równoznaczne z wypaczaniem vox populi – głosu ludu. George Orwell powiedział kiedyś: "Jeśli wolność w ogóle coś znaczy, to znaczy prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć”. Niemożność mówienia prawdy (słowami) lub udowodnienia innym, że się mylą na rynku (cenami), oznacza śmierć wolności. Jak boleśnie nauczył nas XX wiek, ograniczanie logosu to śliska ścieżka prowadząca do totalitaryzmu. Wolność wypowiedzi we wszystkich formach jest warunkiem wstępnym właściwego postępowania moralnego.

Podobnie jak mowa, pieniądz nie posiada własnej, wewnętrznej moralności. Jednak jego charakter ekonomiczny wpływa na standardy moralne. Jak nauczał nas Budda: "Pieniądze są najgorszym odkryciem ludzkiego życia, ale są najbardziej wiarygodnym materiałem do badania ludzkiej natury”. Uczciwe pieniądze zachęcają do prawych działań, a nieuczciwe pieniądze stwarzają ryzyko moralne. Aby zrozumieć wpływ pieniędzy na moralność, rozważmy (hipotetyczny) przypadek producenta wina żyjącego w gospodarce opartej na banku centralnym. Wie, że jego bank centralny niedawno podwoił podaż pieniądza, drukując biliony dolarów, aby "uratować gospodarkę”, i stoi teraz przed trzema opcjami:
- Kontynuować sprzedaż wina po 20 dolarów, wiedząc, że wartość każdego dolara spadła o 50% z powodu inflacji.*
- Rozwodnić wino lub użyć tańszych składników, obniżając w ten sposób koszty produkcji i jakość wina, ale nadal sprzedawać je po 20 dolarów.
- Podwoić cenę sprzedaży wina do 40 dolarów, aby uzyskać tę samą wartość wina wyrażoną w dolarach po uwzględnieniu inflacji.
*Dla uproszczenia pominiemy czasoprzestrzenną nierównomierność inflacji.
Jeśli producent wybierze pierwszą opcję, poniesie 50% straty. Jeśli zdecyduje się na rozwodnienie wina, oszuka swoich klientów, sprzedając im produkt niższej jakości. Jeśli podwoi cenę, aby utrzymać jakość, ryzykuje utratę klientów na rzecz mniej uczciwych konkurentów, którzy są skłonni pójść na kompromis w kwestii jakości. Rozcieńczanie wina wodą jest trudne do wykrycia (dla laików) i oferuje natychmiastowy zysk finansowy, dlatego wszyscy winiarze są pod silną presją, by oszukiwać klientów w obliczu inflacji (co jest przyczyną winiarskich skandali). Podobnie, inflacja monetarna skłania sprzedawców we wszystkich branżach do oszukiwania klientów. Narzuca ona sprzedawcom pokusę kradzieży, zmuszając ich do rozważenia finansowego dobrobytu na rzecz moralności. W ten sposób inflacja jest chorobą zakaźną dla moralności społeczeństwa. Pieniądz odporny na inflację jest zatem antidotum na zachwianą moralność społeczną. W tym (niezwykle ważnym) sensie Bitcoin – jedyna waluta z 0% stopą inflacji końcowej – jest lekarstwem na wiele moralnych nowotworów nękających nasz świat.
Pieniądze są źródłem wielkiej pokusy. Można je postrzegać jako "listę właścicieli”, ponieważ (z definicji) można nimi kupić wszystko na rynku. Kiedy wyjątkowo uprzywilejowana grupa (monopol) może tworzyć pieniądze z powietrza, może dowolnie zmieniać tę "listę właścicieli”, mając silną motywację, by robić to dla własnej korzyści. Ten aspekt "pieniądza jako rejestru własności” rzuca światło na ukryty motyw istnienia bankowości centralnej – instytucji, która rości sobie prawo do bycia "panem listy” z wyłącznym przywilejem promowania interesów swoich prywatnych akcjonariuszy, nawet kosztem zniewolenia wszystkich innych.
Wszystko na rynku wymaga poświęcenia ludzkiego czasu, by powstało (nawet sprzedaż ziemi wymaga pracy rąk), więc można powiedzieć, że pieniądze są ucieleśnieniem ludzkiego czasu. Tak jak certyfikat akcji stanowi prawo własności do kapitału spółki, tak pieniądze stanowią prawo własności do ludzkiego czasu; ludzie poświęcają czas, aby zarobić pieniądze, które następnie mogą wydać na odpowiadające im poświęcenia ze strony innych. Oczywiście narzędzie, które pozwala dysponować ludzkim czasem, jest przedmiotem wielkiej pokusy, ponieważ stanowi potężne źródło władzy (definiowanej w fizyce jako praca w czasie). Żądza władzy jest motywacją większości wojen – zazwyczaj wiążą się one z próbami przymusowego zdobycia kapitału, żywności lub terytorium. A brak władzy jest ściśle związany z nieszczęściem, co sprawia, że jej umocnienie jest kuszące – jak powiedział Filon z Aleksandrii:
"Żaden niewolnik nie jest naprawdę szczęśliwy, bo czyż istnieje większa nędza niż życie bez władzy nad czymkolwiek, łącznie z samym sobą?”.
Pieniądze zawsze stanowiły kluczowy element ludzkich wyobrażeń o suwerenności i niewolnictwie. Gdy podlegają naturalnej selekcji w ramach procesów wolnorynkowych, są zwieńczeniem zbiorowego logosu: syntezą indywidualnych przejawów suwerenności. Jednak naturalne pieniądze zostały zawłaszczone przez sztucznych tyranów: powodem, dla którego dziś nazywamy państwa suwerennymi, jest wyłącznie to, że są one gangami panującymi nad swobodnie wybranymi pieniędzmi świata – złotem.
Tak zwane suwerenne państwa
"Nie wiedziałem, że jestem niewolnikiem, dopóki nie odkryłem, że nie mogę robić tego, co chcę”. — Frederick Douglass
Przez ponad 5000 lat metale szlachetne były preferowane jako pieniądz. Najlepiej spełniały jego pięć cech: podzielność, trwałość, poręczność, rozpoznawalność i rzadkość. Złoto zyskało niepodzielne panowanie, ponieważ spośród wszystkich metali szlachetnych było najrzadsze. Rzadkość jest prawdopodobnie najważniejszą cechą pieniądza. Bez gwarancji ograniczenia podaży, ktoś zawsze ulega pokusie inflacji i kradzieży wartości w nim przechowywanej (koraliki, panos czy współczesne waluty fiducjarne).
Rządy zawsze interweniowały na rynku, aby pozyskać pieniądz, przejmując złote monety i operacje magazynowe, dążąc do poprawy podzielności, poręczności i rozpoznawalności pieniądza poprzez emisję standardowych monet lub kwitów magazynowych. Monopolizując te przedsiębiorstwa "wykonujące funkcję certyfikacji”, państwo przerzuciło ciężar zaufania z podmiotów transakcji na siebie. Państwa w historii zawsze uznawały za swój (wyłączny) przywilej działalność certyfikowania wartości (wagi lub próby) pieniędzy (monet lub sztabek) oraz substytutów pieniądza (papierowych kwitów magazynowych). Należy pamiętać: izolacja od konkurencji przerywa proces odkrywania prawdy, który jest efektem wolnego rynku. Z tego powodu zaufanie pokładane w jakimkolwiek monopolu zawsze kończy się jego zachwianiem.
Rząd istnieje po to, by chronić prawa własności: cel ten jednak sam narusza, monopolizując i fałszując pieniądze,
Wszystkie waluty narodowe zaczynały się jako papierowe obietnice dotyczące prawdziwych pieniędzy. Dziś waluty te nie są już na nie wymienialne, a zamiast tego przekształciły się w wiecznie niespełnione obietnice zwane walutami fiducjarnymi. Rządy wymagają od społeczeństw (ograniczenie logosu zbiorowego) dokonywania transakcji w tych substytutach pieniądza i zastrzegają sobie wyłączne prawo do manipulowania ich podażą w celu wysysania bogactwa (czyli kradzieży czasu) od obywateli. W efekcie waluty fiducjarne to niezabezpieczone długi, które podlegają powolnej niewypłacalności, podczas gdy ich używanie jest narzucane społeczeństwu siłą. Jednocześnie banki centralne nadal gromadzą prawdziwe pieniądze – złoto – i dokonują ostatecznych rozliczeń między sobą w tym autentycznym, wybranym przez wolny rynek środku wymiany.
Z tego punktu widzenia "drukowanie pieniędzy” odnosi się w rzeczywistości do fałszowania walut – produkcji fałszywych obietnic, gdyż waluty nie są już powiązane z prawdziwymi pieniędzmi. Mówiąc prościej: pieniądz fiducjarny to żywe kłamstwo. Niezależnie od tego, czy postrzegamy to jako narzędzie, czy broń (w zależności od subiektywnych odczuć intencjonalności użytkownika), manipulowanie podażą pieniądza jest obiektywnie użyteczne tylko w jednym celu: wywoływaniu nierówności majątkowych (poprzez kradzież czasu). Jak ujął to G. Braschi: "Każde narzędzie jest bronią (jeśli się je odpowiednio trzyma)”. Jako sposób na uzyskanie przewagi w rywalizacji woli, fałszowanie walut jest bronią.
W czasie wojny państwa walczące podejmowały próby fałszowania walut przeciwnika, aby wywołać hiperinflację. Na przykład nazistowskie Niemcy planowały bombardowanie Anglii fałszywymi banknotami, aby sabotować jej gospodarkę. W imperialnej Japonii laboratorium Noborito eksperymentowało z operacjami fałszowania walut jako strategią wywrotu gospodarczego. W czasie pokoju fałszowanie pieniędzy jest wyłączną domeną banku centralnego, którego „ekspansywna polityka pieniężna” zwiększa podaż pieniądza, powiedzmy, o 7% rocznie – czyli kradnie jedynie 7% majątku posiadaczy dolarów (skumulowane oszczędności czasu) każdego roku poprzez operacje fałszerskie.
Oczywiście, gdy okoliczności stają się zbyt niepewne, uczestnicy rynku naturalnie wracają do minimalizacji zaufania do fizycznego złota, ponieważ substytuty pieniądza są (w najlepszym razie) obietnicami otrzymania pieniędzy w przyszłości, co naraża je na niewypłacalność. W przeciwieństwie do walut fiducjarnych, złoto jest wyrazem zbiorowego logosu, a nie przymusem ze strony kontrahenta. Samozwańcze państwo „suwerenne” to model biznesowy oparty na konfiskacie suwerennych pieniędzy, takich jak złoto i srebro. Wyższe właściwości monetarne złota uczyniły je najcenniejszą formą suwerennego pieniądza w historii, a panowanie to utrzymuje od czasów przed założeniem starożytnego Egiptu.
Wielkie Piramidy

"Są dwa sposoby podboju i zniewolenia kraju. Jeden to miecz. Drugi to dług”. - John Adams
Starożytny Egipt stanowi w Biblii archetyp tyranii. Egipt słynie z Wielkich Piramid, monolitycznych budowli wzniesionych dzięki pracy niewolników. Rzeczywiście, wielkość tych konstrukcji w dużej mierze zawdzięczamy niewolnikom, których czas został skradziony przez faraonów – władców starożytnego Egiptu. Aby choć trochę zrozumieć, jak żmudny był proces budowy nawet jednej Wielkiej Piramidy, warto przyjrzeć się danym z książki „Heroes of History” autorstwa Willa Duranta:
"Według Herodota… sama piramida wymagała pracy 100 000 mężczyzn przez dwadzieścia lat”.
Aby dokładniej określić tę kradzież czasu egipskim niewolnikom, zakładając ponownie, że każdy niewolnik spędzał 5000 godzin rocznie wykonując pracę fizyczną, to siła robocza 100 000 niewolników budujących przez 20 lat równa się 10 miliardom skradzionych godzin. To oszałamiająca liczba roboczogodzin skazanych na brutalną niewolę fizyczną podczas budowy jednej Wielkiej Piramidy, ale (co przerażające) wciąż mniej niż czas skradzionych przez największe piramidy finansowe w historii ludzkości – waluty fiducjarne. Jak przepowiedział Henry Ford:
"To dobrze, że obywatele naszego kraju nie rozumieją naszego systemu bankowego i monetarnego, bo gdyby tak było, sądzę, że jeszcze przed jutrzejszym porankiem wybuchłaby rewolucja”.
Piramida finansowa to oszustwo inwestycyjne oparte na hierarchicznej strukturze marketingu sieciowego, w którym uczestnicy wyższego szczebla czerpią zyski kosztem tych niższych. Waluty fiducjarne to piramidy finansowe tworzone przez banki centralne, które ograniczają dostęp do złota i sztucznie zbijają (obniżają) jego cenę. W przeciwnym razie konkurowałoby ono z ich słabszymi walutami na wolnym rynku, ponieważ złoto jest niezawodnie rzadkie i zachowuje swoją wartość w czasie. Korzystanie z walut fiducjarnych jest wymuszane przez przepisy dotyczące prawnego środka płatniczego i podatków. Trudno uwierzyć, że najpopularniejsza waluta świata jest piramidą finansową, ale symbolika dolara amerykańskiego opowiada tu swoją historię.

Novus Ordo Seclorum to łacińskie wyrażenie oznaczające "nowy porządek wieków”. Symbol ten pojawił się na banknocie jednodolarowym wkrótce po utworzeniu Rezerwy Federalnej. Być może odnosi się on do nowego systemu niewolnictwa wprowadzonego pod hasłem "bankowości centralnej”.
Po długotrwałych sztuczkach rządów, te piramidy finansowe zdominowały świat. Waluty fiducjarne to oparte na długu substytuty pieniądza, kontrolowane przez banki centralne, które narzucają użytkownikom te sieci monetarne i tłumią wszelką konkurencję na rynku siłą lub przemocą (podobnie jak "Companhia Geral do Grão-Pará e Maranhão"). Co gorsza, to najbiedniejsi ludzie w społeczeństwie – którzy (z konieczności) przechowują większość swojego majątku w pieniądzach fiducjarnych – padają ofiarą tego oszukańczego systemu.

Na szczycie piramidy systemów walut fiducjarnych znajduje się złoto. Technologia ta wybrana została jako środek płatniczy w wyniku zbiorowego, swobodnego wyboru (zbiorowego logosu) niezliczonych przedsiębiorców na przestrzeni dziejów. Papierowe abstrakcje walutowe oparte na złocie wprowadzono wyłącznie po to, by ułatwić wymianę handlową, a nie po to, by je nimi zastąpić. Z biegiem czasu zniesiono możliwość wymiany waluty na złoto, co dało rządom pełną kontrolę nad jej niedoborem, a tym samym nieograniczoną możliwość konfiskaty majątku obywateli poprzez ograniczanie podaży waluty.
W praktyce za każdym razem, gdy drukowana jest nowa jednostka waluty fiducjarnej (co banki centralne eufemistycznie nazywają "luźną polityką pieniężną” lub QE (luzowaniem ilościowym), od góry do dołu powstają kolejne warstwy piramidy finansowej, a koszty inflacyjne są przerzucane na tych, którzy traktują walutę fiducjarną jako środek przechowywania wartości. Co gorsza, każda jednostka waluty fiducjarnej jest lewarowana, tak że jedna jednostka jest pomnażana o kilka rzędów wielkości, zanim stanie się częścią szerokiej podaży pieniądza. Weźmy Fed jako konkretny przykład: po potrąceniu przychodów z opłat za usługi dla siebie (w celu sfinansowania swojej działalności i 6% rocznej dywidendy dla swoich nieujawnionych udziałowców), Fed wykorzystuje nowe dolary fiducjarne do zakupu długu publicznego USA. Świeżo wydrukowane (a dokładniej wygenerowane elektronicznie) dolary fiducjarne są następnie rozdzielane według uznania rządowych biurokratów, którzy (co nie jest zaskoczeniem) faworyzują bankierów, korporacje i lobbystów finansujących ich kampanie polityczne. Co godne pogardy, dynamika ta powoduje przenoszenie bogactwa od biednych do bogatych (sam Robin Hood by się tego nie powstydził).

Dopóki ludzie pozostają wystarczająco bierni, a jednocześnie produktywni, te piramidy finansowe mogą rosnąć w siłę i nadal działać jako narzędzie do ekstrakcji bogactwa (kradzieży czasu) dla ich politycznych oprawców. Jednak w tym wszechświecie nie ma nic za darmo, i taka ekspansja podaży pieniądza fiducjarnego nie może trwać wiecznie. Wraz z narastaniem kolejnych warstw, ludzie są implicite coraz bardziej opodatkowani poprzez inflację cen, zaufanie do waluty maleje. Jak powiedział Hemingway o bankructwie, dzieje się to najpierw stopniowo, a potem nagle, gdy inflacja ustępuje miejsca hiperinflacji. Następuje całkowity upadek zaufania gospodarczego, które pieniądz miał w pierwszej kolejności wspierać. W tym momencie "władca banku centralnego” naciska zbyt mocno na swoich "obywateli-niewolników”, którzy w końcu osiągają granicę swoich ekonomicznych możliwości.

Na szczęście dzięki Bitcoinowi te finansowe piramidy nie mogą już dłużej chronić się przed bezpośrednią konkurencją (tak jak ma to miejsce w przypadku złota). Wszystkie waluty fiducjarne są w decydującym stopniu uzależnione od zdolności banków centralnych do tłumienia konkurencji – procesu odkrywania, który w przeciwnym razie zburzyłby ich iluzję. Posiadanie 20% światowych zasobów złota daje bankom centralnym znaczący wpływ na jego cenę, którą aktywnie obniżają na rynkach papierowych. Bez interwencji waluty fiducjarne szybko załamałyby się w obliczu lepszej propozycji wartości złota jako pieniądza, bo ludzie zawsze preferują pieniądz, który zachowuje swoją wartość w czasie (pozostając rzadkim). Pod tym względem Bitcoin – jedyne na świecie "cyfrowe złoto” – stanowi przełom: technologię monetarną, która stanowi zagrożenie dla złota, jest odporna na konkurencyjne tłumienie przez banki centralne i stanowi jednorazowe odkrycie absolutnej rzadkości.

Wszystkie waluty charakteryzują się dynamiką wyceny w modelu marketingu wielopoziomowego. W przypadku Bitcoina, pierwsi użytkownicy czerpią nieproporcjonalnie duże korzyści, przewidując późniejsze przyjęcie przez innych (proces bootstrappingu ekonomicznego Bitcoina charakteryzuje się pozytywnym cyklem). Jednak w przeciwieństwie do nieprzewidywalnych zasobów piramid finansowych opartych na walutach fiducjarnych, Bitcoin ma powszechnie znaną podaż. W przypadku walut fiducjarnych "wczesnymi użytkownikami” są zawsze osoby mające dostęp do przysłowiowej "prasy drukarskiej." Asymetria pozycyjna (przywilej polityczny) sprawia, że gra jest niesprawiedliwa.
Bitcoin to bardziej symetryczny system z pełną przejrzystością zasad: każdy może sprawdzić, że podaż nigdy nie przekroczy 21 milionów i kiedy powstaną nowe jednostki. Dzięki temu nie ma nieoczekiwanej inflacji. Taka przejrzystość sprzyja warunkom zbliżonym do doskonałej konkurencji. Główną obietnicą Bitcoina jest przybliżenie rynków do tego ideału poprzez oddzielenie pieniądza od państwa.
Ta piramida "cyfrowego złota”, złożona z warstw trwałości, przyćmiewa wrodzoną niepewność walut fiducjarnych. Skoro pieniądz jest "ubezpieczeniem od niepewności”, popyt na niego koncentruje się na względnej pewności jego właściwości monetarnych. Bitcoin optymalizuje wszystkie pięć aspektów: wykazuje podzielność, trwałość, przenośność i rozpoznawalność czystej informacji - oraz niedobór czasu. Podobnie jak "śmierci i podatków", pewności "21 milionów bitcoinów” nie da się podważyć. W połączeniu z motywacją do wyprzedzenia przyszłej adopcji tej cyfrowej, absolutnie rzadkiej i odpornej na kradzież waluty, Bitcoin staje się studnią grawitacyjną opartą na teorii gier, z której globalny rynek po prostu nie może uciec. Paradoksalnie, to właśnie ta nieuchronność prowadzi do wyzwolenia coraz większej liczby "fiducjarnych niewolników" na całym świecie.
Symbolizowana przez stałą wysokość na powyższym obrazku, absolutna rzadkość piramidy monetarnej Bitcoina coraz bardziej przewyższa piramidy oparte na walutach fiducjarnych, ponieważ stają się one stosunkowo wyższe i mniej wiarygodne dzięki ekspansji podaży. Ostatecznie te przysłowiowe "domki z kart” rozpadają się, stając się w pełni transparentnymi i pewnymi Bitcoinami. Niezależnie od tego, czy uczestnicy rynku rozumieją to w danym momencie, w sferze pieniądza to, co znane, służy jako ochrona przed nieznanym.
Patrząc na to z tej perspektywy, mamy wiele powodów do nadziei, ponieważ w końcu pojawiła się waluta, którą można w pełni poznać – odporna na korupcję alternatywa dla całkowicie nieetycznego systemu bankowości centralnej. Bitcoin to uczciwa waluta, która uwalnia świat od fałszu pieniądza fiducjarnego. W sensie transcendentalnym Bitcoin może faktycznie być tym, czego starożytni alchemicy poszukiwali przez wieki: nieprzekupną substancją – zwaną w archaicznych tekstach lapis philosophorum – która służyłaby jako antidotum na zepsucie świata. Jak napisał Jordan Peterson o alchemii w swojej głębokiej książce "Maps of Meaning”:
"Sekwencja alchemicznej przemiany była paralelą do Męki Pańskiej, do mitu bohatera i jego odkupienia. Istotnym przesłaniem alchemii jest to, że indywidualne odrzucenie tyranii, dobrowolne dążenie do nieznanego i przerażającego – oparte na wierze w ideał – może wywołać tak przytłaczającą przemianę jednostki, że jej odpowiednik można znaleźć jedynie w najgłębszych mitach religijnych… Lapis philosophorum jest "czynnikiem przemiany”, odpowiednikiem mitycznego bohatera odkupienia – zdolnym przemienić "metale nieszlachetne w złoto”. Jako taki jest czymś cenniejszym niż złoto – tak jak bohater jest cenniejszy niż którykolwiek z jego konkretnych wytworów”.
Metody alchemiczne stanowiły "proto-naukę”. Eksperymentalne procesy praktykowane od tysięcy lat, które stały się fundamentem późniejszej ewolucji metody naukowej (nawet Isaac Newton był alchemikiem). Jako nurt myślowy alchemia stanowiła "odgałęzienie” Kościoła, oparte na przekonaniu, że zbawcza wiedza może zostać odkryta w laboratorium natury (co w tamtych czasach było koncepcją heretycką). Stojąc w czołówce ludzkich osiągnięć technologicznych, istniejąca jako jedyna waluta charakteryzująca się podażą odporną na manipulacje i inspirująca głębokie przemiany w życiu prawdziwych wierzących, być może Bitcoin faktycznie jest lapis philosophorum poszukiwanym przez alchemików od wieków. Nieprzekupną substancją buntującą się przeciwko państwowej tyranii i tym samym zbliżającą ludzkość do Boga. Bitcoin jest prawdą, a według jednej z definicji Bóg wyraża się w prawdziwej mowie, która koryguje patologiczne hierarchie. Lub, jak powiedział Benjamin Franklin:
"Bunt przeciwko tyranom to posłuszeństwo Bogu”.
Podobnie jak wolność, miłość i prawda – Bóg jest ponadczasowy. Nie mówię tu o "człowieku z nieba”. Starożytna idea z Księgi Rodzaju głosi, że Bóg jest siłą, która swobodnie stawia czoła chaosowi potencjału z odwagą, prawdą i miłością, aby przekształcić go w dobry i pożyteczny porządek. Stworzeni na obraz Boga, wszyscy jesteśmy suwerennymi jednostkami, przepełnionymi logosem, samo-generującą się siłą odpowiedzialną za naszą zdolność do harmonijnego przekształcania świata przyrody w dobrą i nadającą się do zamieszkania przestrzeń. Nasza przyszłość jest zakorzeniona w naszej wyobraźni, rzeczywistości, którą powołujemy, swobodnie posługując się logosem w myślach, mowie i czynach. Logos to boska iskra, nieodłączna od nas wszystkich. Zdając sobie sprawę, że słowa nie są w stanie w pełni oddać duchowej prawdy, możemy śmiało stwierdzić. Bóg jest zasadą przeciwdziałającą entropii, wiecznie rozprzestrzeniającą się we wszystkim, co żyje. Jak powiedział G.K. Chesterton:
"Martwa istota może płynąć z prądem, ale tylko żywa może płynąć pod prąd”.
Aby jak najprawdziwiej ucieleśnić boską zasadę logosu indywidualnie i bliższe zbliżyć się do ponadczasowości Boga zbiorowo, musimy zwyciężyć nad siłami zła, które skrycie i nieustannie kradną nasz czas.
Kradzież czasu
"Istnieje jeden rodzaj złodzieja, którego prawo nie rani, a który kradnie to, co dla ludzi najcenniejsze: czas”. — Napoleon Bonaparte
Wielu błędnie obwinia kapitalizm za niezliczone problemy gospodarcze na świecie. Jednak w sercu każdej współczesnej gospodarki znajduje się instytucja socjalistyczna: bank centralny. W prymitywnym sensie pierwszy człowiek, który wykopał dół, aby schronić się przed niepogodą, był pierwszym kapitalistą, a człowiek, który brutalnie wkroczył na jego niewielkie terytorium dla własnych egoistycznych celów, był pierwszym socjalistą. Kapitalizm oznacza po prostu, że każdy ma wyłączne prawo do owoców własnej pracy. Innymi słowy, każdy jest właścicielem swojego czasu. Prawdziwi kapitaliści mogą swobodnie handlować wszelkimi wartościowymi dobrami , w których tworzenie inwestują swój czas (dobra, usługi lub wiedza), z innymi osobami posiadającymi własność prywatną, które robią to samo. Socjalizm natomiast zakłada, że rządy (czyli inni ludzie) posiadają (większą lub mniejszą) część twojego czasu. "Funt ciała”, który kradną poprzez pobór do wojska, podatki i inflację.
Socjalistyczna waluta fiducjarna jest krwiobiegiem tyranii państwa. Aby zrozumieć, jak kolosalny stał się system kradzieży czasu, jaki oferuje bank centralny, przyjrzyjmy się bliżej Fed. Wykorzystując roczne dane o płacach z administracji ubezpieczeń społecznych, zmiany w podaży pieniądza M2 w USA i zakładając średnią roczną liczbę 2000 godzin pracy na pracownika, dochodzimy do zaskakujących liczb. Dzieląc wzrost podaż w USD przez średnią roczną stawkę godzinową w dolarach, obliczamy przybliżoną liczbę godzin skradzionych społeczeństwu poprzez ekspansję podaży pieniądza M2 w USA.

Kradnąc średnio 7,6% godzin pracy rocznie od 1981 roku, biurokraci z Fed zdołali odebrać ciężko pracującym ludziom prawie bilion godzin. Zakładając, że każda osoba pracuje średnio 2000 godzin rocznie, jest to równoważne zniewoleniu 11,7 mln ludzi przez 40 lat bez przerwy. To ukryte inflacyjne opodatkowanie jest dodatkiem do wszystkich jawnych podatków nakładanych przez rząd USA – a wszystkie one są aktami jawnego socjalizmu. O ile transakcje nie są zawierane przez dobrowolnych i zgodnych z wolą uczestników rynku, wymiana jest wymuszona – jest to fundamentalna zasada kapitalizmu wolnorynkowego.
Czas kradziony przez Fed od 1981 roku jest rocznie o 341% dłuższy niż transatlantycki handel niewolnikami. Przy 23,4 mld godzin kradzionych rocznie, Fed mógłby (teoretycznie) zbudować 2,3 Wielkiej Piramidy rocznie. Pod względem bezwzględnej ilości czasu kradzionego rocznie, pieniądz fiducjarny jest największą piramidą finansową i instytucją niewolnictwa w historii ludzkości.

Kiedy przestaniemy patrzeć na bankowość centralną jak na historię ekonomiczną, a zaczniemy postrzegać ją jako kryminalną, zaczniemy dostrzegać jej prawdziwy obraz. Kapitalizm opiera się na prawdzie (ciężka praca, odroczona gratyfikacja i uczciwy handel), podczas gdy socjalizm opiera się na fałszu (biurokratyzacja, propaganda i kradzież). Podobnie jak fałszywe koraliki i pano, fałszywe dolary są również wykorzystywane do mobilizacji wysiłków militarnych, które (przed wprowadzeniem pieniądza fiducjarnego) wymagały jawnego opodatkowania lub zaciągania pożyczek. Socjalistyczne pieniądze są ukrytym źródłem finansowania zła. Były wykorzystywane do finansowania każdego dyktatora, wojny światowej i obozów internowania w historii ludzkości. Tylko w XX wieku rządy finansowane z waluty fiducjarnej zamordowały ponad 169 milionów ludzi – to współczesna, ogromna zbrodnia zwana democydem:

Tabela liczbowa morderstw dokonanych przez rządy w latach 1900–1987 w milionach: 169 202 000 ofiar democydu. Historia jest jednoznaczna: wymuszone wprowadzenie w życie kłamstwa o pieniądzu fiducjarnym na całym świecie prowadzi do śmierci na monstrualną skalę. Mówiąc wprost: socjalizm to oszustwo, a ci, którzy milczą na temat prawdy o bankowości centralnej, są jej współwinni. Jak zwięźle to Nassim Taleb:
"Jeśli widzisz oszustwo i nie mówisz oszustwo, jesteś oszustem”.
Centralne planowanie pieniądza nie jest nową ideą. W Manifeście Partii Komunistycznej Marksa z 1848 roku, punkt piąty brzmi: "Centralizacja kredytu w rękach państwa, za pośrednictwem banku narodowego z kapitałem państwowym i wyłącznym monopolem”. Prosto z podręcznika Marksa, w bankowości centralnej nie ma nic kapitalistycznego. Jest to organizacja antykapitalistyczna, więc mówmy o niej szczerze. Bankowość centralna to socjalizm monetarny – instytucja finansowego niewolnictwa. Co więcej, Karol Marks był znanym rasistą. Jego socjalistyczny system bankowości centralnej ma na celu wyłącznie ekstrakcję bogactwa od tych, których państwo uważa za "gorszych”. Nic więc dziwnego, że instytucja skupiona na filozofii marksistowskiej przekształciła się w rasistowskiego handlarza niewolnikami.
Handlarze niewolników dążą do kradzieży korzyści płynących z pracy bez ponoszenia wymaganych poświęceń. W społeczeństwach handlowych złoto było faworyzowane jako pieniądz, albowiem wymagało "dowodu pracy”, aby je zdobyć. Wartości, której nie dało się podrobić, a zatem reprezentowało ono zbiorowe poświęcenia poniesione w celu jego zdobycia. Praca jest szlachetnym zajęciem. Przybliża nas do wieczności Boga. Wszystkie innowacje to wzrost produktywności – narzędzia do osiągania większych rezultatów w tym samym czasie. Kradzież jest przeciwieństwem. Wypaczaniem moralnej materii rzeczywistości, by służyć ego wbrew wiecznemu Bogu. Próby wypaczenia rzeczywistości w ten sposób zawsze wracają, by zniszczyć tych, którzy próbują. Naszym jedynym ratunkiem przed takim oszustwem jest prawda.
W rzeczywistości pieniądz jest konstruktem społecznym stworzonym po to, by poświęcać czas teraz i gromadzić go dla późniejszej przyjemności. Dług powstaje poprzez korzystanie z niego teraz kosztem późniejszej ofiary. Prawdziwy pieniądz jest ostatecznym środkiem wygaszającym dług. Waluta fiducjarna jest oksymoronem w stosunku do koncepcji pieniądza, ponieważ powstaje z pożyczki. W związku z tym gospodarki napędzane walutą fiducjarną spędziły ponad wiek, pławiąc się w długach, a dzień rozliczenia jest bliski. Rzeczywistość gospodarcza domaga się zapłaty za późniejsze ofiary – wyjaśniając, dlaczego rządy stoją dziś na krawędzi bankructwa (moralnego i finansowego).
Czas, jaki poświęcamy dziś na służbę społeczeństwu – będący integralnym elementem umowy społecznej – musi przynosić nam dochód, który w przyszłości będzie można wymienić na równoważne usługi ze strony społeczeństwa. Kiedy ta międzypokoleniowa umowa oparta na zaufaniu ulega załamaniu z powodu tyranów ograbiających społeczeństwo poprzez inflację, społeczeństwo popada w rozpad. Waluta fiducjarna jest największym narzędziem zła na świecie. Bronią służącą do międzypokoleniowego wywłaszczania, którą przebiegli panowie niewolników posługują się wobec niczego niepodejrzewających poddanych.
Współcześni właściciele niewolników
"Bycie biednym człowiekiem jest trudne, ale bycie biednym rodem w krainie dolarów to szczyt trudności”. — W.E.B. Du Bois
Pamiętajcie: prawda jest końcem wszelkich dochodzeń. W erze cyfrowej okna percepcji mnożą się wykładniczo, rzucając światło na pryzmatyczne i przenikające się wzorce. Ta wieloaspektowa jakość digitalizowanej egzystencji przyspiesza funkcję wolnego rynku w poszukiwaniu prawdy. Rrozważmy rolę technologii cyfrowej w powstaniu Arabskiej Wiosny czy Wikileaks, W 1965 roku, gdy Martin Luther King przewodził protestowi przeciwko nierównym praktykom wyborczym w Alabamie, policja brutalnie zaatakowała maszerujących aktywistów. Chociaż wiele podobnych wydarzeń miało już miejsce, to ostatnie było transmitowane w telewizji i to zmieniło wszystko. W obliczu faktu, że oczy całego świata obserwują brutalne traktowanie pokojowych demonstrantów przez policję w czasie rzeczywistym, rząd USA wkrótce został zmuszony do uchwalenia ustawy zakazującej segregacji rasowej i dyskryminacji.
Kapitalizm wolnorynkowy to system społeczny, w którym postrzegamy świat jak najszerzej (poprzez słowa i ceny), aby uzyskać obraz rzeczywistości w wysokiej rozdzielczości. W erze cyfrowej ta wieloperspektywiczność rynków została wzmocniona przez smartfony, media społecznościowe i transmisje na żywo, co jeszcze bardziej rozbudziło naszą zbiorową świadomość. Prawdą jest, że z biegiem czasu wydarzyły się tysiące tragicznych historii, ale to upublicznienie ich w mediach społecznościowych wywołało globalny sprzeciw wobec brutalności policji.
Synteza wielu perspektyw jest kluczem do uzyskania obrazu rzeczywistości w wysokiej rozdzielczości: to istota wolnego rynku – forów, na których dociekania stają się instrumentalną prawdą. Prawda jest taka, że policja jest obrońcą rządowej "własności”. Jej zadaniem jest "utrzymanie pokoju”, podczas gdy państwo podtrzymuje swój system ciągłej konfiskaty niewolników. Wydziały policji w wielu miastach południowych Stanów Zjednoczonych zaczynały jako patrole niewolników, których zadaniem było pomaganie właścicielom ziemskim w odzyskiwaniu i karaniu zbiegłych niewolników – chroniąc w ten sposób "prawa własności” właścicieli niewolników. Nawet dzisiaj zadaniem policji jest badanie przestępstw poprzez gromadzenie informacji dla sądu, a nie ochrona życia obywateli. Jak głosi aksjomat: "posiadanie to dziewięć dziesiątych prawa”, więc policja – grupa zmilitaryzowanych poszukiwaczy faktów – jest w rzeczywistości niczym więcej niż gloryfikowanymi pachołkami rządu.
Światło śledztwa topi kłamstwa, by ujawnić prawdę. Dlatego bankowość centralna upadnie – jest ona w krytycznym stopniu uzależniona od ignorancji, strachu i tłumienia wolnego wyboru. Nie zniesie elektryzującego spojrzenia, wszechobecnego w erze cyfrowej. Scentralizowane operacje fałszerstwa nie będą tolerowane w świecie o bezprecedensowym dostępie do wiedzy. Przed śmiercią George Floyd został aresztowany za próbę użycia fałszywego banknotu 20-dolarowego. To to samo przestępstwo, którego Fed dopuszcza się w bilionach. Miliony, miliardy, biliony. Łatwo wypowiedzieć te liczby, ale znacznie trudniej pojąć rzeczywistą skalę operacji fałszerstwa sponsorowanych przez państwo. Wizualizacja pomoże.

Dług publiczny USA w dolarach fiducjarnych. Ta wizualizacja pochodzi z 2017 roku. Przy długu publicznym USA sięgającym obecnie 26 bilionów dolarów, Statua Wolności nie byłaby już dziś widoczna.

Pamiętaj: społeczeństwo zawsze zmierza w kierunku niewolnictwa, gdy uprzywilejowana garstka jest w stanie produkować pieniądz taniej niż wszyscy inni. W związku z tym wolny świat jest na zawsze poza zasięgiem, dopóki bankowość centralna nie zostanie wyeliminowana.
Piramidy finansowe oparte na walutach fiducjarnych opierają się na "dowodzie kradzieży”, co skłania ludzi do poszukiwania nielegalnych korzyści, kradzieży i oszukiwania innych, by związać koniec z końcem. Inflacja najsilniej dotyka najbiedniejszych spośród nas, co wyjaśnia, dlaczego średni majątek posiadany przez czarnoskórą rodzinę we współczesnej Ameryce wynosi mniej niż 10% majątku rodziny białej (od 17 000 do 171 000 dolarów) i wciąż maleje. Michael Krieger opisuje to systemowe wykorzystanie walut opartych na długu w następujący sposób:
„Zamiast wzmacniać pozycję ludzi, zamienia ich w współczesnych niewolników, uwięzionych w niekończącym się kołowrotku, z niewielką lub żadną nadzieją na ucieczkę. Nie jest to przypadek, lecz sprawdzone narzędzie, które w połączeniu z nieustanną propagandą mass-mediów stanowi skuteczny sposób na stworzenie uległej, zdezorientowanej i zdesperowanej klasy niższej”.
Kupując bitcoiny, bierzesz udział w globalnym proteście przeciwko kontrolowanym przez państwo piramidom walutowym w sposób, którego politycy nie mogą zignorować – ponieważ pieniądze to jedyny system głosowania, w którym twój głos nie może zostać wyciszony.
Chociaż nikt z nas nie miał wyboru, w jakim kraju się urodził, dzięki Satoshi Nakamoto wszyscy możemy teraz swobodnie wybierać własne pieniądze. Pierwszym krokiem w tej podróży jest samokształcenie: to nie przypadek, że państwowe programy nauczania nie uczą nas niczego o pochodzeniu pieniądza ani o tym, jak działa.
Wolny rynek to gra ekonomiczna rozgrywana w celu znalezienia prawdy, a manipulatorzy rynkowi to kłamliwi oszuści. W tym sensie Fed jest jak profesjonalna drużyna sportowa, która może bez trudu zdobywać punkty za naciśnięciem przycisku. Złośliwa drużyna, która nie gra według tych samych zasad co reszta z nas. Stawienie czoła takiemu "niezwyciężonemu” przeciwnikowi jest ewidentnie demoralizujące dla innych graczy na rynku, którzy są stale okradani, niezależnie od tego, jak dobrze grają. Pieniądze to gra, w którą gra się na całego, a stawka jest najwyższa możliwa do wyobrażenia – ludzka wolność. Mówiąc wprost: fałszowanie pieniędzy to niewolnictwo. Bitcoin, łamiąc dominację banku centralnego nad pieniądzem, staje się siłą wyzwoleńczą dla świata cierpiącego z powodu niewoli pieniądza fiducjarnego.
W pogoni za blaskiem gwiazd
"Modliłem się o wolność przez dwadzieścia lat, ale nie otrzymałem odpowiedzi, dopóki nie zacząłem modlić się nogami”. — Frederick Douglass
Pędząc pod rozgwieżdżonym niebem, wspierani przez niezłomnych abolicjonistów, zbiegli niewolnicy z Południa przed wybuchem wojny secesyjnej ryzykowali wszystko, by uciec na północ, próbując przedostać się do wolnych stanów oraz Kanady. Znalezienie prawdziwej północy bywało trudne, na szczęście istniało wiele wskazówek – takich jak mech porastający północne strony drzew czy północne trasy przelotu ptaków migrujących – które pomagały zbiegłym niewolnikom w ich dążeniu do wolności. Być może najważniejszą z tych wskazówek była Gwiazda Polarna, która w przeciwieństwie do innych ciał niebieskich nigdy nie zmienia położenia na nocnym niebie.
Unikając pod osłoną ciemności, nieustraszeni byli niewolnicy polegali na stałości Gwiazdy Polarnej, która oświetlała im drogę do wolności. Działając w warunkach skrajnej niepewności i nie wiedząc, komu zaufać, ta niebiańska pochodnia – prawdziwa gwiazda przewodnia – służyła jako światło przewodnie dla Kolei Podziemnej: sieci tajnych szlaków i kryjówek zapewniających zbiegłym afro-amerykanom bezpieczną podróż do Kanady. Aktywiści walczący z niewolnictwem, tacy jak Harriet Tubman, wspierali tę opartą na wolontariacie, elastyczną i tajną sieć, która odegrała tak ważną rolę w podważeniu instytucji niewolnictwa, silnie egzekwowanej w Ameryce przed wojną secesyjną.

Współcześnie ponownie odnajdujemy nadzieję na przezwyciężenie niewolnictwa finansowego narzuconego nam przez Fed w sieci programowanej przez wolontariuszy, opartej na otwartym kodzie źródłowym i kryptograficznie tajnej, kierowanej przez własną "Gwiazdę Północną”: niezmienny zapas 21 milionów bitcoinów. Dla zbiegłych afrykańskich niewolników Gwiazda Północy, zawieszona wysoko na niebie, poza zasięgiem mściwych panów, była darem od Boga. Niegasnącym światłem wyzwolenia. Bitcoin – pieniądz wolnorynkowy, którego podaż jest ściśle ustalona na 21 milionów – jest wiecznie płonącą gwiazdą przewodnią dla niewolników pieniądza fiducjarnego, którzy pragną uciec od gospodarek kontrolowanych przez banki centralne. Globalna adopcja Bitcoina to wyzwolenie ludzkości z niewoli banków centralnych, raz na zawsze.
Wszyscy jesteśmy naocznymi świadkami tego, jak niepowstrzymane, uczciwe pieniądze spalają instytucjonalne fałszerstwo. Bitcoin jest płonącą gwiazdą szczerości, pochłaniającą wszędzie narzuconą fikcję walut fiducjarnych. Z popiołów tego ofiarnego spalenia feniksa może powstać społeczeństwo oparte na solidnych zasadach odpowiedzialności, honoru i uczciwości. Jako ucieleśnienie absolutnie prawdziwego pieniądza, Bitcoin jest jasnym światłem, którego nie da się wymusić ani ukryć. Jak nauczył nas Budda:
"Trzech rzeczy nie da się długo ukryć: słońca, księżyca i prawdy”.
Bitcoin to bunt przeciwko najpotężniejszemu bastionowi socjalizmu w wolnym świecie. Bankowości centralnej. To pokojowa rewolucja, której celem jest trwałe rozbrojenie tyranów, którzy wykorzystują pieniądze jako broń do konfiskaty bogactw. Bitcoin to broń pokoju, używana do zabijania kradzieży czasu. Jako alchemiczny archetyp, stanowi antidotum na korupcję państwa i moralne społeczne ułomności. Jako w pełni uczciwa waluta wolnorynkowa, Bitcoin jest niepodważalną prawdą. Wyrazem czystego kapitalizmu monetarnego i współczesną deklaracją niepodległości dla fiducjarnych niewolników na całym świecie.
Bitcoin to pieniądz bez panów. System rządzony przez zasady zamiast władców. Budząc świat z koszmaru niewolnictwa finansowego, Bitcoin jest spełnieniem marzenia o wolności.