Złoto i wojna: jak zmienić przeciwności w sprzyjające wiatry - Matthew Piepenburg, Von Greyerz, 1.04.2026.
W ciągu najbliższych 10 minut chcę jasno przedstawić długoterminowym inwestorom końcową perspektywę dla złota – w szerszym kontekście jego wzrostu na tle słabnącego systemu pieniądza fiducjarnego.
Choć dolar amerykański chwilowo się umacnia – co jest zjawiskiem typowym w okresach wojennej niepewności – warto spojrzeć na chaos związany z wojną, ropą i dolarem w sposób bardziej uporządkowany i zrozumiały. Powszechnie mówi się, że złoto "lubi chaos”. Tymczasem w marcu, mimo dominacji niepokojących nagłówków, jego cena spadła o ponad 15%. Skąd ta rozbieżność?
Odpowiedzi pozwalają lepiej zrozumieć obecną sytuację. Co najważniejsze, pokazują one, że złoto faktycznie korzysta na chaosie – ale nie w krótkim horyzoncie jednego cyklu informacyjnego czy medialnych emocji. Złoto reaguje wolniej, bardziej konsekwentnie i w sposób długofalowy. Zrozumienie tej jego natury jest kluczowe, jeśli chcemy zachować spokój i racjonalność w obecnym, bezprecedensowo niestabilnym otoczeniu.
Co zatem dzieje się obecnie? Jest 1 kwietnia 2026 roku. Wcześniej analizowaliśmy zarówno klasyczne, jak i mniej oczywiste mechanizmy wpływające na rynek złota. Jednym z kluczowych czynników są szoki na rynku ropy wywołane wojną. Powodują one wzrost inflacji, co z kolei skłania rynki do oczekiwania wyższych stóp procentowych i silniejszego dolara. Wyższe stopy wzmacniają dolara, a jego umocnienie może krótkoterminowo wywierać presję spadkową na złoto. Nie jest to jednak trwały efekt.
Istnieją również mniej oczywiste mechanizmy, takie jak przymusowa sprzedaż złota przez państwa. Wiele krajów i banków centralnych przez lata zwiększało swoje rezerwy złota, odchodząc od amerykańskich obligacji i dolara postrzeganego jako narzędzie polityczne. Obecnie jednak część z nich zmuszona jest do sprzedaży tego kruszcu.
Dobrym przykładem jest Turcja, która w ciągu dwóch tygodni zamieniła na rynku około 60 ton złota – czyli ponad 10% swoich rezerw. Podobne działania podjęły także inne państwa, w tym Polska. Sprzedaż Turcji przewyższyła nawet łączną sprzedaż złota przez fundusze ETF od początku konfliktu. Powód jest prosty: potrzeba dolarów na zakup energii. Około 90% ropy i gazu Turcja importuje, a rozliczenia odbywają się w dolarach. Gwałtowny wzrost cen ropy oznacza ogromne dodatkowe koszty. W obliczu ograniczonych możliwości – takich jak dalsze osłabianie własnej waluty czy uszczuplanie rezerw walutowych – kraj ten zdecydował się sprzedać najbardziej płynne i wartościowe aktywo, czyli złoto.
Podobna sytuacja dotyczy państw Zatoki Perskiej, takich jak Arabia Saudyjska, Katar, Oman czy Kuwejt, choć z innych powodów. Kraje te co prawda dysponują ropą, ale zakłócenia w handlu – na przykład blokada kluczowych szlaków transportowych – ograniczają ich dochody. Jednocześnie rosną ich wydatki, między innymi na import żywności czy cele militarne. Dodatkowo obserwuje się odpływ kapitału – zamożni ekspaci opuszczają region, zabierając ze sobą dolary. W tej sytuacji państwa te, mając waluty często powiązane z dolarem, również sięgają po sprzedaż złota jako najszybsze źródło płynności.
Te czynniki wywierają krótkoterminową presję na ceny złota. Dodatkowym zagrożeniem może być spadek na rynkach akcji – w takich momentach złoto bywa sprzedawane, aby pokryć straty. Rosnące koszty energii uderzają także w sektor technologiczny, który był jednym z głównych motorów wzrostu giełd. Ewentualna korekta na rynku akcji może więc dodatkowo obciążyć notowania złota w krótkim okresie.
Jednak w dłuższej perspektywie fundamenty dla złota pozostają bardzo silne. Podaż jest ograniczona – złota nie da się „dodrukować” jak pieniądza, a kraje takie jak Rosja ograniczają jego eksport. Jednocześnie rośnie potencjał wzrostu popytu, zwłaszcza w kontekście przyszłego osłabienia dolara.
Choć obecnie dolar może się umacniać, długoterminowo Stany Zjednoczone nie są w stanie utrzymać jego siły przy tak wysokim poziomie zadłużenia. W praktyce oznacza to konieczność prowadzenia polityki inflacyjnej – obniżania stóp procentowych i zwiększania podaży pieniądza. Historia pokazuje, że takie warunki sprzyjają wzrostowi cen złota. Podobne zjawiska obserwowaliśmy już wcześniej, gdy próby walki z inflacją poprzez podwyżki stóp zakończyły się powrotem do łagodnej polityki monetarnej.
W tym kontekście złoto przestaje być jedynie zabezpieczeniem, a staje się strategicznym aktywem w globalnej rywalizacji walutowej. Państwa takie jak Rosja czy Chiny zdają się to rozumieć i konsekwentnie realizują długoterminową strategię opartą na gromadzeniu rezerw złota.
Dla inwestorów kluczowe jest więc patrzenie ponad krótkoterminową zmienność i skupienie się na fundamentach: rosnącym zadłużeniu, osłabieniu walut fiducjarnych oraz ograniczonej podaży złota. To właśnie te czynniki będą decydować o jego wartości w dłuższym horyzoncie czasowym.