Geopolityka Azji Środkowej: Nowy Jedwabny Szlak? - Stefano di Lorenzo, Forum Geopolitca, 11.04.2026.
Kazachstan, Uzbekistan, Turkmenistan, Kirgistan, Tadżykistan, czyli Azja Środkowa, to kraje, o których większość Europejczyków wie niewiele. Leżąc w sercu Eurazji, mogą stać się nowym obiektem strategicznej rywalizacji między mocarstwami globalnymi i regionalnymi.
Pobieżne spojrzenie na mapę Eurazji (w ścisłym sensie geograficznym Europa i Azja to w istocie jeden kontynent) wystarczy, by dostrzec, że serce i środek ciężkości Eurazji obejmuje obszar, o którym niewielu Europejczyków cokolwiek wie, region trafnie nazwany Azją Środkową. Obejmuje on pięć krajów: Kazachstan, Uzbekistan, Tadżykistan, Kirgistan i Turkmenistan. Starożytny Jedwabny Szlak, który łączył Chiny z Bliskim Wschodem i Europą, przebiegał przez Azję Środkową.
Kraje Azji Środkowej liczą łącznie około 85 milionów mieszkańców. Mniej więcej tyle, ile wynosi populacja Niemiec. Łączna wartość ich gospodarek (realny PKB) wynosi około półtora biliona dolarów, nieco więcej niż Holandii. Może się wydawać, że to niewiele, ale pieniądze to nie wszystko, co napędza świat. Zasoby naturalne i geografia, choć nie przekładają się od razu na finanse, to aktywa kluczowe dla przepływu handlu, pieniędzy i władzy.
Pochłonięci złożonymi spekulacjami teoretycznymi i próbujący zrozumieć świat poprzez abstrakcyjne i idealistyczne koncepcje oraz uwodzicielską precyzję wskaźników finansowych, ludzie często pomijają jedną rzecz. Geopolityka to przede wszystkim geografia fizyczna, zasoby materialne, siła militarna oraz pragmatyczne pakty i sojusze między krajami. Innymi słowy, twarde realia. Geopolityka nie jest platońskim poszukiwaniem prawdy kryjącej się za iluzją świata, który widzimy. Istnieje w fizycznym świecie rzeczy namacalnych.
Kraje Azji Środkowej są często nadal postrzegane wyłącznie przez pryzmat Rosji. Dziś to podejście ma swoje ograniczenia. Kraje Azji Środkowej cieszą się niepodległością od prawie 35 lat. Utrzymując dobre stosunki z Rosją, dążyli do równowagi z Chinami, a nawet ze Stanami Zjednoczonymi, podczas gdy Stany Zjednoczone przez kilka dekad były światowym hegemonem. Wojna w Iranie może to zmienić. Wydarzenia w Zatoce Perskiej mają globalne znaczenie i wpłyną również na rozwój Azji Środkowej.
Czasami Afganistan jest również zaliczany do makroregionu Azji Środkowej. Jednak ma on bardzo unikalną historię, a wydarzenia ostatnich dekad sprawiają, że jest to przypadek, który zasługuje na odrębną analizę i nie wpisuje się w trajektorię rozwoju innych krajów Azji Środkowej, wszystkich byłych członków Związku Radzieckiego, a przedtem części Imperium Rosyjskiego.
Geograficzny punkt zwrotny
W swoim eseju z 1904 roku pt. "Geograficzny punkt zwrotny historii” brytyjski geograf Sir Halford J. Mackinder zidentyfikował rozległe masy lądowe Syberii i Azji Środkowej jako część większego, centralno-eurazjatyckiego jądra, które nazwał "Geograficznym punktem zwrotnym”, a w późniejszej pracy "Heartlandem”. Dla Mackindera kontrola nad tymi obszarami była kluczowa dla globalnej dominacji. Pod pewnymi względami wybór ten mógł wydawać się dziwny. Azja Środkowa i Syberia znajdowały się bardzo daleko od centrów globalnej potęgi. Mackinder śmiało jednak stwierdził, że ktokolwiek będzie kontrolował ten obszar, będzie dowodził całą Eurazją i "Wyspą Świata” Afryki, Azji i Europy, a tym samym będzie sprawował decydującą władzę w sprawach światowych. Równowaga geopolityczna Ziemi zależała od kontroli nad centralnym obszarem lądowym.
Było to niezwykłe spostrzeżenie, zważywszy na fakt, że Imperium Brytyjskie i jego rywale były potęgami morskimi. Ale mocarstwa lądowe miały coś, czego brakowało władcom oceanów. Zasoby, głębię geograficzną i siłę roboczą. Teoria Heartlandu jest z pewnością fascynująca. W rzeczywistości jednak kontrolowanie rozległych mas lądowych Syberii i Azji Środkowej, tak jak to miało miejsce najpierw w Imperium Rosyjskim, a później w Związku Radzieckim, nie przekładało się na panowanie nad Eurazją i światem.
Idee Mackindera nie były jedynie rozważaniami akademickimi. Ukształtowały myślenie strategiczne w czasie obu wojen światowych i zimnej wojny, a także dostarczyły geopolitycznego punktu widzenia, przez który rywalizujące mocarstwa postrzegały Eurazję. Mackinder pisał jednak w zupełnie innej epoce. Kontrola terytorialna miała największe znaczenie w epoce przed pojawieniem się sił powietrznych, kiedy to sieci transportu lądowego zapewniały przewagę militarną i ekonomiczną. Sama potęga morska, mimo że stanowiła fundament Imperium Brytyjskiego, była postrzegana jako niewystarczająca.
Wielka Gra
Azja Środkowa była areną geopolitycznej konfrontacji jeszcze przed Mackinderem. Termin "Wielka Gra” został spopularyzowany przez brytyjskiego powieściopisarza Rudyarda Kiplinga. Od XIX wieku opisywał on długotrwałą rywalizację strategiczną między Imperium Brytyjskim a Imperium Rosyjskim o wpływy w Azji Środkowej, a ostatecznie w Indiach Brytyjskich. Podobnie jak dzisiaj, Brytyjczycy mogli wówczas cierpieć na ostrą formę "rosyjskiej paranoi”. Obawiali się, że Rosja może zagrażać ich posiadłościom kolonialnym w Indiach, mimo że Azję Środkową i Indie oddziela najwyższe pasmo górskie na świecie, które można by uznać za dość bezpieczną barierę geograficzną.
Od początku XIX wieku, kiedy koalicja anty-napoleońska uległa rozpadowi, aż do Konwencji Anglo-Rosyjskiej z 1907 roku, Wielka Brytania i Rosja toczyły ukryty konflikt, definiowany przez wojny zastępcze i szpiegostwo. Rosyjska ekspansja w regionie Turkiestanu była systematyczna i metodyczna. Począwszy od stepów kazachskich, posunęła się w kierunku chanatów Chiwy, Buchary i Kokandu, włączając je do struktury imperialnej, która rozszerzyła zasięg Imperium Rosyjskiego w głąb Azji. W Wielkiej Brytanii ruch ten wywołał głębokie poczucie niepokoju graniczące z obsesją. Indie nie były jedynie kolonią. Były ekonomicznym i symbolicznym klejnotem koronnym imperium. Każde potencjalne zagrożenie dla nich – nawet czysto hipotetyczne – należało przewidzieć i zneutralizować. Obawa nie dotyczyła bezpośredniej inwazji rosyjskiej, która stanowiłaby wyzwanie logistyczne, ale stopniowego wkraczania, które mogłoby zdestabilizować północne granice Indii i podważyć brytyjską kontrolę.
Tak zwany "Testament Piotra Wielkiego” był dokumentem, który rzekomo przedstawiał długoterminowy plan rosyjskiej dominacji nad światem. Przypisywany carowi Rosji Piotrowi Wielkiemu, który zmarł w 1725 roku, tekst zawierał uderzająco jednoznaczne nakazy, takie jak:
"Zbliżcie się jak najbliżej do Konstantynopola i jego przedmieść. Ten, kto tam będzie panował, będzie prawdziwym władcą świata. W związku z tym prowadźcie nieustanne wojny – czasem z Turkami, czasem z Persją. Załóżcie stocznie nad Morzem Czarnym, stopniowo obejmujcie je w posiadanie, a także Morze Bałtyckie. Jest to konieczne dla realizacji planu. Przyspieszcie upadek Persji. Przeniknijcie do Zatoki Perskiej. Przywróćcie, jeśli to możliwe, starożytny handel Lewantu przez Syrię i udajcie się do Indii – są one emporium świata. Gdy już tam dotrzecie, możecie obejść się bez angielskiego złota”.
Dla brytyjskich obserwatorów w XIX wieku te wersy wydawały się mrożącym krew w żyłach potwierdzeniem ich najgłębszych fobii. Idea, że rosyjska ekspansja była motywowana spójnym, długofalowym planem, stanowiła intelektualne uzasadnienie dla dwóch brytyjskich wojen w Afganistanie.
Problem polegał na tym, że dokument był fałszerstwem. Większość historyków upatruje jego pierwszego znanego pojawienia się w 1812 roku, kiedy to został opublikowany po francusku w okresie wojen napoleońskich jako antyrosyjska propaganda. Pojawiał się wielokrotnie w XIX wieku, a nawet w okresie zimnej wojny, właśnie dlatego, że tak ściśle wpisywał się w panujące wówczas obawy. W latach 70. i 80. XIX wieku wśród badaczy panowały już poważne wątpliwości co do jego autentyczności, ale dopiero w XX wieku dokument został ostatecznie zdemaskowany jako fałszerstwo. Niemniej jednak jego wpływ w szczytowym okresie Wielkiej Gry był realny. "Testament” funkcjonował jako geopolityczny mit, zacierający granicę między percepcją a rzeczywistością.
Brytyjski niepokój o Rosję skłonił brytyjskich oficerów, odkrywców i agentów (często działających w przebraniu) do przemierzania jednych z najbardziej niegościnnych terenów na Ziemi, wytyczania szlaków, gromadzenia informacji wywiadowczych i prób wpływania na lokalnych władców, niekiedy płacąc życiem za ryzyko podejmowane na dworach takich jak ten w Bucharze. Wielka Gra była zapowiedzią logiki, którą Mackinder później rozwinął.
Reorientacja
Imperium Rosyjskie, a później Związek Radziecki, ustanowiły niemal całkowity monopol geopolityczny w Azji Środkowej. Przez ponad wiek Kazachstan, Uzbekistan, Kirgistan, Tadżykistan i Turkmenistan były strukturalnie osadzone w jednym systemie politycznym, gospodarczym i bezpieczeństwa. Infrastruktura została zbudowana w ramach rozwoju Związku Radzieckiego, elity tych krajów były kształcone w instytucjach sowieckich, a ich strategiczna wizja została zdefiniowana przez imperatywy wspólnego dobra sowieckiego.
Rozpad Związku Radzieckiego w 1991 roku nie doprowadził do natychmiastowego demontażu tej architektury. Rosja zachowała i nadal utrzymuje głębokie wpływy poprzez język, przepływy migracyjne, sieci energetyczne i porozumienia dotyczące bezpieczeństwa, takie jak Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. Jednak niepodległość nieuchronnie stworzyła nową przestrzeń strategiczną. Po raz pierwszy w historii nowożytnej państwa Azji Środkowej mogły prowadzić wielowymiarową politykę zagraniczną, balansując między konkurującymi potęgami, zamiast podporządkowywać się jednemu centrum.
Początkowo Stany Zjednoczone wkroczyły w tę przestrzeń w ograniczonym zakresie i w dużej mierze kierując się względami bezpieczeństwa. Interwencja w Afganistanie po 2001 roku wprowadziła amerykańską obecność wojskową w szerszym regionie, z bazami w Uzbekistanie i Kirgistanie. Zaangażowanie to miało jednak charakter warunkowy i ostatecznie tymczasowy. Wraz ze skierowaniem uwagi Waszyngtonu gdzie indziej, a zwłaszcza po wycofaniu się z Afganistanu, wydawało się, że Stany Zjednoczone straciły zarówno zainteresowanie, jak i wpływy w Azji Środkowej. To postrzeganie może być nieaktualne.
W ostatnich latach – a zwłaszcza od czasu eskalacji rywalizacji mocarstw z Chinami i szoku wywołanego wojną na Ukrainie – Stany Zjednoczone zaczęły systematycznie ponownie angażować się w Azję Środkową. Zmiana ta przybrała formę instytucjonalną w ramach układu C5+1, które łączą pięć republik Azji Środkowej i Stany Zjednoczone w ramach zorganizowanej dyplomacji.
Pierwszy szczyt C5+1 odbył się w Samarkandzie w Uzbekistanie w 2015 roku. W listopadzie ubiegłego roku, z okazji 10. rocznicy tej inicjatywy, prezydenci Stanów Zjednoczonych i wszystkich pięciu państw Azji Środkowej spotkali się w Waszyngtonie. Po raz pierwszy wszyscy prezydenci państw Azji Środkowej odwiedzili Stany Zjednoczone. Wiele z tego może być gestem symbolicznym, ale szczyty C5+1 zasygnalizowały zmianę koncepcji: Waszyngton nie traktuje już regionu pośrednio – poprzez Rosję, Afganistan czy szersze ramy "postradzieckie” – lecz uznaje go za odrębny obszar geopolityczny.
Azja Środkowa ma kluczowe znaczenie dla powstającej sieci lądowych korytarzy handlowych łączących Chiny z Europą. Gdyby te korytarze (linie kolejowe, rurociągi, centra logistyczne) zostały w pełni zintegrowane w system skoncentrowany wokół Chin, Stany Zjednoczone mogłyby zostać wykluczone z jednej z ważnych transformacji gospodarczych XXI wieku. Polityka amerykańska koncentrowałaby się zatem coraz bardziej na wspieraniu alternatywnych szlaków, w szczególności tzw. "Korytarza Środkowego", który omija zarówno Rosję, jak i Iran. Po drugie, region ten posiada znaczne zasoby naturalne, w tym ropę naftową, gaz, uran i pierwiastki ziem rzadkich. W erze transformacji energetycznej i konkurencji technologicznej dostęp do tych zasobów ma nie tylko charakter ekonomiczny, ale jest niezbędny dla przyszłych zmian. Po trzecie, Azja Środkowa leży w strefie bezpieczeństwa pomiędzy wieloma niestabilnymi i spornymi regionami: Afganistanem, Iranem, Kaukazem i pośrednio zachodnimi Chinami.
Na początku XXI wieku zaangażowanie Ameryki było silnie zmilitaryzowane i powiązane z wojną w Afganistanie. Dzisiejsza strategia jest bardziej elastyczna i mniej sztywna ideologicznie. Choć retoryka demokracji i praw człowieka nie zniknęła całkowicie, jest coraz bardziej podporządkowana pragmatyzmowi. W tym sensie polityka USA w Azji Środkowej staje się coraz bardziej realistyczna, a mniej prozelicka. USA nie próbują promować praw osób homoseksualnych w Kazachstanie czy Uzbekistanie, niewiele się tam mówi o demokracji. W przeciwieństwie do Ukrainy czy innych krajów postsowieckich, USA starają się wywierać wpływ nie poprzez finansowanie organizacji pozarządowych i "społeczeństwo obywatelskie”, pomijając w ten sposób lokalne instytucje, ale poprzez bezpośrednie zaangażowanie lokalnych przywódców. Stany Zjednoczone (na razie) nie dążą do zastąpienia Rosji ani Chin jako dominującej siły zewnętrznej w Azji Środkowej. Dążą raczej do zapobiegania wykluczeniu i zapewnienia, że żaden pojedynczy aktor nie będzie w stanie skonsolidować niekwestionowanej kontroli.
Z perspektywy republik Azji Środkowej, to odnowione zainteresowanie Ameryki postrzegane jest zarówno jako szansa, jak i ograniczenie. Z jednej strony wzmacnia ono ich długoletnią strategię dyplomacji wielowymiarowej, pozwalając im na uzyskiwanie ustępstw i inwestycji od wielu partnerów. Z drugiej strony grozi im głębszym uwikłaniem w dynamikę rywalizacji między mocarstwami, ograniczając przestrzeń dla autonomii. Jak zauważył kiedyś Henry Kissinger, przyjaźń z USA może być zgubna.
Jeśli jednak Stany Zjednoczone nie utrzymają tego zaangażowania, wynik stanie się stosunkowo przewidywalny. Infrastrukturalna i gospodarcza siła Chin, w połączeniu z resztkami wpływów Rosji, stopniowo skonsoliduje się w podwójną hegemonię nad regionem. Rosja jest przekonana, że Azja Środkowa nie jest przygotowana na ostrą rywalizację geopolityczną. "Pomimo obaw, niepokojów i retoryki, nowej Wielkiej Gry nie widać” – napisał w niedawnym eseju rosyjski ekspert od Wałdaju, Timofiej Bordaczew. Może to jednak zależeć od wielu czynników. Niektóre z nich pozostają poza kontrolą Rosji.
Czynnik turecki
W ciągu ostatnich dwóch dekad prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan konsekwentnie dążył do rozszerzenia obecności Turcji w Azji Środkowej. Strategia ta nie ma charakteru przede wszystkim militarnego ani nawet ekonomicznego w wąskim znaczeniu. Ma charakter kulturowy, religijny i cywilizacyjny. Opiera się na idei wspólnej tożsamości tureckiej, która łączy Anatolię ze stepami Azji Środkowej, skąd pierwotnie pochodziły plemiona tureckie. Wizja ta przybrała formę instytucjonalną w Organizacji Państw Tureckich (dawniej Radzie Tureckiej), która zrzesza Turcję, Azerbejdżan, Kazachstan, Kirgistan i Uzbekistan, a Turkmenistan ma status obserwatora.
To, co kiedyś mogło wydawać się inicjatywą symboliczną lub kulturową, może również nabrać znaczenia geopolitycznego. Może stworzyć ramy współpracy, które nie będą ani rosyjskie, ani chińskie, a zatem będą bardzo atrakcyjne dla elit Azji Środkowej, dążących do dywersyfikacji swoich możliwości. W przeciwieństwie do Chin, Turcja nie budzi obaw o dominację gospodarczą. W przeciwieństwie do Rosji, nie dźwiga tak wielkiego ciężaru imperialnego dziedzictwa. W przeciwieństwie do Zachodu, nie narzuca w ten sam sposób warunków politycznych. Pozwala to Turcji pozycjonować się jako partner, a nie patron, nawet jeśli jej rzeczywiste możliwości pozostają ograniczone w porównaniu z Chinami czy Rosją. Turcja aktywnie uczestniczy w rozwoju "Korytarza Środkowego", szlaku transportowego łączącego Chiny z Europą przez Azję Środkową, Morze Kaspijskie, Kaukaz i Anatolię. Korytarz ten jest postrzegany nie tylko jako projekt ekonomiczny, ale jako geopolityczna alternatywa.
Azji Środkowej nie można postrzegać jako zapomnianych peryferii. Nigdy nimi nie była. Nie można jej też postrzegać wyłącznie przez pryzmat deterministycznego "zwrotu historii” wyobrażonego przez Halforda Johna Mackindera. Kluczowe pytanie nie brzmi, kto kontroluje centrum. Obecnie kraje Azji Środkowej nie mają ochoty na bycie kontrolowanymi przez mocarstwa zewnętrzne. Z chęci jednak korzystają ze światowych powiazań. Azja Środkowa może być miejscem Nowego Jedwabnego Szlaku, wielkiego bazaru, gdzie spotykają się Wschód i Zachód.