Rzeczywisty świat nie ma już znaczenia, liczy się tylko przedstawienie na scenie. Witamy w Teatrze Absurdu - Charles Hugh Smith, OfTwoMinds, 10.04.2026.
W dzisiejszych czasach cały świat jest sceną, a wszystko jest przedstawieniem na tej scenie. Witamy w Teatrze Absurdu, hollywoodzkiej scenografii z tektury i gipsu, stworzonej tak, by przypominała złote płatki i marmurowe kolumny, gdzie magiczne urządzenia i liny ukryte są za purpurowymi, aksamitnymi draperiami.
Każdy szczegół został zaprojektowany tak, aby stworzyć iluzję trwałości i mocy, przykuwającą naszą uwagę i odwracającą uwagę od tego, że za tą fałszywą fikcją kryje się świat w płomieniach.
Skoro celem całej tej teatralnej inscenizacji jest ukrycie tego, jak status quo zmienia się z systemu służącego wspólnym interesom w tchórzliwą walkę o osobiste wzbogacenie się, nie szczędzi się na nią żadnych kosztów. W miarę jak pogłębia się przepaść między rzeczywistością – w której jedni się bogacą, a inni tracą grunt pod nogami – a tym, co głoszą aktorzy, rośnie napięcie między doświadczeniem a narracją. Ci aktorzy twierdzą , że dzięki technologii i postępowi żyjemy w "najlepszym z możliwych światów". W efekcie konieczne staje się przeznaczanie coraz większych środków na te przedstawienia, aby przegrani nie zorientowali się, że to oszustwo chroniące egoistyczny status quo, który w istocie jest wyzyskującym układem faworyzującym nielicznych.
Jako że publiczność nie daje się już oczarować samym występom, teatralność musi osiągać absurdalne rozmiary. Przywódcy nieustannie krzyczą przez megafon mediów społecznościowych. Każda wypowiedź jest wyolbrzymiona do granic autoparodii. Błazny wygłupiają się, podczas gdy żonglerzy z Wall Street popisują się sztuczkami. W tle nieustannie toczą się fikcyjne procesy, w ramach których gwiazdy sceny są skazywane na wygnanie jako element fascynującego spektaklu.
Widownia szybko przyzwyczaja się do tych przesad, więc poziom absurdu zostaje podniesiony. Każda skandaliczna sytuacja rozgrywa się na scenie, a wkrótce widzowie przestają się czymkolwiek oburzać, albowiem każdy aspekt przedstawienia jest teraz akceptowany jako "normalny”. W tym stanie zblazowania publiczność staje się niespokojna i zaczyna wygwizdywać wykonawców.
Teatr absurdu ucieka się do rzucania pieniędzy w stronę publiczności, wywołując szał, gdy wszyscy, którzy tracą grunt pod nogami, rzucają się, by zebrać monety jako ostatnią szansę na wzbogacenie się na tyle, by uniknąć ognia płonącego za sceną.
Podczas gdy pieniądze są rzucane w coraz bardziej rozdrażniony tłum, widzowie są zapraszani na scenę, by odegrać własne teatralne sztuczki. Ten smak sławy jest elektryzujący i wkrótce scena wypełnia się kipiącą masą gapiów szukających swojej chwili w blasku fleszy, liderów powołujących się na boską inspirację oraz tłumem żonglerów, klaunów i żartownisiów pchających się naprzód i spychanych ze sceny w bójkach.
Skoro występ jest teraz kluczem do przetrwania status quo, nikt nie zwraca uwagi na ogień płonący za scenografią. Prawdziwy świat przestaje mieć znaczenie, liczy się występ na scenie. Witamy w Teatrze Absurdu, gdzie przedstawienie jest bardziej realne niż świat płonący za ulotnymi symulacjami i kopiami trwałości i władzy.