Merkantylizm: Chiny i nie tylko - Charles Hugh Smith, Of Two Minds, 24.06.2026.

Każdy jest teraz ekspertem od Chin. Innymi słowy, każdy ma swoje zdanie na temat Chin, a większość tych opinii mieści się w uproszczonych obozach "byków” i "niedźwiedzi”.


Jako osoba, która od ponad 50 lat zgłębia Chiny, uważam, że każde roszczenie do wiedzy ma swoje granice. Im głębsza wiedza, tym większa gotowość eksperta do potwierdzenia ograniczeń swojej wiedzy. Im więcej wiesz, tym bardziej jesteś świadomy tego, ile jeszcze nie wiesz.

Bycie osadzonym w kulturze utrudnia obiektywizm. Jako Amerykanin nie twierdzę, że jestem ekspertem od Ameryki. Uczymy się o byciu Amerykaninem tylko wtedy, gdy wyjeżdżamy gdzie indziej i obserwujemy, słuchamy i uczymy się od osób wychowanych w innych kulturach.

Zamiast więc skupiać się wyłącznie na Chinach, omówmy dynamikę merkantylizmu, która ma miejsce nie tylko w Chinach, ale także poza ich granicami – tak jak ma to miejsce w każdym kraju prowadzącym politykę merkantylizmu.

Merkantylizm ma swoje korzenie w podstawowym pytaniu, przed którym stoi każde społeczeństwo: co jest głównym źródłem naszego dobrobytu? Dla krajów bogatych w zasoby naturalne odpowiedzią jest wydobywanie i eksportowanie tych zasobów do tych, którzy ich nie mają. Dla krajów z żyzną ziemią odpowiedzią jest uprawa i eksport zbóż i innych produktów spożywczych. Dla krajów ubogich w zasoby naturalne odpowiedzią jest produkcja i rzemiosło generujące wartość dodaną.

Każdy kraj dąży do zachowania równowagi między inwestowaniem a wydatkowaniem nadwyżki generowanej przez gospodarkę. Każdy dolar nadwyżki, który przeznaczamy inwestycje w zwiększenie produkcji eksportowej, to dolar, który nie jest wydawany w gospodarce krajowej. Jest to kompromis. Godzimy się na ubóstwo w chwili obecnej, aby stać się bogatymi w miarę wzrostu eksportu.

Merkantylizm to polityka gospodarczo-społeczna, której celem jest zwiększenie dobrobytu poprzez skupienie się na optymalizacji rentownego eksportu kosztem krajowej konsumpcji. Nadwyżki nie są przeznaczane na konsumpcję, lecz inwestowane w celu zwiększenia eksportu. Płace utrzymuje się na niskim poziomie, aby sfinansować inwestycje kapitałowe.

Merkantylizm opiera się na manipulowaniu siłami rynkowymi. Polityka ta zakłada, że największe zyski można osiągnąć poprzez zmonopolizowanie rynku eksportowanego towaru. Najlepszym sposobem na osiągnięcie tego celu jest sprzedaż eksportowanych towarów ze stratą, tak aby były one na tyle tanie. W efekcie krajowi producenci importera nie będą w stanie konkurować cenowo i będą zmuszeni zakończyć działalność.

Gdy krajowi producenci zostaną unicestwieni lub zmarginalizowani, producenci w kraju merkantylistycznym mogą podnosić ceny, albowiem kraj importujący jest teraz zależny od eksportu kraju merkantylistycznego. Jednocześnie kraj merkantylistyczny ustanawia bariery handlowe dla importu, czyniąc go tak drogim, że nie może on konkurować z krajowymi producentami.

Merkantylizm manipuluje handlem po obu stronach medalu, aby przynieść korzyści krajowi merkantylistycznemu kosztem innych. Kraj merkantylistyczny chroni swoich krajowych producentów przed zagraniczną konkurencją, jednocześnie zalewając rynki docelowych krajów importujących tanimi towarami, co prowadzi do upadku ich krajowej produkcji.

Japonia pokazała, jak optymalizować politykę merkantylistyczną w latach 1949–1989. Ograniczenie konsumpcji krajowej stanowiło niezbędny kompromis, który pozwalał na znaczne inwestycje w produkcję eksportową. Wymagało to ścisłej koordynacji między rządem a prywatnym przemysłem. Ściśle współpracowano w finansowaniu i wspieraniu produkcji eksportowej.

Waluta, koszty pracy i państwowe dotacje są kluczowe dla optymalizacji eksportu. Słaby jen i początkowo niższe koszty pracy sprawiły, że japońskie towary były tanie w USA. Merkantylizm faworyzuje zatem słabe waluty, wysokie dotacje rządowe dla preferowanych gałęzi przemysłu eksportowego oraz politykę ograniczającą lub obniżającą koszty pracy.

Problem z optymalizacją merkantylistyczną polega na tym, że kraje będące odbiorcami importu w końcu uświadamiają sobie tragiczne konsekwencje swojej zależności od eksporterów stosujących taką politykę. Stają się widoczne koszty utraty krajowej produkcji i miejsc pracy. "Władza" nad wytwórczością, która została przekazana krajowi merkantylistycznemu niepostrzeżenie, staje się teraz wyraźnym zagrożeniem.

To zagrożenie staje się jeszcze bardziej widoczne, gdy kraj merkantylistyczny przeznacza swoje ogromne nadwyżki handlowe na wykup firm, gruntów rolnych i innych aktywów w krajach importujących. Gdy kraj importujący uświadamia sobie swoją przyszłość jako zależne, najemne chłopstwo pracujące dla przemysłu należącego do krajów merkantylistycznych, włączają się dzwonki alarmowe.

Innymi słowy, merkantylizm jest samoniszczącym się systemem. Zasadniczo polega na jednostronnej manipulacji rynkami, która prowadzi do zubożenia krajów importujących. Instynkt samozachowawczy zmusza kraje importujące do podjęcia w końcu działań przeciwko merkantylistycznym manipulacjom poprzez ochronę tego, co pozostało z produkcji krajowej, ograniczenie importu oraz domaganie się równego dostępu do rynku krajowego merkantylisty.

Nie dostrzeganym problemem jest to, że sam sukces modelu merkantylistycznego prowadzi do uzależnienia się państwa merkantylistycznego od tego modelu, który z natury jest scentralizowany i ściśle kontrolowany – co stanowi przeciwieństwo wolnego rynku. Wskutek ograniczenia zdecentralizowanych mechanizmów wolnego rynku do niskiego poziomu konsumpcji, gospodarka merkantylistyczna straciła zdolność przystosowywania się jako system emergentny, czyli taki, który sam się organizuje dzięki nieustannym lokalnym inicjatywom i eksperymentom.

Ograniczenia scentralizowanego, ściśle kontrolowanego modelu merkantylistycznego ujawniają się dopiero, gdy zaczyna on zawodzić, stając się pułapką. Skoro partnerstwo państwa i korporacji ogranicza lokalne, niekontrolowane siły otwartego rynku, ta zdolność jest zbyt ograniczona, aby zastąpić merkantylizm. W modelu merkantylistycznym "rozwiązanie” jest zawsze scentralizowane: zwiększenie dotacji dla gałęzi przemysłu eksportowego, wyzysk gospodarki i społeczeństwa na rzecz tych gałęzi przemysłu eksportowego, które przywódcy postanowili faworyzować.

Konsumpcja krajowa została ograniczona w celu zwiększenia inwestycji w moce eksportowe, a gospodarka krajowa nie może zastąpić słabnącego wzrostu eksportu. Model merkantylistyczny optymalizował inwestycje, jednak scentralizowana kontrola ograniczyła zdolności adaptacyjne, przez co inwestycje w zwiększanie zdolności eksportowych okazały się chybione w obliczu zmieniającego się świata. Inwestowanie nadwyżek gospodarczych w rozwój mocy eksportowych nie jest już drogą do bogactwa, lecz katastrofalnym nadużyciem kapitału.

Wielką ironią w uzależnieniu się od modelu merkantylistycznego jest to, że nie ma wyjścia z jego samozniszczalnych ograniczeń. Scentralizowani planiści – tak przyzwyczajeni do sukcesów w manipulowaniu rynkiem handlowym i walutowym dla własnej korzyści – nie mają już żadnych środków adaptacyjnych, gdyż wymagałoby to demontażu scentralizowanej kontroli, która jest sercem modelu merkantylistycznego.

W związku z tym robią jeszcze więcej tego, co się nie sprawdza. Osłabiają swoją walutę, nadmiernie inwestują w potencjał eksportowy i trzymają mocno w garści stery władzy - jakby powielanie działań, które nie mają szans przynieść takich samych rezultatów jak w przeszłości, miało w magiczny sposób zadziałać tylko dlatego, że kiedyś okazały się skuteczne.

Historia Chin to historia o tym, jak przywódcy postawili na eksport, aby podbić świat, ale świat się zmienił. Importerzy uświadomili sobie konsekwencje uzależnienia od eksportu kraju nastawionego na merkantylizm. Zubożenie narodu i utratę kontroli nad jego przyszłością.

Japonia poradziła sobie z kontrolowaną stagnacją modelu merkantylistycznego w następujący sposób:

  1. Japonia dostosowała model merkantylistyczny, przenosząc produkcję samochodów do krajowej gospodarki kraju importującego. Zyski nadal płyną z powrotem do Japonii, ale miejsca pracy i części zamienne teraz przynoszą korzyści krajowym gospodarkom krajów importujących.
  2. W latach 80. XX wieku, w okresie bańki spekulacyjnej, Japonia skupiła ogromne ilości aktywów zagranicznych – aktywów generujących dochody denominowane w innych walutach, co umożliwiło arbitraż walutowy, znany również jako handel oparty na jenach.
  3. Japonia skorzystała na deflacyjnym boomie wywołanym przez Chiny. Przeniosła znaczną część swojej produkcji do Chin, wraz z innymi krajami rozwiniętymi.
  4. Japonia poradziła sobie z długami pozostałymi po upadku gigantycznych baniek spekulacyjnych w 1990 roku, utrzymując niespłacane kredyty w księgach rachunkowych. Zamiast umorzyć wszystkie złe długi, Japonia zdecydowała się na ich spłatę w ciągu dekad stagnacji.
  5. Jedność kulturowa i stabilność Japonii umożliwiły kontynuację mechanizmów modelu merkantylistycznego, nawet gdy model ten generował stagnację. Siła robocza nadal akceptuje długie godziny pracy i inne wyrzeczenia (z których zrezygnowały inne kraje rozwinięte), scentralizowane planowanie z lat 60. (które wymusza niepotrzebną konsumpcję krajową), oraz ogólną stagnację siły nabywczej wynagrodzeń widoczną w wielu krajach. Liczba młodych ludzi, których nie stać na zakup domu lub założenie rodziny, jest obecnie istotnym czynnikiem demograficznym.

Podsumowując: samolikwidującego się charakteru modelu merkantylistycznego nie da się odwrócić. Można jedynie zarządzać nim w warunkach stagnacji – i to tylko pod pewnymi konkretnymi warunkami. W przypadku braku tych warunków stagnacja nie jest stabilna, a wręcz powoduje niestabilność.

To, co dzieje się w Chinach, to merkantylizm o chińskiej specyfice, podobnie jak merkantylizm o japońskiej specyfice, który miał miejsce w Japonii w ciągu ostatnich 36 lat. Jeśli dochody generowane przez aktywa zagraniczne zastąpią stagnację dochodów z eksportu, spadek poziomu życia może zostać zamaskowany przez utrzymanie stabilnego porządku społecznego (pociągi nadal będą kursować punktualnie, wszyscy będą mogli wyżyć za swoje pensje itd.).

Ale twierdzenie, że jest to to samo, co euforia szaleństwa z czasów świetności merkantylizmu – nie. Samolikwidację można spowolnić, ale nie odwrócić, gdyż świat się zmienił. Nie jest to zjawisko ograniczone do jednego kraju, jest ono nieodłącznie związane z merkantylizmem.