Vance podaje w wątpliwość obraz wojny z Iranem przedstawiany przez Pentagon Wiceprezydent obawia się, że Stany Zjednoczone mają coraz mniej uzbrojenia - Missy Ryan, Vivian Salama, Michael Scherer oraz Nancy A. Youssef, The Atlantic, 27.04.2026.

Podczas zamkniętych spotkań J. D. Vance wielokrotnie kwestionował sposób, w jaki Departament Obrony przedstawia wojnę z Iranem, a także to, czy Pentagon nie zaniża skali tego, co wydaje się drastycznym uszczupleniem amerykańskich zapasów rakiet.


Dwóch wysokich rangą urzędników administracji powiedziało nam, że wiceprezydent pytał o dokładność informacji przekazywanych przez Pentagon na temat wojny. Jak relacjonowało kilka osób zaznajomionych ze sprawą, wyrażał on również swoje obawy dotyczące dostępności niektórych systemów rakietowych w rozmowach z prezydentem Trumpem. Konsekwencje znacznego uszczuplenia zapasów amunicji mogą być poważne: siły USA musiałyby korzystać z tych samych rezerw, by bronić Tajwanu przed Chinami, Korei Południowej przed Koreą Północną oraz Europy przed Rosją.

Zarówno sekretarz obrony Pete Hegseth, jak i przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, generał Dan Caine, publicznie twierdzili, że amerykańskie zapasy uzbrojenia są solidne, a szkody wyrządzone siłom irańskim po ośmiu tygodniach walk — ogromne. Doradcy Vance’a, którzy rozmawiali z nami anonimowo, podkreślili, że wiceprezydent przedstawia swoje obawy jako własne, nie oskarżając Hegsetha ani Caine’a o wprowadzanie prezydenta w błąd.

Jak sugerowali doradcy, Vance stara się unikać personalizowania sprawy i tworzenia podziałów w wojennym gabinecie Trumpa. Niektórzy jego zaufani współpracownicy uważają jednak, że przekaz Hegsetha jest tak pozytywny, iż może być mylący. W oświadczeniu Vance stwierdził, że szef Pentagonu "wykonuje świetną pracę”, i wskazał na jego współpracę z Trumpem w celu zapewnienia "etosu wojownika” w najwyższych rangach armii. Urzędnik Białego Domu powiedział nam, że Vance "zadaje wiele dociekliwych pytań dotyczących naszego planowania strategicznego, podobnie jak wszyscy członkowie zespołu bezpieczeństwa narodowego prezydenta”.

Trump powtarzał wiele pozytywnych ocen wojny przedstawianych przez Hegsetha i Caine’a, ogłaszając już kilka tygodni temu, że szkody wyrządzone przez siły USA stanowią zwycięstwo, a zapasy kluczowej broni są "praktycznie nieograniczone”. Niektórzy doradcy sugerują, że optymistyczne przedstawianie sytuacji przez Hegsetha oraz jego momentami konfrontacyjne podejście do mediów wydają się być zaprojektowane tak, by mówić prezydentowi to, co chce usłyszeć. Briefingi prasowe Pentagonu o 8:00 odbywają się w czasie, gdy Trump znany jest z oglądania Fox News. "Telewizyjne doświadczenie Pete’a sprawiło, że świetnie wie, jak rozmawiać z Trumpem i jak Trump myśli” — powiedział nam jeden z byłych urzędników administracji.

Pozytywne komunikaty kierownictwa Pentagonu przedstawiają co najwyżej niepełny obraz — twierdzą osoby zaznajomione z ocenami wywiadowczymi. Zgodnie z tymi wewnętrznymi analizami Iran zachowuje dwie trzecie swoich sił powietrznych, większość zdolności do odpalania rakiet oraz większość małych, szybkich łodzi zdolnych do stawiania min i nękania żeglugi w Cieśninie Ormuz. "To właśnie one stanowią realne zagrożenie” — powiedziała jedna z osób, odnosząc się do wznowienia zakłóconego handlu morskiego.

W marcu Hegseth chwalił się "pełną kontrolą” nad irańskim niebem. Jednak w kwietniu siły irańskie zestrzeliły amerykański myśliwiec, co wywołało intensywną operację ratunkową — którą Hegseth porównał do Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Tymczasem Teheran codziennie przywraca do działania kolejne wyrzutnie rakiet. Według osób zaznajomionych z analizami około połowa z nich znów jest dostępna po początkowym dwutygodniowym zawieszeniu broni, które miało wygasnąć w zeszły wtorek. Trump przedłużył je bezterminowo, ale jednocześnie odwołał planowane podróże do Pakistanu — najpierw Vance’a, a potem specjalnych wysłanników Steve Witkoff i Jared Kushner — gdy Iran uchylał się od negocjacji.

Urzędnicy i zewnętrzni doradcy twierdzą, że użycie kluczowej broni — w tym pocisków przechwytujących oraz ofensywnych systemów takich jak Tomahawk i Joint Air-to-Surface Standoff Missile (JASSM) — doprowadziło do poważnych niedoborów, które osłabiają zdolność USA do prowadzenia przyszłych wojen, mimo prób szybkiej produkcji zamienników. Vance poruszał temat niedoborów amunicji na spotkaniach z prezydentem i urzędnikami ds. bezpieczeństwa narodowego. Według Center for Strategic and International Studies Stany Zjednoczone mogły już zużyć ponad połowę przedwojennych zapasów czterech kluczowych rodzajów uzbrojenia. Jeszcze przed wojną zapasy były uszczuplane przez powolną produkcję oraz dostawy dla Ukrainy i Izraela. Urzędnicy Pentagonu ostrzegali, że niedobory zagrażają zdolności wojska do zwycięstwa w hipotetycznym konflikcie z Rosją lub Chinami.

Rzecznik Pentagonu Sean Parnell oświadczył, że Hegseth i inni liderzy Pentagonu "konsekwentnie przedstawiają prezydentowi pełny, niefiltrowany obraz sytuacji”. Wysoki rangą urzędnik powiedział nam z kolei, że Caine jest "precyzyjny, dokładny i wszechstronny” w ocenie skuteczności operacji wojskowych.

Wiceprezydent był sceptyczny wobec ataku na Iran jeszcze przed rozpoczęciem wojny. Trump przyznał, że Vance był "może mniej entuzjastyczny” wobec konfliktu, który okazał się bardzo niepopularny wśród amerykańskich wyborców. Vance musi jednak równoważyć wiele czynników. Chęć sprawnej współpracy z innymi wysokimi urzędnikami, swoją historię sprzeciwu wobec "wiecznych wojen” oraz perspektywy ewentualnego startu w wyborach prezydenckich w 2028 roku.

Zarówno Vance, jak i Hegseth mają duży interes w wyniku wojny. Kilka osób bliskich Trumpowi uważa, że Vance postrzega swoją przyszłość polityczną jako powiązaną z tym, co wydarzy się w Iranie. Inni twierdzą, że Hegseth również ma ambicje polityczne, być może nawet prezydenckie. Niedawno przemawiał przed National Religious Broadcasters Network, gdzie opowiadał się za większą obecnością chrześcijaństwa w rządzie, oraz przed National Rifle Association, gdzie bronił "danego przez Boga prawa” Amerykanów do posiadania broni. Poprzedni sekretarze obrony zazwyczaj unikali polityki partyjnej i kontrowersyjnych kwestii społecznych.

Kariera Hegsetha zależy od utrzymania poparcia prezydenta za wszelką cenę. Jego proces zatwierdzania był burzliwy, a niektóre jego działania w pierwszych miesiącach pracy irytowały Biały Dom. Od tego czasu nadzorował skuteczne uderzenia na irański program nuklearny oraz schwytanie wenezuelskiego przywódcy Nicolás Maduro. Rozpoczął też kampanię "MAGA-izacji” wojska — ograniczając inicjatywy różnorodności i odsuwając wielu wysokich rangą oficerów, w tym kobiety i przedstawicieli mniejszości. Jednocześnie konsekwentnie atakował Demokratów, dziennikarzy i sojuszników USA. Urzędnicy Białego Domu twierdzą, że jego relacje z prezydentem pozostają bardzo bliskie.

Hegseth ma mniej zwolenników wśród republikanów w Kongresie niż wielu innych członków gabinetu, co czyni go szczególnie zależnym od poparcia Trumpa. "Stara się mówić prezydentowi dokładnie to, co ten chce usłyszeć” — powiedział jeden z byłych urzędników. "To moim zdaniem niebezpieczne”.

Hegseth i Vance służyli w Iraku w podobnym czasie, ale wyciągnęli różne wnioski. Hegseth jako młody weteran popierał zwiększenie liczby wojsk w Iraku w 2007 roku, promowane przez polityków takich jak John McCain. W ostatnich latach twierdził, że USA przegrały w Iraku i Afganistanie z powodu restrykcyjnych zasad użycia siły. W Pentagonie przyjął bardziej agresywne podejście, zatwierdzając uderzenia na łodzie u wybrzeży Ameryki Południowej. Chwalił się też, że kampania przeciw Iranowi w pierwszych pięciu dniach użyła dwukrotnie większej siły ognia niż początkowa faza bombardowań w 2003 roku.

Osoby znające Vance’a twierdzą natomiast, że uznał on wojny w Iraku i Afganistanie za błędne od samego początku. "Okłamywano nas” - mówił jako senator. Argumentował, że interesy USA najlepiej realizować, skupiając zasoby w kraju, i ostrzegał, że pomoc Ukrainie uszczupli zapasy broni. "To nie jest nasza wojna” — podkreślał.

Jeden z wysokich urzędników administracji powiedział, że prezydent jest zadowolony z informacji otrzymywanych z Pentagonu. Różnice zdań w zespole bezpieczeństwa narodowego - obejmującym Hegsetha, Vance’a, sekretarza stanu Marco Rubio oraz szefową sztabu Białego Domu Susie Wiles - mają być oznaką zdrowego napięcia. Wiles skupiła się na wspieraniu otwartej dyskusji o ryzykach i korzyściach decyzji. "Prawda jest taka, że pod przywództwem prezydenta Trumpa wojsko USA zniszczyło zdolności reżimu irańskiego w zaledwie 38 dni” - powiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt.

Różnice między Hegsethem a Vance’em obejmują także sekretarza armii Dana Driscolla, bliskiego przyjaciela Vance’a. Driscoll studiował z nim na Yale i ma pomóc mu w ewentualnej kampanii prezydenckiej. Rywalizacja między nim a Hegsethem jest w Pentagonie tajemnicą poliszynela. W ubiegłym roku Driscoll otrzymał dodatkową funkcję kierowania Bureau of Alcohol, Tobacco, Firearms and Explosives. To jego, a nie Hegsetha, Trump wysłał do Kijowa, by zainicjować rozmowy pokojowe między Ukrainą a Rosją.

Driscoll i Hegseth spierali się także o nominacje w armii. Hegseth usunął szefa sztabu armii, generała Randyego George'a, mimo sprzeciwu Driscolla, oraz zdymisjonował jego zastępcę, generała Jamesa Mingusa, zastępując go swoim doradcą wojskowym Christopherem LaNeve. Odejście George’a wywołało oburzenie w Kongresie.

Wbrew przewidywaniom Hegsetha o szybkim zwycięstwie wojna z Iranem przekształciła się w kosztowny i niejednoznaczny konflikt. W zeszły wtorek, gdy zbliżał się koniec zawieszenia broni, samolot Vance’a był gotowy do lotu na rozmowy pokojowe w Pakistanie. Jednak gdy Iran nie wysłał negocjatorów, Trump wycofał się i przedłużył rozejm bezterminowo. Tymczasem napięcia w Cieśninie Ormuz wzrosły, gdy Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) przejęła kilka statków handlowych - co pokazuje, że jego siły nadal są znaczące, a wojna może ponownie podważyć optymistyczne oceny Pentagonu.