Przejdź do treści

Permanentny stan wyjątkowy: Jak Zachód zamienił wolność na iluzję bezpieczeństwa - Claudio Grass, Forum Geopolitica, 2.05.2026.

Od lockdownów związanych z pandemią, przez racjonowanie energii, po przepisy dotyczące identyfikacji cyfrowej – zachodnie rządy po cichu ograniczają wolności obywatelskie, wykorzystując do tego każdą kolejną "tymczasową” sytuację nadzwyczajną.


W przeciwieństwie do stuleci, które je poprzedziły - pełnych wielkich i naprawdę istotnych ideologicznych oraz filozoficznych starć, pełnych historycznych zwrotów w trajektorii zachodniej myśli, wartości, tożsamości i kultury - opowieść naszych czasów najprawdopodobniej nie będzie zawierała żadnych wielkich bitew idei ani definiujących crescendo, które poruszą wyobraźnię i zainspirują przyszłych studentów historii. Zostanie napisana suchym, biurokratycznym językiem i będzie się składać jedynie z serii "tymczasowych” środków nadzwyczajnych. W ten sposób zakończą się nasze pozostałe wolności, a wraz z nimi nasza zachodnia cywilizacja: "nie z hukiem, lecz z jękiem”, jak ująłby to T.S. Elliot.

Dla przypadkowego obserwatora zwrot w stronę autorytaryzmu w świecie zachodnim wydaje się serią niefortunnych wypadków. Tu pandemia, tam niepotrzebna wojna z Rosją, później geopolityczny kryzys energetyczny. Jednak dla tych, którzy zachowują zdrowy sceptycyzm wobec władzy państwowej, wyłania się znacznie bardziej celowy wzorzec.

Jesteśmy świadkami przejścia od społeczeństwa indywidualnej suwerenności (lub tego, co z niej pozostało) do społeczeństwa zarządzanej zgodności. Nie ma już nawet potrzeby budowania zgody, jak widzieliśmy to w przeszłości, gdyż opinia rządzonych po prostu nie jest już uwzględniana w równaniu. Nowe, agresywne polityki, nakazy i wszelkiego rodzaju ograniczenia są po prostu ogłaszane jednego dnia i wdrażane następnego, bez zatrzymywania się, by pytać o zgodę. W końcu zawsze jest stan wyjątkowy, a na drobne sprawy, takie jak wola ludzi, nie ma czasu.

Przełamanie bariery psychologicznej

Ten schemat został sfinalizowany w czasie ery covidowej, a dziś jest stosowany w sektorze energetycznym i wobec naszych tożsamości cyfrowych z niepokojącą precyzją. Przed 2020 rokiem pomysł, że zachodni rząd mógłby jednostronnie zamknąć małe firmy, dyktować, kogo możesz gościć w swoim salonie, zabronić opuszczania domu lub nakazać przeprowadzenie zabiegu medycznego jako warunku zatrudnienia, należał do sfery dystopijnej fikcji.

Kryzys covidowy jednak znacząco przesunął "Okno Overtona” tego, co dopuszczalne. Udowodnił, że jeśli wytworzy się wystarczająco dużo strachu, społeczeństwo nie tylko zaakceptuje zawieszenie swoich podstawowych praw, ale wręcz będzie się go domagać. Gdy raz ustanowiono zasadę, że "dobro wspólne” (definiowane przez państwo) ma pierwszeństwo przed cielesną autonomią, wolnością zgromadzeń i wolnością słowa, państwo uzyskało "klucz" do wszystkich "drzwi" w naszym życiu. Nadzór również został dodatkowo znormalizowany,gdyż aplikacje śledzące i "paszporty zdrowotne” stały się kółkami treningowymi dla infrastruktury cyfrowego ID, którą widzimy dziś. Jak zauważył Milton Friedman: "nie ma nic bardziej trwałego niż tymczasowy rządowy program”.

Kryzys energetyczny: od "grzecznych sugestii” do energetycznych lockdownów?

W miarę jak wojna z Iranem nadal destabilizuje rynki globalne, obserwujemy ten sam schemat z ery covidowej zastosowany do energii. To, co zaczęło się jako "grzeczne sugestie” obniżenia temperatury lub pracy z domu w celu "ratowania sieci energetycznej”, szybko twardnieje w reżim racjonowania energii.

Najnowsze ogłoszenia ze Szwecji dotyczące wysokiego prawdopodobieństwa racjonowania paliwa są zwiastunem dla reszty Zachodu. Jeśli ten trend będzie się utrzymywał, ryzykujemy przekroczenie Rubikonu w sposób nieodwracalny. Gdy rzekomo liberalne demokracje Zachodu zaczną dyktować, ile paliwa możesz kupić lub ile energii elektrycznej może zużywać twój dom lub firma, nawet iluzja wolności zostanie utracona.

Droga do tego celu jest bardzo dobrze znana z czasu pandemii. Rządy najpierw apelują do twojego "obywatelskiego obowiązku”, by pracować z domu i ograniczać zużycie, a następnie zachęcają do zgodności w praktyczny sposób, np. poprzez zmienne ceny i "inteligentne liczniki”, które karzą tych, którzy nie stosują się do harmonogramu państwa (tak jak osoby zaszczepione i noszące maski mogły pracować, uczestniczyć w życiu publicznym czy robić zakupy podczas pandemii).

Ostatecznie państwa mogłyby przejść do wdrożenia energetycznych lockdownów, obejmujących bezpośrednie racjonowanie, rotacyjne wyłączenia prądu oraz kryminalizację "nadmiernego” zużycia energii. Te kroki mogą brzmieć nieprawdopodobnie, ale są już wdrażane w różnych krajach świata. Już od miesiąca na przykład Egipt zmusza wszystkie sklepy, centra handlowe, restauracje i bary do zamykania o 21:00, podczas gdy kraje Azji zamykają szkoły i uniwersytety oraz wprowadzają obowiązkową pracę z domu. Łącząc zużycie energii z "bezpieczeństwem narodowym” lub "stabilnością środowiskową”, państwo tworzy permanentny stan wyjątkowy, którym uzasadnia trwałe obniżenie standardu życia.

Podczas gdy racjonowanie energii kontroluje nasz fizyczny ruch, nowa fala regulacji ma na celu kontrolę naszej cyfrowej egzystencji.

Dążenie do obowiązkowej weryfikacji tożsamości oraz aplikacji do weryfikacji wieku, czego przykładem są niedawne regulacje w UE, Wielkiej Brytanii i kilku stanach USA, jest ostatnim gwoździem do trumny prywatności w internecie.

Argumentacja zawsze jest przedstawiana w ramach "ochrony dzieci” lub "walki z dezinformacją”. Jednak mechaniczna rzeczywistość jest znacznie bardziej inwazyjna. To w istocie śmierć anonimowości - dla wszystkich. Jak dotąd przepisy dotyczą jedynie wybranych stron internetowych, ale wkrótce może to dotyczyć całego dostępu do Internetu. Aby zrobić cokolwiek online, będziesz musiał przedstawić cyfrowy paszport. Każde wyszukiwanie, każdy komentarz i każda transakcja będą powiązane z twoją tożsamością prawną. Gdy aplikacja do weryfikacji ID stanie się bramą do świata cyfrowego, państwo (lub jego korporacyjni pośrednicy) będzie mogło po prostu "przełączać” twój dostęp. Możesz zostać odcięty, jeśli nie zastosujesz się do najnowszego nakazu. Po tym, co widzieliśmy w ostatnich 5 latach, nietrudno sobie wyobrazić, że rządy sięgną po takie środki. Oczywiście zawsze pod pretekstem "bezpieczeństwa”.

Efekt zapadki

Władza, raz przejęta przez państwo, nigdy nie jest dobrowolnie oddawana. To jest "efekt zapadki”: sytuacje nadzwyczajne dają pretekst do ekspansji, a gdy kryzys mija, nowe uprawnienia pozostają.

Świat zachodni nie upada w wyniku nagłego zamachu stanu ani inwazji obcej armii. Umiera śmiercią tysiąca cięć, zadawanych przez "rozsądne” regulacje i ograniczenia "dla naszego dobra”. Jedyną obroną przed tym szybko postępującym autorytaryzmem jest nieustanny, bezkompromisowy sceptycyzm wobec wszelkich "stanów wyjątkowych”, które wymagają rezygnacji z praw jednostki. Jeśli będziemy nadal wymieniać wolność na obietnicę bezpieczeństwa, ostatecznie stracimy jedno i drugie.