Końcowym celem Trumpa jest kapitulacja - Robert Kagan, The Atlantic, 21.05.2026.

Wydaje się, że ma nadzieję, że uda mu się uciec, zanim Amerykanie zauważą skalę tej porażki.


Wyłaniają się teraz zarysy końcowego planu prezydenta Trumpa w wojnie z Iranem. W rozmowie telefonicznej z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, Trump podobno wyjaśnił wczoraj, że Stany Zjednoczone negocjują z Iranem "list intencyjny”, który "formalnie zakończy wojnę i rozpocznie 30-dniowy okres negocjacji” w sprawie irańskiego programu nuklearnego i ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz. Cel i skutek takiego porozumienia powinny być jasne: Stany Zjednoczone wycofują się z kryzysu. Trump może przeprowadzić jeszcze jedno ograniczone uderzenie, aby sprawiać wrażenie twardego i zaspokoić oczekiwania zwolenników wojny, ale byłby to gest czysto pokazowy. "Końcowa strategia” w tym przypadku jest eufemizmem oznaczającym "kapitulację”.

Trump wielokrotnie ustępował w konfrontacji z Iranem - począwszy od 18 marca, kiedy Izrael zaatakował pole gazowe Pars, a Iran odpowiedział uderzeniem na najważniejszy katarski obiekt produkcji gazu ziemnego. Trump wezwał wtedy do wstrzymania amerykańskich i izraelskich ataków na irańską infrastrukturę energetyczną i wojna de facto się zakończyła.

Powtarzane od tamtej pory groźby Trumpa dotyczące wznowienia ataków okazały się blefem. Przywódcy w Teheranie od dwóch miesięcy zakładają, że Trump nie rozpocznie kolejnego ataku, i z tego powodu nie poczynili żadnych ustępstw mimo szkód, jakie ponieśli w wyniku 37 dni nieustannych bombardowań. Wręcz przeciwnie. Ich warunki ugody są warunkami zwycięzcy: domagają się reparacji wojennych, braku ograniczeń dotyczących wzbogacania uranu, uznanego prawa kontroli nad cieśniną oraz zniesienia sankcji.

To, że Trump odpowiada teraz na ten brak uległości apelem o kolejne 30 dni zawieszenia broni i rozmów, jest milczącym przyznaniem się do porażki. Jeśli w najbliższych dniach rzeczywiście przeprowadzi jakiś pokazowy atak, Irańczycy zrozumieją go takim, jakim jest. Nikt nie wierzy, że za miesiąc wznowi pełnoskalową wojnę. Między innymi dlatego, że po kolejnych 30 dniach na odbudowę, dozbrojenie i napełnienie skarbu państwa opłatami tranzytowymi Iran będzie jeszcze groźniejszym przeciwnikiem.

Co więcej, za 30 dni nowy irański reżim kontroli cieśniny może być już mocno ugruntowany. Jak podaje Institute for the Study of War, Iran wykorzystuje okres zawieszenia broni do "normalizacji” swojej kontroli nad cieśniną poprzez "zmuszanie krajów importujących ropę” do zawierania porozumień tranzytowych z Teheranem oraz pobieranie opłat od statków państw, które takich umów nie zawarły. Według irańskich urzędników nowy system kontroli cieśniny ma dawać strategicznym partnerom Iranu, takim jak Rosja i Chiny, pierwszeństwo, a państwom przyjaznym Iranowi, takim jak India i Pakistan, umożliwiać negocjowanie własnych umów tranzytowych. Statki powiązane z państwami uznawanymi przez Iran za przeciwników będą całkowicie pozbawione dostępu do cieśniny.

Kilka państw, w tym Korea Południowa, Turcja i Irak, ma już podobno negocjować przynajmniej tymczasowe porozumienia tranzytowe. Teraz, gdy Trump jasno dał do zrozumienia, że nie ma zamiaru walczyć o ponowne otwarcie cieśniny, rozpocznie się wyścig o uzyskanie korzystnych warunków od Teheranu. Wszystkie państwa silnie uzależnione od energii z Zatoki Perskiej będą chciały szybko zawrzeć własne porozumienia, aby przywrócić przepływ ropy, gazu i innych surowców oraz ratować swoje osłabione gospodarki. Kraje obecnie sprzymierzone ze Stanami Zjednoczonymi i przyjazne Izraelowi odczują presję, by zdystansować się i zawrzeć pokój z Iranem. Międzynarodowe sankcje wobec Iranu załamią się, a na irańskie konta napłynie jeszcze więcej pieniędzy, gdy jego nowa, centralna rola w światowej gospodarce stanie się czymś normalnym. Pod koniec tych 30 dni większość świata będzie miała interes w utrzymaniu nowego układu i będzie sprzeciwiać się wszelkiemu wznowieniu działań wojennych. Nawet w mało prawdopodobnym przypadku, gdyby Trump chciał wrócić do wojny.

Trump bez wątpienia ma nadzieję, że uda mu się wycofać z tej sytuacji, zanim Amerykanie zauważą skalę tej porażki. Rynki finansowe mogą się ustabilizować, jeśli stanie się jasne, że ropa ostatecznie znów zacznie przepływać przez ponownie otwartą cieśninę, nawet jeśli będzie to odbywać się już w ramach nowego systemu kontrolowanego przez Iran. Poważne strategiczne niepowodzenie Stanów Zjednoczonych nie musi mieć wpływu na Wall Street. Prezydent może również liczyć na to, że uda mu się zmienić temat, rozpoczynając kolejną operację wojskową. Tym razem przeciwko rządowi na Kubie. I rzeczywiście media informacyjne zaczęły już pisać więcej o Kubie niż o rozwijającej się katastrofie w Iranie.

Według jednego z amerykańskich urzędników, Netanjahu "włosy stanęły mu dęba” po rozmowie z Trumpem – i nie bez powodu. Wojna z Iranem może okazać się najbardziej druzgocącym ciosem dla bezpieczeństwa Izraela w jego krótkiej historii. Przy obecnym rozwoju wydarzeń Iran wyjdzie z konfliktu wielokrotnie silniejszy i bardziej wpływowy niż przed wojną. Będzie posiadał narzędzia nacisku wobec dziesiątek najbogatszych państw świata, które wszystkie będą żywotnie zainteresowane utrzymywaniem dobrych relacji z Iranem. Jest mało prawdopodobne, by państwa te stanęły po stronie Izraela w jakimkolwiek konflikcie z Teheranem lub jego pełnomocnikami w Libanie i Gazie, albowiem Iran będzie dysponował środkami, by je ukarać, jeśli to zrobią. Izrael wyjdzie z tego bardziej odizolowany niż kiedykolwiek wcześniej w swojej historii. Zwłaszcza od swojego jedynego niezawodnego protektora, Stanów Zjednoczonych. Kiedy Trump odwróci się od Izraela, co będzie musiał zrobić, aby wdrożyć tę politykę, ruch MAGA chętnie pójdzie jego śladem. Ponadpartyjny antyizraelski konsensus w Stanach Zjednoczonych będzie się umacniał i twardniał.

Czy Izrael spokojnie pogodzi się z takim losem? To właśnie ten nieprzewidywalny czynnik może zburzyć marzenia rynków finansowych o nowej stabilności w Zatoce Perskiej. Silniejszy, bogatszy i bardziej wpływowy Iran oznacza nowe życie dla Hamasu i Hezbollahu. Będzie to oznaczało koniec "Abraham Accords", ponieważ państwa Zatoki będą musiały zawrzeć własny pokój z Teheranem, aby ich gospodarki mogły przetrwać. Trump twierdzi, że Netanyahu "zrobi wszystko, czego od niego zażądam”. Ale czy Izrael może biernie przyglądać się temu, jak Iran zastępuje Stany Zjednoczone w roli arbitra siły w regionie?

Najprawdopodobniej nową normą w Zatoce Perskiej będzie chroniczna niestabilność i częste zakłócenia żeglugi. Tak właśnie dzieje się wtedy, gdy hegemon rezygnuje z hegemonii.