Cieśnina Ormuz się nie otwiera - Rober Morris, Morris Doctrine, 29.06.2026.
Niektóre rzeczy pozostają zepsute. W ciągu ostatnich kilku tygodni wiele uwagi poświęcono podpisaniu protokołu ustaleń (MOU) między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. To porozumienie, które ma ostatecznie doprowadzić do zawarcia umowy. Zwolennicy pokoju, tacy jak ja, świętowali to wydarzenie! Podżegacze wojenni zgrzytali zębami w sposób, który sprawiał mi ogromną satysfakcję!
W miniony weekend Iran i Stany Zjednoczone ponownie zaczęły się nawzajem bombardować.
Obie strony pospiesznie wróciły do stołu negocjacyjnego, zanim dziś rano otworzyły się rynki, ale coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że "ostateczne porozumienie” nie zostanie zawarte w ciągu 60 dni - jeśli w ogóle kiedykolwiek do niego dojdzie.
Ani otwarta, ani zamknięta
Po podpisaniu MOU (Memorandum of Understanding) 17 czerwca, a właściwie już od momentu jego ogłoszenia 12 czerwca, świat, a przede wszystkim rynki naftowe, założyły, że cieśnina będzie otwarta. Tak przecież zapisano w porozumieniu!
To, co stało się jasne w miniony weekend, to fakt, że rządy Stanów Zjednoczonych i Iranu mają odmienne wyobrażenia o tym, co oznacza "otwarta”. Iran uważa, że oznacza to otwartą dla tych, którzy przepływają przez chroniony przez niego szlak. Stany Zjednoczone sądzą, że oznacza to otwartą dla wszystkich — tak jak było przed tym, gdy Donald Trump rozpoczął tę wojnę 28 lutego. Prawdopodobnie nigdy już do tego nie wrócimy.
Nie jestem tak przekonany jak niektórzy, że Iran zdoła skutecznie przejąć kontrolę nad (obecnie) najważniejszym na świecie szlakiem transportu ropy. Jest to bardzo możliwe. Być może jednak Iran nie ma wystarczającej siły, by to zrobić. Ale z pewnością będzie miał siłę, by na zawsze uniemożliwić komukolwiek innemu z niego korzystanie. Wystarczy do tego kilka pocisków, a niezależnie od tego, czy rozkaz zostanie wydany przez rząd w Teheranie, czy przez lokalną milicję po upadku tego rządu, Cieśnina Ormuz pozostaje teraz na zawsze znakiem zapytania.
W sytuacji "Schrödingera w Ormuz” nikt nie wie, czy jego ładunek ropy może bezpiecznie przepłynąć przez cieśninę. W ciągu ostatniego tygodnia nastąpił bardzo potrzebny exodus przejętych tankowców uciekających z Zatoki Perskiej. Ale czy wrócą? Po trzech miesiącach uwięzienia swoich aktywów ilu armatorów będzie chciało tam wrócić? Ilu ubezpieczycieli im na to pozwoli?
Wielu miało nadzieję, że MOU oznacza pokój. Znacznie bardziej prawdopodobne jest jednak to, że stanowi ono jedynie kolejną warstwę zamieszania wokół kompletnie zepsutego status quo, które zafundował nam Donald Trump. Możemy przez kolejne miesiące obserwować powtórki tego, co wydarzyło się w miniony weekend. Napięte negocjacje w ciągu tygodnia, oraz bombardowania "wet za wet” w czasie, gdy rynki są zamknięte. A może weekend wojny będzie powtarzał się tylko co kilka miesięcy. Z punktu widzenia producenta ropy i gazu to niewiele lepsza perspektywa.
9 marca przedstawiłem możliwe scenariusze zakończenia wojny. To, co mamy obecnie, jest odmianą tego, który uznałem za najbardziej prawdopodobny.
W tym scenariuszu do regionu Zatoki Perskiej nie przyjdzie ani jedna nowa firma. Cały komercyjny ruch lotniczy albo przeniesie się do Stambułu, albo po prostu zdecyduje się obsługiwać połączenia między Wschodem a Zachodem wyłącznie przez Pacyfik i Atlantyk. Kto chciałby rezerwować lot, który z niemal stuprocentową pewnością będzie odwoływany co najmniej dwa razy w roku, i to w nieprzewidywalnych terminach? W tym scenariuszu lotów będzie zresztą prawdopodobnie znacznie mniej, bo w rejonie Zatoki Perskiej będzie wydobywane zdecydowanie mniej ropy i gazu, a bilety lotnicze staną się znacznie droższe z powodu kosztów paliwa.
W scenariuszu "koszenia trawnika” przemysł naftowy i gazowy, stanowiący fundament wszystkich monarchii Zatoki, zacznie ulegać poważnej degradacji. Arabia Saudyjska - lub "Arabia po Saudyjczykach" - oraz Irak nadal będą produkować ropę, ale zaczną inwestować więcej środków w rurociągi prowadzące na Zachód, zamiast polegać na często zakłócanym transporcie przez Zatokę.
Żeby było jasne. W tym scenariuszu Iran nie musi ponownie atakować Zatoki za każdym razem, gdy Izrael przeprowadza uderzenie, aby dochodziło do zakłóceń. Firmy, państwa i towarzystwa ubezpieczeniowe po prostu uznają, że nie warto podejmować ryzyka odbudowy niektórych projektów po każdej kolejnej rundzie walk. W latach trzydziestych XXI wieku względy ekonomiczne nadal będą wystarczająco silne, aby wydobywać z Zatoki Perskiej ogromne ilości ropy i gazu, niezależnie od ryzyka. Jednak rok po roku, incydent po incydencie, wraz z upływem tej dekady infrastruktura naftowo-gazowa Zatoki nie będzie już odbudowywana po zniszczeniu.
Iran znajduje się obecnie w lepszej sytuacji, niż się spodziewałem na tym etapie, ale nie jestem pewien, czy zmienia to w istotny sposób realia, z jakimi mierzy się jakikolwiek producent ropy i gazu w Zatoce Perskiej, w tym sam Iran.
Od początku XXI wieku jedynym konsekwentnym motywem amerykańskiej polityki zagranicznej (zamierzonym lub nie) było podbijanie cen ropy. Irak, Libia, Wenezuela, Rosja - wszystkie nasze cele to wielcy producenci ropy. W żadnym momencie przemysł naftowy tych państw nie został całkowicie zlikwidowany. Pozostawiono go w niejednoznacznym stanie, często opartym na amerykańskich sankcjach, w którym ich zasoby mogą zostać wykorzystane, jeśli gdzieś indziej wybuchnie poważny kryzys, ale państwom tym znacznie trudniej jest czerpać trwałe i przewidywalne zyski z własnych bogactw naturalnych.
Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych jest narzędziem mniej skutecznym i mniej niezawodnym niż Biuro Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC - Office of Foreign Asset Control) działające przy Departamencie Skarbu, ale efekt jest podobny. I nie dotyczy to wyłącznie Iranu. Tworząc tę sytuację, zaszkodziliśmy również naszym sojusznikom w Zatoce. Ropa i gaz nadal będą wypływać z Zatoki Perskiej wszelkimi możliwymi sposobami. Ale w znacznie bardziej niepewnych warunkach. A jeśli ich cena kiedykolwiek spadnie zbyt nisko, by odpowiadało to prezydentowi i sponsorującym go darczyńcom z branży naftowej, ponowne zatrzymanie produkcji w Zatoce Perskiej będzie stosunkowo prostą sprawą. Nie jestem całkowicie przekonany, że taki był zamysł, ale właśnie do tego doprowadziły wydarzenia z ostatnich 4 miesięcy.