Światowe złoto po cichu opuszcza Londyn i Nowy Jork - James Hickman, Schiff Sovereign, 29.06.2026.

W grudniu 1916 roku, gdy armie niemiecka i austro-węgierska zbliżały się do Bukaresztu, rząd Rumunii podjął decyzję, która w tamtym momencie musiała wydawać się całkowicie rozsądna. Rumunia zaryzykowała wejście do Wielkiej Wojny kilka miesięcy wcześniej, wysyłając swoją armię przez Karpaty, aby przejąć austro-węgierski Siedmiogród, wierząc, że Niemcy i Austro-Węgry są zbyt wyczerpane, by ich powstrzymać.


Jednak ofensywa rumuńska załamała się w ciągu kilku tygodni. Niemcy i Austro-Węgry rzeczywiście były wyczerpane. Ale nie na tyle, by pozwolić Rumunii spokojnie przekroczyć granicę i przejąć terytorium bez oporu.

Państwa Centralne szybko zareagowały, pobiły armię rumuńską i zmusiły ją do odwrotu aż do Bukaresztu, a następnie zbliżyły się do stolicy. Król Rumunii i jego dwór uciekli z kraju tuż przed jego upadkiem. Jednak tuż przed kapitulacją premier Rumunii Ion Brătianu podjął odważną decyzję o zabezpieczeniu rezerw złota kraju. Nakazał załadować ponad 90 ton złota do ponad 1700 skrzyń, umieszczonych w siedemnastu wagonach kolejowych, i wysłał je do jedynego sojusznika, któremu Rumunia była pewna, że może zaufać: Rosji.

Układ ten miał sens na papierze. Car Mikołaj II był wojennym partnerem Rumunii, a lądowa trasa przewozu narodowych rezerw złota do Moskwy wydawała się znacznie bezpieczniejsza niż ryzykowanie spotkania niemieckich okrętów podwodnych na morskiej trasie do Londynu. Na szczęście skrzynie dotarły bezpiecznie. Rosyjscy urzędnicy zamknęli złoto w bezpiecznym miejscu na Kremlu i dostarczyli pisemną gwarancję, że złoto pozostaje własnością Rumunii.

Rewolucja rosyjska wybuchła zaledwie kilka miesięcy później. Bolszewicy przejęli władzę, aresztowali cara, a ostatecznie zamordowali go wraz z rodziną. W styczniu 1918 roku Lew Trocki zerwał stosunki z Rumunią i ogłosił jej złoto "nietykalnym dla rumuńskiej oligarchii”. Minęło ponad sto lat, a Rumunia wciąż domaga się od Rosji zwrotu swojego złota. Dziś złoto to jest warte około 12 miliardów dolarów. Nigdy nie zostało zwrócone.

Przez większość historii ludzkości król przechowywał swoje złoto tam, gdzie mógł je widzieć. Leżało ono za jego własnymi murami, w jego własnej twierdzy, strzeżone przez jego własnych ludzi. Pomysł załadowania swojego skarbu na statek i wysłania go do stolicy rywala w celu przechowania wydałby się każdemu średniowiecznemu monarsze całkowitym szaleństwem.

Król Francji nie przechowywał swojego złota w Londynie. Nie oddawało się rywalowi własnego skarbca, aby mógł go przejąć w momencie pogorszenia się stosunków. Pierwsza zmiana nastąpiła w Londynie. Do XIX wieku Wielka Brytania rządziła imperium obejmującym niemal cały świat. Jej marynarka wojenna pozostawała bezkonkurencyjna. A brytyjskiego funta można było wymienić na złoto.

City of London znajdowało się w centrum światowych finansów i funkcjonował tam największy rynek złota na Ziemi. Dla zagranicznych rządów przechowywanie złota w skarbcach Banku Anglii nie oznaczało poddania się, lecz poprawę sytuacji. Metal był bezpieczniejszy za brytyjskimi działami niż za własnymi, a dzięki rozwojowi brytyjskich finansów złoto można było sprzedać, pożyczyć lub wykorzystać jako zabezpieczenie kredytu w ciągu jednego popołudnia.

Sto lat później, gdy nazistowskie siły podbiły Europę, ciężar potęgi finansowej przesunął się do Nowego Jorku. Możliwość przejęcia narodowych rezerw złota przez Hitlera było znacznie większym ryzykiem niż wysłanie wszystkiego do Ameryki. Tak więc kraj za krajem pospiesznie przenosił swoje złoto, zanim niemieckie czołgi przekroczyły granicę.

Ameryka była najbezpieczniejszym skarbcem na Ziemi: państwo z oceanem po obu stronach, gospodarką, którą wojna tylko wzmocniła, i świetlaną przyszłością. Po wojnie porozumienie z Bretton Woods z 1944 roku powiązało dolara ze złotem, a każdą światową walutę powiązało z dolarem amerykańskim (system dewizowo-złoty). Od tego momentu Nowy Jork (oraz w mniejszym stopniu Londyn) stały się oczywistymi miejscami, w których zagraniczne rządy przechowywały swoje rezerwy złota.

Kraj mógł regulować międzynarodowe zobowiązania bez przemieszczania ani jednej uncji, po prostu dzięki temu, że urzędnik przesuwał jego sztabki z jednego stosu na drugi w obrębie tego samego skarbca. Ten układ utrzymywał się przez osiemdziesiąt lat, albowiem Stany Zjednoczone pozostawały najpotężniejszym rządem na świecie, który był obdarzony powszechnym zaufaniem. Ale teraz to zaufanie szybko zanika.

Według niedawnego raportu opublikowanego przez Światową Radę Złota liczba zagranicznych banków centralnych przechowujących złoto w Nowym Jorku lub Londynie spadła odpowiednio o 17% i 11%. I to tylko w ciągu jednego roku. A liczba banków centralnych sprowadzających swoje złoto z powrotem do kraju (lub przynajmniej przenoszących je do neutralnych skarbców należących do stron trzecich) niemal się potroiła. Złoto, w większości przypadków, wraca do domu.

Zakupy złota przez banki centralne utrzymują się mniej więcej na poziomie dwukrotnie wyższym niż historyczna średnia już trzeci rok z rzędu. Aby sfinansować te zakupy, banki centralne sprzedają amerykańskie obligacje skarbowe... albo pozwalają im wygasnąć bez ponownego inwestowania środków.

W ciągu ostatniego roku złoto wyprzedziło zarówno amerykańskie obligacje skarbowe, jak i euro, stając się największym aktywem rezerwowym na świecie. A po raz pierwszy od 1996 roku banki centralne posiadają obecnie więcej złota niż amerykańskich obligacji skarbowych. Banki centralne niemal nigdy nie sprzedają złota. W rzadkich przypadkach, gdy jakiś kraj rzeczywiście je sprzedaje, zwykle dzieje się tak dlatego, że znajduje się w prawdziwym kryzysie (jak Turcja sprzedająca złoto w celu obrony załamującej się waluty).

Albo, jak w przypadku brytyjskiego rządu pod koniec lat 90., bo są po prostu najgłupszymi ludźmi na świecie. Poza tego rodzaju kryzysem lub głupotą rządy i banki centralne "hodlują” (trzymają) swoje złoto.

Krótko mówiąc, kraje nie eksportują złota z Londynu i Nowego Jorku, aby je sprzedać. Wręcz przeciwnie. To dowód na to, że zamierzają trzymać ten metal przez bardzo długi czas i są gotowe zrezygnować z jego wykorzystywania jako instrumentu finansowego.

Nie chodzi tu wcale o cenę złota w dany dzień. W ciągu ostatnich kilku tygodni cena złota spadła poniżej 4 000 dolarów za uncję po raz pierwszy od listopada. Od zeszłej jesieni, kiedy to inwestorzy detaliczni wkroczyli na rynek, powodując gwałtowny wzrost ceny złota, ostrzegaliśmy, że taka korekta jest prawdopodobna.

Ale powiedzieliśmy też, że nic w naszej tezie się nie zmieniało. Stany Zjednoczone nadal wydawały znacznie więcej, niż były w stanie sobie pozwolić, i wykorzystywały dolara jako broń. Waszyngton nadal był dysfunkcyjny. Pełen osób takich jak AOC (Alexandra Occasio-Cortez) i Elizabeth Warren. Dlatego globalnie banki centralne nadal dywersyfikowały swoje rezerwy. Nie jesteśmy fanatykami złota. Ale jest jasne, że długoterminowe czynniki napędzające wzrost cen nie znikną w najbliższym czasie.

Świat jest bardziej podzielony niż jeszcze kilka lat temu, a dominacja dolara słabnie. Co więc wszyscy posiadają? Chiny naciskają na międzynarodowe wykorzystanie juana… i widać to w danych dotyczących płatności. Ale nie jest to realna alternatywa.

Jedynym aktywem, który każdy bank centralny na świecie może posiadać, nie martwiąc się o to, czy ktoś inny go nie kontroluje, jest złoto. Poza tym wszyscy wierzą, że złoto nadal będzie miało strategiczną wartość za 5, 10, 20 i więcej lat. Dlatego te banki centralne postrzegają złoto warte 4000 dolarów za uncję jako rozsądny punkt wejścia, aby zgromadzić więcej i prawdopodobnie nie przegapią okazji, aby to zrobić.

Ta sama szansa jest otwarta dla wszystkich. Wraz ze spadkiem ceny złota, spadły również akcje firm, które je wydobywają. Nawet w czasach historycznych szczytów złota, wielu z tych producentów handlowało po niskich mnożnikach, sprzedając złoto za znacznie więcej, niż zakładały ich prognozy.

Ich koszty pozostały mniej więcej na tym samym poziomie, więc marże gwałtownie wzrosły, a niektóre zaczęły wypłacać dywidendy lub podwyższać te, które miały. Przy cenie złota wynoszącej 4000 dolarów wciąż przynoszą ogromne zyski, jednak kapryśni inwestorzy pozbywają się ich, jakby historia złota dobiegła końca.

A tak nie jest. Nic się nie zmieniło w kwestii powodów, dla których banki centralne kupują złoto, i jak dotąd zainwestowały w nie jedynie niewielką część swoich rezerw.