Przerzuć ryzyko na dolne 90%, a nędza jest nieunikniona - Charles Hugh Smith, Of Two Minds, 13.07.2026.
Historia ostatnich 50 lat to przerzucanie ryzyka na pracowników i konsumentów.
Na mojej mapie tego, jak działa świat, zaczynamy od struktur kontroli, które dystrybuują dobre rzeczy – zasoby, aktywa, dochody i władzę – oraz złe rzeczy: koszty, straty i ryzyko. Jak wyjaśniłem w tekście "Gospodarka USA w pigułce: prywatyzuj zyski, uspołecznij koszty", obecny układ dystrybuuje zyski do górnych 10%, a koszty i ryzyko do dolnych 90% poprzez prywatyzację zysków i uspołecznianie (czyli zrzucanie ich na biosferę i opinię publiczną) kosztów i strat.
Wynika to z rozkładu potęgowego. Nieliczni na górze zgarniają większość zysków, a resztki, skrawki i okruchy są rozdzielane w kolejności malejącej, przy czym większość pozostałej części trafia do najbogatszych 9,5%, a coraz mniejsza część jest rozrzucana wśród najuboższych 90%, tak że gdy dotrzemy do najuboższej połowy gospodarstw domowych, 170 milionów (około połowa) ludzi w USA posiada w sumie 2,5% wartości aktywów finansowych kraju, podczas gdy najbogatsze 0,1% posiada ich 16,6%. To 6,6 razy więcej niż najuboższe 50%.
Kluczowym mechanizmem w tej skrajnie asymetrycznej dystrybucji zysków i kosztów jest system faworyzujący kapitał nad płacami. Jak ilustrują poniższe wykresy, zyski finansowe trafiają do właścicieli kapitału, a ponieważ własność kapitału jest wysoce skoncentrowana, ci nieliczni właściciele przechwytują zdecydowaną większość zysków.

Jednym ze sposobów zrozumienia, w jaki sposób obecny układ faworyzuje kapitał nad płacami, jest odwrócenie obciążeń podatkowych kapitału i płac. Pracodawcy i pracownicy w USA płacą 15,3% od każdego dolara płac w postaci podatków na ubezpieczenie społeczne/Medicare, plus podatki dochodowe, które szybko wzrastają do 22%, co daje łączną stawkę podatkową w wysokości 37,3% od płac. Osoby samozatrudnione, takie jak ja, płacą pełne 15,3% samodzielnie, bo jesteśmy jednocześnie pracodawcą i pracownikiem.
Zyski kapitałowe są opodatkowane stawką 20%, ale tylko w przypadku sprzedaży aktywów. Dlatego bogaci pożyczają pieniądze pod zastaw swoich niezrealizowanych zysków i żyją z pożyczonych pieniędzy, aby uniknąć sprzedaży i konieczności płacenia podatku od zysków kapitałowych. A skoro cały system opiera się na ciągle rosnącym zadłużeniu, odsetki od długu podlegają odliczeniu, co daje bogatym pożyczkobiorcom ulgę podatkową za unikanie zysków kapitałowych (!!!).
Wyobraźmy sobie teraz, że wszystkie zyski kapitałowe, zrealizowane i niezrealizowane, zostałyby opodatkowane stawką 37%, a pierwsze 80 000 dolarów wynagrodzenia byłoby wolne od podatku. Mediana zarobków wynosi około 80 000 dolarów, stąd mój wybór tej kwoty. Jeśli chodzi o wrzawę wokół opodatkowania niezrealizowanych zysków kapitałowych, można to łatwo rozwiązać. Niezrealizowane zyski z domów będących głównym miejscem zamieszkania i kont emerytalnych byłyby zwolnione z podatku. Każdy inny zysk z "gry w kasynie" byłby opodatkowany.
Zniwelowanie asymetrii w zakresie zobowiązań podatkowych radykalnie zmieniłoby podział zysków i kosztów. Od ponad 50 lat wynagrodzenia (płace) tracą na wartości, a faworyzowanie kapitału jest głównym czynnikiem powodującym spadek udziału w gospodarce przypadającego na osoby otrzymujące wynagrodzenie.
Połowa gospodarstw domowych w kraju – 170 milionów ludzi – posiada łącznie 2,5% aktywów finansowych kraju.
Tak wygląda układ typu "zwycięzca bierze najwięcej”, faworyzujący kapitał.

Kolejnym kluczowym czynnikiem jest przenoszenie ryzyka z właścicieli na konsumentów i pracowników. To przewrotny proces, który został zamaskowany przez stopniowe pogarszanie się sytuacji. Ryzyko to dziwne zjawisko, którego nie da się łatwo zdefiniować. Ryzyko nie jest bezpośrednią stratą ani kosztem. Jest to prawdopodobieństwo wystąpienia strat i kosztów w ramach układu, który na pierwszy rzut oka wydaje się stabilny.
Weźmy pod uwagę oszałamiający spadek jakości dóbr trwałego użytku, takich jak sprzęt AGD, oraz wprowadzenie przez globalny przemysł śmiesznie bezwartościowej rocznej gwarancji na wszystkie produkty. Sprzęty AGD, które standardowo działały 30 lat, zanim "progres” przejął stery, teraz standardowo psują się po około 3 latach.
W dawnych dobrych czasach, zanim "postęp” przejął stery, producenci ponosili ryzyko przedwczesnej awarii produkowanych przez siebie towarów. Teraz ryzyko to zostało przerzucone na konsumentów, którzy są zmuszeni do zakupu "przedłużonych gwarancji” jako jedynego sposobu na ograniczenie ryzyka przedwczesnej awarii, jakie obecnie ponoszą.
Jest to w istocie forma wymuszenia: "fajną masz lodówkę, szkoda, że może się przedwcześnie zepsuć". Cóż, gdyby obecni producenci mieli takie same standardy jak poprzednie pokolenia, nie potrzebowalibyśmy "przedłużonych gwarancji". Witamy w gospodarce mafijnej. Towary i usługi niskiej jakości wymuszają "aktualizacje", czyli wymuszenia.
Zwróćmy uwagę na przenoszenie ryzyka na pracowników. Zatrudnienie inne niż dorywcze obejmowało niegdyś ubezpieczenie zdrowotne i inne podstawowe świadczenia. W "gospodarce dorywczej/zleceniowej" (gig economy), opartej na zatrudnieniu na podstawie umów i zleceniach, to pracownik jest obecnie odpowiedzialny za opłacanie składek na ubezpieczenie społeczne i Medicare, ubezpieczenie zdrowotne oraz składek emerytalnych.
Spadek stawek godzinowych to kolejne przerzucenie ryzyka na pracownika. Odsetek pracowników opłacanych godzinowo spadł na rzecz etatów z nieograniczonymi wymaganiami. Podczas gdy pracownicy godzinowi otrzymują wynagrodzenie za godziny pracy, pracownicy etatowi są teraz zobowiązani do pracy wykraczającej poza standardową 8-godzinną zmianę.
Do tego dochodzi ogromne obciążenie ryzykiem i nakładem pracy, które zostało przerzucone na konsumentów i pracowników w postaci "pracy w cieniu". Często wynika to z konieczności naprawiania niedociągnięć w towarach i usługach, za które niegdyś odpowiadał dostawca lub pracodawca, a które teraz zostały zrzucone na konsumentów i pracowników. Jest to temat, do którego często się odwołuję.
Oto dlaczego toniesz w natłoku rutynowych obowiązków. Mówi się nam, że sztuczna inteligencja zabierze ludziom pracę. Nikt nie wspomina, że wiele z tych prac spada na nas. Rewolucja w dziedzinie sztucznej inteligencji wiąże się z ogromnym transferem pracy. Nie od pracownika do maszyny, ale od pracownika do konsumenta.
Innym źródłem ryzyka jest uzależnienie od długu, aby finansować styl życia, na jaki "zasługujemy". W obliczu spadku siły nabywczej płac, łatwym "rozwiązaniem” jest wypełnienie luki między tym, co można kupić za zarobki, a tym, czego chcemy/potrzebujemy/oczekujemy/na co zasłużyliśmy - pożyczonymi pieniędzmi.
Jak wszyscy wiemy, zadłużenie wiąże się z ryzykiem, albowiem zaległości w spłacie przyspieszają proces niewypłacalności, bankructwa i ruiny finansowej. 27% oprocentowanie kart kredytowych powoduje gwałtowny spadek. Jedna nieuregulowana płatność może wywołać lawinę nieodwracalnych zdarzeń. Dlatego często zauważam, że mniej złych rzeczy może się wydarzyć, jeśli nie masz długów.
Ostatnią, ale bynajmniej nie mniej ważną kwestią jest uzależnienie obecnego systemu od kolejnych baniek kredytowo-aktywowych jako jedynego motoru napędowego "wzrostu”. Uzależnienie to doprowadziło do powstania gospodarki kasynowej, w której osoby zatrudnione tracą grunt pod nogami i w akcie desperacji zwracają się ku hazardowi jako ostatniej desce ratunku, mając nadzieję na poprawę swojej sytuacji.
Jednak pomimo nieustannych zapewnień, że "to nie jest bańka”, wszystkie bańki pękają, niosąc ze sobą katastrofalne konsekwencje dla tych, którzy uwierzyli w zapewnienia zarządców kasyna.

Głównym motywem ostatnich 50 lat było przerzucanie ryzyka na pracowników i konsumentów, czego nieuniknionymi konsekwencjami są wyższe koszty i straty prowadzące do zubożenia i pogorszenia warunków życia. Jesteśmy jak żaby w wodzie, która wyraźnie się nagrzewa, a znalezienie sposobu na wyskoczenie z gotującego się garnka staje się coraz trudniejsze.