Dlaczego banki centralne uwielbiają wyprzedaż złota - James Hickman, Schiff Sovereign, 14.07.2026.

7 lipca Bloomberg opublikował artykuł zatytułowany: "Hossa na złocie dobiegła końca, a teraz wszystkie oczy zwrócone są na niedźwiedzie”, wyjaśniając, jak wielu inwestorów detalicznych zdecydowało się na wycofanie się z inwestycji.


Tego samego dnia Ludowy Bank Chin, bank centralny Chin, ogłosił największy miesięczny zakup złota od 2023 roku. Oczywiście czerwiec był dwudziestym z rzędu miesiącem uzupełniania rezerw złota. Banki centralne są stosunkowo niewrażliwe na cenę. Kupują złoto jako długoterminowe zabezpieczenie, aby zachować wartość, a nie po to, by wymienić je na więcej papierów wartościowych.

Ale nie są też głupie, co pokazuje, że kupują spadki. Złoto osiągnęło szczyt na poziomie 5589 dolarów za uncję 28 stycznia i dziś kosztuje około 4000 dolarów, czyli około 28% poniżej szczytu. Drugi kwartał był najgorszym okresem dla złota od 2013 roku. Inwestorzy wycofali około 18 miliardów dolarów z funduszy ETF na złoto od momentu szczytu, w dużej mierze z późnych inwestycji, które napłynęły podczas zeszłorocznego szaleństwa i gwałtownie wzrosły, gdy tylko impet się załamał.

Ale cena nie jest kluczowa. Kluczowe jest to, co robią banki centralne. Banki centralne są dominującą siłą na rynku złota od 2022 roku, kiedy Rosja najechała Ukrainę. Stany Zjednoczone zamroziły 300 miliardów dolarów rezerw rosyjskiego banku centralnego, a wszystkie ministerstwa finansów na świecie przekonały się, że aktywa dolarowe nie są bezpieczną przystanią, za jaką je uważały.

W 2024 roku banki centralne kupiły 1090 ton złota, co jest wartością bliską rekordowi wszech czasów. Ten ogromny popyt sprawił, że złoto stało się drogie. Cena prawie podwoiła się w porównaniu z najniższym poziomem z 2025 roku, a zakupy banków centralnych spadły do ​​863 ton. Nadal było to więcej niż historyczne średnie, ale o 21% mniej niż rok wcześniej.

Spowolnienie nie oznaczało słabnącego zainteresowania. To była dyscyplina cenowa. Banki centralne nie są handlarzami goniącymi za impulsem. Są oszczędzającymi, którzy gromadzą aktywa rezerwowe i jak każdy rozsądny oszczędzający, kupują mniej, gdy rzecz, w której oszczędzają, staje się droga.

I przyspieszają, gdy jest w promocji. W pierwszym kwartale tego roku banki centralne kupiły 244 tony złota, więcej niż w poprzednim kwartale i powyżej pięcioletniej średniej. Same Chiny dodały około 40 ton w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2026 roku, w porównaniu z zaledwie 27 tonami w całym 2025 roku. Ludowy Bank Chin kupił w zeszłym miesiącu więcej złota, którego cena spadła o prawie 30% od szczytu, niż w jakimkolwiek innym miesiącu całego okresu wzrostowego.

Powód jest prosty: nic się nie zmieniło w kwestii powodów, dla których kupują.

Światowa Rada Złota, branżowa organizacja monitorująca oficjalny popyt na złoto, przeprowadziła w tym roku ankietę wśród 76 banków centralnych. Siedemdziesiąt cztery procent z nich stwierdziło, że spodziewa się, że udział dolara w światowych rezerwach będzie niższy za pięć lat.

To instytucje, które faktycznie posiadają światowe rezerwy i oficjalnie informują, że planują dalsze odchodzenie od dolara. Żaden z ich argumentów nie zniknął wraz ze spadkiem ceny. Dług publiczny USA rośnie o biliony, Kongres nie ma innego planu poza zaciąganiem kolejnych pożyczek, a Waszyngton wciąż udowadnia, że ​​będzie nadal wykorzystywać dolara jako broń (dollar weaponization).

Bank centralny posiadający dolary ponosi zobowiązania rządu, który jest zarówno nadmiernie zadłużony, jak i nieprzewidywalny. Złoto przechowywane we własnym skarbcu nie wiąże się z żadnym z tych ryzyk. Ta kalkulacja była prawdziwa przy cenie 5589 dolarów i jest równie prawdziwa przy cenie 4000 dolarów.

Handlarz, którego akcje spadły o 28%, ma problem, jeśli próbuje szybko osiągnąć zysk i zgromadzić więcej papierowych dolarów. Ale oszczędzający, który planuje gromadzić złoto przez następną dekadę, właśnie uzyskał lepszą cenę. Dlatego wyprzedaż nie odstraszyła największych nabywców na rynku.

Może to być dokładnie to, na co czekali. Przedstawiliśmy ten argument subskrybentom naszego newslettera z badaniami inwestycyjnymi "Strategic Assets” w styczniu. Gdy cena złota zbliżyła się do historycznego maksimum, stwierdziliśmy, że to już nie wczesny etap hossy, że realna jest możliwość znacznego spadku i że nadszedł czas na realizację zysków.

W rzeczywistości subskrybenci, którzy zastosowali się do naszych badań, zanotowali zyski w wysokości ponad 950% na akcjach małego producenta srebra i 540% na akcjach producenta złota i srebra, w obu przypadkach w ciągu niecałego roku.

Teraz wyprzedaż nadeszła również dla firm górniczych. Nawet solidni, niezadłużeni producenci handlują akcjami nawet o 50% poniżej swoich maksimów z początku tego roku. Ale podobnie, jak nic się nie zmieniło w długoterminowej tezie dotyczącej złota, niewiele zmieniło się w kwestii rentowności tych firm. Nadal są one niezwykle dochodowe przy cenie złota 4000 dolarów, co znacznie przekracza ich prognozy.

Niektóre z tych firm wciąż wydobywają złoto z ziemi po cenie zaledwie 1000 dolarów za uncję, co stanowi imponującą marżę. Zaczynamy więc kupować ponownie.

To ta sama dyscyplina, którą właśnie zademonstrowały banki centralne. Zwalniają, gdy aktywa są drogie, zwiększają, gdy stają się tanie, i nigdy nie mylą korekty cen ze zmianą sytuacji. Nikt nie wie, gdzie złoto będzie się obracać w przyszłym miesiącu. Ale najwięksi nabywcy na świecie właśnie pokazali, co robią, gdy złoto tanieje. Kupują więcej.