Przejdź do treści

Złoto, pokój i dobrobyt: narodziny nowej waluty (cz.1) - Ron Paul, 1981.

Największym zagrożeniem dla Amerykanów z klasy robotniczej i średniej jest nasza tracąca na wartości papierowa waluta.


Przynajmniej gdy dawni królowie psuli swoją monetę, dodając miedź do metalu szlachetnego, powstały pieniądz nadal miał jakąś obiektywną wartość. Ale jak zauważył ekonomista David Ricardo prawie dwa wieki temu, gdy pieniądz nic nie kosztuje, staje się nic nie warty.

"Rząd", powiedział Ludwig von Mises – "jest jedyną instytucją, która może wziąć użyteczny towar, taki jak papier, nałożyć na niego trochę atramentu i uczynić go całkowicie bezwartościowym."

Dziś, dzięki 67 latom kontroli podaży pieniądza przez bank centralny, stoimy w obliczu kryzysu gospodarczego i politycznego większego niż jakikolwiek, z jakim mieliśmy do czynienia wcześniej. Prawdopodobnie zobaczymy powszechne niepokoje społeczne w latach 80. XX wieku, jako bezpośredni skutek naszego chwiejącego się systemu gospodarczego. Dolar został osłabiony przez dziesięciolecia interwencjonizmu, a Kongres zalegalizował deprecjację dolara i wymuszoną redystrybucję bogactwa poprzez programy pomocy dla przedsiębiorstw i opieki społecznej.

Wszystkie aspekty systemu interwencjonistycznego zagrażają wolności i pokojowi społecznemu, ale pieniądz jest kwestią najważniejszą, ponieważ jest siłą napędową wszystkich transakcji gospodarczych. Jeśli mamy odwrócić trendy ostatnich sześciu czy siedmiu dekad, uczciwy pieniądz i deprecjacja monetarna muszą stać się najważniejszymi sprawami dla zwykłych Amerykanów.

Śp. Martin Gilbert, główny ekonomista szwajcarskiego banku, nawrócił się na standard złota. Wśród jego pracowników był młody robotnik fizyczny. Raz w miesiącu – mówił Gilbert – brał część swojej wypłaty i kupował złotą monetę dla żony. Raz go za to skarciłem, a on powiedział: "Słuchaj, wy Amerykanie nie przyjeżdżajcie tu i nie próbujcie nam mówić, jak mamy żyć. Wracam do domu, daję tę monetę żonie i mówię jej: Jeśli coś mi się stanie, a także bankowi i wszystkim rządom, możesz pójść na wieś, dać ją rolnikowi, a za tę monetę będziesz mogła jeść przez tydzień”. Doszedłem do wniosku, że wiedział coś, czego ja nie wiedziałem.

Ludzie żądają końca inflacji

Niedawny chaos na rynkach pieniężnych mówi nam, że świat odrzuca dolara amerykańskiego jako walutę rezerwową i zgadza się z młodym człowiekiem z opowieści Martina Gilberta. Niestety, przyszłość dolara lub aktywów denominowanych w dolarach jest prawdopodobnie niewielka.

Jako że wszystkie inne państwa również stosują inflację, co prowadzi niszczenia ich walut, handel obcymi walutami w celu zabezpieczenia się przed skutkami deprecjacji krajowej waluty staje się coraz mniej atrakcyjny. Historyczną alternatywą jest poszukiwanie i przechowywanie prawdziwych pieniędzy: złota i srebra.

Pięćdziesiąt lat systematycznej destrukcji monetarnej zagraża obecnie istnieniu naszej konstytucyjnej republiki. Amerykanie są przerażeni tym, co widzą, i domagają się zaprzestania inflacji. Coraz więcej obywateli zdaje sobie sprawę, że Kongres i Rezerwa Federalna wygenerowały powódź papierowych pieniędzy bez żadnej wartości.

Rzadko można dziś spotkać kogoś, kto wierzy, że bogactwo może pochodzić z prasy drukarskiej. Ratowanie korporacji, gwarantowane pożyczki, kontrakty rządowe i socjalne sztuczki – wszystko to zawiodło, a ludzi nie można już dłużej oszukiwać.

Politycy, którzy sprawują władzę od zbyt wielu lat i w związku z tym stracili kontakt z ludźmi, nie zwracają uwagi na narastające żądania dotyczące pieniądza o rzeczywistej wartości. Jednak stare kozły ofiarne już nie działają. Obwinianie Arabów, biznesmenów, związków zawodowych czy konsumentów za rosnące ceny nie zagłusza nieustannego szumu pras drukarskich pracujących 24 godziny na dobę, które powodują gwałtowny wzrost podaży pieniądza, a tym samym obniżają wartość każdego wcześniej wydrukowanego dolara. Wyłącznie Kongres jest odpowiedzialny za inflację i wyłącznie Kongres może ją powstrzymać. Przez dziesięciolecia uchylał się od odpowiedzialności, ale następujące po sobie wydarzenia uniemożliwiają dalsze trwanie w tym stanie. Nadszedł czas, by przygotować się do reformy monetarnej.

Deprecjacja to nic nowego

W swojej wielkiej księdze podróżniczej Marco Polo opowiada o monecie zwanej bezantem, która krążyła w mongolskim imperium chińskim Kubilaj-chana. Cesarz, podobnie jak zdecydowana większość polityków, nie mógł oprzeć się pokusie pieniądza papierowego. W jego przypadku jednak były to pieniądze drukowane na kawałkach kory morwy. Nastąpiły te same katastrofalne skutki, znane z historii. Ceny wzrosły, a złoty bezant zyskiwał na znaczeniu dla ludzi, w miarę jak rząd deprawował niewymienialny pieniądz fiducjarny. Nadużywanie pieniądza papierowego przyczyniło się, jak zauważa Antony Sutton, do wypędzenia dynastii mongolskiej z Chin. Żądania rządu, aby ludzie zaakceptowali drukowaną korę morwy jako ekwiwalent pieniądza metalowego, nie przyniosły żadnego efektu.

Bezant został jednak wybity nie przez Chińczyków, lecz przez Cesarstwo Bizantyjskie. Przez dziesięć stuleci monety bizantyjskie były akceptowane na całym świecie, a Bizancjum dominowało w handlu na przestrzeni tysięcy mil we wszystkich kierunkach od Konstantynopola. Nawet królewskie rachunki średniowiecznej Anglii, jak twierdzi dr Sutton, prowadzono w bezantach. Cesarstwo Bizantyjskie podupadło dopiero wtedy, gdy zaczęło zaniżać wartość bezanta, dodając do niego więcej tanich stopów i zmniejszając zawartość złota.

Nie wart nawet Kontynentala

W czasach bardziej nam współczesnych, aby sfinansować naszą Wojnę o Niepodległość, Kongres Kontynentalny wyemitował ogromne ilości papierowych pieniędzy. W ciągu około czterech i pół roku wartość waluty kontynentalnej spadła z jednego papierowego dolara równego jednemu dolarowi w złocie do około 1000 papierowych dolarów za jednego dolara w złocie.

William Gouge, pisząc w 1833 roku, cytuje jednego z członków Kongresu Kontynentalnego:

"Czy sądzicie, panowie, że zgodzę się obciążyć moich wyborców podatkami, skoro możemy wysłać zlecenie do naszej drukarni i otrzymać cały wóz pieniędzy, z którego 25 arkuszy pokryje całość kosztów?”

Jak zauważa pan Gouge, większość ciężaru spadła na patriotów, "ponieważ to w ich rękach papierowe pieniądze traciły na wartości. Torysi, którzy od samego początku nie mieli do nich zaufania, przyjęli zasadę, by pozbywać się ich tak szybko, jak to tylko możliwe”.

Ci, którzy zaufali Kongresowi, zostali zrujnowani. Cynicy - nie.

Jak napisał jeden z naszych najwcześniejszych ekonomistów, Pelatiah Webster, w wyniku tej inflacji papierowego pieniądza:

"Oszustwa, nadużycia i jawna nieuczciwość znajdują drogę do życia, a tysiące próżniaczych sposobów utrzymania usiłuje zająć miejsce uczciwej pracy, oszczędności i pilności, które dotąd wzbogacały kraj i przynosiły mu błogosławieństwo. (...)

Gdy cieszymy się bogactwem i siłą naszego kraju, mamy zarazem powody, by opłakiwać z najgłębszym żalem zgubne przesunięcia własności, jakie wprowadził nieład naszych finansów, oraz dziesiątki tysięcy majątków, które zostały przez to zrujnowane. Ludzie szlachetni i patriotyczni ponieśli straty. Natomiast próżni i chciwi odnieśli korzyści z owego zamętu.”

Powiedzenie "Not worth a Continental” ("Nie wart nawet Kontynentala”) upamiętnia los tej papierowej waluty.

Najlepszy środek wymiany

Przez większą część XIX wieku w USA funkcjonował sprawny standard złota. W połączeniu z klasycznie liberalną polityką gospodarczą oraz ograniczonym zakresem działania rządu stworzył on warunki do największego wzrostu gospodarczego w historii.

Choć wielu Amerykanów uważa dziś, że solidny pieniądz jest wyjątkiem, a papierowy pieniądz regułą, w rzeczywistości jest odwrotnie. Nawet dolar amerykański był powiązany ze złotem aż do 1971 roku. Od chwili zerwania tego związku proces zaniżania wartości dolara znacznie przyspieszył, a podaż pieniądza uległa podwojeniu. W ciągu ostatnich dziesięciu lat ceny wzrosły ponad dwukrotnie, nie wspominając o zaburzeniach gospodarczych, które towarzyszyły tej inflacji.

Nie istnieje żadne prawo ekonomii, które mówiłoby, że w wolnym społeczeństwie jedynie złoto może pełnić funkcję pieniądza. Jednak na przestrzeni dziejów to właśnie złoto było głównym środkiem wymiany, gdyż jego wartość nie zależy od tego, czy rząd dotrzyma swoich obietnic, zwłaszcza w czasach kryzysu. Złoto jest rzadkie, łatwe do przenoszenia, łatwo podzielne, trwałe, pożądane także do celów pozamonetarnych oraz niemożliwe do podrobienia.

Wartość papierowego pieniądza zależy od obietnic rządu, a jego reprodukcja jest niezwykle łatwa. Jeśli połączyć te cechy z ludzkimi słabościami, które wydają się szczególnie powszechne wśród polityków i bankierów centralnych, otrzymujemy prosty wniosek. Żadna waluta fiducjarna nie jest w stanie przez dłuższy czas służyć jako stabilny środek wymiany. Dopóki tego nie uznamy, przeprowadzenie konstruktywnej reformy systemu pieniężnego będzie niemożliwe.

Kiedy jednak to zrozumiemy, będziemy mogli rozpocząć drogę ku nowoczesnemu standardowi złota. Udoskonalenie dawnych systemów jest konieczne, ponieważ zostały one zmonopolizowane przez państwo i w konsekwencji ucierpiały wskutek nieuniknionego oportunizmu polityków.

Papierowy krzyż

"Nie ukrzyżujecie ludzkości na złotym krzyżu” - powiedział zwolennik inflacji William Jennings Bryan. Jednak to nie złoto, lecz papierowy pieniądz uciska ludzkość, zwłaszcza ludzi biedniejszych i bezbronnych. Właśnie dlatego Thomas Jefferson i Andrew Jackson - prezydenci będący najwybitniejszymi obrońcami zwykłych obywateli - byli tak nieprzejednanymi przeciwnikami papierowego pieniądza.

"[Złoto] jest najdoskonalszym środkiem [wymiany]” - pisał Jefferson - "ponieważ zachowuje swoją własną wartość; ponieważ, mając wartość wewnętrzną i powszechną, nigdy nie stanie się bezwartościowe w naszych rękach. (...) [Papierowy pieniądz] jest podatny na nadużycia, był nadużywany, jest nadużywany i zawsze będzie nadużywany w każdym kraju, w którym się na niego pozwala."

Rozszerzanie podaży pieniądza za pomocą "fałszywej papierowej waluty” - zauważał Jackson - "zawsze wiąże się ze stratami dla klas pracujących”.

"Ze wszystkich sposobów oszukiwania klas pracujących” - dodawał Daniel Webster — "żaden nie okazał się skuteczniejszy niż ten, który zwodzi je papierowym pieniądzem."

"Wzrost cen następujący po zwiększeniu ilości [papierowego pieniądza]” - pisał w 1833 roku William Gouge, doradca prezydenta Jacksona - "nie wpływa jednocześnie i w jednakowym stopniu na wszystkie rodzaje pracy i towarów. (...) Płace należą do ostatnich wielkości, które rosną. (...) Człowiek pracy widzi, że wszystkie artykuły potrzebne jego rodzinie drożeją, podczas gdy nominalna wysokość jego własnego wynagrodzenia pozostaje bez zmian.”

Podczas inflacji wywołanej emisją papierowych "greenbacków" w czasie wojny secesyjnej ceny wzrosły o 183 procent, podczas gdy płace zwiększyły się jedynie o 54 procent. W czasie inflacji z okresu I wojny światowej ceny wzrosły o 135 procent, natomiast płace tylko o 88 procent. Tak samo jest i dzisiaj.

Jak stwierdza dr Murray Rothbard:

"Gdy podczas wojny secesyjnej ceny wyrażone w greenbackach rosły, ceny wyrażone w złocie (które nadal pozostawało w obiegu, zwłaszcza w Kalifornii) nie wzrastały. Dla wszystkich było więc oczywiste, co było przyczyną inflacji - i nie byli nią spekulanci, przedsiębiorcy, obijający się od pracy czy inni, którzy przecież uczestniczyli zarówno w obrocie złotem, jak i papierowym pieniądzem.”

Jak zniszczono nasz system pieniężny

Przejście Stanów Zjednoczonych od standardu złotej monety do zarządzanej waluty fiducjarnej było procesem powolnym i nierównomiernym, lecz nastąpiło w wyniku świadomych decyzji Kongresu. Większość intelektualistów w ciągu ostatniego półwiecza nie tylko nie kwestionowała tej zmiany, lecz wręcz ją popierała. Odeszliśmy daleko od czasów Ojców Założycieli, którzy w Ustawie Menniczej z 1792 roku (Mint Act of 1792) przewidzieli karę śmierci dla każdego urzędnika lub pracownika mennicy, który zaniżyłby wartość amerykańskiej monety.

"Bez automatycznego hamulca, jakim jest standard złota” - pisał profesor William Quirk na łamach New Republic - "administracje Nixona i Cartera zdołały w zadziwiająco krótkim czasie zamienić niegdyś potężnego dolara w pieniądze z gry Monopoly."

Na szczęście dla nas i naszych dzieci reforma systemu pieniężnego może zostać przeprowadzona szybko i przy minimalnych zakłóceniach, jeśli tylko zechcemy zaakceptować podstawowe zasady wolnego społeczeństwa, które umożliwiłyby funkcjonowanie nowego systemu pieniężnego oraz szybkie odrodzenie gospodarki nadużywanej przez długie lata. Oto krótka historia upadku naszego systemu pieniężnego.

1. Standard złotej monety

Standard złotej monety, choć nie zawsze konsekwentnie przestrzegany, umożliwił w XIX wieku niezwykły wzrost gospodarczy połączony ze spadkiem cen. W ciągu 67 lat od zniesienia standardu złota wskaźnik cen konsumpcyjnych (Consumer Price Index – CPI) wzrósł o 625 procent. W poprzednich 67 latach, kiedy obowiązywał - choć niedoskonały - standard złotej monety, CPI zwiększył się jedynie o 10 procent.

W swoim "Manifeście komunistycznym” z 1848 roku Karol Marks postulował:

"Centralizacja kredytu w rękach państwa za pomocą banku narodowego dysponującego kapitałem państwowym i posiadającego wyłączny monopol.”

Sześćdziesiąt pięć lat później Stany Zjednoczone zastosowały się do tej rady, uchwalając Ustawę o Rezerwie Federalnej z 1913 roku (Federal Reserve Act).

Prawie sto lat wcześniej Daniel Webster sprzeciwiał się podobnemu bankowi centralnemu:

Cóż to za instytucja, proszę pana?

Bardziej przypomina wydział rządowy niż bank. Można by ją właściwie nazwać departamentem papierowego pieniądza. (...)

Ilekroć banknoty nie mogą być na żądanie posiadacza wymienione na złoto i srebro, stają się mniej wartościowe niż złoto i srebro. Wszystkie doświadczenia w tej dziedzinie prowadziły do tego samego rezultatu. Jest to tak oczywiste i tak powszechnie uznane, że rozwodzenie się nad tym byłoby stratą czasu.

Dewaluacja może nie być odczuwalna pierwszego dnia ani nawet pierwszego tygodnia. Najpierw ujawni się we wzroście ceny kruszcu, a następnie w wyższych cenach wszystkich towarów.

Środek obiegu w społeczeństwie handlowym musi być zarazem środkiem obiegu innych społeczeństw handlowych albo musi dawać się bez strat zamienić na taki środek. Musi służyć nie tylko do rozliczeń między obywatelami jednego kraju, lecz także do wyrównywania salda wymiany między różnymi państwami. Musi posiadać wartość zarówno za granicą, jak i w kraju oraz umożliwiać spłatę zarówno zobowiązań zagranicznych, jak i krajowych.

Jedynie metale szlachetne spełniają te warunki. Tylko one są pieniądzem, a wszystko inne, co ma pełnić funkcję pieniądza, powinno być jedynie ich reprezentantem i powinno dać się w każdej chwili na nie wymienić. (...)

Byłoby z naszej strony niewybaczalne, gdybyśmy mimo wszystkich dotychczasowych doświadczeń nadal podążali drogą, która nieuchronnie prowadzi przez dewaluację waluty, papierowy pieniądz, ustawowy przymus jego przyjmowania oraz wszystkie nędzne i godne pogardy wynalazki rozstroju finansów i niewypłacalności państwa - aż do całkowitego bankructwa.”

2. Standard sztabki złota

Choć przez dziesięciolecia nie było to oczywiste, Ustawa o Rezerwie Federalnej umożliwiła ogromną inflację niezbędną do sfinansowania tragicznego przystąpienia Stanów Zjednoczonych do I wojny światowej. Jednym ze skutków tej inflacji był kryzys gospodarczy z 1921 roku.

Kolejna fala inflacji wywołanej przez Rezerwę Federalną w latach dwudziestych XX wieku, połączona z interwencjonistyczną polityką gospodarczą administracji zarówno republikańskich, jak i demokratycznych, doprowadziła do Wielkiego Kryzysu lat trzydziestych i przyczyniła się do jego przedłużenia.

Ustawa z 1913 roku wymagała pokrycia banknotów Rezerwy Federalnej w złocie w wysokości 40 procent oraz pokrycia depozytów Rezerwy Federalnej w wysokości 35 procent. Sam fakt, że nie wymagano stuprocentowego pokrycia, świadczył o tym, iż bankierzy centralni planowali dalszą inflację.

Jeżeli państwo prowadzi inflacyjną politykę w warunkach standardu złota, złoto odpływa ze skarbca państwa, ograniczając możliwości rządu. Skoro standard złota pozwala przeciętnym obywatelom powstrzymywać rząd przed wywoływaniem inflacji, kontrolowaniem gospodarki, powiększaniem deficytów i prowadzeniem bezsensownych wojen, centralni planiści musieli zlikwidować tę podstawową amerykańską wolność - prawo do posiadania złota.

Dokonano tego poprzez Ustawę o Rezerwie Złota z 1934 roku (Gold Reserve Act), która zakazała prywatnego posiadania złota, unieważniła możliwość zawierania umów z tzw. "klauzulą złota” (gold clause) oraz zniosła standard złotej monety. Ustawa ustanowiła standard sztabki złota, któremu przeznaczone było przetrwać zaledwie dziesięć lat.

Od 1933 roku dolar utracił ponad 93 procent swojej wartości mierzonej w złocie.

Choć wielu ludzi - już w latach trzydziestych - przewidywało, że porzucenie waluty wymienialnej na złoto doprowadzi do nieproduktywnej i chaotycznej gospodarki, standard sztabki złota był jedynie kolejnym krokiem w złym kierunku. Jego nieuchronne skutki nie były od razu widoczne.

Politycy chętnie przyjęli inflacyjne argumenty intelektualistów, gdyż w ich interesie leżaało zniszczenie systemu, który dawał władzę nad pieniądzem obywatelom, a nie politykom. W rezultacie kontrolę nad systemem pieniężnym przekazano bankierom, biurokratom oraz samym politykom.

"System Rezerwy Federalnej powstał” - twierdzi profesor Paul Samuelson - "mimo silnego sprzeciwu bankierów."

W rzeczywistości Rezerwa Federalna została utworzona na żądanie American Bankers Association oraz największych ówczesnych bankierów kraju, takich jak J. P. Morgan i Paul Warburg, aby chronić sektor bankowy przed upadłościami oraz zapewnić bardziej "elastyczną” walutę - czyli umożliwić wytwarzanie inflacji przynoszącą korzyści bankierom i wielkim korporacjom.

Duże przedsiębiorstwa również aktywnie wspierały reformę bankową za pośrednictwem National Civic Federation, organizacji zrzeszającej największe firmy. Jak zauważa Richard Johns, w opozycji stało National Association of Manufacturers, które wówczas skupiało przede wszystkim właścicieli małych przedsiębiorstw.

Jak ujął to przewodniczący jednej z wielkich spółek kolejowych - cytowany przez Johnsa - Rezerwa Federalna była potrzebna, aby zapewnić "rozsądną kontrolę nad sytuacją kredytową poprzez radę czołowych bankierów działających pod nadzorem i kontrolą rządu”.

"Nie ma subtelniejszego ani pewniejszego sposobu obalenia istniejących podstaw społeczeństwa niż zepsucie waluty" — pisał John Maynard Keynes w 1919 roku. "Proces ten angażuje wszystkie ukryte siły prawa ekonomicznego po stronie zniszczenia i dokonuje tego w sposób, którego nie potrafi rozpoznać nawet jeden człowiek na milion."

Samo ustanowienie standardu sztabki złota nie zniszczyło jeszcze systemu pieniężnego. Zasiało jednak kolejne ziarna zniszczenia. Zakaz prywatnego posiadania złota i uznanie umów z "klauzulą złota” za nielegalne nie tylko naruszyły prawa konstytucyjne, lecz także pozbawiły wolnych obywateli ich ostatecznego zabezpieczenia przed rozrzutnym i niewiarygodnym rządem.

Większość Amerykanów pogodziła się zarówno z konfiskatą prywatnego złota, jak i z coraz większą ingerencją państwa w gospodarkę. Jak zauważa dr Murray Rothbard:

"Jednym z powodów, dla których rządowi tak łatwo przyszło skonfiskowanie całego prywatnego złota w 1933 roku, było to, że propaganda establishmentu odniosła już taki sukces, iż niewiele osób używało złotych monet w codziennym życiu. Skoro ludzie rzadko posługiwali się złotem, nie odczuwali jego utraty. Powinna to być dla nas wszystkich nauczka. Jeśli uda się nam powrócić do standardu złota, powinniśmy starać się upowszechnić jego codzienne używanie wśród społeczeństwa.”

System korporacyjny i opieki społecznej, który miał doprowadzić do konieczności całkowitego zniesienia jakiegokolwiek standardu złota, był już dobrze ugruntowany pod koniec lat trzydziestych XX wieku. Jego dojrzałość, w połączeniu z zagraniczną pomocą wojskową i społeczną, wymagałaby całkowitego zniesienia -dziesiątki lat później - wszelkich ograniczeń nakładanych na polityków i ich władzę do nieograniczonego uruchamiania pras drukarskich.

Po II wojnie światowej nadal pozostaliśmy bogatym narodem, szczególnie w porównaniu z państwami spustoszonymi przez wojnę. Złoto nadal napływało do kraju aż do 1948 roku. Przepływ ten trwał nie dzięki rozsądnym decyzjom monetarnym, lecz pomimo ich braku. Zniesienie wojennych kontroli gospodarczych, przy braku większości dzisiejszych regulacji i części obecnych podatków, wraz z 75-procentowym cięciem wydatków federalnych, doprowadziło do realnego wzrostu gospodarczego, podczas gdy inne kraje były znacznie mniej stabilne.

Ogromna akumulacja złota w Skarbcu Stanów Zjednoczonych w tamtym czasie stworzyła doskonałą okazję do ustanowienia pełnego standardu złotej monety. Zapobiegłoby to całej późniejszej inflacji, która tak bardzo podważyła naszą wolność i dobrobyt - jak wskazywał wówczas kongresmen Howard Buffett z Nebraski. Przedstawił on projekt ustawy mający tego dokonać, lecz został on zignorowany.

Zamiast tego nasi przywódcy udali się do Bretton Woods, sporządzili porozumienie z bankierami z innych krajów i skierowali Amerykę na drogę katastrofy.

3. Standard wymiany złota (system waluty dewizowo-złotej)

Reformy monetarne opracowane w Bretton Woods w stanie New Hampshire w lipcu 1944 roku miały być trwałe. Porozumienie przetrwało zaledwie 27 lat. Harry Dexter White, dyrektor ds. badań monetarnych w Departamencie Skarbu, był na tej konferencji przedstawicielem Stanów Zjednoczonych. Pan White został później zidentyfikowany jako osoba sympatyzująca z komunistami.

Podczas Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Walutowych i Finansowych standard sztabowo-złoty został zmieniony, albowiem nie pozwalał na dostatecznie szybkie niszczenie pieniądza. Chociaż nowy system przedstawiano jako ulepszenie, w rzeczywistości był on jedynie sposobem na zinstytucjonalizowanie długoterminowej inflacji i dalsze przekazanie władzy politykom oraz bankierom. Był również środkiem finansowania niedawno przyjętej interwencjonistycznej polityki zagranicznej poprzez tworzenie pieniądza i kredytu z niczego. Ból polityczny i zakłócenia gospodarcze wewnątrz kraju miały zostać złagodzone przez eksportowanie znacznej części inflacji.

Czterdzieści cztery państwa zgodziły się na utworzenie Banku Światowego oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego, które rozpoczęły działalność w 1946 roku w ramach "nowego” standardu dewizowo-złotego. Umożliwiało to zastępowanie złota dolarami - o których mówiono, że są "tak dobre jak złoto” - jako międzynarodową walutą rezerwową.

Deklarowanym celem nowego systemu było „utrzymanie stabilności walutowej i stymulowanie światowej aktywności gospodarczej” – czyli nic więcej jak utworzenie międzynarodowego Systemu Rezerwy Federalnej. Dolar, wyceniany na 1/35 uncji złota, miał być honorowany w spłacie długów międzynarodowych.

Plan wydawał się wielu wykonalny, zwłaszcza że USA posiadało ponad 700 milionów uncji złota. Ponad 21 tysięcy ton. Było to 75 procent całego złota znajdującego się w posiadaniu rządów na świecie. To, czego jego zwolennicy nie rozumieli, to natura polityków i innych osób dążących do władzy. Ludzkie działania rzadko przebiegają zgodnie z przepisami zawartymi w podręczniku ekonomicznych interwencjonistów.

Wraz z tym porozumieniem złoto przestało przepływać tam i z powrotem w celu wyrównywania różnic w bilansach płatniczych, co wyeliminowało istotny element zdrowego systemu monetarnego.

Nasi doradcy powinni byli wiedzieć lepiej; standard dewizowo-złoty był już wcześniej testowany. W 1922 roku podobna farsa została podjęta na Konwencji Genueńskiej, w desperackiej próbie ukrycia negatywnych skutków inflacji bez jej powstrzymania.

W ramach tego porozumienia funty szterlingi i dolary miały być akceptowane jako waluty rezerwowe i traktowane jak złoto. Porozumienie genueńskie w żaden sposób nie zapobiegło bólowi i cierpieniu, które nastąpiły po kryzysie lat 30. XX wieku. Dolary i funty pozostały w kraju pochodzenia i zostały ponownie pożyczone, "pokonując” w ten sposób inflację – pomimo faktu, że były rejestrowane jako aktywa (złoto) w innym banku centralnym jako zabezpieczenie dla swojej waluty. Kiedy ta chwiejna piramida kredytowa rozpadła się w 1929 roku, rozpoczął się kryzys. Jacques Rueff w swojej znakomitej książce "The Monetary Sin of the West” opisuje, jak niebezpieczny jest standard dewizowo-złoty.

"Nieustanny przepływ dolarów i funtów otrzymywanych przez kraje europejskie do krajów zamorskich, z których pochodziły, sprowadził międzynarodowy system monetarny do poziomu dziecięcej gry, w której jedna strona zgadzała się zwrócić przegranemu stawkę po każdej grze w kulki”. Przypomina to recykling arabskich pieniędzy z ropy naftowej do Nowego Jorku, następnie do krajów Trzeciego Świata, a następnie z powrotem do krajów arabskich jako zapłatę za ropę itd. w ramach zarządzanego systemu waluty fiducjarnej.

Fakt, że późniejszy standard dewizowo-złoty przetrwał dłużej niż ten ustanowiony w latach dwudziestych oraz że prowadzona metodą "łatania dziur” polityka monetarna zarządzanego pieniądza fiducjarnego opóźniła to, co nieuniknione, nie powinien usypiać naszej czujności. Ostateczna likwidacja zadłużenia może przebiegać inaczej niż w latach trzydziestych, lecz nie da się jej zapobiec. Obawiam się, że zwłoka oraz wyrafinowanie, z jakim prowadzimy inflacyjną ekspansję pieniądza, zakończą się jedynie jeszcze większym i bardziej gwałtownym wstrząsem gospodarczym. Prawdopodobnie całkowitą dewaluacją waluty połączoną z galopującą inflacją cen, chyba że przywrócimy rozsądek systemowi monetarnemu.

Aby standard dewizowo-złoty mógł funkcjonować, osoby odpowiedzialne za amerykańskiego dolara musiałyby odmówić zwiększania podaży pieniądza. Oczywiście nikomu nie można powierzyć takiej odpowiedzialności. Pokusa tworzenia nowego pieniądza jest zawsze zbyt silna.

Chociaż rząd niezmiennie twierdzi, że tworzy bogactwo dla mniej uprzywilejowanych, chwila zastanowienia wystarczy, aby dostrzec, że żadne bogactwo nie może powstać przez powielanie jednostek pieniężnych. Bogactwo może być - i jest - przenoszone z jednych osób na drugie, lecz nowe bogactwo nie zostaje stworzone w ten sposób. A transfer ten zazwyczaj odbywa się od gorzej sytuowanych do zamożniejszych.

Gdy raz stworzono warunki do celowej ekspansji monetarnej mającej "stymulować” gospodarkę krajową oraz finansować deficyty w międzynarodowym bilansie płatniczym, rozpad standardu dewizowo-złotego był już tylko kwestią czasu.

Nikt nie znał dokładnego momentu jego upadku, lecz Henry Hazlitt i kongresmen Howard Buffett przewidzieli, już w chwili podpisania porozumienia, jego dokładne skutki. Jak zauważył Hazlitt w 1944 roku, celem Bretton Woods było "aby korzystanie z inflacji było łatwe, płynne, a przede wszystkim godne szacunku”.

Potrzeba wiele czasu, nawet przy nadzwyczajnej ekspansji monetarnej, aby przekonać świat, że kraj posiadający ponad 700 milionów uncji złota nie wywiąże się ze swoich zobowiązań monetarnych. Twierdzenie, że za dolarem stoi potęga przemysłowa Ameryki, okazało się jednak puste, gdy nadszedł moment realizacji tych zobowiązań.

Słabnąca pozycja amerykańskiego dolara była ukrywana przez większą część lat pięćdziesiątych, lecz w latach sześćdziesiątych stała się oczywista dla wszystkich. Podejmowano doraźne środki naprawcze, lecz nie przyniosły one trwałych rezultatów.

W 1945 roku wymagany poziom rezerw złota, które System Rezerwy Federalnej musiał utrzymywać jako pokrycie dla banknotów Rezerwy Federalnej, został obniżony z 35 procent do 25 procent. Aby kontynuować inflacyjne oszustwo, wskaźnik ten musiał zostać zredukowany do zera. I tak właśnie stało się w 1968 roku. W 1965 roku zniesiono również wymóg utrzymywania rezerw złota jako pokrycia zobowiązań depozytowych Rezerwy Federalnej.

Sprzedaż złota przez Departament Skarbu, dwupoziomowy system cen złota oraz międzynarodowa "pula złota” (gold pool) nie zrobiły nic, by przywrócić porządek monetarny ani odbudować zaufanie do słabnącego dolara, poza rozpaczliwie krótkimi okresami. Nic nie działało. Rząd nie jest w stanie uchylić praw natury ludzkiej ani praw ekonomii. Politykom po prostu nie można powierzyć kontroli nad mechanizmem tworzenia pieniądza.

System z Bretton Woods zakończył swój żywot, dożywszy sędziwego wieku 27 lat, 15 sierpnia 1971 roku, kiedy prezydent Nixon zamknął "złote okno” i odmówił wymiany dolarów znajdujących się za granicą na złoto. Droga do niepohamowanej inflacji została otwarta ku uciesze biurokratów, polityków, międzynarodowych bankierów, korporacji wielonarodowych oraz części przywódców związkowych. Narodziła się epoka zarządzanego pieniądza fiducjarnego.

4. Standard zarządzanego pieniądza fiducjarnego

Jak można było się spodziewać, ten "nowy” standard (w rzeczywistości równie stary jak francuskie asygnaty (Assignats) czy amerykańskie dolary kontynentalne (Continentals)) wzbudzał niewielkie zaufanie w społeczności międzynarodowej. Większość Amerykanów niestety go zignorowała. Nie podjęto żadnych prób przywrócenia ładu monetarnego, poza działaniami nielicznych zwolenników twardego pieniądza, którzy z konieczności pozostawali poza establishmentem. Ci, którzy odnieśli korzyści z inflacji, nie zamierzali przecież odrzucać skorumpowanego systemu, który przyniósł im dobrobyt i władzę.

Gdy Nixon ogłosił, że zagraniczni posiadacze dolarów nie mogą już wymieniać ich na złoto, standard dewizowo-złoty dobiegł końca. Umożliwił on inflację, która sfinansowała wojnę w Wietnamie oraz program "Great Society", a także ogromne błędne inwestycje przedsiębiorstw. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść.

Dolar umarł 15 sierpnia 1971 roku. Od tego dnia nie przedstawiał już dla nikogo żadnej niezależnej wartości. Nowe zasady, w ramach których dolar stał się po prostu zarządzanym pieniądzem fiducjarnym, zapoczątkowały jeszcze większą inflację, zawirowania gospodarcze oraz stworzyły warunki do całkowitej utraty zaufania do dolara. Gdy cena złota potraja się w ciągu jednego roku, utrata zaufania staje się widoczna w bardzo wyrazisty sposób. Podobny gwałtowny wzrost wszystkich cen może nastąpić, gdy przeciętna amerykańska gospodyni domowa zacznie wykazywać taki sam brak zaufania do wiarygodności dolara, jaki odczuwają posiadacze eurodolarów (zbiorcze określenie na dolary znadujące się poza USA). Prędzej czy później tak się stanie — być może nawet w niedalekiej przyszłości — choć nikt nie wie dokładnie, kiedy.

Porozumienie Smithsoniańskie (Smithsonian Agreement), zawarte po zamknięciu "złotego okna”, było jeszcze gorsze od wcześniejszych rozwiązań. I było skazane na jeszcze szybszą porażkę.

Od 1971 roku cena złota wzrosła ponad dwudziestokrotnie. Wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI) wzrósł o 79 procent, agregat pieniężny M1 o 63 procent, M2 o 102 procent, a roczny deficyt handlowy aż o 1 146 procent. Wszystko to stanowi świadectwo epoki wierzącej, że bogactwo może przyjść do nas bez produktywnego wysiłku.

Jak napisał Samuel Johnson w The Rambler: "Powszechnym błędem ludzkości jest to, że nie zadowalamy się warunkami, na jakich dobra życiowe są nam przyznawane”. Wielu ludzi unika kontrastu między etyką pracy a etyką opieki społecznej, między uczciwymi a nieuczciwymi pieniędzmi, między rzeczywistością a fantazją.