Konflikty narastające między dziesięcioma klasami Ameryki - Charles Hugh Smith, Of Two Minds, 20.07.2026
Korespondent Manoj S. polecił esej zawsze przenikliwego Johna Michaela Greera o rozpadzie nieproduktywnych klas społecznych ukrytym za zasłoną dymną sztucznej inteligencji: "Gra w muzyczne krzesła” (A Game of Musical Chairs).
"Amerykanom można sprzedać wszystko, bez względu na to, jak żałośnie niesatysfakcjonujące by to nie było, wystarczy nazwać to postępem. Dokładnie to dzieje się teraz. AI jest wykorzystywana jako uzasadnienie zwalniania zbędnych pracowników, likwidowania niepotrzebnych działów, ograniczania liczby pracowników biurowych do poziomu, który faktycznie ma sens, oraz zamykania kanału prowadzącego od sal wykładowych do biurowych boksów, którym niegdyś napływali nowi absolwenci do pracy etatowej. Możemy oczekiwać, że proces ten będzie w nadchodzących latach gwałtownie przyspieszał.”
Greer rozpoczyna od przedstawienia przekonującej typologii klas społecznych w Ameryce. Wyróżnia cztery, łatwe do zrozumienia klasy, definiowane przez jedno pytanie:
W jaki sposób różne grupy we współczesnej Ameryce uzyskują swoje dochody?
- Klasa inwestorów (investment class) – dochód z inwestycji (czyli z kapitału).
- Klasa etatowa (salary class) – dochód z miesięcznej pensji wraz ze świadczeniami pracowniczymi.
- Klasa pracowników godzinowych (wage class) – dochód z wynagrodzenia godzinowego bez świadczeń.
- Klasa utrzymywana z pomocy społecznej (welfare class) – dochód z programów socjalnych.
Greer twierdzi, że to właśnie klasa etatowa stała się dziś grawitacyjnym centrum władzy w Stanach Zjednoczonych, pochłaniając znaczną część dochodu narodowego na nieproduktywne pseudo-rozwiązywanie sztucznie wykreowanych problemów, zaprojektowanych właśnie po to, by uzasadnić wysokie pensje i rozbudowane pakiety świadczeń.
Kraj nie może już sobie pozwolić na utrzymywanie tej szokująco kosztownej, nieproduktywnej siły roboczej, dlatego "zastąpienie pracy umysłowej sztuczną inteligencją” stanowi przykrywkę dla masowej eksterminacji tej klasy, co stanowi analogię do wcześniejszego niszczenia siły roboczej w fabrykach poprzez automatyzację i przenoszenie produkcji za granicę (offshoring).
Zajmuję się taksonomią klasową Stanów Zjednoczonych od 2012 roku i chciałbym dodać kilka słów komentarza na temat dynamiki, którą Greer tak zwięźle opisuje. W książce "America's Metastasizing Class Wars” (27 sierpnia 2020) wyróżniłem dziesięć klas, opierając się nie tylko na źródłach dochodów, ale także na kilku dodatkowych kryteriach:
Systemowa władza (Systemic power):
- polityczna kontrola nad państwowym monopolem stosowania przymusu,
- finansowa kontrola nad systemem podatkowym, zachętami i mechanizmami optymalizacji,
- korporacyjna kontrola nad kluczowymi technologiami i platformami,
- korporacyjno-państwowa "miękka siła”, kontrolująca struktury przekonań kulturowych, społecznych i intelektualnych oraz źródła wpływu: media, media społecznościowe, think tanki, fundacje, środowiska akademickie itd.
Możliwość ochrony biurokratyczno-instytucjonalnych twierdz przed cięciami budżetowymi, przejrzystością i odpowiedzialnością.
Sprawczość (Agency) - zdolność do odejścia z pracy lub zmiany miejsca zamieszkania i rozpoczęcia nowego życia. Wolność od niewoli zadłużenia i uzależnienia od zatrudnienia.
Moich dziesięć klas jest wprawdzie bardziej złożonych niż cztery klasy Greera, ale skoro źródłem władzy jest nie tylko dochód, to rzetelność wymaga uwzględnienia nie tylko dochodów, lecz także władzy i sprawczości, która stanowi indywidualną formę siły wywierającą systemowe konsekwencje, takie jak mobilność społeczna.
Moich dziesięć klas:
1. Głębokie Państwo (The Deep State).
Niewybieralni i nieponoszący odpowiedzialności przed obywatelami, sprawują władzę państwową. Zadzwoń do nich, jeśli grozi Ci nadzwyczajne zatrzymanie i wywiezienie do tajnego więzienia. Tyle że musisz mieć władzę albo odpowiednie znajomości, żeby w ogóle mieć do nich numer. Relacje są formą władzy.
2. Oligarchowie (The Oligarchs).
Najwyżsi oferenci w aukcji o wpływy polityczne i finansowe. Górne 0,001% społeczeństwa. Potrafią naginać struktury władzy tak, aby służyły ich prywatnym interesom.
3. Nowa Szlachta (New Nobility).
Niezwykle zamożna warstwa znajdująca się tuż poniżej oligarchów. Górne 0,01%. Dysponuje środkami pozwalającymi realizować własne interesy poprzez lobbystów i finansowanie kampanii wyborczych. Wpłata 10 milionów dolarów na kampanie może przynieść 100 milionów dolarów ulg podatkowych lub subsydiów.
4. Wyższa Kasta (Upper Caste).
Klasa technokratów i profesjonalistów zarządzających istniejącym porządkiem w imieniu klas wyższych. Obejmuje również zamożnych przedsiębiorców i właścicieli firm. Bogatych, ale nie na tyle bogatych, by samodzielnie podporządkowywać sobie struktury władzy dla własnych korzyści.
5. Państwowa Nomenklatura (State Nomenklatura).
Dobrze opłacani urzędnicy państwowi posiadający niemal absolutne bezpieczeństwo zatrudnienia oraz znaczną władzę.
Razem Wyższa Kasta i Nomenklatura tworzą wyższą klasę średnią. Są właścicielami wystarczającego kapitału (nieruchomości i akcji), aby z entuzjazmem reagować na kolejne bańki kredytowo-aktywowe. Rozumują następująco: "Skoro mi się powodzi, to znaczy, że system działa znakomicie."
6. Klasa Średnia (The Middle Class).
Pracownicy najemni otrzymujący wynagrodzenie godzinowe lub pensję oraz właściciele tradycyjnych źródeł bezpieczeństwa finansowego: domu rodzinnego, funduszy emerytalnych 401(k) itd. Z powodu wysokiego zadłużenia wielu z nich można uznać za niewolników długu lub niewolników pracy, posiadających bardzo ograniczoną sprawczość, mimo że dysponują zewnętrznymi oznakami statusu klasy średniej.
7. Pracujący Ubodzy (The Working Poor).
Gospodarstwa domowe osiągające dochody z pracy, lecz niewystarczające do zapewnienia sobie podstawowych elementów życia klasy średniej. Wielu kwalifikuje się do programów pomocy społecznej, takich jak bony żywnościowe (SNAP) czy Medicaid. Z powodu wysokiego zadłużenia wielu z nich również można uznać za niewolników długu lub pracy, o bardzo ograniczonej sprawczości.
8. Zależni od Państwa (State Dependents).
Choć często określani jako "biedni”, osoby posiadające dochody gotówkowe lub uzyskiwane w szarej strefie nierzadko żyją lepiej niż pracujący ubodzy dzięki hojnym świadczeniom socjalnym.
9. Mobilni Twórcy (Mobile Creatives).
Samozatrudnieni, niezależni przedsiębiorcy posiadający zdolność przystosowywania się. Mogą współpracować z innymi twórcami zamiast zatrudniać pracowników i jednocześnie wykonywać tradycyjną pracę na część etatu. Są na tyle mobilni, że potrafią przenosić się między sektorami i sposobami zarabiania, osiągając dochody pozwalające gromadzić kapitał i aktywa. "Są właścicielami własnego sposobu zarabiania na życie.” Ich credo brzmi: "Ufaj swojej sieci kontaktów, a nie korporacji ani państwu.”
10. Prekariat Gospodarki "Typu GiG" (Gig Economy Precariat).
Może uzupełniać niestabilne zatrudnienie (ograniczona liczba godzin, brak świadczeń itd.) pracą dorywczą, łączyć pracę za gotówkę z przewozami osób, wykonywać jednocześnie kilka zajęć związanych z dostawami, sprzedażą na eBay czy usługami ridesharingowymi. Różnica między Prekariatem a Mobilnymi Twórcami polega na tym, że przedstawiciele prekariatu funkcjonują zazwyczaj w trybie przetrwania (wysokie zadłużenie, nieregularne dochody itd.) i nie są w stanie gromadzić kapitału ani aktywów. "Wynajmują” swój sposób utrzymania zamiast być jego właścicielami.
Wyodrębnijmy najważniejsze mechanizmy, które ujawnia ta struktura.
1. Jest to społeczeństwo neofeudalne, podszywające się pod demokrację wolnorynkową.
Władza skoncentrowana jest w najwyższych warstwach państwowo-prywatnych. Nikt znajdujący się niżej nie posiada realnej siły sprawczej. Wybór kolejnego przywódcy czy partii niczego nie zmienia. Życie zwykłych ludzi staje się coraz trudniejsze, mniej bezpieczne i droższe bez względu na to, kto sprawuje władzę. Imperialny projekt toczy się dalej, niezależnie od złudnej nadziei, że wybór kogoś innego cokolwiek zmieni. Wszystko inne jest jedynie iluzją władzy, a nie prawdziwą władzą.
Spróbujcie zrównać 37-procentową stawkę podatkową od pracy z opodatkowaniem zysków kapitałowych i wszelkich dochodów z kapitału. Zobaczcie, jak daleko zajdziecie.
2. Fundamentami amerykańskiego neofeudalizmu są dług i inżynieria społeczna.
Istotą neofeudalizmu jest nędza wynikająca z zadłużenia oraz niewola pracy na rzecz właścicieli długu, czyli kapitału przynoszącego dochód. Zwykli ludzie nie mają sprawczości, ponieważ muszą pracować dla korporacji lub państwa, aby obsługiwać swoje zadłużenie. Nie mogą zmienić pracy, bo utracą ubezpieczenie zdrowotne i tak dalej.
Inżynieria społeczna: jak podkreśla Greer, Amerykanom można sprzedać wszystko, bez względu na to, jak destrukcyjne, niezdrowe czy wyzyskujące jest dane rozwiązanie, o ile zostanie opakowane jako "postęp". Zwłaszcza technologiczny. Na tym polega siła mitologii postępu.
3. Pod warstwą niekończącego się marketingu "kapitalizmu wolnorynkowego” niewielu ludzi posiada jakąkolwiek realną sprawczość.
Po odarciu z propagandowego blichtru większość pracowników otrzymuje jedynie pozorny wybór niewoli/ Mogą służyć obecnemu oligarsze, agencji państwowej lub korporacji, albo harować w domenie innego możnowładcy. Jedno i drugie wychodzi praktycznie na to samo.
4. Dzisiejszy amerykański neofeudalizm zależy od nieustannego pompowania kolejnych baniek kredytowo-aktywowych, które tworzą iluzoryczne bogactwo. Roszczenia finansowe łatwe do napompowania bez rzeczywistego tworzenia wartości poprzez wzrost realnych strumieni dochodów, lecz jedynie dzięki inflacji i monopolistycznemu wymuszaniu rent.
Mechanizm ten działał tak długo i wydawał się tak skuteczny, że ulegliśmy "błędowi świeżości" (recency bias) . Uwierzyliśmy, iż jest to trwały, dobrze naoliwiony mechanizm, na którym można polegać bez końca. Niestety, bańki kredytowo-aktywowe są z natury niestabilne, a obecny ogólnosystemowy zakład, że sztuczna inteligencja rzeczywiście stworzy wartość i ogromne nowe źródła dochodów, jest desperacką próbą postawienia wszystkiego na jedną kartę. Gdy ta bańka pęknie, warunki umożliwiające powstanie kolejnej nie będą już istnieć.
Ale nikt o tym nie mówi, prawda?
5. Oto wykres przedstawiający rozkład dochodów z posiadania kapitału.
Zwróćmy uwagę, że ma on charakter rozkładu potęgowego. Nieliczni zgarniają lwią część dochodów generowanych przez kapitał. Zdecydowana większość ludzi nie posiada żadnego kapitału przynoszącego dochód, natomiast górne 20% społeczeństwa z radością obserwuje stały wzrost swojego iluzorycznego bogactwa, gdy kolejna bańka podnosi nominalne ceny posiadanych aktywów, przygotowując grunt pod nieuchronny krach, kiedy cebulki tulipanów z powrotem staną się po prostu kwiatami, a nie "inwestycjami”.
Tymczasem ci, którzy zgarniają 95% dochodów z kapitału, spoglądają z rozbawieniem ze swoich kafkowskich zamków na harujących chłopów. Kredyty studenckie, hipoteki, karty kredytowe oprocentowane na 27,99%. To naprawdę wspaniały system, prawda?

- Praca symboliczna kontra praca produktywna.
Znaczna część pracy, którą Greer opisuje jako nieproduktywną, jest uważana za wysoce produktywną, ponieważ nasza eksploatacja węglowodorów i technologii wygenerowała tak ogromną nadwyżkę, że możemy ją przeznaczać na pracę symboliczną - spotkania dotyczące spotkań, raporty zgodności, plany marketingowe, prognozy, konsulting i tym podobne. Pracę, która mimo przeciwnych twierdzeń ma niewiele wspólnego ze zbieraniem zboża, podłączaniem rurociągów, wymianą transformatorów, ścieleniem łóżek, wykonywaniem operacji chirurgicznych czy jakąkolwiek inną pracą w realnym świecie.
Spróbuj powiedzieć kapłanom bogów świątynnych, że ich praca ma charakter symboliczny. "To właśnie nasza praca jest najcenniejsza, bo to my sprawiamy, że całość trzyma się kupy. Jeśli przestaniemy, bogowie się rozgniewają i wszystko pójdzie na marne."
W rezultacie nie znamy stylu życia pozbawionego symbolicznej pracy polegającej na dążeniu do zdobycia prestiżowych stanowisk, gromadzeniu kwalifikacji i tym podobnych.
7. Liczba Mobilnych Twórców jest niewielka.
Kilka lat temu przeanalizowałem dane IRS (Internal Revenue Service) dotyczące rodzajów dochodu i odkryłem, że tylko niewielki ułamek siły roboczej jest rzeczywiście niezależny/samozatrudniony, tzn. uzyskuje dochód klasy średniej z tantiem, własności przedsiębiorstw lub usług profesjonalnych. Spośród około 160 milionów zatrudnionych osób około 16 milionów prowadzi działalność na własny rachunek, ale tylko 6,9 miliona należy do klasy profesjonalnej i ma jakąś formę zarejestrowanej działalności, a około 3 miliony kolejnych zarabia wystarczająco dużo, aby dobrze żyć. Tak więc około 6% siły roboczej jest rzeczywiście niezależne.
Jesteśmy zalewani zachwycającymi opowieściami o osobach zarabiających duże pieniądze dzięki schematom "dochodu pasywnego”, podobnie jak nieustannie pojawiają się wpisy o tym, jak zarobić sześciocyfrowe kwoty dzięki "niezawodnym” technikom, które przypadkiem kosztują "tylko" 200 dolarów.
Rzeczywistość jest taka, że niezwykle trudno jest żyć poza układem chłopstwo-szlachta. Z mojego doświadczenia wynika, że wymaga to gotowości do nieustannego podejmowania ryzyka i ponoszenia porażek oraz noszenia absurdalnej liczby kapeluszy: księgowego, menedżera, programisty, robotnika, kreatywnego czarodzieja, psychologa, konsultanta, studenta. A nawet po tym wszystkim sukces nie jest gwarantowany. Różnica między życiem w chacie a „sukcesem” jest często jakąś formą szczęścia.
8. Coś musi się zmienić.
Rosnące zadłużenie (zarówno publiczne, jak i prywatne) szerząca się korupcja, wymuszenia, wyzysk, dynamiczne ceny, niedostępne cenowo mieszkania, media i żywność, euforia na skalę bańki tulipanowej, biurokracja otoczona fosą, gąszcz złożoności dławiący konkurencję, neofeudalni panowie kopiący bunkry i zatrudniający prywatne armie, wyczuwając niezadowolenie chłopstwa. Coś musi pęknąć, po prostu nie wiemy, co pęknie jako pierwsze.
Typowe wyjaśnienia już niczego nie wyjaśniają. Ich niespójność jest oczywista, ale z braku czegoś bardziej spójnego wracamy do twierdzenia, że wszystko będzie dobrze, o ile tylko wszyscy będą nosić swoje "głupie czapki”. To, co kiedyś wyjaśniało wszystko, teraz nie wyjaśnia niczego.
Wiemy, że rzeczy mają wewnętrzne struktury z dynamiką, która działa niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie. Kilka lat temu stworzyłem ten wykres cyklu życia biurokracji, aby zilustrować, jak instytucje ulegają rozpadowi, gdy interes własny zastępuje pierwotny cel organizacji. Prowadzi to do implozji – upadku. Ponownie, niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie.

Prognoza Greera dotycząca końca symbolicznej pracy umysłowej może okazać się prorocza. Koszty to dziwna sprawa. Możemy bawić się "pieniędzmi” i sądzić, że rozwiązaliśmy problem kosztów, ale koszty są w dziwny sposób zakorzenione w realnym świecie, więc myślenie, że możemy pokonać wszystkie te koszty, wymagając od wszystkich noszenia "głupich czapek”, w rzeczywistości nie działa.
Jak zauważył Peter Drucker, przedsiębiorstwa nie mają zysków, mają jedynie koszty. Dotyczy to również rządów, gospodarstw domowych, instytucji i, cóż, wszystkiego innego. Nazywanie cebulek tulipanów "bogactwem” przez pewien czas działa jak magia, ale potem wkracza rzeczywistość.