Iran wyznacza tempo wojny z Trumpem - Jacob Judah, Steff Chávez, Financial Times, 2.08.2026
Po sześciu miesiącach wojny z Donaldem Trumpem Iran może pochwalić się uzyskaniem jednej znaczącej przewagi. Waszyngton coraz częściej walczy w tempie narzuconym przez Teheran.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni Teheran przejął inicjatywę, przeprowadzając ataki wyprzedzające, mające na celu wyczerpanie USA i zastraszenie ich arabskich sojuszników, by zgodzili się na irańską kontrolę nad Cieśniną Ormuz.
W zeszłym tygodniu przeprowadził atak na amerykańską bazę wojskową w Jordanii, przerywając tym zaskakującym atakiem okres zawieszenia broni. Iran i jego regionalni sojusznicy rozszerzyli obszar konfliktu, zakłócając żeglugę na Morzu Czerwonym, po raz pierwszy atakując Syrię oraz wzbudzające podejrzenia o przeprowadzenie ataku dronowego na Egipt.
"To, co zaobserwowaliśmy w ostatnim tygodniu, to znacznie większa skłonność do ryzyka, polegająca na wyprzedzającym podnoszeniu stawki, zamiast ciągłego reagowania” – powiedziała Ellie Geranmayeh, analityczka Europejskiej Rady Stosunków Zagranicznych, która argumentuje, że Iran postrzega powrót do pełnoskalowych walk z Izraelem i USA jako coraz bardziej nieunikniony.
Teheran podejmuje ryzyko, że albo powstrzyma amerykańskiego prezydenta Trumpa przed wznowieniem poważnych operacji bojowych – wskazując, jak Iran może eskalować konflikt – albo przetrwa Stany Zjednoczone w długiej wojnie na wyniszczenie.
"To przedsmak regionalnych konsekwencji, które nastąpią” – powiedział Geranmayeh, dodając, że Iran wykorzystuje swoje ataki "jako sygnał dla Amerykanów, że chociaż Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły tę wojnę, to nie one będą stroną decydującą o jej zakończeniu”.
Trump rozważał w ostatnich dniach wznowienie szeroko zakrojonej kampanii bombardowań, podczas gdy mediatorzy starali się zapobiec powrotowi do wojny na pełną skalę. W sobotę wieczorem Trump powiedział, że Stany Zjednoczone, pomimo "zabezpieczenia i gotowości do ataku”, odwołają planowany atak na prośbę sojuszników z Bliskiego Wschodu. Dodał, że porozumienie z Iranem jest potencjalnie bliskie.
Teheran i Waszyngton zdawały się wycofywać z wojny totalnej w czerwcu, kiedy podpisały memorandum o zaprzestaniu walk, wynegocjowaniu porozumienia pokojowego i ponownym otwarciu strategicznej Cieśniny Ormuz, zajętej przez Iran podczas walk po lutowych atakach Izraela i USA.
Porozumienie upadło jednak po tym, jak Iran zaatakował kilka statków próbujących przedostać się przez ten kanał, a obie strony spierały się o interpretację warunków zawieszenia broni. Trump zarządził falę ataków odwetowych, co wywołało cykle walk, podczas których Iran ostrzeliwał region rakietami i dronami, a USA bombardowały południowy Iran.
Analitycy stwierdzili, że Iran, z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej w roli głównej, zdecydował się przejść do ofensywy, aby podkreślić, że dalsze walki będą kosztowne zarówno pod względem militarnym, jak i gospodarczym dla Trumpa i reszty Bliskiego Wschodu.
"W Iranie panuje zgoda co do tego, że w obecnych okolicznościach negocjacje z Amerykanami są daremne” – powiedział Danny Citrinowicz, były analityk ds. Iranu w izraelskim wywiadzie wojskowym. "Nie skapitulują i podkreślają cenę, jaką zapłacą wszyscy, jeśli znowu zostaną zaatakowani”.
Jednak ośmielone podejście Iranu odzwierciedla głębsze zmiany w Teheranie po zamachu na Najwyższego Przywódcę ajatollaha Alego Chameneiego. "To jest nowy Iran” – dodał Citrinowicz. "Uważają, że nadszedł czas, aby wykorzystać posiadane przez nich możliwości”.
Zdobywszy inicjatywę, Iran dąży teraz do przekształcenia konfliktu na swoją korzyść, twierdzą obserwatorzy reżimu.
"Eskalacja ma na celu osiągnięcie ostatecznego celu, jakim jest kontrolowanie działań Amerykanów i zmuszenie USA do ponownego rozważenia swoich opcji” – powiedział Vali Nasr, ekspert ds. irańskiego myślenia strategicznego na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa. "To będzie wojna regionalna, a USA nie będą mogły pozwolić sobie na wybór pól bitew”.
Irańscy dowódcy wojskowi prawdopodobnie dostrzegli również okazję do ponownego zademonstrowania kontroli nad cieśniną, odnosząc się do wszelkich niepewności wynikających z podpisania memorandum.
Zdecydowali: "Musimy działać agresywnie. Jeśli mamy to zrobić, to najlepszy moment jest teraz” – powiedział Farzan Sabet, analityk z Geneva Graduate Institute, dodając, że dane z Teheranu wskazują na pogłębiające się zakłócenia na światowych rynkach energii i zbliżające się wybory uzupełniające w USA jako punkty nacisku wpływające na kalkulacje Białego Domu w czasie wojny.
To podejście nie pozostało niezauważone w Waszyngtonie. "Ich strategia polega na tym, aby uczynić kampanię tak nie do utrzymania dla USA pod względem ekonomicznym i politycznym, żebyśmy się wycofali” – powiedziała Karen Gibson, która wcześniej nadzorowała wywiad dla sił amerykańskich na Bliskim Wschodzie. Dodała, że taktyka ta może działać w dłuższej perspektywie.
Jednym ze znaków rozpoznawczych tej drugiej fazy wojny jest gotowość Iranu do dalszego rozszerzenia pola walki na Bliski Wschód, w tym poprzez sprzymierzone grupy bojowników w Iraku i Huti w Jemenie.
"Iran i jego państwa klienckie poczuły krew w wodzie i widzą korzyści dla wszystkich w eskalacji i przystąpieniu do walki” – powiedział Afshon Ostovar, ekspert ds. IRGC. "To akurat przynosi korzyści Iranowi, ale także im samym” – dodał.
Obie grupy bojowników zaatakowały Arabię Saudyjską, dużego eksportera energii, a Huti dążą również do ograniczenia saudyjskiej żeglugi na Morzu Czerwonym i zagrażają wąskiemu przesmykowi w cieśninie Bab el-Mandab. Spowodowało to gwałtowny wzrost cen energii, ponieważ Iran rozszerza blokadę morskich punktów newralgicznych poza Cieśninę Ormuz.
W czwartek, kolejnym sygnałem, że Iran może zaostrzyć konflikt, był atak drona, którego źródła nie zidentyfikowano, na amerykański statek w północnym Egipcie. Znajdował się na nabrzeżu w Damietcie, niedaleko Kanału Sueskiego.
"Chodzi o uduszenie żeglugi” – powiedział Michael Connell, analityk ds. Iranu w Centrum Analiz Marynarki Wojennej. "W regionie znajdują się trzy kluczowe szlaki żeglugowe: Bab el-Mandab, Cieśnina Ormuz i Kanał Sueski. Teraz zintensyfikowano ataki na wszystkie trzy kluczowe punkty newralgiczne lub w ich pobliżu”.
Analitycy sugerowali, że Iran coraz bardziej wierzy, że może wykorzystać eskalację, aby osiągnąć szerszy zakres celów wojennych.
"Iran spodziewa się bardzo długiej wojny” – powiedział Nasr, dodając, że Iran nie uważa już negocjowanego rozwiązania za realne. "Stosują bardzo metodyczną strategię wypychania USA jak najdalej od Iranu: z Zatoki Perskiej, Syrii, Iraku i utrzymywania ich w ukryciu w Izraelu i Jordanii”.
W ostatnich tygodniach Iran zintensyfikował ataki na Kuwejt i Bahrajn. Zmusiło to Waszyngton do relokacji żołnierzy i lotników, którzy niegdyś polegali na szeregu wrażliwych baz w Zatoce Perskiej, dalej w kierunku Jordanii, Izraela i dalej.
W Jordanii, niezłomnym partnerze Ameryki, który w ostatnich tygodniach znalazł się pod ostrzałem, zapanował gniew i frustracja. Setki aktywistów i osobistości publicznych podpisało list otwarty z żądaniem wycofania sił amerykańskich.
"Irańczycy wybiórczo rozszerzają swoje działania, próbując wywrzeć presję na region, aby skłonić ludzi do uklęknięcia i zerwania z USA lub do wywarcia presji na USA, aby ugięły kolana” – powiedziała Dana Stroul, była wysoka rangą urzędniczka Pentagonu, która zajmowała się Bliskim Wschodem.
Iran może źle ocenić, jak daleko może posunąć się w stosunku do Waszyngton i Trumpa, nie narażając się na masowy odwet. Teheran raczej nie dorówna intensywności, z jaką prowadził wojnę pod koniec lutego lub na początku marca, powiedział Ostovar.
"Ta eskalacja służy raczej przedłużeniu konfliktu, a nie jego pogorszeniu” – powiedział Ostovar, dodając, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) postrzega zwycięstwo jako kalkulację o sumie zerowej. "Iran uważa, że jego wrogowie nie mają politycznego potencjału do długiej walki, więc im dłużej to trwa, tym słabsza będzie determinacja wrogów. Tak to postrzegają”.
Istnieją jednak czynniki wykraczające poza pole bitwy. "Nie są niezwyciężeni” – powiedział Sabet z Genewskiego Instytutu Studiów Podyplomowych, zauważając, że irańska pewność siebie może zacząć słabnąć w miarę pogarszania się i tak już katastrofalnych perspektyw gospodarczych. "Może nadejść moment, w którym ich kalkulacje będą musiały ulec zmianie”.