Nowy, cieszący się ogromną popularnością program dla rezydentów w Hiszpanii jest idealny dla triatlonistów - James Hickman, SchiffSovereign, 3.08.2026
W roku 711 berberyjski dowódca imieniem Tarik ibn Zijad przeprawił się z Afryki Północnej z około siedmioma tysiącami ludzi i wylądował u podnóża góry, która do dziś nosi jego imię: Dżabal Tarik (Góra Tarika). Nazwa ta z czasem przekształciła się w Dżabal-tar, czyli Gibraltar.
Armia Tarika była zachodnim czubkiem nowego imperium islamskiego, które właśnie zakończyło podbój Afryki Północnej. Wizygockie królestwo Hiszpanii — germańska dynastia, która przejęła półwysep po upadającym Cesarstwie Rzymskim — było wówczas pochłonięte wojną domową między swoimi frakcjami, a według niektórych relacji jedna ze stron sama zaprosiła muzułmańskich najeźdźców, by pomogli rozstrzygnąć spór. Najeźdźcy zostali na dobre.
W ciągu siedmiu lat Maurowie, jak zaczęto nazywać muzułmańskich Arabów i Berberów na Półwyspie Iberyjskim, rządzili niemal całą Hiszpanią... a odzyskanie jej zajęło Hiszpanom niemal 800 lat mozolnej rekonkwisty. Wojny, która ostatecznie zakończyła się w 1492 roku, gdy Ferdynand i Izabela zdobyli Granadę.
Pięć wieków później Hiszpania najwyraźniej postanowiła, że chce z powrotem swoich najeźdźców.
W wyroku, który wyszedł na jaw na początku lipca, hiszpański Sąd Najwyższy orzekł, że migranci przechwyceni na morzu podczas próby dopłynięcia do Ceuty (hiszpańskiej eksklawy w Afryce Północnej) nie mogą być już zawracani na miejscu.
Sędziowie uznali, że zwykłe zasady, na mocy których hiszpańskie władze mogą odmówić wpuszczenia nielegalnych imigrantów na granicy, NIE MAJĄ ZASTOSOWANIA, ponieważ pływak nie przekracza fizycznej granicy. Triatloniści — zanotujcie sobie.
Wieść rozeszła się błyskawicznie. W zeszłym tygodniu, jak zapewne widzieliście, do Ceuty od strony morza napłynęło około 60 000 osób. Warto pamiętać, że stała populacja Ceuty liczy zaledwie około 83 000 mieszkańców.
Według hiszpańskich urzędników co najmniej 88 osób zginęło — utonęły w morzu lub zostały zmiażdżone o falochron.
Premier Pedro Sánchez nazwał te przeprawy "atakiem", "naruszeniem integralności terytorialnej Hiszpanii" i wysłał wojsko, najwyraźniej nie zatrzymując się nawet na chwilę, by pomyśleć, że doprowadziła do tego polityka jego własnego kraju
Oto, co Hiszpania obecnie oferuje osobie ubiegającej się o azyl:
- Państwo zapewnia do 18 miesięcy zakwaterowania i wyżywienia
- Plus miesięczny zasiłek pieniężny
- Plus zwrot kosztów odzieży, transportu i edukacji
- Opieka zdrowotna jest bezpłatna, nawet dla osób, które wjechały nielegalnie
- Usługi prawne i tłumaczeniowe opłaca rząd
- Pozwolenia na pracę wydawane są już po sześciu miesiącach
Do tego wszystkiego doszła jeszcze tegoroczna wiosenna deklaracja amnestii dla migrantów, którzy wjechali nielegalnie. Ironia polega na tym, że Hiszpania miała kiedyś program Złotej Wizy, mający przyciągnąć zamożnych inwestorów na rynku nieruchomości. Ale go zlikwidowano.
Ludzie w hiszpańskim rządzie szczerze uznali, że lepszym pomysłem jest płacenie za nielegalnych migrantów niż pobieranie podatków od zamożnych cudzoziemców.
Nic z tego nie jest argumentem przeciwko imigrantom. Na całym świecie są ludzie ogromnej wartości i talentu, a narody, które ich przyciągają, zawsze dzięki temu prosperowały. Ameryka jest tego dowodem. Między 1892 a 1954 rokiem przez Ellis Island przeszło ponad 12 milionów ludzi.
Przybywali, by pracować, ponieważ praca była jedyną ofertą. Nie było mieszkań finansowanych z podatków ani zasiłków pieniężnych. Nowo przybyli opierali się na rodzinie, kościołach i organizacjach wzajemnej pomocy, które wspierały i pomagały znaleźć pracę przybyszom nieposiadającym niczego.
Masowa imigracja nie obyła się wówczas bez kontrowersji, a rząd z czasem wprowadził ściślejsze kontrole, rygorystyczne sprawdzanie i surowe limity.
Ale struktura bodźców była w 100% właściwa. Wszystko, co otrzymywali imigranci, to szansa na to, by uwijać się w pracy do granic możliwości. Nic więcej. A przyjęcie amerykańskich wartości i integracja z kulturą były częścią umowy. To był zaszczyt stać się bardziej amerykańskim.
Kubańczycy, którzy uciekli na Florydę, ilustrują tę samą kwestię.
Po tym, jak komunistyczna rewolucja Fidela Castro przejęła wyspę w 1959 roku, przez kolejne 15 lat do USA przybyło około pół miliona Kubańczyków, którzy osiedlali się głównie w Miami, często przybywając bez niczego.
Zamożni Kubańczycy, którzy niegdyś prowadzili dobrze prosperujące firmy, kończyli jako pracownicy stacji benzynowych. Wykształceni profesjonaliści sprzątali domy. Ciężko pracowali, by wspiąć się z powrotem na nogi... bo rozumieli lepiej niż ktokolwiek inny, ile naprawdę warta jest wolność i ciężka praca.
W ciągu jednego pokolenia zamienili Miami w centrum biznesowe Ameryki Łacińskiej, a już w 2004 roku urodzeni w USA Kubańczycy zarabiali więcej niż przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe.
Kraje są pod wieloma względami bardzo podobne do prywatnych przedsiębiorstw — a jednym z najważniejszych podobieństw jest to, że zarówno jedne, jak i drugie przetrwają lub upadają w zależności od jakości swoich ludzi.
Najbardziej odnoszące sukcesy firmy na świecie przyciągają najbystrzejszych, najbardziej utalentowanych pracowników, skoncentrowanych na misji i naprawdę chcących ciężko pracować, by budować innowacyjne produkty i usługi. Co ważniejsze, mają kulturę organizacyjną, w której priorytetem jest pozbywanie się złych pracowników.
I odwrotnie, firmy, które zatrudniają leniwych pracowników, awansują niekompetentnych i uniemożliwiają pozbycie się toksycznych osób, są skazane na porażkę.
Z krajem jest tak samo. Jeśli twoją polityką jest przyciąganie najlepszych i najzdolniejszych z całego świata, by przyjeżdżali, ciężko pracowali i przyjmowali twoje wartości, twój kraj będzie prosperował. Jeśli reklamujesz darmowe świadczenia dla nielegalnych imigrantów, dostaniesz dokładnie to, o co prosiłeś. Sama imigracja nie jest problemem. Problemem są złe bodźce.
Rząd Hiszpanii twierdzi teraz, że większość nielegalnych imigrantów wróciła do domu. Ale nawet jeśli to prawda, wadliwa struktura bodźców wciąż istnieje... więc inwazja będzie trwać dalej.