Ropa za złoto – prawdziwa historia, Alasdair Macleod, GoldMoney, 12.10.2026
W ślad za artykułem w Nikkei Asia Review, który donosił, że Chiny wkrótce wprowadzą kontrakt terminowy na ropę wyceniany w juanach, pojawiło się pewne zamieszanie co do tego, co to właściwie oznacza. Artykuł wskazywał, że w połączeniu z istniejącymi kontraktami terminowymi na złoto wycenianymi w juanach, eksporter ropy do Chin, zawierający kontrakt na przyjmowanie płatności w juanach, mógłby wykorzystać te dwa kontrakty terminowe do odbioru fizycznego złota jako zapłaty za ropę.
Zostałem zacytowany w tym artykule w następujący sposób: "To mechanizm, który prawdopodobnie spodoba się producentom ropy preferującym unikanie dolarów, a którzy nie są też gotowi zaakceptować, że otrzymywanie zapłaty w juanach za sprzedaż ropy do Chin jest dobrym pomysłem" (przypis i)
Mechanizm wprowadzenia kontraktu na ropę za juany trudno byłoby wyrazić jaśniej, a jednak plotki nabrały tempa niczym głuchy telefon. Niektórzy analitycy zdawali się sądzić, że Chiny zatwierdzają jakiś nowy kontrakt ropa-za-złoto, albo że to Chiny miałyby dostarczać złoto. Obie te rzeczy są nieprawdziwe.
Celem tego artykułu jest umieszczenie planowanego kontraktu ropa-za-juany, który jest przygotowywany od dłuższego czasu, we właściwym kontekście. Wymaga to znajomości historii tego, jak rozwijała się chińska polityka umiędzynarodowienia juana, a artykuł zostanie uzupełniony o aktualną analizę tego, jak partnerstwo Chin i Rosji przejmuje dominującą pozycję nad euroazjatyckim lądem. Historię, która teraz rozciąga się już na Bliski Wschód.
Spełnia to przepowiednię twórcy geopolityki, Sir Halforda Mackindera, sformułowaną ponad sto lat temu. Opisał on połączone kontynenty Eurazji i Afryki jako Wyspę Świata, twierdząc, że ten, kto kontroluje "Heartland" - obszar leżący między Wołgą a Jangcy oraz Himalajami a Arktyką — kontroluje Wyspę Świata (przypis ii). Chińsko-rosyjskie partnerstwo jest już w dużej mierze na dobrej drodze do przejęcia kontroli nad Wyspą Świata, w tym nad Afryką Subsaharyjską. Wiemy, że kolejni radzieccy i rosyjscy przywódcy kierowali się koncepcją Mackindera.
Wydarzenia ostatnich miesięcy przyspieszyły tempo narastającej dominacji Heartlandu nad Wyspą Świata i stały się kluczowe dla przesunięcia globalnej równowagi sił na korzyść Heartlandu. Nawet komentatorzy polityczni w mediach głównego nurtu są ledwie świadomi tego, co się dzieje, nie mówiąc już o przyszłych konsekwencjach. Komentatorzy finansowi i ekonomiści są jeszcze mniej poinformowani, mimo że skutki monetarne mają nadrzędne znaczenie dla wpływu na bogactwo narodów i ich mieszkańców.
Oto tło umiędzynarodowienia chińskiej waluty. Aby lepiej zrozumieć konsekwencje wprowadzenia kontraktów terminowych w juanach, musimy zacząć od odpowiednich wydarzeń monetarnych.
Oś Hongkong – Londyn
Przez znaczny czas Chiny realizowały politykę zastępowania dolara jako waluty rozliczeniowej w handlu. W końcu Chiny dominują w handlu międzynarodowym, a licząc według parytetu siły nabywczej, ich gospodarka dorównuje amerykańskiej, a jeśli jeszcze tego nie zrobiła, wkrótce ją wyprzedzi. Z chińskiego punktu widzenia bycie zmuszanym przez partnerów handlowych do przyjmowania i płacenia w dolarach jest irytującym anachronizmem, pozostałością po amerykańskim imperializmie.
Co więcej, chińska strategiczna analiza wojskowa przekonała Chiny, że Ameryka wykorzystuje dolara jako broń ekonomiczną, posługując się nim do utrzymania globalnej hegemonii i wspierania własnej gospodarki kosztem innych. Dlatego istnieją wyraźne strategiczne powody, dla których Chiny chcą wyeliminować dolara z jak największej części swojego handlu międzynarodowego i trans-azjatyckiego (przypis iii).
Ze strony Ameryki, silnie opierała się ona próbom zastąpienia dolara jako dominującej światowej waluty handlowej. Ameryka ma mocny uchwyt na wszystkich surowcach, albowiem międzynarodowe rynki fizyczne i pochodne są wyceniane niemal wyłącznie w dolarach. Ponadto niemal całe zabezpieczanie walutowe ma dolara po jednej stronie transakcji. Pozwala to Amerykanom sprawować ogromną kontrolę nad rynkami międzynarodowymi, a nawet sztucznie zawyżać podaż surowców poprzez tworzenie kontraktów terminowych, utrzymując ceny niższe, niż byłyby w innym wypadku. Dzięki tym środkom Ameryka tłumiła relację między inflacją monetarną a cenową, zwiększając pozorną stabilność dolara. Jest to centralny element iluzji amerykańskiej hegemonii monetarnej. Dlatego chińska polityka wyeliminowania dolara jest, z amerykańskiego punktu widzenia, fundamentalnym wyzwaniem dla jej powojennej globalnej dominacji i stanowi w istocie wypowiedzenie wojny finansowej.
Problemem Chin w wypieraniu dolara jest brak międzynarodowego rynku dla juana. Ponadto, ze względu na ścisłą kontrolę walutową ograniczającą możliwość handlu chińskich obywateli i firm na rynkach walutowych, zapewnienie niezbędnej płynności juana, która uczyniłaby go akceptowalnym dla zagranicznych kontrahentów, zawsze miało być zadaniem pod górkę. Chiny musiały wymyślić plan i sensowne było wykorzystanie istniejących powiązań finansowych między Hongkongiem a Londynem do rozwoju międzynarodowych rynków dla własnej waluty.
Publiczną świadomość chińskiej strategii można datować na czerwiec 2012 roku, kiedy "Hong Kong Exchanges and Clearing" złożyło skuteczną ofertę przejęcia "London Metal Exchange" (LME). Choć warto zauważyć, że Hongkong jest regionem autonomicznym i że, przynajmniej oficjalnie, Chiny nie ingerują w sprawy Hongkongu, Chiny mają bezpośredni interes w tego rodzaju istotnych akwizycjach. Państwo Środka jest największym na świecie importerem metali podstawowych, a Londyn jest globalnym centrum wyceny metali w zakresie zapasów magazynowych i dostaw fizycznych.
LME wcześniej w tym roku zdecydowała się zaoferować serię kontraktów terminowych na metale szlachetne, wycenianych w dolarach, skoncentrowanych na złocie. Kontrakt na złoto okazał się wielkim sukcesem, co było niemal gwarantowane, biorąc pod uwagę, że Industrial and Commercial Bank of China, będący własnością chińskiego państwa, jest głównym sponsorem tych kontraktów na metale szlachetne. Poprzez to działanie Chiny "parkują swoje czołgi na trawniku" siedziby London Bullion Market Association. Na jakimś etapie w przyszłości LME niemal na pewno zaoferuje kontrakty terminowe z dostawą fizyczną wycenione w juanach, nie tylko na metale szlachetne, ale też na metale podstawowe.
W październiku 2013 roku, piętnaście miesięcy po przejęciu LME, Boris Johnson, jako burmistrz Londynu, poprowadził misję handlową do Pekinu. Brytyjskie misje handlowe są głównym elementem obowiązków Foreign Office, sposobem, w jaki Wielka Brytania rozwija dwustronne relacje handlowe. Te misje handlowe, planowane przez kanały dyplomatyczne, są ustalane z dużym wyprzedzeniem i koordynowane. Dlatego było czymś niezwykłym, że George Osborne, kanclerz skarbu, z bardzo krótkim wyprzedzeniem zorganizował drugą misję handlową i spotkał się z Johnsonem w Chinach.
Powody tego obrotu spraw nigdy nie zostały właściwie wyjaśnione. Możemy jednak je sobie wydedukować. W maju 2012 roku David Cameron spotkał się w Londynie z Dalajlamą, co wywołało dyplomatyczną burzę z Chinami. Mimo tej wcześniejszej publicznej sprzeczki i faktu, że sprawa została już wyjaśniona, Osborne został wysłany do Chin. Choć prawdopodobne jest, że jego misja handlowa była przykrywką dla wysiłków rządu brytyjskiego zmierzających do złagodzenia napięć, późniejsze wydarzenia sugerują, że omawiano wówczas współpracę finansową między Hongkongiem a Londynem, a chińskie plany wykorzystania Hongkongu i Londynu do zwiększenia międzynarodowej płynności juana zostały zasadniczo uzgodnione. Po wizycie Osborne'a sam David Cameron udał się do Pekinu na rozmowy z prezydentem Xi w następnym miesiącu, potwierdzając znaczenie dla Wielkiej Brytanii dwustronnych relacji finansowych z Chinami.
W następnym roku Wielka Brytania podjęła niezwykły krok, emitując obligacje o wartości 3 miliardów juanów, zarówno jako wyraz intencji, jak i by pomóc "rozruszać" offshore'owy rynek juana w Londynie. Po tym nastąpiło przystąpienie Wielkiej Brytanii, jako pierwszego kraju spoza Azji, do Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB) jako członka-założyciela w marcu 2015 roku (ogłoszone przez nikogo innego jak George'a Osborne'a). AIIB, założony przez Chiny i z siedzibą w Pekinie, jest pierwszą ponadnarodową organizacją niezależną od instytucji z Bretton Woods, które są w całości kontrolowane przez USA. Te instytucje, na czele z Bankiem Światowym i Międzynardowym Funduszu Walutowym (MFW), a także kilkoma regionalnymi bankami rozwoju, były sposobem, w jaki USA, za pomocą dolara, dominowały nad światowymi finansami. Utworzenie AIIB było niemile widzianym wydarzeniem dla Ameryki, a USA wyraziły ostre rozczarowanie decyzją Wielkiej Brytanii o przystąpieniu.
I wreszcie, po sześciu czy siedmiu latach lobbingu w MFW, juan został ostatecznie włączony do koszyka SDR (Special Drawing Rights / Specjalne Prawa Ciągnienia) od 1 października ubiegłego roku, co dodatkowo promowało go jako walutę rozliczeniową w handlu, mającą być włączoną do rezerw walutowych innych krajów.
Nie może być jaśniejszego dowodu na intencje Chin dotyczące zastąpienia dolara własną walutą niż sekwencja wydarzeń opisana powyżej. Chiny rozpoznały, że interesy Wielkiej Brytanii są zbieżne z ich własnymi, co umożliwiło im wyeliminowanie Ameryki z przyszłych rozwiązań. Uzyskały pośrednią kontrolę nad londyńską giełdą metali fizycznych. Stworzyły nie-dolarowego rywala dla Banku Światowego i MFW, zapewniając sobie kontrolę nad przyszłym finansowaniem rozwoju Azji. A dzięki temu, że do AIIB ostatecznie przystąpiło ponad 80 krajów członkowskich, skutecznie odciągnęły sojuszników Ameryki. Włączenie juana do koszyka SDR można uznać za uznanie znaczenia Chin na arenie światowej.
Docelowym zamiarem jest wycenianie w juanach wszystkiego, co jest importowane do Chin i eksportowane z Chin. Znaczna część handlu trans-azjatyckiego jest już rozliczana w juanach, a nawet odległa Angola rozlicza sprzedaż ropy do Chin w juanach. Z czasem będzie to obejmować rozwój kontraktów terminowych w juanach na wszystkie surowce handlowe uznane przez państwo za istotne. Najważniejszym z nich jest standardowy kontrakt na ropę. Ale zanim przejdziemy do genezy kontraktu na ropę, powinniśmy przypomnieć sobie o chińskiej strategii dotyczącej złota.
Zawładnięcie rynkiem fizycznego złota
Dopiero stosunkowo niedawno zachodnie rynki kapitałowe uświadomiły sobie, że chiński popyt na fizyczne złoto pochłania znaczne ilości rocznej produkcji górniczej, i że kraj ten jest obecnie zdecydowanie największym krajem wydobywczym, wydobywając je w tempie ponad 450 ton rocznie. Wiedza o całkowitym popycie Chin ogranicza się do dostaw ze skarbca Shanghai Gold Exchange trafiających w ręce publiczne, wynoszących około 2000 ton rocznie, co wraz z popytem publicznym w Indiach odpowiada za niemal całe globalne wydobycie górnicze wynoszące około 3000 ton.
SGE zostało utworzone w 2002 roku, jednak Chiny zaczęły przyjmować kapitalizm już w 1980 roku, gdy utworzono pierwszą Specjalną Strefę Ekonomiczną. Chiny wykazywały wówczas rezerwy w wysokości 395 ton. Liczba ta pozostawała niezmieniona aż do 2001 roku, kiedy zwiększono ją do 500 ton, a w kolejnym roku do 600 ton, i taka pozostała aż do 2009 roku. W tym czasie chińska gospodarka cieszyła się ogromnymi napływami kapitału od 1980 roku aż do wczesnych lat 90., kiedy zachodnie firmy zakładały tam zakłady produkcyjne. Po nich nastąpiły rosnące nadwyżki eksportowe. Ludowy Bank Chin (PBOC), państwowy bank centralny, zarządzał walutą, neutralizując te przepływy głównie poprzez zakup dolarów.
Sensowna była też dywersyfikacja portfela walutowego uzyskanego dzięki interwencjom. Potrzeba zwiększenia rezerw złota musiała być oczywista dla wykształconych w duchu komunistycznym ekonomistów u szczytu władzy. Wpojono im marksistowskie przekonanie, że kapitalizm w końcu zniszczy sam siebie, a wraz z nim papierowe waluty kapitalistów. Podobnie jak Niemcy w latach 50. i Arabowie w latach 70., uznali za rozsądne ulokowanie znacznej części rezerw walutowych w złocie.
W konsekwencji nowe regulacje wyznaczające PBOC do "gwarantowania państwowych potrzeb w zakresie złota i srebra" weszły w życie 15 czerwca 1983 roku (przypis iv). Prywatne posiadanie złota i srebra zostało zakazane.
Należy zauważyć, że państwowe złoto zadeklarowane jako oficjalne rezerwy ma niewiele wspólnego z całkowitą zgromadzoną ilością. Nieformalne dowody wskazują, że kruszec jest rozproszony na kontach będących w posiadaniu Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej oraz Partii Komunistycznej. Dlatego nie możemy poznać prawdziwych posiadanych przez Chiny zasobów. Można jedynie dokonać rozsądnej oceny, ile złota PBOC mógł zgromadzić od 1983 roku do 2002 roku, kiedy to zwykli obywatele po raz pierwszy uzyskali możliwość zakupu fizycznego złota i srebra. W tym okresie złoto przeżywało największą bessę w historii walut fiducjarnych. Skala redystrybucji ze słabych rąk - do silniejszych, długoterminowych rąk była ogromna, biorąc pod uwagę, że Hindusi, drudzy wielcy nabywcy dzisiaj, zaczęli kupować złoto w znacznych ilościach dopiero na początku lat 90., po uchyleniu w 1990 roku ustawy o kontroli złota z 1968 roku. Wiadomo też, że w latach 1990-2000 wiele portfeli z Bliskiego Wschodu sprzedawało złoto na rzecz inwestycji w akcje, podobnie jak wielu innych prywatnych inwestorów posiadających konta w szwajcarskich bankach prywatnych. Ponadto banki centralne wydzierżawiały złoto w dużych ilościach, sztucznie zawyżając fizyczną podaż.
Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki, a także produkcję górniczą w wysokości 42 460 ton w tym okresie, chińskie państwo mogło z łatwością potajemnie zgromadzić ponad 20 000 ton do 2002 roku, poprzez proces stopniowej akumulacji. Co do tego, czy rzeczywiście tak się stało, musimy przyjrzeć się dowodom dotyczącym chińskiej strategii złota. Poniższa lista punktowa stanowi podsumowanie:
- Wprowadzenie regulacji z 1983 roku wyznaczających PBOC stanowi deklarację intencji. PBOC, jako bank centralny, ma dostęp do rynków kapitałowych i kontroluje banki komercyjne będące własnością państwa. Gromadzenie złota jest naturalnym rozszerzeniem zarządzania walutą przez PBOC.
- Istniała zarówno okazja, jak i podaż podczas największej bessy złota w historii. W latach 1983-2002 światowa produkcja górnicza dodała szacunkowo 42 460 ton do zapasów nadziemnych w czasie, gdy Zachód wyprzedawał zarówno złoto banków centralnych, jak i prywatne. Całe to złoto musiało gdzieś trafić, więc Chiny musiały być głównym nabywcą.
- W 2002 roku utworzono Shanghai Gold Exchange (SGE) przez PBOC, aby umożliwić społeczeństwu zakup złota. To sygnalizowało, że państwo zgromadziło do tego czasu wystarczającą ilość kruszcu złota i srebra na własne potrzeby.
- Państwo aktywnie reklamowało posiadanie złota poprzez media, promując wśród obywateli politykę trzymania złota jako pieniądza solidnego. Miało to pomóc mu zawładnąć rynkiem fizycznym.
- Państwo celowo wspierało wydobycie złota, do tego stopnia, że chińskie kopalnie są obecnie zdecydowanie największymi producentami na świecie. Produkcja górnicza osiągnęła rekordowy poziom 463,7 ton w 2016 roku.
- Państwo monopolizuje zdolności rafineryjne Chin, przyjmując również doré z innych krajów, zachowując kontrolę nad produkcją sztabek.
- Chiny są obecnie gospodarzem najważniejszej giełdy kruszcu w Azji, ustanowiły się jako rywal dla LBMA w Londynie poprzez London Metal Exchange i rozwijają rynki kontraktów terminowych na złoto.
- Standardowa sztabka LBMA o wadze 400 uncji i próbie 99,50 została zastąpiona nową chińską sztabką jednokilogramową o próbie 99,99 jako azjatyckim standardem. Duże szwajcarskie rafinerie przetwarzają sztabki LBMA na nowy standard dla klientów, zwłaszcza tych zamieszkałych na Bliskim Wschodzie.
- Niemal całe złoto nabywane przez Chiny i ich obywateli pozostaje w Chinach. Chińskie rafinowane sztabki niemal nigdy nie są widziane w Szwajcarii, głównym zachodnim centrum rafinacji (przypis v).
- Kontrakty terminowe na złoto w juanach są teraz dostępne dla dealerów międzynarodowych w Hongkongu i Dubaju, wykorzystując cenę złota SGE jako punkt odniesienia.
Szacuje się, że prywatna własność złota w Chinach wynosi obecnie ponad 15 000 ton, oprócz wszystkiego, co państwo mogło nabyć od 1983 roku. Chińska polityka złota, która mogła zacząć się jako rozsądna dywersyfikacja rezerw, ma dziś znaczenie strategiczne. Chińskie złoto stanowi obecnie istotną obronę przed hegemonią dolara, a jak radził Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej generał major Qiao Liang, wciąż istnieje ryzyko, że Ameryka spróbuje wykorzystać swoją walutę jako broń finansową i ekonomiczną przeciwko Chinom (przypis vi).
Chińskie państwo, zabezpieczywszy sobie dominację nad fizycznym złotem, nie musi już wiele więcej go nabywać na rynku. Sygnalizowało to już utworzenie SGE (Shanghai Gold Exchange) w 2002 roku. Być może gromadziło dalsze złoto od tego czasu, ale ma to znaczenie drugorzędne. Rosja gromadzi obecnie złoto pod rządami prezydenta Putina, który z opóźnieniem dowiedział się o zagrożeniach, jakie zachodni system finansowy stwarza dla Rosji w następstwie amerykańskich sankcji. Zwłaszcza po finansowej dewastacji, jakiej doświadczył Iran, gdy Ameryka zmusiła rzekomo niezależny system rozliczeń międzybankowych SWIFT do zablokowania irańskich transferów we wszystkich innych walutach. Złoto przemycane z Turcji przez Dubaj okazało się dla Iranu wybawieniem.
Poprzez kontrolę nad fizycznym rynkiem złota, Chiny mogą grozić wykorzystaniem go do zdestabilizowania dolara, bez destabilizowania przy tym juana. Jako takie, jest to potencjalnie niszczycielskie i użyte nieostrożnie mogłoby wywołać zapaść gospodarczą na zachodnich rynkach kapitałowych, siejąc spustoszenie finansowe i gospodarcze w Ameryce i innych rozwiniętych gospodarkach. Chiny nigdy nie będą całkowicie niezależne od handlu z tymi narodami, a poważne szkody finansowe i gospodarcze wyrządzone rozwiniętym gospodarkom w pewnym stopniu odbiją się rykoszetem także na nich. Z tego powodu do tej pory powstrzymywały się od wykorzystania złota jako broni ekonomicznej i finansowej, kontynuując jednocześnie izolowanie się od okresowych kryzysów w gospodarkach zachodnich.
Chiny, wraz z Rosją, wyraźnie planują stworzenie czegoś, co sprowadza się do ogromnego wewnętrznego rynku, obejmującego większość Azji. Robią to poprzez handel, w przeciwieństwie do tradycyjnego sposobu, w jaki Ameryka wywiera swój wpływ - za pomocą kija i marchewki, broni i masła. W każdej drobnej geopolitycznej potyczce z Ameryką, chińsko-rosyjskie partnerstwo wygrywało. Cierpliwe podejście, polegające na pozwalaniu, by amerykańskie wpływy słabły w wyniku własnych błędów, sprawiło, że gospodarcza przemoc w postaci windowania ceny złota była niepotrzebna. Jednak czasy się zmieniają i ta faza dobiega końca.
Powiązanie z ropą
Sukces chińsko-rosyjskiego partnerstwa w przechytrzaniu Amerykanów wyprzedził własne plany Chin dotyczące rozwoju płynności dla szerokiego zakresu kontraktów pochodnych wycenianych w juanach na własnej oraz innych giełdach międzynarodowych. Nigdzie nie było to bardziej widoczne niż w opóźnieniu wprowadzenia kontraktu terminowego na ropę wycenianego w juanach.
Zostało to po raz pierwszy zasygnalizowane, o ile nam wiadomo, w 2012 roku, kiedy planowano wprowadzić kontrakt oparty na gatunkach o wysokiej zawartości siarki, powszechnie wówczas używanych przez Chiny. Kontrakt ten miał być rozliczany w dolarach lub juanach, według wyboru dostawcy ropy. Jednak brak rynku offshore dla juana sprawił, że ta propozycja była przedwczesna (przypis vii).
W 2014 roku plany te powróciły, a prezes Shanghai Futures Exchange został zacytowany jako mówiący, że juan stał się bardziej międzynarodowy i uznawany na rynku. Dodał, że proponowany kontrakt ma poparcie zarówno rządu, jak i regulatorów finansowych (przypis viii).
Mniej więcej w tym czasie Guo Jianwei, urzędnik ds. polityki monetarnej PBOC, został zacytowany w Shanghai Securities News, mówiąc, że PBOC planuje uruchomić kontrakty terminowe na złoto i ropę denominowane w juanach, aby pomóc ustanowić globalny system płatności dla chińskiej waluty (przypis ix). Ta wypowiedź trafia w sedno powodu wprowadzenia razem kontraktów na ropę i złoto. Mianowicie umiędzynarodowią one juana, prawdopodobnie szybciej niż jakikolwiek inny środek podjęty przez PBOC. Aby poprzeć swoją wypowiedź, pan Guo opisał następnie, jak PBOC uzgodnił swapy walutowe o wartości 2,5 biliona juanów z 23 bankami centralnymi, celowo pomijając USA.
Historia ropy za juany ciągnęła się dalej, a Chińczycy opóźniali wprowadzenie międzynarodowo zbywalnych kontraktów terminowych na ropę. Tak było, dopóki Damon Evans nie doniósł, że nie tylko szkolono traderów, ale że lokalnie zarejestrowane podmioty JPMorgan i UBS znalazły się wśród pierwszych, które uzyskały zgodę regulacyjną na handel tym kontraktem.
Wydarzenia geopolityczne związane z kontraktem na ropę
Naturalne jest założenie, że Chiny i Rosja kontrolują, niczym Svengali, wszystkie wyniki geopolityczne. Chiny zachowały niezachwiane skupienie na głównej nagrodzie - wyeliminowaniu dolara z całego swojego handlu, a wraz z nim amerykańskich wpływów monetarnych w Azji. Jednak polegając na tym, że Ameryka popełni strategiczne błędy, Chiny nie mają pełnej kontroli nad wydarzeniami i ich harmonogramem. Na przykład upadek amerykańskiej kampanii w Syrii w lipcu był nagły i nieoczekiwany, zostawiając Rosję, w partnerstwie z Syrią, Iranem i Turcją, do posprzątania bałaganu.
Nawet Benjamin Netanjahu, premier Izraela, kilkakrotnie przemierzał drogę do drzwi Władimira Putina. Gdy Turcja, wciąż będąca członkiem NATO, zdecydowała się stanąć po stronie Rosji wraz z Iranem, Izrael uznał, że amerykańska ochrona nie jest już wystarczająca, by zabezpieczyć jego przyszłość. Gdy Arabia Saudyjska znajdowała się pod amerykańskimi wpływami, Izrael czuł się tak bezpiecznie, jak to tylko możliwe w tym burzliwym regionie. Ale połączenie osi Hezbollah/Syria/Turcja/Iran na północy Izraela oraz cichy zamach stanu księcia Mohammeda bin Salmana w Arabii Saudyjskiej fundamentalnie zmieniły równowagę sił.
Książę Salman jest obecnie następcą tronu króla Salmana, zastępując Mohammeda bin Nayefa, amerykańskiego kandydata, jako następcę tronu. Zaledwie w zeszłym tygodniu sam król Salman odwiedził Moskwę jako gość prezydenta Putina. Bez wątpienia inne państwa Zatoki pójdą w ślady Arabii Saudyjskiej.
Zamiast prezydenta Trumpa, Putin znalazł się, bardzo nagle, w roli mistrza ceremonii dla większości Bliskiego Wschodu. I choć nie możemy wykluczyć kontrakcji ze strony Amerykanów, należy zauważyć, że Arabowie nie lubią Amerykanów i wielu rzeczy, które ci sobą reprezentują. Jednak, mimo tej narodowej niechęci, Arabia Saudyjska w 1973 roku przystała na plan Kissingera, by wykorzystywać dolara do płatności za ropę, kupować amerykańskie obligacje skarbowe i deponować nadwyżki dolarów w amerykańskich bankach. W zamian Ameryka gwarantowała, że będzie chronić Arabię Saudyjską przed wpływami zewnętrznymi. Częścią umowy było też to, że Arabia Saudyjska nie będzie wspierać wrogów Izraela.
Teraz, gdy umowa Kissingera się rozpada, uzasadnione jest założenie, że umowa finansowa — wsparcie Bliskiego Wschodu dla petrodolara z wykluczeniem wszystkich rywalizujących walut — również dobiegnie końca, szybciej, niż wydawało się to możliwe zaledwie cztery miesiące temu. Ale aby to się urzeczywistniło, potrzebna jest dostępna alternatywna waluta rozliczeniowa. I choć Rosja i Chiny uzgodniły już wspólne projekty inwestycyjne obejmujące obie ich waluty, Arabia Saudyjska niemal na pewno nie jest gotowa zaakceptować juana jako pełnego zastępstwa dolara.
Reszta świata bacznie się przygląda. Sojusznicy Ameryki oficjalnie pozostają po jej stronie, ale w kwestii relacji zagranicznych to interesy kierują relacjami, a nie odwrotnie. Widzieliśmy to, gdy Wielka Brytania przystąpiła do AIIB, degradując „szczególną relację" z Ameryką. Banki centralne, posiadające ogromne ilości dolara, będą szczególnie nerwowe. Wiedząc o tym, czy Chiny odważą się wykonać ruch mający podważyć dolara i wywołać na niego run, umożliwiając eksporterom ropy sprzedaż ropy za juany, a następnie juanów za złoto na międzynarodowych giełdach kontraktów terminowych? Jeśli Szanghaj nie zaoferuje tej możliwości, mogłyby to zrobić inne rynki, takie jak Hongkong czy Dubaj, gdzie już istnieją kontrakty na złoto w juanach.
Realistycznie rzecz biorąc, Chiny mają teraz ograniczoną kontrolę nad harmonogramem swoich planowanych ruchów, a jest to szczególnie prawdziwe w odniesieniu do przyszłego kontraktu terminowego na ropę wycenianego w juanach. Chiny importują ponad 8 milionów baryłek ropy dziennie, o łącznej rocznej wartości 150 miliardów dolarów. Importują ropę z wielu różnych źródeł, w tym z Rosji, Angoli, Arabii Saudyjskiej, Iraku, Brazylii, Iranu i Wenezueli. Niektóre z tych krajów znajdują się na amerykańskiej czarnej liście (jak Rosja, Iran i Wenezuela), a inne mogą preferować złoto nad dolary. Jeśli założymy, że jedna trzecia chińskiego importu ropy zostanie przeliczona na złoto, oznacza to 1200 ton złota po obecnych cenach, które trzeba by rocznie pozyskać na napiętym rynku złota.
Wpływ na dolara mógłby być katastrofalny. Dolar nie tylko by się załamał, tracąc swój wygórowany przywilej, ale też pozyskiwanie dodatkowego fizycznego złota podniosłoby jego cenę. Nieuchronnie zagraniczni posiadacze dolara prawdopodobnie dołączyliby do tego procesu, pozbywając się dolara oraz wszelkich powiązanych z nim walut fiducjarnych i przyłączając się do pogoni za złotem.
Podsumowanie
Idealnym sposobem dla Chin na zastąpienie dolara jako dominującej waluty w handlu transgranicznym jest zachęcanie dostawców ropy do przyjmowania płatności we własnej walucie, juanie. Z wypowiedzi Guo Jianweia, urzędnika ds. polityki monetarnej PBOC, złożonych w 2014 roku, jasno wynika, że Chiny już wtedy planowały odzwyczaić swoich dostawców ropy od dolara, wprowadzając kontrakty terminowe zarówno na ropę, jak i na złoto denominowane w juanach, umożliwiając im przyjmowanie przynajmniej częściowej zapłaty w złocie. Przekonanie ich do tego bez nadmiernego zakłócania globalnych rynków kapitałowych miało być stopniowym procesem, rozłożonym być może na większość kolejnej dekady. Zamiast tego wydarzenia geopolityczne przyspieszyły harmonogram po wyborze prezydenta Trumpa, któremu wyraźnie brakuje dyplomatycznej cierpliwości. Jego niedawne wycofanie się z porozumienia nuklearnego z Iranem jest dla azjatyckich obserwatorów klasycznym przykładem amerykańskiej perfidii.
Dostawcy energii dla Chin nie są jeszcze gotowi zaakceptować pełnej ekspozycji na juana, jaką implikowałaby sprzedaż ropy kontraktowana w juanach. Tymczasem staje się coraz bardziej oczywiste, że petrodolar ma ograniczony czas życia, którego długość została znacząco skrócona przez amerykańskie wycofanie się z konfliktu syryjskiego. Bilans interesów przechodzi więc sejsmiczną zmianę, a dolar staje w obliczu realnej perspektywy stania się zbędnym w najistotniejszym aspekcie swojego globalnego zastosowania.
Ale jeśli pozbędziesz się swoich petrodolarów, co za nie kupisz? To jest pytanie, na które chińska polityka geopolityczna i monetarna musi teraz odpowiedzieć.
Być może powód, dla którego Chiny zostały zmuszone przyspieszyć plany wprowadzenia kontraktu terminowego na ropę wycenianego w juanach, wynika pośrednio z porzucenia przez Amerykę kontroli nad Bliskim Wschodem. Jeśli tak, utrata amerykańskich wpływów na kontynencie euroazjatyckim przyspieszy, a status dolara upadnie razem z nim.
Przypisy:
ii Była to koncepcja Mackindera z 1904 roku. W 1919 roku doprecyzował ją, definiując Heartland jako Europę Wschodnią.
iii Zob. analiza generała majora Qiao Lianga, opisana tutaj: http://chinascope.org/archives/6458/76
iv Angielskie tłumaczenie dostępne pod adresem: http://www.lawinfochina.com/Display.aspx?lib=law&Cgid=1671
v Ten oraz poprzedni punkt zostały potwierdzone w prywatnej rozmowie z wysokim rangą dyrektorem jednej z dużych szwajcarskich rafinerii.
vi Zob. przypis iii powyżej.
viii Zob. http://archive.qatar-tribune.com/viewnews.aspx?n=8F6520C1-F504-4846-8AF7-73632351A068&d=20131122