Ted Kaczynski przewidział nadejście ery AI dziesiątki lat temu - EndGame Macro, 16.08.2026
Jedną z bardziej osobliwych osób, które przewidziały ten problem, był Theodore John Kaczynski w swoim manifeście z 1995 roku "Industrial Society and Its Future” ("Społeczeństwo przemysłowe i jego przyszłość”).
Nie oznacza to, że należy idealizować jego światopogląd, i z pewnością nie usprawiedliwia to przemocy, której się dopuścił. Jeśli jednak wyodrębni się jeden konkretny argument z całej reszty, Kaczynski zidentyfikował problem bodźców technologicznych, który wydaje się coraz bardziej istotny w epoce sztucznej inteligencji.
Jego obawa nie polegała po prostu na tym, że maszyny zastąpią pojedyncze miejsca pracy. Chodziło o to, że wystarczająco zaawansowana technologia może ostatecznie sprawić, że duże części ludzkiej pracy staną się ekonomicznie zbędne. Gdy maszyny będą w stanie wykonywać więcej zadań taniej, niezawodniej i wydajniej niż ludzie, społeczeństwo może osiągnąć punkt, w którym miliony ludzi stracą ekonomiczną przewagę wynikającą z tego, że ich praca jest potrzebna.
To znacznie większy problem niż zwykła automatyzacja.
System nie potrzebuje żadnego geniusza, który poprowadzi tą transformację.
Najciekawszą częścią argumentacji Kaczynskiego było to, że nikt nie musi świadomie wybierać takiego rezultatu. Konkurencja może doprowadzić do niego sama.
Wyobraźmy sobie firmę, która odmawia automatyzacji, ponieważ obawia się technologicznego bezrobocia. Konkurent mimo to automatyzuje, obniża koszty, zwiększa produktywność i zdobywa udział w rynku. Pierwsza firma ostatecznie również się automatyzuje albo znika.
Ta sama logika obowiązuje między państwami. Jeśli jedno państwo celowo spowalnia rozwój AI, podczas gdy inne go kontynuuje, kraj, który nadal przyspiesza, może uzyskać ogromne przewagi gospodarcze, militarne i strategiczne.
W ten sposób każdy uczestnik może rozumieć zbiorowe zagrożenie, a jednocześnie mieć indywidualny interes w przyspieszaniu rozwoju.
Firmy zajmujące się AI nie mogą łatwo się zatrzymać, ponieważ konkurenci będą działać dalej. Rządy nie mogą łatwo się zatrzymać, ponieważ konkurencyjne rządy będą działać dalej. Pracownicy korzystają z AI, ponieważ inni pracownicy będą z niego korzystać. Firmy automatyzują, ponieważ zrobią to ich konkurenci.
Nikt nie musi tego koordynować.
To bodźce dokonują koordynacji. I właśnie tutaj ekonomia zaczyna być niewygodna.
Co się stanie, jeśli AI stworzy nadzwyczajne bogactwo w skali całej gospodarki, jednocześnie niszcząc wartość rynkową dużej części ludzkiej pracy?
PKB może wzrosnąć.
Zyski przedsiębiorstw mogą gwałtownie wzrosnąć.
Produktywność może przyspieszyć.
Właściciele aktywów mogą stać się znacznie bogatsi.
Jednocześnie miliony ludzi mogą odkryć, że gospodarka po prostu potrzebuje mniej tego, co tradycyjnie sprzedawali, aby przetrwać — czyli swojej pracy.
Powstaje w ten sposób bardzo dziwny rodzaj dobrobytu.
System staje się bogatszy, podczas gdy coraz większa część populacji staje się mniej potrzebna z ekonomicznego punktu widzenia do wytwarzania tego bogactwa.
A gdy praca traci siłę negocjacyjną, problem staje się znacznie większy niż samo bezrobocie. Wpływa na płace, władzę polityczną, konsumpcję, podatki, mobilność społeczną, a ostatecznie także na relację między ludźmi posiadającymi produktywną technologię a ludźmi, którzy jej nie posiadają.
Dlatego prawdziwe pytanie dotyczące AI nie brzmi po prostu, czy technologia stworzy nowe miejsca pracy po zniszczeniu starych. Historycznie rzecz biorąc, zazwyczaj tak właśnie było.
Trudniejsze pytanie brzmi, czy ta transformacja technologiczna jest inna, ponieważ technologia zaczyna konkurować nie tylko z ludzką siłą fizyczną czy rutynową pracą, lecz coraz bardziej także z samym procesem poznawczym.
Jeśli maszyny ostatecznie przewyższą ludzi w wystarczającej liczbie zadań o wartości ekonomicznej, nie ma gwarancji, że pojawią się nowe kategorie ludzkiej pracy wystarczająco szybko, na wystarczająco dużą skalę i z wystarczającą siłą negocjacyjną, aby zastąpić to, co zniknie.
Niezależnie od tego, co sądzi się o Theodore’ie Johnie Kaczynskim, to konkretne ostrzeżenie zawarte w "Industrial Society and Its Future” pojawiło się niezwykle wcześnie.
Niepokojąca możliwość polega nie na tym, że ktoś celowo zdecyduje się uczynić ludzką pracę zbędną.
Polega na tym, że każda firma, każde państwo i każda jednostka ma interes w dalszym rozwijaniu technologii, nawet jeśli niemal nikt świadomie nie wybrałby porządku społecznego, który ostatecznie może z tego wyniknąć.