Zagraniczne zakupy amerykańskich obligacji skarbowych spadły o 88% w ciągu jednego miesiąca - James Hickman, Schiff Sovereign, 19.08.2026
Gdybyś dziś rano zajrzał na Bloomberg, CNBC czy Yahoo Finance i zobaczył niemal same zielone wskaźniki na amerykańskich rynkach, nie pomyślałbyś, że to smutny dzień dla Ameryki.
A jednak, mimo że akcje idą w górę, a inwestorzy są wręcz rozanieleni, to rzeczywiście smutny dzień, albowiem dzisiaj mamy do czynienia z pierwszą prawdziwą kapitulacją Departamentu Skarbu.
Akcje rosną, ponieważ Departament Skarbu ogłosił dziś rano, że podwoi skup długoterminowych obligacji rządowych. Jeśli brzmi to nudno i przyziemnie, to wcale takie nie jest. Przez ostatnie kilka tygodni rentowności obligacji skarbowych gwałtownie rosły. Nasi czytelnicy nie będą zaskoczeni – od dłuższego czasu to przewidywaliśmy i o tym pisaliśmy.
Krótko mówiąc, rynek obligacji szybko traci zaufanie do Ameryki. Dotyczy to zwłaszcza rządów i banków centralnych innych państw.
Przez większość ostatnich kilkudziesięciu lat niemal każdy rząd na świecie lokował swoje oszczędności w amerykańskich obligacjach skarbowych. To była oczywista decyzja. Amerykańskie obligacje przynosiły odsetki. Były niezwykle płynne i można je było sprzedać w kilka sekund. Były też zabezpieczone przez najbogatszy, najpotężniejszy i najbardziej wiarygodny kraj na świecie.
Reszta świata chętnie więc pożyczała swoje nadwyżki finansowe rządowi amerykańskiemu, zadając niewiele pytań. W szczytowym momencie (w 2011 roku) zagraniczni inwestorzy posiadali niemal połowę wszystkich zbywalnych amerykańskich obligacji skarbowych. Piętnaście lat później posiadają mniej niż jedną trzecią, a ten odsetek szybko się kurczy.
Na początku tego tygodnia Departament Skarbu poinformował, że zagraniczni inwestorzy nadal ograniczają swoje zasoby amerykańskich obligacji rządowych. W istocie, od początku tego roku, zagraniczni inwestorzy zakupili jedynie 7% netto nowo wyemitowanego długu USA. W czerwcu ich zakupy obligacji i bonów skarbowych (treasury bonds i notes*) spadły o 88% w ciągu jednego miesiąca, a jeśli doliczyć sprzedane przez nich bony skarbowe (treasury bills), zagraniczni inwestorzy byli netto SPRZEDAWCAMI amerykańskiego długu rządowego.
Gwoli wyjaśnienia:
- Treasury Bills (bony skarbowe, T-bills) najkrótszy termin zapadalnościod kilku dni do 52 tygodni (1 rok)
- Treasury Notes (obligacje/bony średnioterminowe, T-notes) termin średni: od 2 do 10 lat
- Treasury Bonds (obligacje długoterminowe, T-bonds) najdłuższy termin: powyżej 10 lat, najczęściej 20 lub 30 lat
Nietrudno zrozumieć dlaczego; wobec politycznego teatru, rosnących deficytów oraz niezdolności do wyeliminowania nawet oczywistych nadużyć, zagraniczni inwestorzy nie są już tak skłonni ryzykować pożyczania pieniędzy Ameryce… zwłaszcza gdy muszą ponosić to ryzyko przez trzy dekady (czyli trzymając 30-letnią obligację skarbową).
W rezultacie zagraniczni inwestorzy sprzedają. A gdy sprzedają, naturalną konsekwencją funkcjonowania rynku obligacji jest wzrost rentowności obligacji skarbowych… zwłaszcza tych najmniej popularnych papierów, jak 30-letnie obligacje skarbowe.
Dziś rano rząd amerykański oficjalnie zainscenizował interwencję. Zasygnalizował rynkowi obligacji, a także całemu światu, że jest gotów interweniować i odkupywać własny dług, aby podeprzeć rynek.
Inwestorzy przyjęli to entuzjastycznie. Ale, ponownie, jest to w istocie dość smutna wiadomość. Jest to równoznaczne z tym, że Departament Skarbu kapituluje i przyznaje, że utracił zaufanie zagranicznych inwestorów.
Piszemy o tym trendzie od dłuższego czasu, zachęcając naszych czytelników do rozważenia inwestycji w złoto… a także w spółki wydobywające złoto. Dlaczego złoto?
W miarę jak zagraniczne rządy i banki centralne wycofują się z dolara amerykańskiego, musiały ulokować te pieniądze w innym aktywie. Obecnie złoto jest realistycznie jedynym rzeczywiście dostępnym strategicznym aktywem rezerwowym, który jest niezwykle płynny, powszechnie akceptowany na całym świecie i nie niesie ze sobą żadnego ryzyka kontrahenta.
Kraje zagraniczne już od kilku lat skupują złoto, w miarę jak słabnie ich zaufanie do Stanów Zjednoczonych; od 2022 do 2025 roku kupiły złoto o wartości kilkuset miliardów dolarów – co stanowi około 2% ich rezerw finansowych. I ten skromny zakup sam w sobie wywindował cenę złota z poziomu około 1600 dolarów do ponad 4000 dolarów.
Globalne banki centralne dziś ponownie kupują złoto na rynku. A ponieważ nie możemy liczyć na to, że rząd amerykański uporządkuje swoje finanse w najbliższym czasie, możemy jedynie wnioskować, że trend skupowania złota przez banki centralne będzie kontynuowany… i przyspieszy.
Ten trend jest zły dla Ameryki. Ale jest dobry dla złota. A jeszcze lepszy dla jego producentów.