Chodzi o dług, głupcze! - Stuart Englert, Stuart Englert Substack, 21.08.2026
Dolar amerykański mocno ucierpiał w tym tygodniu po tym, jak amerykański Departament Skarbu ogłosił, że od przyszłego miesiąca podwoi zakupy długoterminowych instrumentów dłużnych USA.
Krótko mówiąc, rząd federalny po raz kolejny musi odkupywać większą część własnych obligacji, aby pomóc sfinansować gwałtownie rosnący dług publiczny, który w środę po raz pierwszy przekroczył 40 bilionów dolarów.
Dlaczego rząd federalny jest zmuszony odkupywać więcej własnych obligacji i monetyzować swój dług? Bo apetyt inwestorów na amerykański dług i ich nastawienie do niego słabną. Nabywcy nie palą się do pochłaniania nadmiaru nowo emitowanego długu federalnego, przynajmniej przy obecnych poziomach rentowności.
Gdyby amerykańska gospodarka przeżywała boom, a nabywcy uważali obligacje USA za świetną inwestycję długoterminową, Departament Skarbu nie musiałby kupować własnych instrumentów dłużnych, aby obniżać koszty zaciągania pożyczek, obsługiwać swoje zobowiązania i wypełniać inne obowiązki finansowe.
To zła wiadomość dla dolara, którego kurs w tym tygodniu spadł do najniższego poziomu od trzech miesięcy względem sześciu innych głównych walut, wywołując silne odbicie cen złota i srebra. W piątek cena złota przekroczyła 4600 dolarów za uncję, podczas gdy cena srebra zbliżyła się do 70 dolarów.
Przeciągać i udawać
Oficjalne rozwiązanie problemu rekordowego zadłużenia państwa jest powtarzane niczym zdarta płyta.
"Będziemy musieli gospodarczo wyrosnąć z tego problemu” - odpowiedział sekretarz skarbu Scott Bessent w czwartek, zapytany o narastający dług federalny.
"Chcemy wzrostu w naszym kraju” - powiedział prezydent Donald Trump podczas swojego przemówienia z okazji uzyskania prezydenckiej nominacji od Republikanów w 2024 roku. "To właśnie spłaci nasz dług”.
Podobne twierdzenia i uwagi wygłaszali inni prezydenci oraz przedstawiciele władz w ciągu ostatnich pięciu dekad. Wykorzystywali takie argumenty do wprowadzania obniżek podatków oraz wdrażania polityk mających pobudzać handel zagraniczny i zwiększać produkt krajowy brutto (PKB).
Wzrost gospodarczy nigdy jednak nie przewyższa wydatków deficytowych w stopniu wystarczającym do zmniejszenia długu publicznego, który nadal rośnie w przyspieszającym i bezprecedensowym tempie i przekroczył 125 procent rocznego PKB.
Tymczasem zarówno wybieralni, jak i niewybieralni urzędnicy nadal przeciągają problem i udają, że go nie ma, wyobrażając sobie, że zobowiązania finansowe państwa są możliwe do opanowania, podczas gdy ignorują podstawową przyczynę niezrównoważonego zadłużenia. Nadmierne wydatki federalne i zaciąganie pożyczek na prowadzenie wojen, programy socjalne oraz stale rosnącą obsługę długu.
Utrata zdrowego rozsądku
Wygląda to tak, jakby władze fiskalne i politycy wspólnie tracili rozum i zdrowy rozsądek, gdy tylko wjadą to stolicy, jednocześnie pobierając swoje tracące na wartości federalne pensje.
Emisja ostatniego amerykańskiego jednocentowego pensa w listopadzie ubiegłego roku powinna była być sygnałem alarmowym. Spirala długu publicznego i związana z nią inflacja szybko obniżają wartość krajowej waluty, podkopują zaufanie do dolara i zniechęcają do popytu na amerykańskie instrumenty dłużne.
Jeśli wyprodukowanie pojedynczego pensa (centa) z wizerunkiem Lincolna kosztuje 4 centy, nie da się "wyrosnąć” z rzeczywistości fiskalnej. Produkowanie większej liczby pensów, cyfryzowanie większej ilości dolarów czy recykling większej ilości własnego długu nie stanowią rozwiązania. Podstawowa matematyka na poziomie szkoły podstawowej po prostu się nie zgadza.
W 1992 roku, gdy dług federalny wynosił 4 biliony dolarów, strateg polityczny Partii Demokratycznej James Carville polecił pracownikom kampanii prezydenckiej, aby skupili się na najważniejszej kwestii dla amerykańskich wyborców. "Chodzi o gospodarkę, głupcze” - doradził.
Dziś, gdy dług publiczny jest dziesięciokrotnie większy, amerykańscy wyborcy powinni uświadomić zdezorientowanym politykom i liczącym pieniądze biurokratom w Waszyngtonie, powtarzając frazę: "Chodzi o dług, głupcze!'