Rok, w którym bogaci oszaleli na punkcie złota - Leslie Hook, Financial Times, 27.08.2026
Rząd za rzędem grafitowoszarych skrzynek wypełnia sięgające od podłogi po sufit półki podziemnego skarbca firmy Sharps Pixley, skrywając znajdujące się w środku lśniące skarby. Skarbiec w Londynie jest tak pełny, że dealer złota poszukuje lokalizacji pod nowy obiekt — mówi Giles Maber, szef brytyjskiego oddziału firmy.
To część globalnego wyścigu o budowę skarbców na metale szlachetne — od Szwajcarii po Singapur. Jest to problem, z którym branża zazwyczaj się nie boryka — w końcu złoto zajmuje bardzo mało miejsca, a skarbiec może służyć przez setki lat. Jednak gwałtowny wzrost ceny złota, która w ciągu ostatnich trzech lat podwoiła się, oraz towarzyszący mu skok popytu ze strony zamożnych osób, które nalegają na przechowywanie swojego złota w postaci fizycznych sztabek, wywołały niewielki boom aktywności w zwykle sennej branży skarbców.
W szwajcarskiej grupie zajmującej się złotem MKS Pamp dyrektor handlowy Omar Liess chce zbudować "znacznych rozmiarów” skarbiec przeznaczony specjalnie dla najbogatszych klientów grupy, tak aby mogli odwiedzać swoje złoto w eleganckim otoczeniu, które porównuje do pięciogwiazdkowego hotelu. "Kiedy ludzie powierzają nam 200 mln dolarów lub więcej, chcemy mieć pewność, że dysponujemy odpowiednią infrastrukturą” — mówi.
"W ciągu ostatnich 12–18 miesięcy zaobserwowaliśmy duży wzrost popytu” na oferowaną przez grupę usługę "white glove” — dodaje. Jest ona przeznaczona dla klientów przechowujących kruszce o wartości co najmniej 50 mln dolarów, którzy mogą — i rzeczywiście to robią — odwiedzać swoje złoto przechowywane w wydzielonych klatkach. "Chcą mieć je jako zabezpieczenie” — mówi Liess. "Jeśli z jakiegokolwiek powodu system bankowy się załamie, przynajmniej będą mieli to złoto, które jest fizycznie przypisane do nich i znajduje się poza systemem bankowym”.
To nastawienie jest jednym z czynników, które pomogły wynieść cenę złota do rekordowego poziomu 5595 dolarów za uncję trojańską na początku tego roku, co oznaczało wzrost o 104 proc. w ciągu 12 miesięcy. Ceny spadły od styczniowego szczytu, ale nadal są wyższe niż rok temu. Duże zakupy dokonywane przez banki centralne, obawy dotyczące przyszłości dolara amerykańskiego, niepokój inwestorów związany z długiem publicznym oraz geopolityczny chaos wspólnie doprowadziły do szału zakupów i sprzedaży złota, jakiego weterani branży nigdy wcześniej nie widzieli.
Wśród tej mieszanki motywów dyskretne zakupy dokonywane przez zamożnych oraz ich obsesja na punkcie posiadania fizycznych sztabek złota doprowadziły do dużych zmian w niszowym segmencie rynku zajmującym się prywatnym przechowywaniem kruszcu.
"Mamy sześć lokalizacji skarbców i każdą z nich musimy teraz powiększyć” — mówi Ludwig Karl, dyrektor operacyjny Swiss Gold Safe, firmy oferującej przechowywanie kruszców. Jak wyjaśnia, nie chodzi wyłącznie o miejsce — limit ubezpieczeniowy, który w przypadku pojedynczego skarbca może sięgać nawet 5 mld dolarów, również powoduje potrzebę budowy dodatkowych skarbców.
W Szwajcarii przestrzeń w skarbcach również staje się coraz bardziej ograniczona, ponieważ wiele nieużywanych bunkrów wojskowych z czasów II wojny światowej — które od tego czasu były popularnym miejscem przechowywania metali szlachetnych — jest ponownie przejmowanych przez armię tego kraju, które dąży do wzmocnienia swojej obronności.
Maber z Sharps Pixley mówi, że poszukiwanie dodatkowej przestrzeni w skarbcu jest częściowo napędzane rosnącym udziałem family offices oraz klientami przechodzącymi z funduszy ETF opartych na złocie na fizyczny kruszec. Teraz klienci nie chcą ETF-ów — mówi. Chcą sztabek, chcą monet.
Pomimo niedawnej zmienności cen — w chwili publikacji złoto kosztowało 4638 dolarów za uncję trojańską - wiara bogatych w złoto pozostaje, podobnie jak sam metal, nieskalana. Niedawne badanie zamożnych inwestorów przeprowadzone przez HSBC wykazało, że złoto było jednym z najważniejszych aktywów, których udział w portfelach planowali zwiększyć w ciągu następnego roku. Niemal połowa zamierzała zwiększyć swoje zasoby, a zaledwie 13 proc. planowało je zmniejszyć.
Złoto cieszy się szczególną popularnością wśród zamożnych inwestorów z pokolenia Z, którzy zazwyczaj mają o 50 proc. większą alokację w złoto w porównaniu ze swoimi odpowiednikami z pokolenia baby boomers. "Złoto może zakończyć 2026 rok jako wiodące aktywo niegotówkowe pokolenia Z, wyprzedzając akcje” — zauważa raport.
"To, że cena spada, nie zmienia argumentów przemawiających za złotem” — mówi Jean-Sebastien Jacquetin, partner zarządzający w hongkońskiej Cavendish Investment Corporation, multi-family office. "Na rynku trwa korekta, co jest normalne. Jednak fundamentalnie złoto wciąż cieszy się bardzo wysokim popytem”. Niektóre rodziny, z którymi współpracuje, przechowują w złocie jedną czwartą, a nawet jedną trzecią swojego portfela. "To dużo” — przyznaje.
Jacquetin specjalizuje się w organizowaniu transakcji złotem bezpośrednio między rodzinami — prywatnych transakcji, które są dyskretne i nie wpływają na szerszy rynek złota, określanych jako transakcje "over-the-counter” (OTC). (OTC obejmuje również inne rodzaje prywatnych transakcji). W pierwszej połowie tego roku zakupy złota w kategorii "OTC i inne” wzrosły do 570 ton, co było najwyższym poziomem od ponad dekady i stanowiło około jednej piątej całkowitego popytu — wynika z danych World Gold Council, organizacji branżowej.
Dążenie bogatych inwestorów to tylko część historii na rynku napędzanym przez różne grupy uczestników — od banków centralnych, przez inwestorów instytucjonalnych, po inwestorów detalicznych.
Historyczna hossa rozpoczęła się w 2022 roku, kiedy banki centralne zwiększyły zakupy złota po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Banki centralne na rynkach wschodzących były zaniepokojone przejęciem przez USA rosyjskich aktywów zagranicznych i chciały dywersyfikować swoje zasoby, odchodząc od aktywów denominowanych w dolarach amerykańskich, dlatego to właśnie one przewodziły temu trendowi.
Pod koniec ubiegłego roku złoto wyprzedziło amerykańskie obligacje skarbowe jako najważniejsze aktywo rezerwowe świata — wynika z raportu Europejskiego Banku Centralnego. Chociaż zakupy banków centralnych nieco osłabły w ubiegłym roku, a w tym roku osłabły jeszcze bardziej, częściowo ze względu na wysokie ceny, wielu nadal uważa je za najważniejszy pojedynczy czynnik przemawiający w długim terminie za wzrostami cen złota.
Nawet gdy te zakupy zaczęły się umiarkowanie zmniejszać, druga kadencja Trumpa w Białym Domu dostarczyła kolejnego źródła zainteresowania. Jego polityka podsyciła obawy dotyczące wielkości deficytu fiskalnego oraz długoterminowej roli dolara amerykańskiego, zachęcając do tzw. "debasement trade” — koncepcji, zgodnie z którą złoto może stanowić zabezpieczenie przed pogarszaniem się wartości dolara amerykańskiego.
"To, co mówi nam złoto, to fakt, że ogólnie rzecz biorąc ludzie obawiają się, iż zmierzamy w stronę bardziej podzielonego, mniej stabilnego i mniej przewidywalnego świata, w którym USA są postrzegane jako mniej wiarygodny partner — a amerykańskie obligacje skarbowe być może nie są już tym, czym były w przeszłości” - mówi John Reade, strateg rynkowy w World Gold Council.
Jednym z największych zwolenników idei "debasement trade” była grupa kryptowalutowa Tether, której dyrektor generalny Paolo Ardoino określił kiedyś złoto mianem "naturalnego bitcoina”. Tether zgromadził duże ilości złota, kupując około 67 ton w ciągu ostatniego roku — wynika z kwartalnych raportów spółki — zwiększając swoje zasoby do 146 ton i stając się największym pojedynczym posiadaczem złota poza bankami centralnymi.
Kolejnym istotnym czynnikiem napędzającym wzrost cen kruszcu byli inwestorzy detaliczni, którzy od ubiegłej jesieni masowo kupowali złoto i srebro, gdy nabierały one rozpędu, doprowadzając oba metale do rekordowych poziomów w styczniu. Byli jednak niestabilnymi sojusznikami, wyprzedając swoje pozycje, gdy bańka pękła, a ich gwałtowne wycofanie się pomogło obniżyć cenę złota o 17 proc. w tym roku względem szczytu.
Nie wszyscy byli przekonani, że ten impet jest możliwy do utrzymania. Według Reade’a zaczął się on budować na rynku od ubiegłego lata: "Każdy segment rynku złota zaczął w ogromnym stopniu interesować się złotem i nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem… W styczniu rzeczywiście wyglądało to trochę dziko".
To nie tylko ilość złota kupowanego przez bogatych wywołuje poruszenie w świecie złota, lecz także sposób, w jaki je kupują. Dotyka to sedna powodów, dla których dokonują zakupów: handlu opartego na strachu.
"Fizyczne złoto stało się bardzo modne” - mówi Stephen Flood, dyrektor generalny GoldCore, dealera oferującego fizyczne przechowywanie złota w ośmiu lokalizacjach na całym świecie. Zauważa, że zamożni inwestorzy, którzy dwa lata temu mogli zwrócić się ku produktom finansowym, takim jak fundusze ETF oparte na złocie, są obecnie znacznie bardziej zainteresowani posiadaniem rzeczywistych sztabek złota. "Chcą mieć aktywo o wysokiej płynności, ale chcą również posiadać je w wielu jurysdykcjach” — mówi. "Chcą być jak najbliżej metalu i chcą mieć jak najmniej pośredników”.
Zamożni inwestorzy chcą również, aby ich złoto było "allocated and segregated” (alokowane i segregowane) — mówi, odnosząc się do sztabek złota, które są konkretnie przypisane do ich właścicieli i przechowywane oddzielnie, w przeciwieństwie do sztabek należących do wspólnej puli. "Chcą mieć je na półce”.