Przejdź do treści

Geopolityka i upadek dolara - Alasdair Macleod, Macleod Substack, 30.08.2026

Gwałtownie rosnące koszty energii spowodują wzrost rentowności obligacji i spadek wartości dolara. Porażki militarne w Azji Zachodniej i na Ukrainie, w połączeniu z gwałtownie rosnącymi kosztami energii, przyspieszą spadek wartości dolara.


Wprowadzenie

Jak dotąd wydaje się, że jedynie doświadczeni analitycy rynku surowców, tacy jak Jeff Currie, wcześniej związany z Goldman Sachs, a obecnie współprzewodniczący Abaxx Markets w Singapurze, zdają sobie sprawę z pełnego rozmiaru katastrofalnych skutków nieudanej próby Stanów Zjednoczonych podporządkowania sobie Iranu oraz konsekwencji dla cen energii i innych towarów. Jeśli Currie ma rację, a dowody są po jego stronie, to podczas zeszłopiątkowego spotkania w Jackson Hole Warsh zdecydowanie zaniżył skalę wyzwania, jakie stoi przed nim w zakresie polityki stóp procentowych.

Czytelnicy wiedzą, że od dawna bijemy na alarm w tej sprawie. Rosnące ceny surowców już wcześniej odzwierciedlały nieustanny spadek siły nabywczej dolara amerykańskiego, a obecnie jest on przyspieszany przez niepowodzenie USA w ataku na Iran. Dodatkowe ryzyko związane z zamknięciem cieśniny Ormuz powoduje obecnie wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych do poziomów najwyższych od wielu dekad. Dotyczy to w pierwszej kolejności obligacji długoterminowych, których rentowność przedstawiona na naszym głównym wykresie przebiła już górą zakres trzyletniej konsolidacji i wyniosła w ubiegły piątek 5,21%.

Jasne jest, że jeśli Warsh będzie trzymał się swojego mandatu dotyczącego inflacji, stopa funduszy federalnych Fed będzie musiała znacząco wzrosnąć. Stwarza to jednak dwa kolejne problemy: problemy z finansowaniem Departamentu Skarbu oraz problemy nadmiernie zadłużonych podmiotów sektora prywatnego.

Czy może "zrobić Volckera”, podnosząc stopy tak wysoko, jak będzie to konieczne, aby ustabilizować siłę nabywczą dolara, i zaakceptować konsekwencje? Odpowiedź brzmi: nie, ze względu na jego podwójny mandat, którego drugim elementem jest zapobieganie wzrostowi bezrobocia. Jeśli Warsh zajmie się inflacją, doprowadzi do załamania całej gospodarki USA, pociągając za sobą również gospodarki Europy, Wielkiej Brytanii, Kanady i Japonii. Jeśli zaś będzie tłumił wzrost stóp procentowych, będzie postrzegany jako ktoś, kto pomaga krajowej i światowej gospodarce.

Inflacyjne konsekwencje zamknięcia cieśnin Ormuz i Bab al-Mandab oraz niedobory oleju napędowego, paliwa lotniczego i paliwa bunkrowego dla statków, grożące załamaniem całych łańcuchów logistycznych, oznaczają, że politycznym imperatywem będzie chęć uratowanie gospodarki i rynków finansowych przed kryzysem.

Nie ma wątpliwości, że skoro rynki akcji będące w gigantycznej bańce kredytowej, to wyższe rentowności obligacji - nieuniknione niezależnie od polityki stóp procentowych - doprowadzą do ich załamania, ponieważ od czasu finansjalizacji gospodarki amerykańskiej w latach 80. ubiegłego wieku akcje stały się około trzy razy droższe w stosunku do długoterminowych stóp referencyjnych niż w szczytowym okresie bańki internetowej.

Jest to coś, czemu nie można zapobiec.

Dodajmy do tego porażki geopolityczne…

Widać wyraźnie, że rynki finansowe, finanse publiczne oraz finanse podmiotów sektora prywatnego znajdują się w niezwykle niebezpiecznym stanie, gotowe do załamania nawet bez dalszych czynników zewnętrznych. W tle pojawia się jednak dodatkowy, ogromny problem dla USA - utrata geopolitycznej wiarygodności.

Niepowodzenie w konfrontacji z Iranem zostało już wspomniane, choć rynki finansowe ledwie uwzględniły jego skutki i z pewnością odkryją jego konsekwencje w nadchodzących miesiącach. Wydaje się również, że załamanie Ukrainy nie jest już odległe. Dostęp do Morza Czarnego został odcięty, a wraz z nim eksport zboża. Ukrainie skończyły się fundusze, ponieważ wydała niemal całość zagrabionych przez UE rosyjskich aktywów o wartości 90 miliardów dolarów znajdujących się w systemie SWIFT. Rosja atakuje ukraińską infrastrukturę, w tym energetyczną, która jest kluczowa dla podtrzymania życia w zimie. Tempo ataków rośnie.

Narasta zagrożenie, że Rosja otwarcie zaatakuje członków NATO, którzy aktywnie wspierają Ukrainę, przede wszystkim Francję, Wielką Brytanię i Niemcy. Nie mają one obrony przed rosyjskimi pociskami hipersonicznymi. Co więcej, wraz z zapasami USA, europejskie zapasy amunicji są praktycznie wyczerpane, co w praktyce wyklucza odwet konwencjonalny (nie-jądrowy). Rosja ostrzega obecnie Europejczyków, że rozważane są ukierunkowane ataki na obiekty wojskowe i fabryki znajdujące się na ich terytoriach.

Niektórzy argumentowaliby, że destabilizacja gospodarcza stron walczących jest lepszym rozwiązaniem. Rosnące rentowności obligacji mówią nam, że kryzys gospodarczy jest bardzo blisko, któremu towarzyszyć będzie również załamanie rynków finansowych i/lub walut. Chińczycy z pewnością to dostrzegają i byłoby bardzo zaskakujące, gdyby Rosjanie również tego nie widzieli.

Niezależnie od tego, czy Rosja rozszerzy ataki poza Ukrainę, czy nie, jasne jest, że wpływy USA w Europie i Azji Zachodniej słabną. W praktyce USA zostały wyrzucone z Zatoki Perskiej i są zamknięte w Izraelu. Stany Zjednoczone wycofywały się w sprawie Ukrainy i jest mało prawdopodobne, by ratowały europejskich uczestników konfliktu, gdyby zostali zaatakowani. Najnowszy pomysł Bessenta, aby podwoić wysiłki w zakresie sankcji przeciwko Iranowi, wygląda raczej na groźbę niż fak - chyba że obejmie sankcjami Chiny.

Z tego wszystkiego wynika jeden wniosek. Wraz z wycofywaniem się USA z Europy i Azji Zachodniej oraz upadkiem petrodolara, wartość dolara dla podmiotów działających na światowym rynku ma gwałtownie spaść. Nie oznacza to, że przestanie on być używany do wyceny i płatności za surowce, a także do rozliczania handlu. Funkcje te będą nadal pełnione. Chodzi po prostu o to, że wszyscy mają zdecydowanie zbyt dużo dolarów i będą zmuszeni stać się ich sprzedawcami dokładnie w momencie, gdy Departament Skarbu USA potrzebuje, by stali się ich nabywcami.

Nic dziwnego, że zbliża się egzystencjalny kryzys dolara, który z pewnością dotknie również pozostałe waluty państw G7. Gwałtowny spadek siły nabywczej jest obecnie nieunikniony, napędzany zbiegiem wielu negatywnych czynników. Chiny już planują zabezpieczyć swoją walutę poprzez umożliwienie jej wymiany na złoto, a Rosji wystarczy obserwować załamywanie się gospodarek i walut swoich przeciwników, zamiast ich atakować.