Przejdź do treści

Kryzys na rynku ropy i energii gwałtownie się pogłębia - The Sirius Report, 13.09.2026

Kryzys na światowym rynku ropy i energii w ostatnim czasie wyraźnie się pogłębił. Problem nie polega przy tym wyłącznie na niedoborze samej ropy. Coraz większym zagrożeniem staje się możliwość fizycznego dostarczenia odpowiedniej ilości surowca do właściwego miejsca, jego transport, rafinacja oraz dystrybucja gotowych produktów paliwowych, przede wszystkim diesla i paliwa lotniczego. Sytuację dodatkowo komplikują wydarzenia geopolityczne na Bliskim Wschodzie, zakłócenia transportu morskiego, spadające zapasy, problem rafinacji, ograniczenia rosyjskiego eksportu oraz zbliżający się okres zimowy na półkuli północnej.


Atak na saudyjski rurociąg East-West

Jednym z najważniejszych nowych wydarzeń jest wyłączenie saudyjskiego rurociągu East-West, który normalnie umożliwiał transport około 4–5 mln baryłek ropy dziennie, czyli około 4–5% światowej podaży. Według przedstawionych informacji wzdłuż rurociągu doszło do ataków dronowych, jednak nie wiadomo dokładnie, ile miejsc zostało trafionych i jak poważne są uszkodzenia. Nie wiadomo również, jak długo infrastruktura pozostanie wyłączona. Istnieje możliwość, że wyłączenie jest to tylko działanie prewencyjne i usterki zostaną szybko usunięte, ale możliwe są także poważniejsze i długotrwałe konsekwencje.

Ataki zostały przeprowadzone z terytorium Iraku, ale nie ma pewności, kto za nie odpowiada. Pojawiają się przypuszczenia dotyczące Huti, jednak za bardziej prawdopodobne uznaje się działanie irackich milicji lub ugrupowań sympatyzujących z Iranem. Odpowiedzialność nie została jednoznacznie ustalona. Wyłączenie rurociągu jest szczególnie istotne, ponieważ następuje w momencie, gdy transport ropy w regionie już wcześniej był poważnie ograniczony.

Cieśnina Ormuz jako kluczowe wąskie gardło

Drugim zasadniczym problemem jest Cieśnina Ormuz. Przepływy ropy przez cieśninę spadły do poziomu poniżej 2 mln baryłek dziennie, a przez około dziesięć dni bardzo niewiele ropy było transportowane przez ten szlak za pomocą największych tankowców. Oznacza to, że problemem nie jest wyłącznie to, czy ropa znajduje się w regionie. Kluczowe staje się pytanie, czy można ją fizycznie załadować na statek i wyprowadzić z Zatoki Perskiej.

Konsekwencją są bardzo wysokie premie na rynku fizycznym. Premie spot dla ropy Dubai i Oman dla ładunków przeznaczonych do załadunku w listopadzie wynoszą około 19–20 USD za baryłkę, co ma świadczyć o wyjątkowo napiętej sytuacji. Autorzy podkreślają, że nawet jeśli ropa jest zmagazynowana w Arabii Saudyjskiej, Iraku czy Kuwejcie, nie rozwiązuje to problemu, jeżeli nie można jej przetransportować do odbiorców.

Rekordowe napięcie na rynku paliw

Silne napięcia są widoczne również w cenach i marżach rafineryjnych. Amerykański crack spread 3-2-1 wynosi według materiału około 63 USD za baryłkę, co określa się jako bardzo wysoki poziom. Jeszcze bardziej niepokojący jest rynek diesla: diesel "distillate crack spread" osiągnął najpierw rekordowe 108 USD, a następnie 112 USD za baryłkę. Crack spread benzyny wynosi około 60 USD. Jednocześnie cena WTI przekroczyła 100 USD za baryłkę, a Brent sięgnął 107 USD. W niektórych regionach Stanów Zjednoczonych cena diesla przekroczyła 6 USD za galon.

Mamy do czynienia jednocześnie z zakłóceniami podaży surowca, problemami rafinerii, niedoborem produktów rafinowanych i gwałtownym wzrostem marż rafineryjnych. Co istotne, podobne sygnały pojawiają się również w Europie, gdzie crack spready także są bardzo wysokie. Kryzys nie jest więc według nich problemem ograniczonym do Stanów Zjednoczonych, lecz ma charakter globalny.

Gwałtowny spadek światowych zapasów

Kolejnym bardzo ważnym sygnałem jest spadek światowych zapasów ropy. Tylko w lipcu globalne obserwowane zapasy zmniejszyły się o około 70 mln baryłek. Od początku konfliktu pod koniec lutego spadek przekroczył 400 mln baryłek, co odpowiada średniemu ubytkowi przekraczającemu 2,7 mln baryłek dziennie. Całkowite obserwowane zapasy spadły poniżej 7,9 mld baryłek, czyli do najniższego poziomu od kwietnia 2025 roku.

Szczególnie niepokojące jest to, że zmniejszają się nie tylko zapasy znajdujące się w magazynach i rafineriach, lecz także ilość ropy znajdującej się w transporcie morskim. Oznacza to, że zużywany jest również tak zwany bufor logistyczny, czyli zapas wynikający z tego, że część ropy znajduje się w drodze między producentem a odbiorcą. Jest to znacznie poważniejszy sygnał niż typowy sezonowy spadek zapasów.

Światowy rynek wszedł w deficyt

Według przedstawionych danych globalny bilans rynku ropy przeszedł w deficyt wynoszący co najmniej 1,8 mln baryłek dziennie, czyli dwukrotnie więcej niż wynosiło wcześniejsze szacunki. W rezultacie jednocześnie występują zakłócenia podaży, spadek zapasów, zmniejszenie ilości ropy znajdującej się w transporcie morskim oraz coraz większe napięcie na rynku fizycznym. Autorzy podkreślają, że nie ma obecnie wyraźnych dowodów wskazujących, że sytuacja automatycznie poprawi się w ostatnich trzech miesiącach roku.

Załamanie dostaw z regionu Zatoki Perskiej

W lipcu produkcja ropy w Zatoce Perskiej wynosiła około 24 mln baryłek dziennie, jednak nadal była o ponad 8 mln baryłek dziennie niższa niż przed wojną. Eksport z Zatoki spadł do około 15 mln baryłek dziennie. Jeszcze bardziej widoczny był spadek załadunków: na początku lipca wynosiły one około 20 mln baryłek dziennie, natomiast później w miesiącu spadły do około 12 mln. Autorzy określają taki poziom jako skrajnie nietypowy. Wysyłki z całego Bliskiego Wschodu wynosiły około 11 mln baryłek dziennie, podczas gdy przed wojną było to ponad 18 mln.

Największym problemem staje się diesel

Jeszcze poważniejsza od sytuacji na rynku surowej ropy jest sytuacja na rynku produktów rafinowanych. Szczególnym problemem jest diesel. Z rynku zniknęły według autorów miliony baryłek produktów pochodzących z Rosji i Bliskiego Wschodu. Dodatkowo część rafinerii na Bliskim Wschodzie została uszkodzona lub działa z zakłóceniami, eksport produktów z regionu gwałtownie spadł, zmniejszyło się wykorzystanie rafinerii w Azji, transport morski został utrudniony, a rafinerie nie zawsze mają dostęp do odpowiednich gatunków ropy w miejscach, gdzie ich potrzebują.

W rezultacie marże rafineryjne gwałtownie wzrosły. W rejonie basenu Atlantyku osiągnęły rekordowe poziomy w lipcu, co wiąże się z rekordowym crack spreadem diesla w Stanach Zjednoczonych. Problem jest dodatkowo poważny ze względu na zbliżającą się zimę, która zwiększy zapotrzebowanie na olej napędowy, oleje opałowe i inne produkty energetyczne.

Coraz większa presja na Stany Zjednoczone

Amerykański rynek również wykazuje coraz więcej oznak napięcia. Komercyjne zapasy ropy w USA spadły do około 420 mln baryłek, mimo stosunkowo silnej produkcji krajowej. Jednocześnie wykorzystanie mocy rafineryjnych osiągnęło około 98%, co według materiału jest najwyższym poziomem od ponad ośmiu lat. Oznacza to, że amerykańskie rafinerie pracują niemal pełną mocą i mają bardzo niewielki dodatkowy margines, który można byłoby wykorzystać w przypadku dalszego pogorszenia sytuacji.

Zapasy benzyny spadły do nieco ponad 200 mln baryłek. Nie jest to poziom katastrofalny, ale problematyczny, zwłaszcza gdyby dostępność surowca nadal się pogarszała. Również zapasy destylatów, w tym diesla, stanowią poważny problem. Szczególnie trudna jest sytuacja na Wschodnim Wybrzeżu USA, gdzie zapasy osiągnęły rekordowo niski poziom.

Ograniczona możliwość wykorzystania rezerw strategicznych

Istotnym elementem układanki jest Strategic Petroleum Reserve, czyli amerykańska strategiczna rezerwa ropy. Według materiału zawiera ona około 285 mln baryłek, co odpowiada zaledwie około 40% jej autoryzowanej pojemności. Jest to najniższy poziom od początku lat 80. Ma to ogromne znaczenie, ponieważ w przypadku kolejnego szoku podażowego administracja USA ma znacznie mniejszy bufor, który mogłaby wykorzystać do złagodzenia skutków kryzysu.

Kryzys transportu morskiego

Kolejnym problemem są tankowce. Stawki za największe jednostki do transportu ropy, czyli VLCC, osiągnęły niezwykle wysokie poziomy. Rynek zaczyna się dzielić między statki zdolne do operowania w rejonie Zatoki Perskiej a jednostki działające w innych częściach świata. Oznacza to mniejszą dostępną zdolność transportową, mniej dostarczanych baryłek, wyższe premie na rynku fizycznym oraz wyższe stawki frachtowe. Wszystkie te czynniki wzajemnie się wzmacniają i powodują, że dostępność ropy dla odbiorców staje się jeszcze mniejsza.

Europa przed trudną zimą

Problemy nie ograniczają się do rynku ropy. Autorzy zwracają również uwagę na sytuację europejskiego rynku gazu. Zapasy gazu w Europie przed sezonem zimowym są znacznie niższe niż najniższe poziomy obserwowane w poprzednich 15 latach. Jednocześnie trwa konflikt na Ukrainie, występują napięcia i zakłócenia na Bliskim Wschodzie, a światowy rynek energii jest coraz bardziej konkurencyjny. Wraz z nadejściem chłodniejszej pogody Europa będzie musiała bardzo intensywnie konkurować o dostępne źródła energii.

Możliwe konsekwencje dla transportu i cen żywności

Transport drogowy, dostawy towarów do miast oraz duża część infrastruktury gospodarczej zależą od oleju napędowego. Jeżeli jego cena pozostanie bardzo wysoka, przedsiębiorstwa transportowe będą ponosiły znacznie wyższe koszty, co może przełożyć się na ceny przewozu i ostatecznie na ceny towarów. Przy utrzymaniu obecnych tendencji ceny żywności mogą wzrosnąć o około 5–25%.

Geopolityczne konsekwencje kryzysu

Pojawiła się informacja, że według niepotwierdzonych doniesień Arabia Saudyjska miała dwukrotnie zwracać się do USA o pomoc w związku z atakami na rurociąg, a administracja Trumpa miała odmówić zaangażowania.

Zgodnie z porozumienieniem saudyjsko-amerykańskim z 1974 roku, formalne ustalenia obejmowały amerykańskie zobowiązanie do zapewnienia Arabii Saudyjskiej pomocy wojskowej, sprzętu i współpracy w zakresie bezpieczeństwa w przypadku ataku ze strony zewnętrznego przeciwnika. Ewentualna odmowa pomocy oznaczałaby istotne osłabienie dotychczasowego układu między oboma państwami.

Osłabienie pozycji dolara i proces dedolaryzacji

Coraz więcej państw jest mniej skłonnych podporządkowywać się presji Stanów Zjednoczonych. Indie mają kontynuować zakupy rosyjskiej ropy mimo nacisków USA. Arabia Saudyjska i Iran prowadzą handel ropą w juanach. Jest to część szerszego procesu odchodzenia od dolara w międzynarodowym handlu.

Ma to miejsce w czasie słabnącej zdolności USA do zapewniania bezpieczeństwa partnerom oraz egzekwowania swoich interesów za pomocą sankcji i przewagi militarnej. Rentowności 10-letnich obligacji USA zbliżającej się do 5% i jest to kolejny element szerszych przemian geopolitycznych.

Około 20 wskaźników sygnalizuje według autorów poważny stres

Wiele wskaźników związanych z kondycją światowego rynku ropy wskazuje na bardzo poważne napięcia. Znajdują się wśród nich globalny bilans podaży i popytu, światowe zapasy, tempo ich spadku, ilość ropy znajdującej się w transporcie, produkcja w Zatoce Perskiej, przepływy przez Cieśninę Ormuz, dostawy z Bliskiego Wschodu, nominalne wolne moce OPEC, amerykańskie komercyjne zapasy ropy, wykorzystanie rafinerii, zapasy benzyny i destylatów w USA, poziom SPR, crack spread diesla, cena Brent, premie fizyczne Dubai i Oman oraz stawki za transport VLCC.

Nie wszystkie wskaźniki są negatywne. Globalny popyt może nieco spadać, chińskie zapasy i import ropy nie stanowią obecnie szczególnego problemu, a wzrost produkcji poza OPEC w obu Amerykach jest przyzwoity. Mimo to, zdecydowana większość pozostałych wskaźników znajduje się na poziomach wskazujących na bardzo poważny stres rynku.

Nie chodzi o brak ropy, lecz o brak dostarczalnej ropy i paliw

Znacznie poważniejszy jest problem geograficznego i geopolitycznego niedoboru zdolności transportowych oraz rafineryjnych. Ropa może znajdować się w Arabii Saudyjskiej lub innych państwach regionu, ale jeżeli nie można jej wyeksportować, z punktu widzenia odbiorcy jest ona praktycznie niedostępna. Co więcej, nawet dostarczona ropa musi zostać odpowiednio przerobiona na diesel, paliwo lotnicze czy inne produkty i trafić do odbiorcy w odpowiednim czasie.

Ryzyko przejścia od napiętego rynku do rzeczywistych niedoborów

Największym zagrożeniem jest przejście od obecnej sytuacji "bardzo napiętego rynku” do prawdziwych fizycznych niedoborów. Zużywanie globalnego bufora zapasów, który od początku konfliktu zmniejszył się o ponad 400 mln baryłek, ogranicza możliwości absorbowania kolejnych szoków. Jeżeli zakłócenia będą się pogłębiać, może dojść do sytuacji, w której wysokie ceny ropy przestaną być jedynym problemem, a pojawią się rzeczywiste braki diesla, paliwa lotniczego i innych produktów.

Mamy przed sobą scenariusz narastającego, wielowymiarowego kryzysu energetycznego. Nie jest to prosty problem polegający na tym, że na świecie brakuje ropy. Jest to przede wszystkim problem dostępności, transportu, rafinacji i dystrybucji. Jednocześnie spadają światowe zapasy, ograniczone są przepływy przez kluczowe szlaki transportowe, zmniejsza się ilość ropy w drodze, rafinerie pracują na bardzo wysokich obrotach, rosną koszty transportu, a zapasy strategiczne USA są znacznie niższe niż dawniej.

Sytuacja może wkrótce przejść z fazy bardzo drogich surowców i paliw do fazy rzeczywistych niedoborów fizycznych, szczególnie diesla, paliwa lotniczego i paliwa bunkrowego. Równolegle kryzys energetyczny może mieć daleko idące konsekwencje gospodarcze — od wyższych kosztów transportu i żywności po problemy z funkcjonowaniem przemysłu — oraz geopolityczne, związane z relacjami USA z państwami Bliskiego Wschodu, wzrostem znaczenia Chin i juana oraz postępującą, według autorów, dedolaryzacją. Kryzys jest obecnie potencjalnie poważniejszy niż w jakimkolwiek wcześniejszym momencie trwającego od około sześciu i pół miesiąca okresu napięć.