Europa pogrąża się w chaosie: zamieszki rozprzestrzeniają się z Francji i Belgii do Albanii - Tyler Durden, ZeroHedge, 15.10.2026

Niepokoje społeczne we Francji, Belgii, a teraz także w Albanii, zwiększają ryzyko rozprzestrzenienia się zamieszek na całą Europę. Udział młodych ludzi w tych zajściach stwarza skrajnie lewicowym grupom okazję do wykorzystania istniejącego niezadowolenia i przekucia go w szerszą antyrządową mobilizację.


Lokalne media donoszą, że w środę – już drugi dzień z rzędu – na ulice stolicy Albanii wyszły "tysiące studentów” (określenie często stosowane przez główne media korporacyjne w odniesieniu do uczestników zamieszek), by protestować przeciwko rządowi. Podpalili oni część budynku ministerstwa edukacji i zaatakowali inne obiekty rządowe. Sugeruje to, że niepokoje mają niewiele wspólnego z kwestiami takimi jak liczebność klas, a raczej wpisują się w skoordynowany, skrajnie lewicowy ruch antyrządowy, który przetacza się przez Europę.

Policja użyła gazu łzawiącego oraz armatek wodnych, aby rozpędzić agresywny tłum. Młodzi ludzie ubrani na czarno – co zazwyczaj stanowi znak rozpoznawczy środowisk skrajnie lewicowych – zaatakowali również siedzibę premiera, ministerstwa finansów i spraw wewnętrznych oraz pobliskie lokale usługowe.

"Ludzie są bardzo źli na cały system. Chcą zmienić wszystko. Wszędzie panuje korupcja, przestępczość i inne patologie. Ludzie są wściekli i domagają się zmiany systemu" – powiedziała agencji Reuters jedna z uczestniczek protestu, Enida Bimi.

Warto zadać sobie pytanie: czy w racjonalnie funkcjonującym świecie rozwiązaniem problemów niewydolnego systemu edukacji jest jego podpalenie? Z perspektywy skrajnej lewicy – ​​jak najbardziej.

Wicepremier Albana Koçiu zaapelowała wczoraj o powściągliwość, podkreślając, że Albania "nie musi płonąć, aby się zmienić". Z kolei minister edukacji Mirela Kumbaro zaznaczyła, że ​​prawo do protestu w żaden sposób nie usprawiedliwia stosowania przemocy wobec budynków publicznych czy mienia.

Albańska państwowa agencja informacyjna poinformowała o aresztowaniu szesnastu osób "w związku z aktami przemocy", do których doszło podczas wcześniejszych zamieszek w tym tygodniu.

Obecne niepokoje społeczne mają niewiele wspólnego z edukacją. Dowodzą one raczej, że Europa zmaga się z poważną chorobą – skrajnie lewicowym ekstremizmem, który zainfekował młode pokolenie. Kwestia ta była przedmiotem rozmów wysokich rangą przedstawicieli Departamentu Stanu USA oraz ich europejskich odpowiedników już zeszłego lata.

Europa po raz kolejny przynosi sobie wstyd na arenie międzynarodowej. Problem nie ogranicza się jedynie do tego, że niepokoje wymykają się spod kontroli i rozprzestrzeniają. Cała ta progresywna utopia (państwo opiekuńcze) zaczyna pękać, a w obliczu zbliżającego się finału – wręcz rozpadać się. Jest to ostrzeżenie dla wszystkich Amerykanów. Państwa opiekuńcze, takie jak Francja, zmierzają ku kryzysowi fiskalnemu.