Ukraina jest skończona. Trump zdystansował się od Zełenskiego. Ma ku temu poważne powody - Alasdair Macleod, Macleod Substack, 21.10.2026

Ukraina znajduje się w niezwykle trudnej sytuacji. Choć zachodnie media wychwalają jej nieliczne sukcesy – takie jak operacja "Vivaldi”, dzięki której Ukraina miała zyskać 100 mil kwadratowych we wschodnim Donbasie – całkowicie ignorują rzeczywistość na miejscu. Rosja zdaje się powoli zajmować kolejne terytoria, minimalizując przy tym własne straty. Jednocześnie zintensyfikowała niszczenie ukraińskiej infrastruktury energetycznej i kolejowej, co zwiastuje koszmarną zimę dla mniej więcej połowy pierwotnej populacji, która pozostała w kraju.


Tak, dobrze czytacie. Wygląda na to, że połączenie utraty terytoriów, ofiar śmiertelnych oraz masowej emigracji Ukraińców doprowadziło do zmniejszenia populacji o połowę. Co więcej, Rosjanie skutecznie zablokowali ukraińskie porty nad Morzem Czarnym, uniemożliwiając zarówno eksport zboża, jak i dostawy broni oraz sprzętu wojskowego. Załamanie demograficzne, paraliż handlu, ogromne koszty wojny oraz powszechna korupcja sprawiły, że Ukraina jest już niemal całkowicie zrujnowana.

Z perspektywy Zełenskiego decyzja Trumpa o zniesieniu sankcji na rosyjski olej napędowy przyszła w najgorszym możliwym momencie. Trump koncentruje się przede wszystkim na wyborach środka kadencji (midterms) i bez wahania poświęcił Ukrainę. Z jego punktu widzenia kapitulacja Ukrainy przed wyborami byłaby wręcz korzystna – pozwoliłaby mu ogłosić, że postąpił rozsądnie i zakończył "wojnę Bidena” (bo tak zapewne będzie to przedstawiał).

Zobaczymy, jak rozegra się to na amerykańskiej scenie politycznej. Notowania Republikanów spadają, więc Trump ma ograniczone pole manewru, by utrzymać kontrolę nad obiema izbami Kongresu. Jeśli władzę przejmą Demokraci, jemu samemu oraz Pete’owi Hegsethowi grozi procedura impeachmentu – stawka jest zatem wysoka. W tym kontekście należy postrzegać wczorajsze spotkanie Zełenskiego z wysłannikiem Trumpa, Witkoffem, w Norwegii. Dziś z kolei Witkoff udaje się do Moskwy.

Najwyraźniej ten "ukraiński kłopot" musi zostać zakończony. Tymczasem europejskie, rusofobiczne kierownictwo UE – Francja, Niemcy i Wielka Brytania – znalazło się w bardzo trudnym położeniu. Z drugiej strony, mogą odetchnąć z ulgą, że nie muszą już szukać dodatkowych 70 miliardów euro, o które dla Ukrainy na rok 2027 wnioskował Kijów. Jeśli jednak po kapitulacji Ukrainy dojdzie do zbliżenia między Trumpem a Putinem, Rosja będzie domagać się zwrotu zamrożonych aktywów o wartości 380 miliardów dolarów wraz z odsetkami. Po drugiej stronie tych depozytów kryje się dług, który trzeba będzie czymś zastąpić.

W obliczu prawicowych buntów przeciwko oficjalnej polityce antyrosyjskiej, europejscy przywódcy cieszą się znikomym poparciem społecznym. We Francji na miejsce Macrona może przyjść Marine Le Pen, a w Niemczech poparcie dla Friedricha Merza szoruje po dnie. Z kolei w Wielkiej Brytanii Burnham wciąż korzysta z "miesiąca miodowego” swojej kadencji.

Trump nie ma innego wyjścia, jak tylko znieść sankcje wobec Rosji – wynika to z niepowodzenia działań wojennych przeciwko Iranowi. Cały Bliski Wschód pogrąża się w destabilizacji – jest to skutek wspomnianej porażki oraz błędnych decyzji politycznych podjętych przez Arabię ​​Saudyjską w relacjach z Huti. Bez rosyjskiej ropy i oleju napędowego światowej gospodarce grozi załamanie. Z nimi również grozi jej kryzys, choć być może w mniejszym stopniu, jeśli uda się osiągnąć porozumienie z Rosją.

Trump ma szansę spotkać się z Putinem i Xi podczas konferencji APEC w połowie listopada. Być może nieco przesadnym byłoby nazwanie tego wydarzenia współczesną wersją konferencji w Jałcie, podczas której Stalin, Roosevelt i Churchill podzielili Europę. Jeśli jednak do spotkania dojdzie, w porządku obrad prawdopodobnie znajdzie się kwestia przywrócenia Rosji do łask oraz, w zamian za to, pozyskanie Rosji i Chin do pomocy w znalezieniu rozwiązania problemu irańskiego, biorąc pod uwagę, że istnieje między nimi trójstronne porozumienie w sprawie bezpieczeństwa.

Dla Chin globalna recesja oznacza koszty gospodarcze. Rosja faktycznie skorzystała na sankcjach, albowiem doprowadziły one do zatrzymania kapitału w kraju, a rosyjskie przedsiębiorstwa, które zastąpiły zagraniczne, dają sobie rade. Jednak bez wątpienia Rosja chciałaby, aby sankcje zostały całkowicie zniesione.

Termin spotkania APEC przypada zbyt późno w stosunku do wyborów śródokresowych w USA, co sugeruje, że Trump chciałby, aby podstawy były gotowe przed 3 listopada. W idealnym przypadku wymagałoby to kapitulacji Zełenskiego przed tą datą. Być może właśnie o to chodzi w spotkaniu w Norwegii.