Kiedy pieniądz staje się wszystkim - George Ford Smith, Mises Wire, 26.10.2026
W filmie "Lombardzista" (ang. The Pawnbroker) z 1964 roku Rod Steiger wciela się w postać Sola Nazermana – ocalałego z Holokaustu właściciela lombardu w Harlemie. W jednej z pamiętnych scen młody asystent pyta go, w co wierzy. "W pieniądze" – odpowiada Nazerman. Pieniądze mają niezwykłą moc. Pozwalają kupić wygodę, luksus, ulgę w bólu, a czasem nawet samo życie. Następnie dodaje, powodowany gniewem.
"A teraz słuchaj mnie uważnie. Zaraz po prędkości światła – która według Einsteina jest jedyną absolutną wartością we wszechświecie – na drugim miejscu stawiam pieniądze".
"Uwierz mi, to wszystko, co musisz wiedzieć”.
"Czy to wszystko?” – pyta asystent. "Pieniądze to absolutnie wszystko" – odpowiada Nazerman.
Nazerman doświadczył okropności, które pozostawiły trwały ślad w jego psychice. Pieniądze stały się centrum jego życia. Czymś, czego mógł się uchwycić w świecie opanowanym przez bezmyślną złowrogość.
Oczywiście Nazerman się mylił. Życie to coś więcej niż pieniądze. Choć sami sobie to powtarzamy, wiemy jednocześnie, że wszystko ma swoją cenę – nawet śmierć. W jakim stopniu dążenie do pieniędzy nami kieruje?
Czym jest pieniądz?
Ekonomiści definiują pieniądz jako powszechnie akceptowany środek wymiany. To jedno z największych odkryć ludzkości. Pieniądz rozwiązuje problem tzw. podwójnej zbieżności potrzeb. Rolnik sprzedaje swoje zboże w zamian za coś, co jest powszechnie akceptowane, a następnie używa tego, by kupić buty. Szewc nie potrzebuje zboża, ale przyjmuje pieniądze, ponieważ wie, że inni również je od niego przyjmą.
Ludzie, realizując własne, indywidualne cele, odkrywają, że niektóre dobra są chętniej przyjmowane w wymianie niż inne. Carl Menger wyjaśnił, w jaki sposób pieniądz może wyłonić się w sposób spontaniczny w trakcie tego procesu. Alan Greenspan dodał:
Złoto i srebro z czasem stały się istotnymi towarami pełniącymi funkcję pieniądza, albowiem posiadały cechy użyteczne w wymianie handlowej: trwałość, podzielność, łatwość przenoszenia, rozpoznawalność oraz relatywną rzadkość występowania. (…)
Towar wybrany jako środek wymiany musi być dobrem luksusowym. Ludzkie pragnienie dóbr luksusowych jest nieograniczone, dlatego też dobra te cieszą się stałym popytem i zawsze będą akceptowane. Pszenica jest dobrem luksusowym w społeczeństwach niedożywionych, ale nie w społeczeństwie zamożnym. Papierosy zazwyczaj nie pełniłyby funkcji pieniądza, jednak w Europie tuż po II wojnie światowej – gdy uznawano je za dobro luksusowe – stały się nim. Pojęcie "dobra luksusowego” wiąże się z rzadkością oraz wysoką wartością jednostkową. Dzięki wysokiej wartości jednostkowej takie dobro jest łatwe do przenoszenia; dla przykładu, uncja złota jest warta pół tony surówki żelaza.
Pieniądz był pierwotnie narzędziem umożliwiającym współpracę między obcymi sobie ludźmi, którzy nie znali się nawzajem i nie darzyli się zaufaniem. I właśnie na tym polega jego genialność. Pieniądz można wymienić na niemal wszystko, co jest wystawione na sprzedaż. Nie jest on jednak tożsamy z bogactwem.
Na bogactwo społeczeństwa składają się domy, żywność, maszyny, leki, wiedza, zdolności produkcyjne oraz niezliczone inne dobra i usługi, które poprawiają jakość ludzkiego życia. Choć zazwyczaj nie zalicza się tego do kategorii bogactwa, uważam, że posiadanie kochającej i wspierającej rodziny również stanowi formę bogactwa – zwłaszcza w miarę upływu lat.
Złoto i srebro są rzadkie, a ich wydobycie i przekształcenie w formę użyteczną w wymianie handlowej wymaga ogromnego nakładu pracy. Skoro ludzie, kierując się własnym interesem, woleli używać metali szlachetnych jako pieniądza, w jaki sposób doszliśmy do pieniądza papierowego i cyfrowego?
Papierowe znaki pieniężne oraz zapisy cyfrowe są wygodnymi substytutami pieniądza. Wymieniano je na towary i usługi w przekonaniu, że w banku, który je wyemitował, można w każdej chwili otrzymać w zamian właściwy kruszec. Pieniądz papierowy czy cyfrowy nie jest pieniądzem opartym na konkretnym towarze. Pieniądzem były wyłącznie same towary – złoto i srebro. Tak było przynajmniej do momentu, w którym w sprawy te zaczęły ingerować rządy.
Willie Sutton miał powiedzieć, że napadał na banki, bo "tam właśnie były pieniądze”. Z Williego byłby niezły polityk. Rządy zaprzyjaźniły się z bankami z tego samego powodu, dla którego Willie na nie napadał. Gdyby znaczący bank wyemitował więcej kwitów depozytowych, niż posiadał gotówki w swoich skarbcach, ludzie zaczęliby nabierać podejrzeń i wycofywać swoje środki.
"Zaraza” finansowa mogłaby rozprzestrzenić się na inne banki, a rząd – który również trzymał swoje zasoby w bankach – znalazłby się w trudnej sytuacji. Wykorzystując swój status organu dysponującego przymusem, rząd interweniował, by wstrzymać możliwość wymiany kwitów na gotówkę, jednocześnie pozwalając bankom na dalsze funkcjonowanie.
Banki dopuszczały się przywłaszczenia środków, jednak sądy (podległe rządowi) postrzegały to inaczej. Zgodnie z wyrokiem w sprawie Foley przeciwko Hill (1848 r.), "pieniądze powierzone bankierowi stają się – w każdym praktycznym sensie – własnością bankiera, który może nimi dysponować według własnego uznania” – przy czym oczywiście pozostaje on zobowiązany "do zwrotu na żądanie kwoty równoważnej tej, która została mu powierzona”. Jeśli jednak bankier nie był w stanie dokonać zwrotu na żądanie, rządy często pozwalały mu uniknąć odpowiedzialności do czasu, aż będzie mógł uregulować zobowiązanie.
W Stanach Zjednoczonych proceder ten osiągnął punkt kulminacyjny w 1933 roku, kiedy rząd USA odszedł od standardu złota w obrocie krajowym, ogłaszając w praktyce, że dotychczasowe substytuty pieniądza stają się pełnoprawnym pieniądzem, a ich emisją zajmie się jego "wspólnik" – System Rezerwy Federalnej (Fed).
Rynek – czyli ludzie zaangażowani w produkcję i handel – wybrał niegdyś metale szlachetne jako pieniądz. Ludzie oszczędzali, przechowując złote monety, ponieważ ich siła nabywcza miała tendencję do wzrostu. Rząd natomiast wybrał papierowy pieniądz, co pozwoliło mu drukować tyle środków, ile chciał, poprzez sprzedaż własnego długu. Zwiększenie podaży pieniądza obniżało siłę nabywczą każdego dolara i prowadziło do erozji oszczędności. Alan Greenspan, już jako przewodniczący Fed, zauważył w 2002 roku:
W ciągu dwóch dekad po odejściu od standardu złota w 1933 roku wskaźnik cen konsumpcyjnych w Stanach Zjednoczonych wzrósł niemal dwukrotnie. Natomiast w kolejnych czterech dekadach ceny wzrosły pięciokrotnie. Polityka pieniężna, uwolniona od ograniczeń związanych z krajową wymienialnością złota, umożliwiła utrzymujące się nadmierne emisje pieniądza. Jeszcze dziesięć lat temu bankierzy centralni, będąc świadkami ponad półwiecza chronicznej inflacji, wydawali się potwierdzać, że waluta fiducjarna z natury rzeczy narażona jest na nadmierną emisję.
Dodruk pieniądza nie sprawia, że powstaje nowy dom, zostają zebrane dodatkowe plony czy zostaje wyleczona kolejna choroba. Pozwala on jednak sfinansować budowę, zbiory lub leczenie – i na tym polega jego atrakcyjność. Koszt pojawia się później w postaci wyższych cen, upadłości firm i bezrobocia, podczas gdy sam dolar traci siłę nabywczą, zmierzając w stronę całkowitej utraty wartości.
Nowy pieniądz nie rozkłada się w społeczeństwie równomiernie, niczym deszcz. Jego kreacja zmienia wzorce wydatków, relacje cenowe oraz rozkład siły nabywczej. Zyskują ci, którzy otrzymują nowe środki jako pierwsi, zanim jeszcze wzrosną ceny. Tracą wszyscy pozostali, a w szczególności emeryci utrzymujący się ze stałych dochodów.
Wnioski
Jeśli tworzenie pieniądza nie prowadzi do tworzenia bogactwa, to jaki jest sens istnienia Rezerwy Federalnej (Fed)? Instytucję taką jak Fed, która posiada wyłączne prawo do tworzenia pieniądza, nazywa się fałszerzem. Jak zauważył Robert P. Murphy, Fed nie tylko przypomina fałszerza – on nim jest.
Fed jest jednym z wielu rządowych fałszerzy, których historia sięga początków cywilizacji. To historia wojen i inflacji, upadku społecznego i chaosu.
Szczególnie młodzi ludzie powinni zrozumieć, kto kontroluje jednostkę monetarną i dlaczego. Jej integralność jest zbyt ważna, by traktować ją jako coś oczywistego. Pieniądze, które zarabiamy, powinny służyć naszemu życiu, a nie machinie wojennej grasującej na naszej planecie.
Jak podsumował Gary North:
W samym sercu współczesnej gospodarki tkwi oszustwo – oszustwo na gigantyczną skalę. Na czym polega to oszustwo? Na fałszerstwie. Banki to instytucje posiadające rządową licencję na emitowanie fikcyjnych zobowiązań płatniczych (tzw. IOU - I Owe You). Ponieważ zobowiązania te pełnią funkcję pieniądza, są one pieniądzem fałszywym. Stanowi to istotę, fundament i duszę całej współczesnej bankowości.