Kolejny kryzys zmusi świat do powrotu do złota – Grant Williams dla FlyingFrisbee, 1.11.2026.
"Świat, w którym przywykliśmy funkcjonować, uległ zmianie. I im szybciej ludzie zdadzą sobie z tego sprawę, tym lepiej”.
1. Złoto jako naturalny regulator systemu finansowego
Jednym z głównych punktów wyjścia do rozważań jest prezentacja przygotowana w 2018 roku, w której przedstawiono analogię pomiędzy funkcjonowaniem ekosystemu Yellowstone a rolą złota w światowym systemie finansowym. Historia dotyczyła ponownego wprowadzenia wilków do Parku Narodowego Yellowstone w latach 90. Wcześniej wilki zostały niemal całkowicie wyeliminowane. Uznawano je za szkodniki zagrażające populacji jeleni i łosi. Kiedy jednak wprowadzono do parku 11 wilków, okazało się, że ich obecność wywołała znacznie szersze zmiany w całym ekosystemie.
Wilki zaczęły polować na jelenie i łosie, przez co zwierzęta roślinożerne zmieniły swoje zachowania i przestały przebywać w niektórych obszarach. Umożliwiło to odrodzenie roślinności, a wraz z nią powrót kolejnych gatunków zwierząt. Pojawiło się więcej drzew i krzewów, a ich systemy korzeniowe zaczęły wzmacniać brzegi rzek, wpływając nawet na przebieg koryt rzecznych. W rezultacie przywrócenie jednego gatunku doprowadziło do transformacji całego środowiska.
Analogią dla systemu finansowego jest złoto, które przez tysiące lat pełniło funkcję naturalnego regulatora systemu monetarnego. Jego obecność ograniczała możliwość niekontrolowanego zwiększania podaży pieniądza i zadłużania się przez państwa. Kiedy złoto zostało usunięte z centrum systemu finansowego, zniknął również mechanizm, który wymuszał określoną dyscyplinę monetarną i fiskalną. W systemie pozbawionym tego ograniczenia rządy i banki centralne uzyskały znacznie większą swobodę tworzenia pieniądza, finansowania deficytów i odsuwania problemów gospodarczych w czasie.
Przywrócenie złota mogłoby zatem wywołać efekt podobny do ponownego wprowadzenia wilków do Yellowstone. Nie chodziłoby wyłącznie o zmianę sposobu funkcjonowania waluty, lecz o przebudowę całego ekosystemu finansowego. Teoria ta nie została uznana za udowodnioną, ale po ponownym przeanalizowaniu jej w 2026 roku argumenty przemawiające za takim scenariuszem oceniono jako silniejsze niż osiem lat wcześniej.
2. Powrót do standardu złota jako konsekwencja kryzysu, a nie dobrowolna decyzja polityczna
Jedną z najważniejszych tez jest przekonanie, że powrót do standardu złota nie nastąpi w wyniku świadomej decyzji polityków, którzy nagle uznają ten system za najlepsze rozwiązanie. Może do niego dojść dopiero wtedy, gdy obecny system monetarny znajdzie się w tak poważnym kryzysie, że dalsze funkcjonowanie bez nowego fundamentu stanie się niemożliwe. Żaden polityk nie chce dobrowolnie pozbawiać się narzędzi, które pozwalają mu finansować programy publiczne, zwiększać wydatki i reagować na kryzysy poprzez emisję nowego pieniądza.
Dlatego powrót do złota miałby być wymuszony przez okoliczności. W przedstawionej interpretacji historia ostatnich około 250 lat pokazuje powtarzający się cykl. Państwa funkcjonują w systemie opartym na złocie lub bimetalizmie, następnie narasta zadłużenie i presja na zwiększanie wydatków, władze stopniowo odchodzą od ograniczeń monetarnych, a wraz z tym rośnie skala zadłużenia i niestabilności. W końcu dochodzi do kryzysu, który wymusza restrukturyzację systemu i powrót do bardziej restrykcyjnych zasad. Procesowi temu często towarzyszą deflacja, redukcja zadłużenia i bolesna stabilizacja.
W tym kontekście ostatnie około 70 lat funkcjonowania świata bez klasycznego standardu złota stanowi historyczny wyjątek. System oparty na pieniądzu fiducjarnym pozwolił na znacznie większą ekspansję kredytową i zadłużenia, ale nie oznacza to, że taka sytuacja może trwać bez końca.
Istotne jest również odwrócenie kolejności wydarzeń, którą zazwyczaj zakłada się w tradycyjnych rozważaniach o powrocie do standardu złota. Nie będzie najpierw decyzji o wprowadzeniu nowego systemu, a następnie de-lewarowania gospodarki. Bardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że najpierw nastąpi chaos na rynkach finansowych, pogłębienie niestabilności politycznej i społecznej, a następnie wielkie de-lewarowanie, obejmujące bankructwa, restrukturyzacje i umarzanie części zobowiązań. Dopiero po tym procesie może pojawić się potrzeba ponownego zakotwiczenia systemu monetarnego w złocie.
3. Dlaczego złoto, a nie Bitcoin?
Bitcoin jest uznawany za interesującą technologię i potencjalnie wartościowy składnik portfela inwestycyjnego, ale jego zdolność do pełnienia funkcji fundamentu przyszłego systemu monetarnego pozostaje nieudowodniona. Najważniejszą przewagą złota jest jego historia. Przez około 6000 lat było ono wykorzystywane przez różne cywilizacje jako środek wymiany, przechowywania wartości i rezerwa majątkowa. Przetrwało zmiany ustrojów, upadki państw, wojny i kolejne kryzysy monetarne. W różnych kulturach i systemach politycznych zachowywało rozpoznawalną wartość. Bitcoin nie przeszedł jeszcze porównywalnego testu historycznego.
Istotny jest również problem powszechnej akceptacji. Złoto jest aktywem, którego właściwości i znaczenie są zrozumiałe dla zdecydowanej większości państw i instytucji finansowych na całym świecie. Bitcoin nie ma jeszcze takiego poziomu legitymizacji. Dodatkowo jego cena charakteryzuje się dużą zmiennością, a zachowanie w warunkach globalnego kryzysu monetarnego pozostaje niewiadomą. Nie wiadomo, czy w sytuacji utraty zaufania do walut i instytucji finansowych Bitcoin zachowywałby się jak stabilna rezerwa wartości, czy raczej jak ryzykowne aktywo spekulacyjne.
Znaczenie ma również fizyczność złota. Istnieje ono niezależnie od infrastruktury cyfrowej, dostępu do sieci i funkcjonowania systemów informatycznych. Bitcoin jest natomiast aktywem cyfrowym, którego użytkowanie zależy od określonej infrastruktury technologicznej. W sytuacji poważnego kryzysu fizyczny charakter złota może mieć istotne znaczenie psychologiczne i polityczne.
Z punktu widzenia państw powrót do złota byłby również rozwiązaniem znacznie łatwiejszym do zaakceptowania niż oparcie systemu monetarnego na Bitcoinie. Banki centralne już posiadają ogromne rezerwy złota i mają doświadczenie w zarządzaniu tym aktywem. Nie oznacza to jednak, że Bitcoin jest pozbawiony znaczenia. Jego ogromną zasługą jest zwrócenie uwagi młodego pokolenia na problem pieniądza fiducjarnego (dekretowego), inflacji, kreacji pieniądza, polityki banków centralnych i ograniczonej podaży pieniądza. Dzięki popularności kryptowalut termin "fiat currency" stał się znacznie bardziej rozpoznawalny. Jednocześnie popularność Bitcoina przyczyniła się do rozwoju bardzo spekulacyjnego podejścia do inwestowania. Część młodych inwestorów osiągnęła wysokie zyski w krótkim czasie i zaczęła traktować rynki finansowe jako miejsce szybkiego zarabiania pieniędzy, nie zawsze rozumiejąc ryzyko utraty kapitału.
Pojawia się również problem zaufania w systemach cyfrowych. Nawet jeżeli złoto stanowiłoby pokrycie cyfrowego pieniądza, należałoby ufać instytucji, która przechowuje kruszec. Trzeba byłoby mieć pewność, że złoto rzeczywiście istnieje, nie zostało wielokrotnie zastawione i że właściciel cyfrowego zapisu będzie mógł faktycznie wymienić go na fizyczny metal. W przeciwnym razie powstałby kolejny system oparty na obietnicach, a więc potencjalnie podatny na te same problemy co obecny system finansowy. Złoto nie rozwiązuje automatycznie wszystkich problemów związanych z pośrednictwem i przechowywaniem, ale pozostaje najbardziej sprawdzonym historycznie fundamentem, jaki jest dostępny.
4. Złoto jako jednostka rozliczeniowa i prawdziwy miernik wartości
Pieniądz pełni trzy podstawowe funkcje: jest środkiem wymiany, środkiem przechowywania wartości oraz jednostką rozliczeniową. Ta ostatnia funkcja ma szczególne znaczenie, ponieważ obecnie niemal wszystkie ceny wyrażamy w dolarach, euro, funtach czy złotych. Traktujemy walutę jako obiektywny miernik wartości, mimo że sama waluta może systematycznie tracić siłę nabywczą.
Jeżeli ceny nieruchomości, akcji, wynagrodzenia i PKB rosną nominalnie, nie oznacza to automatycznie, że realne bogactwo społeczeństwa zwiększa się w takim samym stopniu. Wzrost nominalnej wartości aktywów może być częściowo skutkiem spadku siły nabywczej pieniądza. Dlatego w przedstawionym podejściu należy zmienić punkt odniesienia i zacząć analizować wartość różnych aktywów w złocie.
Zamiast pytać, czy złoto osiągnie 5000, 10 000 czy 20 000 dolarów za uncję, ważniejsze jest pytanie, ile nieruchomości, akcji lub innych dóbr można kupić za określoną ilość kruszcu. Jeżeli kilkadziesiąt lat temu określona ilość złota nie wystarczała na zakup atrakcyjnej nieruchomości nad wodą, a obecnie pozwala ją kupić, oznacza to wzrost siły nabywczej złota względem nieruchomości, niezależnie od nominalnej ceny metalu.
Z tego powodu istotne są relacje pomiędzy ceną nieruchomości a złotem, wartością akcji a złotem oraz wielkością zadłużenia a rezerwami złota. W tym ujęciu złoto jest jednostką (punktem) odniesienia i pozwala ocenić, czy określone aktywa rzeczywiście drożeją, czy jedynie ich nominalna wycena rośnie wskutek osłabienia waluty.
5. Złoto jako długoterminowe zabezpieczenie majątku
Istotna jest koncepcja posiadania złota bez zamiaru ciągłego handlowania nim. Zamiast sprzedawać kruszec po osiągnięciu określonej ceny, można przechowywać go przez dziesięciolecia i wykorzystać dopiero wtedy, gdy pojawi się atrakcyjniejsza możliwość inwestycyjna. Przykładowo, gdyby akcje stały się wyjątkowo tanie, można byłoby wymienić część złota na udziały w przedsiębiorstwach.
Jako punkt odniesienia przywołano sytuację z 1982 roku, kiedy indeks S&P 500 był wyceniany na około sześciokrotność zysków, a stopa dywidendy wynosiła około 6%. Gdyby w przyszłości rynek akcji ponownie znalazł się w podobnej sytuacji, część posiadanego złota można byłoby zamienić na akcje, wykorzystując wyjątkowo atrakcyjne wyceny.
Przedstawiono również koncepcję portfela określanego jako "Dolce Far Niente", czyli słodycz nic-nierobienia. Chodzi o zbudowanie portfela, który nie wymaga ciągłego monitorowania rynków, codziennych decyzji i nieustannego reagowania na zmiany cen. Jako przykładową początkową alokację wskazano 15% w złocie, 5% w Bitcoinie, a pozostałe 80% w akcjach i obligacjach.
Nie jest to jednak sztywna alokacja, którą trzeba regularnie przywracać. Jeżeli złoto i Bitcoin znacząco zyskają na wartości, ich udział w portfelu może naturalnie wzrosnąć. Przywołano przykład portfela, w którym udział złota przekroczył 50% wartości części inwestycyjnej i oszczędnościowej. Wynikało to zarówno z kolejnych zakupów, jak i ze wzrostu wartości wcześniej posiadanego kruszcu.
6. Koniec czterdziestoletniego okresu sprzyjającego rynkom finansowym
W ciągu ostatnich 40 lat światowe rynki funkcjonowały w wyjątkowo korzystnym środowisku, przede wszystkim ze względu na systematyczny spadek kosztu kapitału. Stopy procentowe przez dekady były obniżane, a banki centralne coraz częściej interweniowały w celu stabilizowania rynków i wspierania gospodarki.
Tańszy pieniądz sprzyjał wzrostowi cen akcji, obligacji, nieruchomości, surowców i innych aktywów. Wiele klas aktywów mogło jednocześnie zyskiwać, ponieważ finansowanie stawało się coraz tańsze, a inwestorzy byli skłonni płacić coraz więcej za przyszłe przepływy pieniężne.
Obecnie warunki zaczynają się odwracać. Koszt kapitału rośnie, inflacja pozostaje istotnym problemem, a zadłużenie publiczne osiągnęło poziomy, których obsługa staje się coraz trudniejsza. W rezultacie środowisko inwestycyjne może być znacznie mniej korzystne niż w poprzednich czterech dekadach. Strategie, które przynosiły dobre rezultaty w okresie spadających stóp procentowych, nie muszą działać równie dobrze w świecie droższego pieniądza.
W tym kontekście przywołano obserwację z konferencji inwestycyjnej, w której uczestniczyło około 600–700 osób. Zadano pytanie, kto uważa, że rynki nie znajdują się obecnie w bańce spekulacyjnej. Nie podniesiono ani jednej ręki. Pokazuje to, że świadomość ryzyka bańki jest coraz bardziej powszechna. Problem polega jednak na tym, że nawet jeżeli wiadomo, iż na rynku istnieje bańka, nie da się dokładnie przewidzieć momentu jej pęknięcia.
Dlatego ważniejsze od prób przewidzenia konkretnej daty jest przygotowanie portfela na różne scenariusze. Szczególne znaczenie ma przy tym wiek inwestora. Osoba w wieku 25 lat ma przed sobą kilkadziesiąt lat inwestowania, może wykorzystać duże spadki do zakupów po atrakcyjnych cenach i ma czas na odbudowanie kapitału. Inaczej wygląda sytuacja osoby w wieku około 60 lat, która ma znacznie krótszy horyzont inwestycyjny i nie może sobie pozwolić na trwałą utratę dużej części oszczędności.
Jako przykład podano hipotetyczny spadek indeksu S&P 500 o 60%. Dla młodego inwestora może to być okazja inwestycyjna, natomiast dla osoby zbliżającej się do emerytury może oznaczać utratę bezpieczeństwa finansowego na resztę życia. Przywołano również powiedzenie jednego z dawnych przełożonych z londyńskiego City, że nie należy obstawiać "Armagedonu", ponieważ nawet jeżeli przewidywania okażą się trafne, może już nie być nikogo, kto wypłaci wygraną. Strategia oparta wyłącznie na oczekiwaniu całkowitego załamania systemu jest równie niebezpieczna jak ignorowanie ryzyka.
7. Spekulacja, Bitcoin i niebezpieczeństwo mylenia szczęścia z umiejętnościami
Duże zyski osiągane przez część osób na Bitcoinie mogły stworzyć przekonanie, że zarabianie dużych pieniędzy jest stosunkowo łatwe. Następnie podobny sposób myślenia został przeniesiony na akcje, a rozwój aplikacji brokerskich, takich jak Robinhood, umożliwił bardzo łatwe spekulowanie.
Problem polega na tym, że hossa często nagradza ryzykowne zachowania. Inwestorzy mogą osiągać wysokie zyski, nie rozumiejąc rzeczywistych mechanizmów rynku ani nie ucząc się właściwego zarządzania ryzykiem. W konsekwencji zaczynają przypisywać sobie umiejętności, które w rzeczywistości mogą wynikać przede wszystkim ze szczęścia i korzystnych warunków rynkowych.
Warto wspomnieć tutaj o Kyle Bassie, który opowiedział o największym błędzie swojej kariery. Pierwsza spółka, którą zdecydował się shortować, spadła do zera i doprowadziła do bankructwa. Sukces tej transakcji sprawił, że uznał krótką sprzedaż za niezwykle łatwy sposób zarabiania pieniędzy. W kolejnych pięciu transakcjach stracił jednak wszystko. Historia ta pokazuje, jak pojedynczy sukces może doprowadzić do fałszywego poczucia kompetencji i nadmiernej pewności siebie.
Nie należy kupować aktywów wyłącznie dlatego, że ktoś w internecie poleca określoną spółkę lub instrument finansowy. Osoba publikująca rekomendację może następnego dnia zmienić zdanie, sprzedać własne akcje albo otworzyć pozycję krótką, podczas gdy odbiorca nadal będzie trzymał aktywo, nie wiedząc, co powinien zrobić. Każdy powinien samodzielnie rozumieć powody zakupu, wiedzieć, jakie wydarzenia potwierdzają jego tezę inwestycyjną, jakie okoliczności ją unieważniają i w jakiej sytuacji należy sprzedać aktywo. Bez tego inwestowanie staje się uzależnione od opinii innych osób, a nie od własnej analizy.
8. Utrata zaufania do instytucji jako początek kryzysu monetarnego
Fundamentem pieniądza fiducjarnego jest zaufanie do instytucji, które go emitują i gwarantują jego funkcjonowanie. W przeciwieństwie do złota pieniądz fiducjarny nie posiada wartości wynikającej z fizycznego materiału, z którego został wykonany. Jego wartość wynika przede wszystkim z powszechnej akceptacji oraz wiary w stabilność państwa, banku centralnego i całego systemu finansowego.
Gdy społeczeństwo zaczyna tracić zaufanie do tych instytucji, może stopniowo tracić również zaufanie do samego pieniądza. Proces ten może rozpocząć się od inflacji i rosnących kosztów życia. Następnie pojawia się rozdźwięk pomiędzy oficjalnymi statystykami a codziennym doświadczeniem gospodarstw domowych. Jeżeli oficjalne dane pokazują inflację na poziomie 5%, podczas gdy ludzie odczuwają wzrost kosztów żywności, ogrzewania i mieszkania rzędu 15–20%, zaczynają kwestionować wiarygodność przedstawianych informacji.
W pewnym momencie przestają wierzyć nie tylko w statystyki, ale również w komunikaty polityków i instytucji. Następnie pojawia się pytanie o rzeczywistą wartość waluty, a ludzie zaczynają szukać alternatywnych sposobów przechowywania majątku.
W tym kontekście wspomniano o zjawisku fiscal drag, czyli fiskalnym drenażu. Polega ono na tym, że wzrost nominalnych dochodów może przesuwać podatników do wyższych progów podatkowych, nawet jeżeli ich realna siła nabywcza nie wzrasta. W rezultacie ludzie płacą coraz wyższe podatki, mimo że ich rzeczywista sytuacja ekonomiczna nie ulega proporcjonalnej poprawie. To dodatkowo pogłębia frustrację społeczną i utratę zaufania do państwa.
9. Cykle historyczne i powtarzalność kryzysów społecznych
W rozważaniach pojawia się również teoria przedstawiona w książce "The Fourth Turning" autorstwa Neila Howe'a i Williama Straussa. Zakłada ona, że społeczeństwa przechodzą przez powtarzające się cykle historyczne, obejmujące okresy rozwoju, stabilizacji, osłabienia instytucji i kryzysu.
Istotnym elementem tej koncepcji jest pamięć historyczna. Pokolenia, które bezpośrednio doświadczyły wielkich kryzysów, wojen i załamań gospodarczych, z czasem odchodzą, a wraz z nimi zanika pamięć o mechanizmach, które doprowadziły do wcześniejszych katastrof. Kolejne pokolenia przestają rozumieć zagrożenia, traktują dotychczasowy porządek jako coś trwałego i zaczynają powtarzać błędy poprzedników.
W tym kontekście przywołano wzrost znaczenia skrajnej prawicy i populizmu w Europie. Według przedstawionej interpretacji część społeczeństw nie pamięta już bezpośrednio wydarzeń z lat 30. XX wieku, dlatego łatwiej powracają mechanizmy polityczne i społeczne, które wcześniej prowadziły do destabilizacji. Teoria cykli historycznych ma zatem tłumaczyć, dlaczego obecne napięcia mogą być częścią szerszego procesu, a nie jedynie zbiorem odosobnionych wydarzeń.
10. Rosnąca presja fiskalna i możliwość przejmowania prywatnego majątku
Ważnym i bardziej radykalnym scenariuszem jest możliwość zwiększania przez państwa obciążeń dotyczących prywatnego majątku. Punktem wyjścia jest przekonanie, że podstawowym źródłem dochodów państwa są podatki, ale możliwość ich dalszego zwiększania ma swoje granice. Po przekroczeniu określonego poziomu opodatkowania ludzie mogą ograniczać aktywność zawodową, inwestycje i działalność gospodarczą.
Jeżeli jednocześnie rosną wydatki publiczne, a dalsze zadłużanie i kreacja pieniądza stają się coraz trudniejsze, rządy mogą zacząć poszukiwać dodatkowych źródeł dochodów w istniejącym majątku obywateli. W takim scenariuszu pojawia się możliwość wprowadzania podatków od nieruchomości, pustostanów, drugich domów, dużych majątków czy niezrealizowanych zysków kapitałowych. Możliwe są również dodatkowe opłaty związane z posiadaniem określonych aktywów i zmiany zasad wyceny rezerw złota.
W Vancouver na przykład wprowadzono podatek od pustostanów, mający ograniczać sytuację, w której zagraniczny kapitał kupuje nieruchomości, podnosi ich ceny, a następnie pozostawia je niewykorzystane. Przedstawiono przypadek właściciela apartamentu wartego około 10 milionów dolarów kanadyjskich. Przy dodatkowym podatku wynoszącym 6% rocznie jego obciążenie wynosiłoby około 600 000 dolarów kanadyjskich. Właściciel mógłby więc znaleźć się w sytuacji, w której posiada bardzo wartościową nieruchomość, ale nie dysponuje odpowiednią ilością gotówki, aby opłacić podatek. W rezultacie mógłby zostać zmuszony do sprzedaży.
Jeżeli podobna sytuacja dotyczyłaby większej liczby właścicieli, mogłoby dojść do zwiększenia podaży nieruchomości i gwałtownego spadku cen. W ten sposób podatek, który miał uderzać w właścicieli drogich nieruchomości i ograniczać spekulację, mógłby doprowadzić do destabilizacji całego rynku.
Wskazano również, że kapitał przepływa tam, gdzie jest najlepiej traktowany. Jeżeli państwo zaczyna nadmiernie obciążać określone aktywa, inwestorzy mogą przenieść kapitał do innych krajów i jurysdykcji. Agresywna polityka podatkowa może zatem ostatecznie pogorszyć sytuację gospodarczą państwa, które próbuje w ten sposób zwiększyć swoje dochody.
11. Zamrożenie rosyjskich aktywów jako punkt zwrotny w międzynarodowym systemie finansowym
Przez wiele lat państwa zakładały, że rezerwy walutowe przechowywane za granicą są bezpieczne i dostępne niezależnie od bieżących konfliktów politycznych. Zamrożenie rosyjskich aktywów pokazało jednak, że posiadanie zagranicznych rezerw nie oznacza pełnej kontroli nad nimi. Dostęp do nich może zostać zablokowany na podstawie decyzji politycznych, a system finansowy może być wykorzystywany jako narzędzie nacisku geopolitycznego.
W rezultacie inne państwa zaczęły intensywniej zastanawiać się nad alternatywnymi sposobami zabezpieczania swoich rezerw. Jednym z przejawów tego procesu jest repatriacja złota, czyli sprowadzanie kruszcu z zagranicznych skarbców do własnego kraju. Państwa mogą nie chcieć przechowywać całego złota w Banku Anglii czy Rezerwie Federalnej w Nowym Jorku, ponieważ coraz większe znaczenie ma nie tylko wartość rezerw, ale również możliwość faktycznego dysponowania nimi.
12. Jak mógłby wyglądać nowy system monetarny oparty na złocie?
Nie zakłada się koniecznie powrotu do klasycznego standardu złota, w którym każdy obywatel mógłby wymienić banknoty na określoną ilość kruszcu. Bardziej prawdopodobny jest model, w którym złoto ponownie pełniłoby funkcję aktywa rezerwowego i fundamentu rozliczeń pomiędzy państwami.
Jako historyczny przykład przywołano system z Bretton Woods, funkcjonujący przez około 25–30 lat. Dolar amerykański był w nim powiązany ze złotem, natomiast inne waluty utrzymywały stałe relacje względem dolara. Złoto stanowiło ostateczny punkt odniesienia dla całego systemu.
Podobny mechanizm mógłby zostać ponownie wykorzystany, choć niekoniecznie w formie systemu opartego wyłącznie na dolarze. Jedną z możliwości byłby koszyk kilku najważniejszych walut powiązany ze złotem. Innym rozwiązaniem mogłoby być stworzenie azjatyckiego systemu rozliczeniowego opartego na złocie, potencjalnie z udziałem państw związanych z BRICS. Możliwy byłby również odrębny system zachodni lub międzynarodowy mechanizm rozliczeniowy wykorzystujący rozwiązania podobne do specjalnych praw ciągnienia MFW, czyli SDR (Special Drawing Rights), albo koncepcji Bancora zaproponowanej przez Johna Maynarda Keynesa.
Przywołanie SDR i Bancora pokazuje, że pomysł stworzenia ponadnarodowej jednostki rozliczeniowej nie jest nowy. W różnych okresach rozważano możliwość zbudowania systemu, który nie byłby całkowicie uzależniony od jednej waluty narodowej. Złoto mogłoby w takim rozwiązaniu pełnić funkcję wspólnego punktu odniesienia i stabilizatora wartości.
13. Dlaczego nowy system wymagałby bankructw i redukcji zadłużenia?
Problem obecnego systemu nie polega wyłącznie na niewłaściwej polityce monetarnej, ale również na skali zgromadzonych zobowiązań. Przez około 25 lat rządy i banki centralne próbowały odsuwać moment rozliczenia długów poprzez kolejne interwencje, zwiększanie podaży pieniądza i wspieranie rynków finansowych.
W ten sposób problem nie znikał, lecz narastał. W pewnym momencie dalsze drukowanie pieniędzy może przestać wystarczać do utrzymania stabilności. Nowy system wymagałby więc bolesnego procesu delewarowania, obejmującego bankructwa, restrukturyzacje zobowiązań, umarzanie części długów i odpisy finansowe. Konieczna mogłaby być również przebudowa systemu bankowego oraz zmiana sposobu rozliczania zobowiązań pomiędzy państwami.
Złoto miałoby wówczas pełnić funkcję fundamentu nowego systemu po zakończeniu tego procesu. Nie byłoby rozwiązaniem pozwalającym uniknąć wszystkich strat, lecz raczej punktem odniesienia umożliwiającym odbudowę zaufania po okresie głębokiej destabilizacji.
14. Rewaluacja złota i możliwe ceny.
Jednym z bardziej konkretnych wątków jest możliwość oficjalnego przeszacowania amerykańskich rezerw złota. Stany Zjednoczone posiadają około 8133 ton kruszcu. Jaka musiałaby być cena złota, aby relacja pomiędzy wartością tych rezerw a zadłużeniem państwa wróciła do poziomów obserwowanych w przeszłości?
Przywołano dwa historyczne punkty odniesienia. Przeliczenie relacji z 1980 roku dawałoby cenę około 40 000 dolarów za uncję, natomiast odniesienie do poziomów z 1917 roku wskazywałoby około 72 000 dolarów za uncję. Nie są to prognozy rynkowe ani przewidywania, że złoto osiągnie takie ceny w określonym terminie. Są to wartości wynikające z określonych założeń dotyczących pokrycia zadłużenia rezerwami złota.
Jak hipotetycznie mógłby wyglądać mechanizm rewaluacji? Państwo mogłoby oficjalnie podnieść wycenę złota, przykładowo do 10 000 dolarów za uncję, i zaoferować jego skup po tej cenie. Następnie cena mogłaby wzrosnąć jeszcze bardziej, przykładowo do 15 000 dolarów. Taki proces mógłby poprawić bilans państwa i zmienić relację pomiędzy wartością rezerw a zobowiązaniami.
Istnieje jednak ryzyko, że obywatele zostaliby zmuszeni do sprzedaży złota państwu po oficjalnej cenie, która szybko przestałaby odpowiadać rzeczywistej wartości rynkowej. Pojawił się również scenariusz wprowadzenia podatku od niezrealizowanych zysków kapitałowych po oficjalnym przeszacowaniu złota, co mogłoby oznaczać dodatkowe obciążenia dla prywatnych właścicieli kruszcu.
15. Możliwość zakazania Bitcoina i przejęcia prywatnego złota
W przypadku skrajnego kryzysu finansowego rządy mogą podejmować radykalne działania, aby utrzymać kontrolę nad systemem monetarnym. W odniesieniu do Bitcoina mogłoby to oznaczać zakaz jego posiadania, ograniczenie możliwości korzystania z kryptowalut lub wymuszenie przejścia na państwową walutę cyfrową. Bitcoin może posiadać zalety wynikające z decentralizacji, ale wprowadzenie zakazów i sankcji mogłoby znacznie utrudnić jego legalne wykorzystanie.
W przypadku złota państwa mogłyby zastosować inne rozwiązania. Możliwe byłoby wprowadzenie obowiązku sprzedaży kruszcu państwu, przejęcie złota za określoną rekompensatą, narzucenie oficjalnej ceny wykupu lub wprowadzenie dodatkowych podatków dotyczących posiadania i wzrostu wartości metalu.
Jako historyczny przykład przywołano amerykańskie działania z 1933 roku, związane z Executive Order 6102. Wówczas wprowadzono obowiązek oddania przez obywateli większości monet i sztabek złota, z określonymi wyjątkami. Następnie zmieniono oficjalną cenę złota, dzięki czemu państwo uzyskało korzyść wynikającą z przeszacowania kruszcu.
16. Dlaczego kolejne programy dodruku pieniądza mogą być coraz bardziej inflacyjne?
Po kryzysie finansowym z 2008 roku ogromne ilości nowego pieniądza zostały skierowane przede wszystkim do sektora finansowego. Pieniądze trafiały do banków, instytucji finansowych, rynków kapitałowych i innych aktywów. Efektem był przede wszystkim wzrost cen akcji, obligacji i nieruchomości. Nie oznaczało to jednak automatycznie równie szybkiego wzrostu cen codziennych produktów i usług.
Podczas pandemii mechanizm był inny. Pieniądze zaczęły trafiać bezpośrednio do gospodarstw domowych, co zwiększyło popyt konsumpcyjny. W rezultacie wzrosły ceny żywności, energii, towarów, usług i innych produktów codziennego użytku. Inflacja stała się znacznie bardziej odczuwalna dla przeciętnego człowieka.
Kolejna fala emisji pieniądza może mieć jeszcze poważniejsze konsekwencje dla zaufania do walut. Rządy mogą stanąć przed kryzysem zadłużenia, którego nie da się rozwiązać przez podnoszenie podatków ani tradycyjne ratowanie instytucji finansowych. Wówczas mogą zdecydować się na kierowanie środków bezpośrednio do obywateli. Podaż pieniądza ponownie wzrośnie, ale tym razem społeczeństwo może być już znacznie mniej skłonne wierzyć w stabilność waluty.
Po pandemii politycznie bardzo trudno byłoby wrócić do sytuacji, w której państwo ratuje przede wszystkim banki, a nie obywateli. Ponowne ratowanie sektora finansowego mogłoby wywołać protesty. W rezultacie przyszłe programy stymulacyjne mogą mieć bardziej bezpośredni wpływ na gospodarkę realną i popyt konsumpcyjny.
17. Ryzyko hiperinflacji i ograniczenia współczesnego systemu pieniężnego
Utrata zaufania do pieniądza może doprowadzić do bardzo poważnych zaburzeń monetarnych. Jako historyczne przykłady przywołano Republikę Weimarską, Zimbabwe i Wenezuelę. We wszystkich tych przypadkach istotną rolę odegrała polityka państwa, w tym nadmierna ekspansja podaży pieniądza i błędne zarządzanie gospodarką.
W przypadku współczesnych systemów cyfrowych pojawia się dodatkowa niewiadoma. Nie wiadomo dokładnie, jak przebiegałaby hiperinflacja w gospodarce, w której pieniądz istnieje w większości w postaci cyfrowych zapisów. Państwo mogłoby stworzyć własną walutę cyfrową, a następnie zmienić zasady jej emisji.
Istnieją dwa podstawowe źródła wzrostu podaży pieniądza. Pierwszym jest kreacja pieniądza przez banki komercyjne, które tworzą pieniądz w procesie udzielania kredytów. Jeżeli stopy procentowe pozostają niskie, a oficjalne dane inflacyjne nie odzwierciedlają rzeczywistego wzrostu kosztów życia, może dojść do nadmiernej ekspansji kredytowej. Drugim źródłem jest ilościowe luzowanie, czyli QE, w ramach którego banki centralne zwiększają swoje bilanse poprzez zakupy aktywów finansowych. Połączenie tych dwóch mechanizmów może prowadzić do długotrwałej presji inflacyjnej, zwłaszcza jeżeli społeczeństwo zacznie kwestionować wartość waluty i poszukiwać alternatywnych sposobów przechowywania majątku.
18. Dlaczego doświadczenia Japonii mogą być mylące?
Jako przykład często wykorzystywany do uzasadniania bezpieczeństwa ekspansywnej polityki monetarnej przywołuje się Japonię, która rozpoczęła politykę luzowania ilościowego około 1999–2000 roku. Argumentuje się, że skoro Japonia przez długi czas zwiększała podaż pieniądza, nie doprowadzając do wysokiej inflacji konsumenckiej, podobna polityka nie musi być niebezpieczna.
W przedstawionej analizie jest to jednak błędny wniosek. Japoński rynek obligacji ma specyficzną strukturę, która różni się od rynków innych rozwiniętych gospodarek. Ponadto brak wysokiej inflacji konsumenckiej nie oznacza, że nowy pieniądz nie wpłynął na ceny. Ekspansja monetarna wspierała między innymi rynek nieruchomości, akcje, dzieła sztuki, wino inwestycyjne i inne dobra kolekcjonerskie.
Pieniądz trafiał więc w znacznym stopniu do aktywów, a nie do codziennej konsumpcji. Dlatego japońskie doświadczenia nie powinny być automatycznie przenoszone na inne gospodarki. Brak wysokiej inflacji w oficjalnych wskaźnikach konsumenckich nie oznacza, że ekspansja monetarna nie wywołuje inflacji cen aktywów.
19. Co mogłoby przerwać negatywny scenariusz?
Załamanie obecnego systemu i dewaluacja walut są absolutnie nieuniknione. Istnieją wydarzenia, które mogłyby zmienić obecną trajektorię gospodarczą. Szansą na odwrócenie sytuacji jest potencjalny przełom technologiczny, taki jak zimna fuzja, rozwój sztucznej inteligencji prowadzący do ogromnego wzrostu produktywności, rewolucyjny wzrost gospodarczy wynikający z nowych technologii lub inne nieoczekiwane wydarzenia o dużej skali. Takie zmiany mogłyby zwiększyć realną zdolność gospodarek do obsługi zadłużenia i poprawić sytuację finansową państw.
Ale opieranie finansowej strategii na wystąpieniu wyjątkowych i trudnych do przewidzenia wydarzeń jest ryzykowne. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest kontynuowanie przez rządy dotychczasowej polityki, czyli próby rozwiązywania problemów finansowych poprzez zwiększanie podaży pieniądza i odkładanie koniecznej restrukturyzacji zadłużenia.
20. Złoto jako zabezpieczenie przed transformacją całego systemu monetarnego
Obecny świat finansowy może znajdować się nie tylko w kolejnym cyklicznym spowolnieniu gospodarczym, ale w okresie znacznie głębszej zmiany strukturalnej. Przez kilkadziesiąt lat świat funkcjonował w warunkach taniego pieniądza, spadających stóp procentowych, rosnącego zadłużenia i coraz większej interwencji banków centralnych. Ten model pozwalał odsuwać problemy w czasie, ale niekoniecznie je rozwiązywał.
Wraz ze wzrostem kosztu kapitału, utrzymującą się inflacją i rosnącym ciężarem zadłużenia dotychczasowy system może stawać się coraz trudniejszy do utrzymania. Jeżeli społeczeństwa zaczną tracić zaufanie do walut, rządów i instytucji finansowych, pojawi się potrzeba znalezienia nowego fundamentu monetarnego. Złoto może wówczas ponownie odegrać centralną rolę nie dlatego, że zostanie uznane za doskonałe rozwiązanie, ale dlatego, że jest jednym z niewielu aktywów posiadających wielowiekową historię powszechnej akceptacji i niezależność od decyzji politycznych.
Najważniejsza zmiana w sposobie myślenia polega na tym, aby nie traktować złota wyłącznie jako inwestycji, której cena ma wzrosnąć. Należy postrzegać je jako alternatywną jednostkę przechowywania i mierzenia wartości majątku, która może zachować znaczenie również wtedy, gdy obecny system monetarny przejdzie głęboką transformację.
Złoto nie musi zatem być zakładem na osiągnięcie konkretnej ceny za uncję. Jest raczej zakładem na to, że w świecie rosnącego zadłużenia, utraty zaufania do instytucji, coraz większej ingerencji państw w prywatny majątek i potencjalnej dewaluacji walut ponownie wzrośnie znaczenie aktywa, którego podaży nie można dowolnie zwiększać decyzją polityczną.
W tym ujęciu najważniejszym wydarzeniem nie byłby sam wzrost ceny złota, ale zmiana sposobu funkcjonowania całego systemu finansowego. Powrót złota do centrum systemu monetarnego byłby końcowym etapem znacznie szerszego procesu, obejmującego kryzys zadłużenia, utratę zaufania do pieniądza fiducjarnego, restrukturyzację zobowiązań i przebudowę międzynarodowych relacji finansowych.
Złoto może nie tyle skorzystać na kolejnym kryzysie finansowym, ile stać się jednym z fundamentów nowego porządku monetarnego, który wyłoni się po załamaniu dotychczasowego systemu.