Sztuczna inteligencja: potężne narzędzie naszych czasów, czy też środek służący do nękania obywateli? - Gefira, 2.11.2026
W dzisiejszych czasach bezpieczeństwo narodowe opiera się przede wszystkim na sferze technicznej. Sfera ta jest w coraz większym stopniu zdominowana przez sztuczną inteligencję (AI). Rozwija się ona w tempie błyskawicznym – niczym „wojna błyskawiczna” (Blitzkrieg). Agenty AI potrafią już samodzielnie się programować, udoskonalać swoje możliwości i optymalizować się tak, by mogły służyć jako narzędzia hakerskie.
Pewnego dnia programiści z OpenAI odkryli, że ich agenci AI zaczęli komunikować się między sobą, działać wspólnie i koordynować wspólne ataki (zobacz np.: Atak hakerski roju agentów AI z OpenAI na platformę programistyczną Hugging Face). Najnowszy incydent: wieczorem w czwartek 29 października 2026 napastnicy wykorzystali agentów AI, aby uzyskać dostęp do systemów Binance za pośrednictwem zainfekowanego urządzenia jednego z techników. Uzyskali dostęp do infrastruktury podpisującej, zmanipulowali centralne konto wypłat i wypłacili sobie… 6,4 miliarda dolarów w bitcoinach. Cóż, jak zawsze, według mediów głównego nurtu za tym wszystkim mają stać północnokoreańscy hakerzy, ale wątpię, czy nawet sam Kim Jong-un w to wierzy.
Ta zdolność AI do samodoskonalenia (rekurencyjnego ulepszania) powinna zostać zakazana lub ograniczona – do czego nawołuje na przykład znany publicysta Ezra Klein. Bill Gates (program "Meet the Press", NBC News, 27 września 2026) ostrzega również nie tylko przed daleko idącymi zagrożeniami związanymi ze sztuczną inteligencją – od ogromnych wstrząsów na rynku pracy i wzrostu liczby cyberataków po skrajne scenariusze – ale także przed potencjalną liczbą nawet miliarda ofiar śmiertelnych wynikających z niewłaściwego wykorzystania lub wymknięcia się technologii spod kontroli. W szeroko uznanym liście otwartym oraz ostatnich wypowiedziach współzałożyciel firmy Microsoft wzywa zatem do wprowadzenia wiążących przepisów, rygorystycznych regulacji oraz globalnych organów nadzorczych na całym świecie.
Dziwne. Ktoś, kto zaledwie trzy lata temu wychwalał sztuczną inteligencję i przyczyniał się do jej rozwoju, inwestując w nią ciężkie miliardy, dokonał całkowitego zwrotu o 180 stopni. Dlaczego tak się stało?
Metoda jest taka sama jak zawsze. Najpierw tak zwani "eksperci" wywołują panikę, a potem na tym zarabiają. Znamy tę metodę z czasów pandemii: najpierw panika, trumny w Bergamo, potem zbawienie dzięki firmie Gatesa, żeby mogli nam sprzedać szczepionki. Dzisiaj wygląda to tak, jakby szefowie branży sztucznej inteligencji mówili: "Mamy dla was bombę, ale jednocześnie sprzedajemy wam schron przeciwlotniczy za dziesiątki miliardów dolarów". Umowa stoi? Amerykańscy giganci internetowi mają bowiem podwójny plan i albo stosują podwójne standardy, albo w ogóle nie mają żadnych zasad moralnych. Teraz chcą nas przekonać, że sztuczna inteligencja jest tak niebezpieczna, że wkrótce będziemy musieli chronić się za pomocą programu, który sami stworzyli. Programu (nowego oprogramowania) jeszcze nie ma, ale wkrótce się pojawi. Można się o to założyć, znając Gatesa, który nieustannie próbował załatać luki w systemie Windows i potrzebował 11 wersji, by jakoś to ogarnąć.
Cała branża sztucznej inteligencji stanowi również element konfrontacji między Chinami a Stanami Zjednoczonymi, a panika szerzona przez autorów zajmujących się AI wynika z ich obaw, że Chiny depczą Amerykanom po piętach. OpenAI i Anthropic inwestują ogromne środki w centra danych, gdyż stworzyły swoje modele w celu generowania zysków (trzeba za nie płacić), a bezpłatna konkurencja z Chin (taka jak Deepseek) jest zaledwie kilka kroków za nimi. Może to być ogromna pułapka zastawiona przez Chiny, podobnie jak w przypadku przemysłu motoryzacyjnego, gdzie europejscy producenci samochodów mogą zostać zmieceni z powierzchni ziemi. Dolina Krzemowa również może pod presją kosztów oraz z powodu niedoborów energii wynikających z przeciążenia elektrowni.
Warto w tym miejscu podkreślić, że agenty AI nie działają z własnej woli. Są tworzone przez ludzi za pomocą poleceń (promptów); zatem gdy dochodzi do incydentów – takich jak ataki na banki czy na australijski centralny portal zdrowotny – to ostatecznie za wszystkim stoją ludzie. Rzecz w tym, że system wymyka się spod kontroli, a tworzą go osoby, które w rzeczywistości znajdują się poza kontrolą rządów (Gates, Musk i inni). Technologia jest bowiem ze swej natury neutralna – nie jest ani dobra, ani zła. To od nas zależy, jak ją zdefiniujemy i czy wykorzystamy we właściwy sposób.
Owszem, słowa Gatesa są częściowo prawdziwe: już teraz mnóstwo ludzi traci swoje miejsca na rynku pracy – projektanci stron internetowych, tłumacze, copywriterzy… Na jaki zawód mieliby się przekwalifikować? Sztuczna inteligencja podsuwa w tej kwestii jedynie niedorzeczne propozycje. Sam się o tym przekonałem jako copywriter. Mimo to nie potrafię uwierzyć w tę "nową wspaniałą" przyszłość, w której roboty dostarczają pizzę pod nasze drzwi, a algorytmy sztucznej inteligencji prowadzą państwa ku cyfrowemu rajowi, tworząc doskonałe prawo. Dlaczego?
Niektórzy wciąż uważają, że celem rządzących jest redukcja populacji – czy to poprzez wirusy, które wydostały się z laboratoriów "za pośrednictwem nietoperzy", czy to poprzez amerykańskie wojny toczone na całym świecie, czy też właśnie za sprawą sztucznej inteligencji. Być może mają rację i aby ograniczyć emisję CO₂, potrzeba nam o co najmniej miliard ludzi mniej.